Jak działał Marek W.? Odsłaniamy kulisy działalności podejrzanego o szpiegostwo pracownika ME

27 marca 2018, 12:16
1200_650_matched__p0yhdb_ab909a1accb882deee886d685c050fdf
Fot. ABW

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała 26 marca o zatrzymaniu osoby podejrzanej o szpiegostwo na rzecz Federacji Rosyjskiej. Marek W. – bo tak nazywał się podejrzany – to wieloletni pracownik resortów związanych z gospodarką, który miał dostarczać obcym służbom informacje z zakresu polskiej energetyki (zwłaszcza zaś dotyczące gazociągu Nord Stream 2). Wiedzę zdobywał m.in. przez bezpośredni kontakt z politykami, dziennikarzami i ekspertami, których zapraszał do administrowanej przez siebie grupy na Facebooku. Dziennikarze Energetyki24 zbadali, jak Marek W. tworzył swoją legendę i wchodził w osobiste relacje z przedstawicielami branży.

Do swojej działalności Marek W. używał głównie profilu na portalu Facebook. Jego konto (w chwili pisania tego tekstu nadal aktywne) zawiera tylko bardzo podstawowe informacje dotyczącego jego wykształcenia i zatrudnienia, stanu cywilnego oraz miejsca zamieszkania. Opatrzone jest jedynie dwoma zdjęciami – profilowym oraz widokiem na warszawski Plac Trzech Krzyży, gdzie mieści się Ministerstwo Energii, pracodawca podejrzanego.

Nie wiadomo, ilu dokładnie znajomych na Facebooku miał Marek W. Ustawienia jego profilu nie pozwalają na poznanie dokładnej liczby. Jednakże, jak ustalił serwis Energetyka24, miał on w tym gronie około 400 – 450 osób z branży energetycznej. Wśród nich znajdują się pierwszoplanowi politycy (ministrowie, wiceministrowie, sekretarze stanu), posłowie i europosłowie (w tym obecni oraz byli członkowie komisji i zespołów parlamentarnych zajmujących się energią), pracownicy najważniejszych spółek energetycznych, dziennikarze, a także komentatorzy i działacze społeczni. Co ciekawe, większość z nich najprawdopodobniej nigdy nie spotkała Marka W. w „realu”, czyli w rzeczywistości niewirtualnej. Nie przeszkodziło to jednak wchodzić z nim w dłuższe rozmowy i wymieniać się informacjami. Zapewne wiele z tych osób przeżyła spory szok na wieść o tym, że ich znajomy jest podejrzany o szpiegostwo na rzecz Rosji. Jak Marek W. dotarł do tych ludzi?

Jego modus operandi wydaje się być niezwykle ciekawym przykładem socjologicznym oraz bardzo ważnym ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy mogą znaleźć się w kręgu zainteresowań obcych wywiadów. Marek W. działał następująco: dodawał interesującą go osobę do znajomych na Facebooku dołączając do zaproszenia taką oto wiadomość:

"Pozwoliłem sobie dodać Pana do prowadzonej przeze mnie grupy. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli Pan zaakceptuje to zaproszenie."

Marek W. faktycznie administrował jedną z grup na tym portalu – Energy Insight. Była to grupa tajna, więc znaleźć ją mogą jedynie osoby zaproszone do niej przez członka. Zaproszenia były w większości kolportowane przez Marka W., choć nie był on jedynym administratorem tejże grupy.

Ile osób udało mu pozyskać w ten sposób? Tuż przed zatrzymaniem jego grupa liczyła sobie ponad 600 osób (obecnie jej skład topnieje w oczach, podobnie jak lista znajomych podejrzanego). Większość z nich była znajomymi Marka W. na Facebooku. Podejrzany był też administratorem innej grupy – Geopolitical Insight – do której również zapraszał wybrane osoby. Jednak nie działała ona tak prężnie, jak forum energetyczne.

Można w tym miejscu zadać sobie pytanie: dlaczego przedstawiciele branży przyjmowali zaproszenia od Marka W., skoro najprawdopodobniej nie mieli bladego pojęcia, kim on jest? Odpowiedź jest prosta: politycy i dziennikarze zwykli traktować swoje konta w serwisach społecznościowych jako otwarte fora, na których mogą zdobywać dodatkową popularność. Bezpieczeństwo schodzi tu zatem na dalszy plan, każdy dodatkowy znajomy to bowiem zwiększenie zasięgu dla swoich treści. Warto też zauważyć, że praca polityka czy dziennikarza sprzyja szybkiemu poznawaniu dużej liczby nowych osób – pan Marek mógł zatem zostać wzięty za kogoś, kogo się poznało, a kogo się nie do końca kojarzy. Uwiarygadniali go też już posiadani znajomi z branży (im więcej ich posiadał, tym łatwiej było pozyskać następnych). Niektórym mogło też schlebiać, że ich praca została dostrzeżona przez osoby pracujące dla Ministerstwa Energii. Marek W. starał się bowiem podkreślać eksperckość zarówno swojej osoby, jak i grupy, którą prowadził.

undefined
 

Nacisk na informacyjny charakter grupy podbudowywał wizerunek podejrzanego. W dyskusjach na forum Energy Insight, pan Marek nie opowiadał się po stronie żadnej z partii, starał się podawać jedynie istotne informacje, bez zbędnych komentarzy.

undefined
 

Wchodził też w długie dyskusje z użytkownikami, zawsze dziękował za podrzucenie ciekawych materiałów. Jak dowiedziała się Energetyka24, najciekawsze tematy omawiał w wiadomościach prywatnych, w których często prosił o niejawne szczegóły lub opinie. Nie wiadomo, jakie informacje pozyskał tą drogą.

Co ciekawe, Marek W. jasno zaznaczył w regulaminie grupy, że nie życzy sobie, by na forum pojawiały się anonimowe konta bez zdjęcia profilowego. Tacy użytkownicy mieli być z Energy Insight usuwani. Podejrzany jasno prosił o to, by wszyscy wypowiadający się na forum mieli zdjęcie profilowe.

undefined
 

Podsumowując, Marka W. uwiarygadniały w oczach przedstawicieli branży dwie rzeczy: przede wszystkim, byli to wspólni znajomi, którzy wyświetlali się na portalu Facebook. Po drugie, była to jego aktywność na grupie Energy Insight. Nie wiadomo jeszcze, jakie informacje przekazał on rosyjskim służbom. Wiadomo natomiast, że jego przykład to jasne ostrzeżenie dla wszystkich, którzy mogą znaleźć się w kręgu zainteresowania służb specjalnych.

KomentarzeLiczba komentarzy: 13
jang
środa, 28 marca 2018, 01:13

pozwolę sobie zadać pytanie retoryczne..Czy w tej grupie 450 osób z branży energetycznej/czyli wrażliwej/to liczni słabo rozwinięci,że na tematy zawodowe czują potrzebę wypowiadania się nieznanym sobie osobom???Fakt,ze wystarczy usiąść w \"pociągu pracujących\" by wyłowić spośród gdakania poufne a nawet strategiczne dane o firmach zakompleksionych gadulskich....Żenada...

sff
wtorek, 27 marca 2018, 23:21

Powyższy opis spokojnie może pasować do wielu czynnych zawodowo, starających się poszerzać swoją wiedzę i krąg znajomych. Także i do Ciebie....

jang
czwartek, 29 marca 2018, 14:56

najczęściej \"kręgi znajomych\" poszerzają w tej branży!!!/i paru innych/ by zdobyć \"poszerzoną wiedzę\" werbujący agenci wywiadu politycznego lub gospodarczego....Jest pare innych ,bezpiecznych dla firmy gdzie pracujesz, metod \"poszerzania wiedzy\" i zdobywania kontaktów....Jesteś z takim stylem myślenia potencjalnym celem o ile masz odpowiednio interesujące \"celowniczego\" kontakty i wiedzę

darcio
wtorek, 27 marca 2018, 22:39

Czy ta osoba miała jakąkolwiek decyzyjność oraz czy wchodziła w posiadanie informacji niejawnych przekazując je dalej ? Ten artykuł wcale takich rzeczy nie potwierdza. Co takiego nielegalnego konkretnie zrobił ten MarekW ?

DSA
wtorek, 27 marca 2018, 22:04

to ciekawy proces się szykuje. Swoją drogą co z osobami, które takie poufne informacje ujawniały. Bo to one są problemem.

ck16
środa, 28 marca 2018, 10:53

Dokładnie tak. Skoro nie jestem zobowiązany do przestrzegania tajemnicy państwowej i nawet nie wiem, że jest to jakaś tajemnica to jak mogę za to odpowiadać w jakikolwiek sposób. Taką odpowiedzialność powinny ponieść tylko osoby, które będąc zobowiązane do jej przestrzegania , przechwalały się nimi w internecie (urzędnicy, politycy, pracownicy firm).

Qwe
wtorek, 27 marca 2018, 21:42

Nic nowego nie dowiedzieliśmy się, dużą niefasobliwością wręcz czystym idiotyzmem jest korzystanie z social media przez urzędników i biznesmenów. Jakby nie wpadli na wtyczkę rosyjskiego wywiadu, równie dobrze mogliby wpaść w sidła przestępczości zorganizowanej narkotykowej, gospodarczej itd. itp. O wiele smakowitsze byłoby poznać szczegóły jak został zwerbowany, kasa, szantaż czy może miłość do Rosji.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24