Polacy opracowują mały pojazd elektryczny do przewozu 18 osób

2 maja 2019, 12:28
electric-mobility-4158594_640
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

Inwestycja w małe miejskie pojazdy przeznaczone do przewozu osób może zrewolucjonizować transport publiczny w małych miejscowościach, gdzie albo go nie ma wcale, albo przeszedł w ręce prywatnych przewoźników. Polacy opracowują mały pojazd elektryczny, który będzie mógł przewozić nawet 18 osób, przez co mógłby się sprawdzić właśnie w mniejszych miejscowościach. Tymczasem samorządy coraz chętniej inwestują w bezpłatne linie autobusowe, a obsadzenie ich zeroemisyjnym taborem pomogłoby zadbać o stan powietrza.

– Eagle Bus to mały pojazd miejski do przewozu 18 osób plus powierzchnia na wózek inwalidzki lub wózek z dzieckiem. Jest to mały transport miejski dla miast do 40 tys. mieszkańców. To taka nisza, która nie została jeszcze zagospodarowana, a coraz więcej miast właśnie potrzebuje takiego transportu ekologicznego z energią elektryczną lub innym napędem, który nie jest spalinowy – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Sebastian Szczepaniak z Fundacji Pracy Narodów.

Nisza, która wytworzyła się w małych polskich miastach na rynku transportu zbiorowego, zaczęła się tworzyć tuż po transformacji ustrojowej. Organizacja transportu zbiorowego spadła wówczas na samorządy. O ile w dużych miastach spółki uzyskiwały rentowność, o tyle w mniejszych systematycznie spadał popyt na płatne przejazdy, co ostatecznie doprowadziło do zamykania działalności. Przełomem było wprowadzenie przez Ząbki bezpłatnej komunikacji zbiorowej. Niedługo potem taki sam pomysł sprawdził się w 40-tysięcznej Nysie.

Organizacja bezpłatnego transportu zbiorowego w oparciu o zeroemisyjny tabor może być obecnie bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem dla samorządów.

Projekt Eagle Bus jest przeznaczony dla samorządów, aby mogły na swoim terenie wdrażać ekologiczną komunikację miejską i wyjść naprzeciw potrzebom mieszkańców. To szansa także na walkę ze smogiem, żeby mniej samochodów poruszało się w centrach, nawet małych miast, do 40 tys. mieszkańców. Do nich właśnie kierujemy nasze rozwiązanie – mówi Sebastian Szczepaniak.

Trend polegający na ograniczaniu ruchu spalinowego w centrach miast nakłonił do wprowadzenia darmowych przejazdów także i większe miasta, takie jak 200-tysięczne Kielce (dwie bezpłatne linie kursują po ścisłym centrum) czy ponad 100-tysięczne Opole. Pojawiają się jednak głosy, że tego typu linie, zwłaszcza kursujące w centrum, powinny być obsługiwane wyłącznie przez autobusy elektryczne, z uwagi na ekologię.

Opracowywany przez Polaków pojazd nie wymaga instalacji miejskich ładowarek. Wystarczy jedna, znajdująca się w bazie. Baterie mogą być w nim ponadto podmieniane w ciągu dnia, na postoju. Zasięg to jak na razie około 60–80 km, ale docelowo ma się on wydłużyć nawet do 150 km. Twórcy są już na etapie wstępnych rozmów z zainteresowanymi samorządami.

Jest to pojazd stuprocentowo napędzany energią elektryczną, ma on na dachu panele fotowoltaiczne, które doładowują baterie. Cały proces może być zamknięty w cyklu całkowicie ekologicznym. Energia na doładowywanie tego pojazdu może pochodzić z centrów generowania energii wiatrowej – przekonuje ekspert.

Światowym pionierem we wdrażaniu elektrycznych pojazdów w transporcie zbiorowym są Chiny. Według Bloomberg New Energy Finance pod koniec 2017 r. na całym świecie działały 3 mln autobusów miejskich, z czego 385 tys. było pojazdami elektrycznymi. Ich udział w całości stanowił więc 13 proc., jednak niemal wszystkie te pojazdy jeździły po Chinach. W 2015 roku sprzedano tam 69 tys. elektrycznych autobusów, a już rok później liczba ta przekroczyła 132 tys. Głównym dostawcą jest tam chińska marka BYD, będąca ogólnym liderem w sprzedaży wszystkich typów aut elektrycznych.

– Chcemy się oprzeć na polskiej, lokalnej konstrukcji. Startujemy w różnych programach akceleracyjnych i platformach startowych, rozmawiamy z venture capital i innymi instytucjami. Chcemy pozyskać finansowanie na stworzenie pierwszego takiego pojazdu, pierwszej koncepcji, którą będziemy mogli już przetestować w środowisku miejskim o tych parametrach, które postawiliśmy sobie za cel. Do końca roku pierwszy taki pojazd powinien się już poruszać w jednym z polskich miast –zapowiada Sebastian Szczepaniak.

Według analityków z Mordor Intelligence światowy rynek elektrycznych autobusów osiągnie do 2023 roku wartość 90 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu wynoszącym 25 proc.

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Naiwny
piątek, 3 maja 2019, 00:03

"Twórcy są już na etapie wstępnych rozmów z zainteresowanymi samorządami." - twórcy czego? Przecież dalej piszecie "Chcemy pozyskać finansowanie na stworzenie pierwszego takiego pojazdu, pierwszej koncepcji," - jak nie ma nawet koncepcji to co już jest? Ile kasy przeznaczył koncern produkujący TESLE na badani, uruchomienie produkcji itd. i jakie są efekty? A Panowie od zera przy zerowym doświadczeniu chcą wymyśleć elektryczny autobus i następnie wybudować fabrykę która będzie go produkowała w ilości kilkudziesięciu sztuk rocznie (albo i mniej). I jak go tym samorządom chcą sprzedawać? Przecież jest ustawa o zamówieniach publicznych. Trzeba wygrać przetarg. I do tego ktoś musi go ogłosić. A ile tych autobusów takie miasto z 10000 mieszkańcami jednorazowo kupi w wyniku przetargu? Przecież to utopia i szaleństwo. Pomysł nawet w fazie przed koncepcyjnej zakłada "wymianę baterii" w ciągu dnia. Komplet baterii do 4 osobowej tesli waży kilkaset kilo. A instrukcja obsługi zwraca uwagę, że wszelkie operacje przy nich mogą być wykonywane tylko w wyspecjalizowanych centrach serwisowych ze względu na wysoką toksyczność i groźbę wybuchu i skażenia chemicznego, A Panowie zakładają, że w kilkuosobowym mini przedsiębiorstwie transportowym "mechanik" będzie wymieniał takie akumulatory o wadze kilkuset kg przynajmniej raz dziennie? To tylko przykład idiotyzmu o którym piszecie.

frs
piątek, 3 maja 2019, 17:45

Co do wymiany baterii, w supermarkecie operator wózka widłowego wymienia sam baterie nawet kilka razy na zmianę, więc nie ma co demonizować. Co do rentowności nie będę się wypowiadać. Istotnie news raczej mało konkretny, ktoś miał pomysł i tyle. Równie dobrze mógłbym napisać że planuję produkcję polskich motocykli elektrycznych. Ha ha.

Toya2
piątek, 3 maja 2019, 11:44

Nareszcie czytam logiczny tekst.Ten prototyp pójdzie śladem Beskida i grafena.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24