Podpisano umowę w sprawie estońsko-fińskiego interkonektora gazowego

21 października 2016, 18:20

Estonia i Finlandia podpisały w piątek umowę w sprawie konektora gazowego pod Morzem Bałtyckim. Inwestycja ma przełamać izolację energetyczną Finlandii, uzależnionej od dostaw rosyjskiego gazu, i połączyć kraje leżące nad wschodnim Bałtykiem z resztą UE. 

Bałtyckie połączenie gazowe (Balticconector) to jeden z projektów realizowanych w ramach unii energetycznej, która ma zmniejszyć uzależnienie krajów Unii Europejskiej od rosyjskich dostaw energii. Środki na inwestycję pochodzą z europejskiego funduszu Łącząc Europę i pokryją 75 proc. kosztów. 

Podczas podpisania umowy w tej sprawie w piątek w Brukseli szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przypomniał, że w 2015 roku Polska i Litwa zawarły umowę na położenie gazociągu GIPL łączącego oba kraje. "Dzisiaj wykonujemy kolejny krok" - mówił. 

"Bałtycki konektor po raz pierwszy połączy rynek gazowy Finlandii i Estonii. Dziś robimy jednak więcej niż tylko łączenie systemów gazowych dwóch krajów; zbliżamy do siebie ludzi i regiony" - dodał Juncker.

Premier Estonii Taavi Roivas zwrócił uwagę, że połączenie gazowe pomoże zwiększyć konkurencyjność na rynku gazu w Europie. "Ten projekt jest napędzamy przez nasze zobowiązanie do regionalnej współpracy i likwidacji wysp energetycznych (słabo lub w ogóle niepołączonych systemami energetycznymi krajów członkowskich lub regionów - PAP)" - podkreślał.

Również szef fińskiego rządu Juha Sipilae mówił, że dzięki konektorowi jego kraj będzie miał zdywersyfikowane źródła dostaw błękitnego paliwa. "Konektor bałtycki to kamień milowy w drodze do zakończenia budowy europejskiego rynku energetycznego i poprawiania bezpieczeństwa dostaw w regionie Morza Bałtyckiego" - oświadczył Fin. 

Konektor ma być gotowy do końca 2019 r., a gaz ma nim popłynąć rok później. Zostanie zbudowany przez fińską spółkę państwową Baltic Connector Oy oraz estońską Elering AS. Cześć lądowa gazociągu będzie mieć długość 72 km, w tym 22 km w Finlandii i 50 km w Estonii. Część podmorska ma liczyć 80 km. Koszt inwestycji to 187 mln euro.

Finladia jest obecnie największym krajem UE zależnym od jednego, rosyjskiego dostawcy. Do niedawna w podobnej sytuacji były również państwa bałtyckie.

Zobacz także: Szymański dla FT: Nord Stream 2 ,,zagrożeniem dla europejskiej jedności”

PAP - mini

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Antypropaganda
niedziela, 23 października 2016, 13:40

Jak można wypisywać takie brednie jak "izolacja energetyczna Finlandii" i "uzależnienie Finlandii od rosyjskiego gazu"? Otóż wyjaśniam wszystkim oszołomom, że FINLANDIA GRANICZY Z NORWEGIĄ (738 km wspólnej granicy!!!) i bez trudu może od Norwegii kupować tyle gazu ile chce, więc o żadnej "izolacji" nie ma mowy! Ale nie chce, bo mimo trudnej historii z Rosją Finowie nie są takimi oszołomami i głupkami jak Polacy, więc 97% gazu kupują w Rosji. Z prostej przyczyny: jest prawie 2x tańszy niż norweski, a Finowie, w przeciwieństwie do Polaków, bardziej kochają swój kraj niż nienawidzą Rosję. I przy okazji: Finowie mają krótkie tradycje państwowości, też mieli przejścia z Sowietami i też w historii mieli flirt z III Rzeszą, a mimo to, w przeciwieństwie do UPAdliny, nie budują swojej tożsamości narodowej na gloryfikacji nazistów, nie paradują z emblematami SS i nie emanują ślepą rusofobią (przeciwnie, non stop domagają się zniesienia unijnych sankcji przeciw Rosji), więc nie trafia do mnie propaganda antypolskiego agenta Pawła Kowala, że "z uwagi na trudną historię" powinniśmy przymykać oczy na gloryfikację zbrodniarzy UPA na Ukrainie i zapomnieć o ludobójstwie na Wołyniu. Patrząc na postępowanie Finów a postępowanie Polaków i Ukraińców, chyba nietrudno zgadnąć dlaczego jest taka dysproporcja w poziomie życia w Finlandii, Polsce i Ukrainie, mimo tego, że jeszcze w latach 60. w Finlandii była totalna nędza nawet w porównaniu z Polską.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24