Białoruś grozi zamknięciem rurociągu Drużba

12 kwietnia 2019, 10:28
550_800_crop__p0adoq_f2733de94005755423e22983e9e636d6-2
Fot. www.president.gov.by
Energetyka24
Energetyka24

Białoruskie władze tłumaczą, że tłoczący na Zachód przez terytorium ich kraju rosyjską ropę rurociąg Drużba wymaga pilnej konserwacji. Jak wyjaśniają, wcześniej starali się wykonywać takie prace bez wyłączania go z pracy, lecz teraz może to być konieczne.

"Rurociąg działa, ale wymaga dodatkowych prac, ponieważ jest już długo w eksploatacji. Już półtora roku temu należało go zamknąć i zrobić remont" - powiedział w czwartek wicepremier Białorusi Ihar Pietryszenka po naradzie rządu z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką. 

Jak wyjaśnił, ze względu na partnerów rosyjskich, rurociąg był remontowany w trakcie eksploatacji. "Teraz jednak, ze względu na ekologię, zieloną gospodarkę, widzimy, że pewnych rzeczy nie możemy zrealizować i zapewnić obsługi technicznej bez zamknięcia lub ograniczenia pewnych odcinków" - dodał wicepremier. 

Przedstawiciel przedsiębiorstwa zarządzającego rurociągiem uściślił potem, że planowany jest remont pięciu odcinków Drużby.

Wcześniej Łukaszenka porównał rosyjskie ograniczenia białoruskiego eksportu do sankcji i zasugerował, że Białoruś może zamknąć lub ograniczyć tranzyt ropy przez rurociąg ze względów technicznych. 

Jak mówił, Białoruś – w przypadku ewentualnych problemów – jest bardziej wyrozumiała wobec sąsiada i np. w momencie awarii nie zamknęła rurociągu naftowego, lecz remontowała go w taki sposób, by nie narazić partnerów na koszty. 

"Jeśli trzeba (teraz) remontować rurociągi, które przebiegają przez nasze terytorium, to zamykajcie i naprawiajcie. Bo za to dobro, które czynimy dla Rosji, ciągle dostajemy zło. Do tego stopnia są bezczelni, że zaczęli wykręcać nam ręce" – mówił Łukaszenka podczas narady.

Rosja zapowiedziała, że od 12 kwietnia zabroni importu z Białorusi jabłek i gruszek. Ponadto zagroziła, że to samo zrobi z truskawkami, pieczarkami i kapustą pekińską. (PAP)

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Stary Grzyb
sobota, 13 kwietnia 2019, 13:54

Do "Niuniu". Wania, nie bajdurz. Orlen już w tej chwili 50% przerabianej ropy kupuje poza Rosją, Lotos ma rafinerię w Gdańsku, przy czym po dokonanych modernizacjach obie spółki mogą efektywnie przerabiać dowolny mix gatunków ropy, a zdolności przepustowe Naftoportu stanowią ponad 150% całego polskiego zapotrzebowania na ten surowiec, więc pozostaje sporo miejsca na reeksport z Polski ropy importowanej B-maxami. Innymi słowy, ewentualne ograniczenie przepustowości czy zamknięcie "Drużby" przez Białorusinów spowodowałoby co najwyżej krótkotrwałe perurbacje, związane z potrzebą przyspieszenia i tak sprawnie toczącego się procesu odchodzenia od rosyjskiej ropy w Polsce. Natomiast co do sporu białorusko-rosyjskiego, to Białoruś (a raczej Łukaszenka) właśnie dowiaduje się, iż wszelka "współpraca" z Rosją, w każdej dziedzinie, jest zawsze drogą do katastrofy. Pytanie brzmi, czy Zachód (rozumiem przez to USA jako potęgę i kraje Europy Środkowej jako wsparcie) będzie miał dość woli, rozumu i wytrwałości, żeby skutecznie pomóc Białorusinom (którzy zasługują na to w całej pełni) wyrwać się z duszącego uścisku "matuszki Rassiji"?

Stary Grzyb
sobota, 13 kwietnia 2019, 10:29

Na początek wskazane byłyby ograniczenia. PKN Orlen już 50% ropy kupuje spoza Rosji, więc przyblokowanie importu stamtąd byłoby dodatkowym bodźcem do dalszej dywersyfikacji źródeł dostaw. Po jak najszybszym osiągnięciu przez Orlen 100% zakupów poza Rosją, należałoby pójść dalej i zaproponować Białorusinom rewers, oczywiście pod warunkiem stałego zablokowania transportu ropy ze wschodu - z przyczyn technicznych, rzecz jasna. Sam remont "Drużby" natomiast należałoby zlecić Amerykanom, a po rozmieszczeniu dodatkowych amerykańskich wojsk w Polsce, rozpocząć rozmowy w kwestii przystąpienia Białorusi do projektu Trójmorza, rzecz jasna w ścisłej współpracy z USA.

Niuniu
piątek, 12 kwietnia 2019, 15:47

Konserwacja a remont to zupełnie inne pojęcia. Białorusini nigdzie nie mówią o konserwacji tylko o remoncie i zamknięciu na jego czas tranzytu ropy. Po co tak manipulować? Należy chyba również napisać, że tym właśnie ropociągiem sprowadzamy do Polski całość importowanej z Rosji ropy - ok. 70% polskiego zapotrzebowania na ten surowiec. Jeśli faktycznie Białoruś zamknie ten ropociąg to w Polsce stanie rafineria Orlenu - moce przerobowe naszych morskich terminali importu ropy są niewystarczające aby pokryć powstały niedobór tego surowca. Powodem obecnego sporu Białorusi z Rosją jest zapowiedż przez Rosję zakończenia eksportu do Białorusi ropy po obniżonych cenach. Obecnie główne dochody Białorusi pochodzą właśnie z przerobu tej ropy w białoruskich rafineriach i eksportu uzyskanych produktów głównie na Ukrainę. Jabłka i gruszki to pryszcz - tu z koleii chodzi o to, że Białoruś kupuje te owoce w Polsce i eksportuje je do Rosji łamiąc rosyjskie embargo. Między Rosją i Białorusią nie ma granicy celnej tak więc trudno kontrolować przepływ towarów. Może warto też dodać, że Rosja nie zgadza się na żądania Białorusi i twierdzi, że remont ropociągu można prowadzić odcinkami bez wstrzymywania tranzytu ropy. Ten spór i groźba wstrzymania tranzytu przez kraj "tranzytowy" z powodu sporu z eksporterem lub importerem przesyłanego surowca najlepiej pokazuje dlaczego Niemcom i kilku innym krają UE tak zależy na ustanowieniu połączeń Rosją z pominięciem innych tranzytowych państw. W tym budowę NS i NS2.

Reklama
Tweets Energetyka24