Energetyczna ofensywa USA. Ameryka chce konkurować z Rosją w Europie [ANALIZA]

2 czerwca 2020, 15:55
550_800_crop__oz56ly_931f2332ea4be1c66f852303cbde5b19
Fot. http://en.kremlin.ru/

Stany Zjednoczone uświadomiły sobie, że oddały Rosji bez walki zbyt wiele energetycznych przyczółków w Europie. Teraz chcą je odzyskać – na czym może skorzystać Polska.

„Nasi producenci mogą zapewnić wam 100% potrzebnego surowca, po konkurencyjnych cenach. Jesteśmy największym producentem surowców energetycznych na świecie, jedyne co musicie zrobić to zwrócić się do nas w tej sprawie" – takie słowa skierował do Białorusinów Sekretarz Stanu USA podczas wizyty w Mińsku w lutym 2019 roku. Słowa te były jednym z najjaskrawszy sygnałów zapowiadających amerykańską walkę o europejską energetykę, a ich błyskawiczna realizacja – pierwszy tankowiec z ropą z USA dla Białorusi wypłynął już 17 maja – dowodem na to, że Waszyngton bierze sprawę na poważnie.

Dostawy naftowe dla państwa Aleksandra Łukaszenki to tylko jeden z wielu przykładów poszerzania amerykańskiej obecności energetycznej w Europie. Waszyngton najwyraźniej spojrzał na mapę Starego Kontynentu i dostrzegł to, co wiele europejskich państw widzi już od dawna – poszerzające się i umacniające energetyczne wpływy Rosji, która wykorzystuje swe paliwa do walki politycznej.

Dobrą ilustracją tych macek Kremla jest budowany gazociąg Nord Stream 2, który miał utworzyć (wraz z bliźniaczym połączeniem tłoczącym już gaz po dnie Bałtyku) magistralę o łącznej przepustowości 110 mld m3. Południowym odpowiednikiem tej rury, choć na mniejszą skalę, był Turk Stream. Połączenia te mają w zamierzeniu kształtować architekturę infrastruktury gazowej w Europie, pozbawiając m.in. Ukrainę statusu kraju tranzytowego. Mogłoby to potencjalnie otworzyć drogę do dalszej rosyjskiej agresji na ten kraj. Zarówno Nord Stream 2 jak i Turk Stream utwierdzałyby też Rosję w roli głównego dostarczyciela gazu do Unii Europejskiej – tworzy to odpowiednią zależność polityczno-gospodarczą, stojącą w sprzeczności z ideałami tzw. unii energetycznej, która powinna zabiegać o maksymalne zdywersyfikowanie dostaw paliw do UE.

Ale Moskwa gra w Europie nie tylko gazem. Ważne są również rosyjskie działania na polu elektroenergetycznym, a konkretnie: w segmencie energetyki jądrowej. Rosja jest bowiem bezpośrednio zaangażowana finansowo w projekty budowy elektrowni jądrowej na Węgrzech (Paks) oraz na Białorusi (Ostrowiec). Rosjanie działają też na tym polu w Bułgarii.

Nie sposób też nie wspomnieć o tym, że od rosyjskiej ropy uzależnionych jest głęboko szereg państw z centrum i wschodu kontynentu europejskiego. Kraje te – będące w przeszłości członkami bloku sowieckiego – posiadają rafinerie i petrochemię dostosowaną do przerobu ropy Urals pochodzącej właśnie z Rosji, co istotnie utrudnia dywersyfikację.

Tak szeroko zakrojone wpływy z pewnością rzuciły się w oczy amerykańskim strategom, którzy już od czasów Reagana przestrzegają, że Kreml może wykorzystywać energetykę do wywierania nacisku politycznego na kraje Europy. Dzięki możliwościom, jakie daje tzw. rewolucja łupkowa oraz ze względu na nową linię w podejściu do Rosji, która pojawiła się po nieudanym resecie z czasów Obamy, Waszyngton postanowił kontrować działania Moskwy na polu energetycznym.

Na pierwszy ogień poszedł handel gazem skroplonym, w który Amerykanie inwestują spore środki, rozwijając własne możliwości eksportowe. LNG z USA dotarło już do Polski i na Litwę, wkrótce może też dotrzeć – w dużych ilościach – na Ukrainę, która rozpoczęła rozmowy w tej sprawie ze Stanami Zjednoczonymi. W grę wchodzą duże wolumeny, dochodzące do kilku milionów metrów sześciennych gazu rocznie. O możliwościach politycznych USA w zakresie handlu gazem może też świadczyć fakt, że na budowę terminali LNG zdecydowały się Niemcy.

Również amerykańska ropa zaczyna docierać do Europy. Wspomniana wyżej Białoruś nie jest jedynym przykładem – surowiec z USA dotarł też na Ukrainę. W maju do portu w Odessie wpłynął pierwszy tankowiec ropy ze Stanów Zjednoczonych.

USA prowadzą na polu europejskiej energetyki nie tylko politykę handlową. Stany Zjednoczone zdecydowały się też wdrożyć sankcje uderzające w Nord Stream 2 – budowany niemiecko-rosyjski gazociąg biegnący po dnie Bałtyku. Amerykańskie instrumenty skutecznie odstraszyły od projektu szwajcarską spółkę Allseas, która kładła rury na dnie morza, przez co zwiększyło się (i tak już spore) opóźnienie w realizacji prac. Połączenie miało być gotowe do końca roku 2019. Teraz wiadomo, że zostanie ukończone być może nawet w 2021 roku. Być może – bo USA grożą kolejnymi sankcjami, które – jeśli zostaną wprowadzone zgodnie z medialnymi przeciekami – będą w stanie praktycznie uniemożliwić handel rosyjskim gazem za pośrednictwem Nord Stream 2.

Rywalizacja rozpoczyna się też na polu energetyki jądrowej. Amerykańscy politycy – z prezydentem Donaldem Trumpem na czele – już teraz mówią głośno o potrzebie nadrobienia strat względem atomowych liderów. Jak powiedział sekretarz energii USA Dan Brouillette, taka sytuacja „zagraża narodowemu bezpieczeństwu i interesom Stanów Zjednoczonych”. Jednym z filarów planu odbudowy amerykańskiego przemysłu atomowego są transfery technologii jądrowych do krajów sojuszniczych. USA są w strategicznym dialogu m.in. z Warszawą, która planuje budowę elektrowni jądrowych. Ostatnim – mocno brzmiącym – akordem polsko-amerykańskiej współpracy na tym polu było Forum Przemysłu Jądrowego zorganizowane w listopadzie 2019 roku w Warszawie. Przemawiała na nim m.in. ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Geogrette Mosbacher, która w swym wystąpieniu stwierdziła: „dziś jestem tu, by powiedzieć wam, że <<US nuclear power is back>>”.

Oczywiście USA nie mają na ten moment odpowiednich środków, by wyrównać potencjał tak gigantycznego rezerwuaru surowców energetycznych, jakim jest Rosja. Moskwa dysponuje w Europie określonymi atutami: bliskością geograficzną, gotową infrastrukturą oraz wpływami politycznymi w kluczowych krajach UE. Jednakże na tej amerykańsko-rosyjskiej rywalizacji mogą skorzystać kraje takie, jak Polska, które chcą w istotny sposób ograniczyć uzależnienie od surowców energetycznych z Rosji. Warszawa już teraz obrała pod tym względem kurs na Waszyngton, zamawiając duże dostawy LNG z USA. W toku są również rozmowy dotyczące budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, która miałaby działać dzięki amerykańskiej technologii. Polska może też być partnerem dla Stanów Zjednoczonych przy dostawach surowców do innych krajów – może przy tym korzystać ze swego dogodnego położenia oraz infrastruktury (terminala LNG, naftoportu, gazociągów, rurociągów). Z pewną inicjatywą w tym zakresie wyszła już spółka PERN, która przygotowuje techniczną możliwość rewersu na systemie Przyjaźń celem jednoczesnego dostarczania ropy na Białoruś i pobierania jej ze wschodu, co obecnie nie jest możliwe. To właśnie przez Polskę ma odbywać się także dostawa amerykańskiego gazu na Ukrainę. Warszawa ma też w ręku istotny atut w postaci tzw. Inicjatywy Trójmorza, która w zamierzeniu ma m.in. połączyć rynki gazowe państw Europy Środkowej.

Pozostaje zatem liczyć, że dalsze działania Amerykanów na tym polu będą dalej zgodne z polskimi interesami.

KomentarzeLiczba komentarzy: 20
X
środa, 3 czerwca 2020, 15:48

Każdy niezapłacony Rosji dolar to czysty zysk dla bezpieczeństwa Polski i Europy. Dlatego kupujmy nadal gaz z Australii, Nigerii, ZEA i USA.

Katon
środa, 3 czerwca 2020, 13:59

Wydobycie ropy w USA 11,5 mln baryłek dziennie, zużycie , około 18 mln baryłek dziennie. To dane z 2019, teraz jest tylko gorzej. Faktycznie mają potencjał by wygryść Rosję z rynku. Z gazem jest lepiej, mają trochę nadwyżek. Problem w tym, że USA leżą za oceanem i jedyną formą eksportu to LNG. Dzisiaj ich możliwości to 6mld ft3 dziennie. Fani amerykańskiego gazu niech policzą ile to mld m3 rocznie i porównają to z rosyjskim potencjałem.

Stary Grzyb
środa, 3 czerwca 2020, 12:32

Oby USA były w tym działaniu konsekwentne. I oby, w szerszym kontekście, zrozumiały, że wojna trwa zawsze, a działania nigdy nie są zawieszone, i że pozornie lukratywne "interesy" robione z takim krajami, jak Rosja czy Chiny, wynikowo zawsze kończą się katastrofą, bo kraje te są wieczystym wrogiem Zachodu w ogólności, a USA w szczególności i w związku z tym świadomie prowadzą tę wieczystą wojnę, którą zakończyć może tylko całkowite zniszczenie przeciwnika. Problem w tym, że Zachód tej oczywistości najwyraźniej nie rozumie.

esga
wtorek, 4 sierpnia 2020, 14:56

Jak Chiny i Rosja sa wrogami zachodu, to zachód tez jest wrogiem Chin i Rosji. W czym problem, co nawet widać w twoim wpisie.

idiotów nie sieją oni sami się rodzą
środa, 3 czerwca 2020, 23:44

Tu pasuje tylko jedno.

rob ercik
wtorek, 2 czerwca 2020, 20:57

Pozostaje cena, a skoro Niemcy Holendrzy Francuzi Anglicy Austryjacy Włosi Węgrzy Słowacy Czesi i inni wolą gaz Nie z USA to o czymś świadczy

po trzecie sankcje
czwartek, 4 czerwca 2020, 02:41

W języku polskim mamy czas przeszły. Jak do tej pory w/w państwa kupowały gaz rurociągowy z FR, ale obecnie w związku z rosnącą podażą LNG częściowo przestawiają się na statki: - DE Wilhelmshaven 10mld m3 + dwa inne terminale w planowaniu - Francja kilka lat temu oddana Dunkierka 10mld m3.

jrli
środa, 3 czerwca 2020, 11:24

Po prostu mają więcej możliwości importu z wielu kierunków i nie mają najwyższych cen w Europie. Litwini po zacumowaniu Independence dostali spore zniżki od Gazpromu. Teraz nasza kolej na renegocjację kontraktu na równych zasadach, może nawet z niewielką przewagą po naszej stronie. Polecam też spojrzeć poczytać o perspektywach rozwoju LNG i cenach na giełdach. Świat zmienia się bardzo szybko i widok gazowców na redzie nie wzbudza już sensacji.

Alchemik
środa, 3 czerwca 2020, 10:14

Polska też by wolała gdyby tylko Rosja nie zawyżała nam cen...

Kiks
środa, 3 czerwca 2020, 00:51

Ile razy będziesz to samo wklejał? I jeżeli już to pisze się Austriacy. I jak niby Węgrzy, Słowacy, Czesi bądź Austriacy by mieli ten gaz z USA bez pośredników sobie ściągnąć, co? Miałeś ty dziecko geografię w szkole? Bo jak do tej pory to wypisywanie głupot świadczy o twoim miernym wykształceniu i nadmiarze czasu. Może poproś ruskich, aby lepiej płacili.

Niuniu
wtorek, 2 czerwca 2020, 18:17

Nic do nic dodać nic ująć. Artykuł zwięźle przedstawia to co obecnie obserwujemy w Europie. Tyle tylko,że może poza mityczną "niezależnością" energetyczną warto jeszcze zainteresować się interesem ekonomicznym. A skoro dostawy zaa Oceanu są tak korzystne i już są to dla czego gaz dla odbiorców krajowych w tym dla gospodarstw domowych nadal jest tak drogi jak za czasów dominacji rosyjskiego gazu? Dlaczego dla przeciętnego zjadacza chleba w Polsce nic się nie zmieniło? Guzik mnie obchodzi jaki gaz spalam w swoim piecu ważne ile za to płacę. A płacę nadal tak jak za czasów rosyjskiej dominacji.

FR technologiczne imperium
środa, 3 czerwca 2020, 11:32

Niuniu jakim cudem odpisałeś o godzinie 18:17 na komentarz napisany o 20:57 ? Zmień czas na polski w urzędzeniu, bo moskiewski ci wyświetla.

Szept
wtorek, 9 czerwca 2020, 00:14

Przyjacielu żebyś na geografii na wagary nie chodził to byś wiedział że w Rosji jest godzina późniejsza niż u nas. Tak więc twoje rozumowanie jest pozbawione sęsu.

czytelnik D24
wtorek, 2 czerwca 2020, 20:26

A to dominacja rosyjskiego gazu już się skończyła? Jeżeli tak to kiedy skoro umowa obowiązuje do 2022 roku?

Kiks
wtorek, 2 czerwca 2020, 20:20

To nie kartofelki, dziecko. I wolę droższą niezależnośc, jeżeli by taka była niż tanie poddaństwo i sponsorowanie zbrojeń kraju, który niespecjalnie nam był przyjazny i jest nadal.

Xd
środa, 3 czerwca 2020, 07:26

To trzeba zrobić listę osób chcących płacić więcej za demokratyczne paliwa i niech te osoby z własnych dochodów złożą się na fundusz kompensujący straty tym co nie przeszkadza kupowanie tańszego dyktatorskiego paliwa

Pani Halina
czwartek, 4 czerwca 2020, 01:09

Tyle że to gaz z Rosji jest droższy, nawet Turcja ograniczyła zakupy ruskiego gazu z rury na rzecz zwiększenia zakupów w formie LNG. To wy sobie kupujcie gaz po cenie jamalskiej jak kochacie finansować Mongoła, ja wolę tańszy LNG.

Xd
czwartek, 4 czerwca 2020, 18:34

Masz uczciwe dane bo ja widzę po rachunkach co innego

wtorek, 30 czerwca 2020, 23:44

https://energetyka24.com/gaz/dostawy-gazu-z-rosji-do-turcji-spadly-o-70

Pan Ferdek
środa, 3 czerwca 2020, 23:41

Przecież te baranki piszą to tylko dlatego bo to nic nie kosztuje a w rzeczywistych rachunkach wykłócają si eo każdą złotówkę.

Tweets Energetyka24