Polska trzecim emitentem Unii. Potrzebujemy naszej własnej Energiewende [KOMENTARZ]

8 maja 2019, 15:58
industry-1761801_1920
Fot. Pixabay

Według danych Eurostatu, Polska odpowiadała w 2018 roku za 10,3% unijnych emisji dwutlenku węgla, co daje jej trzecie miejsce w tej kategorii. Polskie emisje CO2 wzrosły w tym czasie o 3,5%. Sytuacja ta uwidacznia potrzebę zaprojektowania i wdrożenia kompleksowej transformacji energetycznej nad Wisłą, zwłaszcza, że taki proces mógłby nie tylko redukować ilości emitowanego CO2, ale też wzmocnić polską gospodarkę i politykę.

Jak podaje Eurostat, unijne emisje dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych spadły w 2018 roku o 2,5% w porównaniu do roku 2017. Największe redukcje CO2 osiągnięto w Portugalii (-9%), Bułgarii (-8,1%) i w Irlandii (-6,8%). Największe wzrosty odnotowano z kolei na Łotwie (+8,5%), na Malcie (+6,7%) i w Estonii (+4,5%). Polska ze wzrostem w wysokości 3,5% uplasowała się na piątej pozycji tego rankingu.

Jednakże w zestawieniu największych udziałów w unijnych emisjach CO2 Polska awansowała na trzecią pozycję. Wyprzedziły ją jedynie Niemcy (odpowiadające za 22,5% emisji dwutlenku węgla w UE) i Wielka Brytania (odpowiadająca za 11,4% tychże emisji). Polska, odpowiadając za 10,3%, wyprzedziła - nieznacznie, ale jednak - Francję i Włochy, gdzie produkuje się po 10,0% unijnych emisji CO2.

Taka sytuacja, osadzona w realiach walki UE z emisjami dwutlenku węgla, uwidacznia potrzebę skonstruowania i wdrożenia polskiej kompleksowej transformacji energetycznej. Tego rodzaju projekt jest potrzebny Polsce również z innych powodów.

Przede wszystkim, dobrze skrojona transformacja energetyczna powinna - poza redukcjami emisji CO2 - napędzać gospodarkę, albo przynajmniej nie hamować jej wzrostu. Zrozumieli to doskonale Niemcy, którzy dzięki swej Energiewende zamierzają rozbudować własne sektory produkcji oraz bogacić się na handlu gazem (niezbędnym paliwem w tym modelu) oraz technologiami. Do tego celu można wykorzystać ogromne transfery środków, służące do realizacji założeń transformacji - w RFN w taki sposób sektor odnawialnych źródeł energii został wsparty setkami miliardów euro. Polska może podążyć podobną drogą i wykorzystać mechanizmy finansowe do dynamicznego rozwoju niektórych sektorów przemysłu, obchodząc w ten sposób niektóre prawne blokady subsydiowania. Może to mieć niebagatelny wpływ na takie projekty, jak rozwój elektromobilności czy program jądrowy.

Po drugie, wyjście z konkretnymi i kompleksowo przygotowanymi inicjatywami może otworzyć nowe płaszczyzny do dyskusji na forum Unii Europejskiej. Jest to szczególnie istotne w związku z eurowyborami, które będą przemodelowaniem obecnego składu Parlamentu Europejskiego i Komisji. Rozpoczynając debatę na przygotowanym uprzednio przez siebie polu, Warszawa może zyskać premię na start. Warto też pomyśleć o szukaniu sojuszników wśród państw będących - choćby częściowo - w tej samej sytuacji, co Polska.

Po trzecie, odpowiednie przedstawienie pomysłu polskiej transformacji może być znaczącym bonusem wizerunkowym dla borykającej się z opinią „coal state” Polski. Odpowiednie PR-owe podejście to szansa na wykreowanie nowego obrazu polskiej polityki i gospodarki. Biorąc pod uwagę doświadczenia niemieckiej Energiewende, która umiejętnie skrywa brudne sekrety RFN (takie jak nieumiejętność wyparcia z miksu wysoce emisyjnego węgla brunatnego), nie wolno pominąć tego atutu całej sprawy. Jednakże oznacza to, że i na tym polu należy myśleć kompleksowo, inwestując odpowiednie środki np. w wycieczki zagranicznych dziennikarzy, artykuły w międzynarodowej prasie czy takie oczywistości jak chwytliwa nazwa, wykorzystywanie nowoczesnych środków przekazu czy szeroka reklama.

W tym momencie ktoś może zauważyć: ale przecież rząd w Warszawie opracował już taki plan, nazywa się Polityka Energetyczna Polski do roku 2040. Cóż, trudno nazwać założenia PEP „kompleksową transformacją” choćby z tego względu, że kluczowy element tego planu - program jądrowy - pozbawiony jest zarówno ostatecznych decyzji jak i modelu finansowania. O warstwie PR-owej tej koncepcji nie można zaś powiedzieć nic, gdyż jej po prostu nie ma.

Podsumowując, Polska potrzebuje własnej Energiewende, skrojonej na miarę potrzeb, możliwości i celów wewnętrznych oraz zewnętrznych. Należy wreszcie oswoić się z myślą, że transformacja - choć konieczna - nie musi być bolesna. Wręcz przeciwnie - może przynieść wymierne korzyści, nie tylko klimatyczne. Natomiast jej brak to zwykłe wystawianie się na cel - polityczny, gospodarczy i wizerunkowy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Antex
środa, 15 maja 2019, 06:24

Tak najważniejsza jest opinia "coal state", kreowanie obrazu itp ... a nie stabilność dostaw energii np w sytuacji braku nasłonecznienia i wiatru. Bo Szwajcarią ani Norwegią niestety nie jesteśmy i nie mamy takich górskich rzek. A tak w ogóle to mamy niezłe towarzystwo - Niemcy, Wlk Brytania, Francja i Włochy czyli kraje kilkukrotnie bogatsze od nas. Świetna skala porównawcza.

Energetyk pragmatyk
czwartek, 9 maja 2019, 17:00

Autor prawdopodobnie nie uwzględnił wszystkich paliw (zużytej energii brutto w paliwach) np. paliw napędowych (a gdzie jest więcej aut w Niemczech, Francji, Hiszpanii, we Włoszech czy w Polsce?) Do administratora: Proszę zamieszczać komentarze, nawet jeżeli nie pasują do promowanej myśli przewodniej.

tut
czwartek, 9 maja 2019, 14:36

A co tu dyskutować? Trzeba budować elektrownie atomową i tyle.

Energetyk pragmatyk
czwartek, 9 maja 2019, 13:10

Proszę nie wprowadzać czytelników w błąd!! Eurostat podaje dane z dużym opóźnieniem co najmniej 2 letnim! Wg publikacji Eurostatu z roku 2018 a dotyczących min roku 2016 (dokładnie lat 1990-2016), krajowe zużycie energii brutto przedstawia się następująco: Np. Table 1.5.1: Gross inland consumption of energy, in selected years, 1990-2016 (Mtoe) Germany: 317.3 Mtoe emisja: 840÷845 mln Mg CO2 France: 248.7 Mtoe emisja: 360÷365 mln Mg CO2 United Kingdom: 189.4 Mtoe emisja: 460÷465 mln Mg CO2 Italy: 154.7 Mtoe Spain: 122.2 Mtoe Poland: 99.9 Mtoe emisja: 300÷31 mln Mg CO2 Zużycie energii brutto można przełożyć na emisję CO2 uwzględniając jej całkowitą emisję - również emisję CO2 z pojazdów samochodowych, samolotów itd.(!) Wstępne obliczenia wskazują, że Polska w emisji CO2, w UE, jest gdzieś na 5-6 miejscu!! Pozdrawiam.

Prawdziwy pragmatyk
wtorek, 25 czerwca 2019, 14:23

No ale mowa o aktualnym zużyciu rocznym, a ty podajesz jakieś sumaryczne dane z ostatnich dekad. Artykuł skupia się na sprawach bieżących i aktualnym kierunku zmian, a te jednoznacznie wskazują, że gdy olbrzymia większość ogranicza emisję, my ją podnosimy.

Zzz
czwartek, 9 maja 2019, 12:29

Mamy rozwijać przemysł a nie dusić kraj opłatami za OZE.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24