Forbes: OZE chronią interesy magnatów gazowych i naftowych, a nie klimat

1 kwietnia 2019, 10:14
coal-fired-power-plant-3767893_1920
Fot. Pixabay

Forbes opublikował artykuł, którego autor twierdzi, iż promowany przez różnych aktywistów rozwój odnawialnych źródeł energii jest na rękę potentatom z sektora ropy i gazu. Państwa zwiększające udział OZE w swych miksach energetycznych i odchodzące przez to od energetyki jądrowej popadają bowiem w większe uzależnienie od paliw kopalnych.

Michael Shellenberger w swym artykule podaje szereg faktów dotyczących zaangażowania spółek z sektora ropy i gazu w promocję odnawialnych źródeł energii. Jak twierdzi, największe firmy z tego segmentu w ciągu ostatnich trzech lat zainwestowały ponad miliard dolarów w reklamowanie OZE. Dodaje, że aktywiści popularyzujący odnawialne źródła energii walczą jednocześnie z czystą i stabilną energetyką jądrową.

Autor opisuje m. in. Historię organizacji Friends of Earth, która promowała OZE kosztem atomu. Jej założyciel, David Bower, miał otrzymać wsparcia na start rzędu pół miliona dolarów (po obecnym kursie) od Roberta Andersona, magnata naftowego. „Co zrobił David Bower przyjmując pieniądze od nafciarza (…)? Odpowiedź brzmi: rozwijał ruch środowiskowy, którego strategią było promowanie źródeł odnawialnych kosztem energetyki jądrowej, celem zwiększenia zużycia paliw kopalnych” - pisze Shellenberger.

Dziennikarz na poparcie swych tez podaje przykład Kalifornii, gdzie zaniechano budowy elektrowni jądrowych, co spowodowało wzrost użycia gazu ziemnego.

„Trzeba sobie zadać pytanie: czemu Greenpeace, Alexandria Ocasio-Cortez i Greta Thunberg, uważający się za obrońców klimatu, optują za usunięciem zeroemisyjnych elektrowni jądrowych, co doprowadzi do spalania większych ilości paliw kopalnych?” - pyta Shellenberger.

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
MacGawer
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 21:41

To chyba jakiś żart. Owszem, w Niemczech tak jest ale oni są w ogonie rozwoju OZE, a nie czołówce. Wszystko jest tam nadmiernie przerośnięte, zbyt skomplikowane i scentralizowane. Popatrzmy na OZE w państwach które robią to z głową. Największy udział OZE jest w państwach skandynawskich oraz bałtyckich. W ciągu dekady zużycie ropy i gazu spadło tam w znacznym stopniu. Nie z powodu EJ których w Europie się nie buduje - po przekroczeniu budżetu i terminów za kilka miesięcy może ruszy EPR w Finlandii, może. Podobnie jest w małej skali, u mnie udział OZE w zużyciu energii systematycznie rośnie. Jednocześnie zmniejszam zużycie "czarnej" energii: z gazu zrezygnowałem wiele lat temu, a zużycie prądu w dekadę spadło o ponad 2 tys kWh. Najmocniej w I-szej taryfie, można powiedzieć że obecnie jest symboliczne. Właśnie popyt na moc w dzień generuje zwiększenie zużycia gazu. To kwestia bilansowania mocy, a nie OZE. Jeszcze raz powtórzę: gdy zrobi się je z głową zużycie gazu, ropy i innych kopalin wyraźnie spadnie.

Reklama
Tweets Energetyka24