Paryski „sukces” obciążeniem rządu. Polski węgiel nadal zagrożony

22 kwietnia 2016, 17:51

Premier Beata Szydło przebywająca z wizytą w Nowym Jorku bierze dziś udział w podpisaniu porozumienia klimatycznego wynegocjowanego w stolicy Francji (COP21). Mimo zapewnień rządu nie jest ono jednak „wielkim sukcesem Polski” stając się paliwem dla zwolenników zaostrzania norm emisji CO2 w UE. 

Kiedy w grudniu 2015 r. osiągnięto porozumienie klimatyczne w ramach paryskiego szczytu w Polsce dominowały pozytywne opinie o jego wpływie na przyszłą politykę Unii Europejskiej. Krajowa prasa podkreślała, że określenie „dekarbonizacja” udało się zastąpić „niskoemisyjnością” co dla naszej gospodarki –opartej na węglu- ma znaczenie zasadnicze. Byłem jednym z nielicznych komentatorów, którzy podkreślali, że skutki konsensusu osiągniętego w Paryżu mogą być dla władz w Warszawie fatalne (chodzi o tekst: Prysły polskie nadzieje - paryski szczyt klimatyczny nie „otrzeźwi” UE). Samo porozumienie nie przewiduje „mapy drogowej” w zakresie ograniczania emisji, ani kar z tytułu niedotrzymywania zobowiązań paryskich – co jest teoretycznie dużym plusem dla Polski. Z drugiej jednak strony konsensus –z perspektywy informacyjnej- stanowi ogromny sukces przeciwników paliw kopalnych. W Paryżu 195 państw uznało bowiem globalne ocieplenie za fakt i podkreśliło konieczność ograniczania emisji. To prawdziwa „pożywka” dla zwolenników zaostrzania unijnej polityki klimatycznej (akurat ma miejsce reforma europejskiego systemu handlu emisjami - ETS), która nie jest tożsama z globalnym konsensusem osiągniętym w stolicy Francji.

Już 4 marca br. podczas sprawozdania, w którym Komisja Europejska informowała o ewentualnych skutkach szczytu w Paryżu dla Unii Europejskiej przedstawiciele Austrii, Luksemburga i Niemiec zaapelowali o wzmocnienie celów w zakresie redukcji gazów cieplarnianych. Chodzi o ograniczenia jeszcze większe niż dyskutowane 40% do 2030 r. względem roku 1991. Polski rząd w odpowiedzi na te wydarzenia przyjął uchwałę, w której opowiedział się zdecydowanie za tym, by UE skoncentrowała się na wdrażaniu dotychczas przyjętych na forum Rady Europejskiej zobowiązań klimatycznych. To wydarzenie pokazuje, że opinia o „wielkim sukcesie Polski” podczas szczytu paryskiego jest mocno przesadzona. 

Świadczy o tym również kierunek zmian legislacyjnych w ramach reformy ETS, a więc jądra unijnej polityki klimatycznej. Central Europe Energy Partners , który reprezentuje na forum międzynarodowym sektor energii i przemysł energochłonny z Europy Centralnej na początku marca alarmował, że „jest on niezgodny z wcześniejszymi decyzjami Rady Europejskiej (…) Nie ma żadnego uzasadnienia dla podwyższania cen jednostek CO2 w Europie (…) Obecne propozycje Komisji Europejskiej zdają się pomijać wcześniejsze wiążące decyzje szefów rządów z 2014 r., co zagraża stabilności całego rynku”. Oświadczenie wprost formułuje obawy polskiego przemysłu dotyczące próby zwiększenia kosztów uprawnień w ramach ETS przez zwolenników zaostrzenia polityki klimatycznej.

Właśnie dlatego, gdy premier Beata Szydło podczas swojej wizyty w Nowym Jorku mówi, że porozumienie paryskie to "ogromny sukces Polski" – ja mam duże wątpliwości. Walka o przyszły kształt unijnej polityki klimatycznej trwa, a zwolennikom dekarbonizacji wcale nie wytrącono z ręki oręża. Wręcz przeciwnie – potwierdzenie konieczności walki z globalnym ociepleniem to kolejna szabla w ich arsenale.

Zobacz także: Prysły polskie nadzieje - paryski szczyt klimatyczny nie „otrzeźwi” UE

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
nielesnik
piątek, 22 kwietnia 2016, 21:38

http://businessperspectives.org/journals_free/ee/2014/ee_2014_01_Gren.pdf ...sellers of permits then face negative values of carbon sink where Poland is a prominent example." Liczyc trzeba umiec a nie sie chwalic bez sensu! Nie lesnik a ekonomista musi byc ministrem.

Nie da EKOszołomów
piątek, 22 kwietnia 2016, 18:16

"Samo porozumienie nie przewiduje „mapy drogowej” w zakresie ograniczania emisji, ani kar z tytułu niedotrzymywania zobowiązań paryskich – co jest teoretycznie dużym plusem dla Polski. " dziękuje więcej nam nie trzeba. Jak ktoś daje sobie wmówić że klimatem może sterować człowiek to ja mu radzę zmienić zioło na ziółka. Człowieka nie było klimat się zmieniał ,człowieka nie będzie klimat będzie się zmieniał. Choćbyśmy zlikwidowali 100% CO2 za który jesteśmy odpowiedzialni to NIC nie da bo klimat dalej będzie się zmieniał i do tego nie trzeba profesury. Ja jestem za działaniem w celu ograniczenia SMOGU bo to faktycznie zagraża naszemu zdrowiu i życiu i tu jesteśmy w stanie coś zrobić ale zmienić kierunek obrotu ziemi czy odległość od Słońca to tylko pobożne życzenia.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24