Energetyczna smuta w Rosji. Moskwa ma problemy w handlu ropą i gazem [ANALIZA]

9 marca 2020, 14:49
840_472_matched__prhu6z_putin
Fot.: kremlin.ru

Koronawirus, amerykańskie sankcje, problemy z partnerami handlowymi – to m.in. te zjawiska uderzają w handel rosyjskimi surowcami energetycznymi. Zyski ze sprzedaży węglowodorów to największe źródło dochodów dla budżetu państwa Władimira Putina.

Rok 2020 nie zaczął się dla Rosji zbyt dobrze – przynajmniej jeśli chodzi o handel ropą i gazem. W ostatnich dniach roku poprzedniego Stany Zjednoczone zdecydowały się wdrożyć do swojego budżetu sankcje uderzające w Nord Stream 2 – budowany niemiecko-rosyjski gazociąg biegnący po dnie Bałtyku. Amerykańskie instrumenty skutecznie odstraszyły od projektu szwajcarską spółkę Allseas, która kładła rury na dnie morza, przez co zwiększyło się (i tak już spore) opóźnienie w realizacji prac. Połączenie miało być gotowe do końca roku 2019. Teraz wiadomo, że zostanie ukończone być może nawet w 2021 roku. Być może – bo USA grożą kolejnymi sankcjami, które – jeśli zostaną wprowadzone zgodnie z medialnymi przeciekami – będą w stanie praktycznie uniemożliwić handel rosyjskim gazem za pośrednictwem Nord Stream 2.

Ukończenie podbałtyckiego gazociągu miało niebagatelne znaczenie dla rozmów Moskwy z Kijowem w sprawie nowej umowy na tranzyt błękitnego paliwa przez ukraińskie terytorium na Zachód. Wobec braku alternatywnej trasy (a taką właśnie miał być Nord Stream 2), Rosjanie musieli dogadać się z Ukraińcami.

Wszystko to spowodowało dodatkowe koszty u stron zaangażowanych w projekt Nord Stream 2, przede wszystkim zaś – u Rosjan. O jakich kwotach mowa – trudno na razie powiedzieć. Niemniej, według analityków dla Moskwy podbałtycki gazociąg i tak miał wątpliwe podłoże ekonomiczne. Teraz zaś opowieści Kremla o jego opłacalności można włożyć na dobre między bajki.

Warto w tym miejscu podkreślić, że w roku 2019 Rosja grała na rynku europejskim niskimi cenami gazu (co przełożyło się na zwiększone zużycie tego paliwa w energetyce). Ten największy dostawca błękitnego paliwa do UE chciał, by jego klienci napełnili swoje magazyny przed ewentualną wojną gazową między Moskwą a Kijowem (swoje odegrała tu też presja ze strony taniego amerykańskiego LNG). Do wojny ostatecznie nie doszło, ale Europejczycy cieszyli się miesiącami taniego gazu, co również nadwątliło rosyjskie finanse.

Państwo Władimira Putina już od pewnego czasu ma problemy na europejskim rynku. Rosjanie stracili tam m.in. Litwę, która wybudowała swój gazoport wprowadzając tym samym konkurencję oraz Ukrainę jako bezpośredniego klienta (Ukraińcy kupują gaz rosyjski pośrednio, handlując z krajami zachodnimi, a więc po cenach nienarzucanych przez Gazprom). W ciągu najbliższych lat Rosja może przestać dostarczać gaz do Polski (która prowadzi intensywny program dywersyfikacji dostaw) oraz do Gruzji.

Sytuacji nie poprawił też gazociąg Siła Syberii, którym dostarczane jest błękitne paliwo dla Chin. Rentowność tego połączenia jest dla Rosji minimalna, Gazprom musiał bowiem wdrożyć szereg ulg ewidentnie wynegocjowanych przez Pekin, który wcielił się w rolę dyktującego ceny i warunki współpracy.

Nie lepiej wiedzie się ostatnio Rosji na polu ropy naftowej. Próby naftowej presji wobec Białorusi (która jawi się jako następna „zdobycz” terytorialna Putina) wywołały reakcję w postaci m.in. działań ze strony Mińska, Warszawy i Waszyngtonu na rzecz umożliwienia dostaw nierosyjskiej ropy do białoruskich rafinerii w Mozyrzu i Nowopołocku. Symbolem tego procesu może być wypowiedź Sekretarza Stanu USA Mike’a Pompeo, który podczas wizyty w Mińsku stwierdził, iż Stany Zjednoczone są gotowe zaspokoić 100% zapotrzebowania Białorusi na ropę (czy jest to technicznie i ekonomicznie możliwe – to już inna kwestia).

Z kolei w marzec 2020 roku Rosja weszła z widmem naftowej wojny cenowej z Arabią Saudyjską na horyzoncie. Saudyjczycy nie dogadali się bowiem z Rosjanami w sprawie reakcji kartelu OPEC+ na sytuację rynkową spowodowaną koronawirusem (epidemia znacznie obniżyła popyt na ropę naftową, co również uderzyło sprzedawców tego surowca po kieszeni) i zapowiedzieli obniżenie cen oraz zwiększenie wydobycia.

Wszystkie te sytuacje mają niebagatelny wpływ na sytuację wewnętrzną Rosji. Zyski ze sprzedaży ropy i gazu (ale przede wszystkim ropy) to największe źródło dochodów budżetowych tego państwa. Ich obniżenie to prosta recepta na problemy gospodarcze, a więc i na spadek popularności prezydenta Władimira Putina, który ostatnio nie ma dla swych rodaków zbyt wiele dobrych wiadomości. Patrząc z tej perspektywy można obawiać się, czy Rosja nie sięgnie po swoje ulubione narzędzie poprawy nastrojów społecznych, czyli agresywną politykę zewnętrzną. Taki krok mógłby być poważnym zagrożeniem dla państw bałtyckich, Ukrainy, Białorusi a nawet Polski.

KomentarzeLiczba komentarzy: 99
yaro
wtorek, 17 marca 2020, 21:52

" Reuters 16 marca 2020 r. Chesapeake Energy, firma zajmująca się poszukiwaniem i wydobyciem ropy i gazu i jeden z pionierów amerykańskiej rewolucji łupkowej, przygotowuje się do restrukturyzacji zadłużenia przy gwałtownym spadku cen ropy i gazu. Firma zatrudniła konsultantów ds. restrukturyzacji zadłużenia w Kirkland & Ellis LLP oraz bankierów inwestycyjnych w Rothschild & Co, podają cztery źródła. Firma bada opcje, podczas gdy nie ma jasnych rozwiązań. Na koniec 2019 r. zaległe zadłużenie wynosi około 9 mld USD. Podczas gdy w 2008 r. koszt jednej akcji spółki wynosił prawie 70 USD, jesienią 2019 r. akcje spółki były warte mniej niż 1 USD na akcję. Od początku roku akcje firmy spadły ponad czterokrotnie. Akcje Chesapeake spadły w tym roku o 75%, a w poniedziałek o ponad 30%. Skala tragedii jest olbrzymia." - to gdzie ta "smuta" Panie autorze ? w Rosji ? to chyba jakiś żart .....

Wania
środa, 18 marca 2020, 16:23

Eksport rosyjskiej ropy do Chin w styczniu spasdł prawie o 30%. Każdego dnia Rosja traciła miliard rubli. A spadnie jeszcze bardziej w kolejnych miesiącach bo chińskie rafinerie państwowe nie chcą ropy dostarczanej przez rosyjską spółkę Rosneft z powodu amerykańskich sankcji nałożonych na spółkę zależną. Chiny jednak wolą trzymać z USA. Więc w Rosji jednak smuta towarzyszu.

mc.
środa, 11 marca 2020, 16:06

Z ostatniej chwili: Rosjanie wstrzymują wysyłkę gazu, gazociągiem "Siła Syberii". To nie będzie dobry rok dla Rosji...

T72B3
niedziela, 15 marca 2020, 13:35

Ty lepiej patrz jaki ten rok będzie dla Polski

Wania
poniedziałek, 16 marca 2020, 23:05

Tania ropa i gaz oznacza, ze będzie to lepszy rok dla Polski. Dla Rosji na pewno też. Rosja ma w końcu na kolejne dwie kadencje swoje najcenniejsze dobro narodowe czyli ojca narodu. Wszyscy tam się cieszą, że się udało przekonać to dobro do dalszego wspierania oligarchów i siebie.

poniedziałek, 16 marca 2020, 01:32

Polskę Polakom zostaw.

Husaria
poniedziałek, 16 marca 2020, 00:03

Mam wrażenie,że zdecydowanie lepszy niż dla was. Zresztą jak zawsze!

i to by było na tyle w tym temacie
środa, 11 marca 2020, 10:25

Nicholas Gvozdev, profesor Wojenno-Morskiego College'u i pracownik Instytutu Studiów Polityki Zagranicznej w Filadelfii, również ocenił szanse Rosji na wygranie konfrontacji gospodarczej. Kreml przystąpił do gry, stawiając na to, że do końca roku może nie tylko zemścić się na Stanach Zjednoczonych, ale także przywrócić partnerstwo z Arabią Saudyjską - powiedział w artykule dla National Interest. Autor podkreśla, że Rosja jest gotowa podjąć ryzyko ewentualnej eskalacji w konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi w celu uzyskania przewagi nad Waszyngtonem i podaje jako przykład zaostrzenie sytuacji w Syrii. „Rosjanie przesunęli kilka czerwonych linii narysowanych przez Ankarę, a następnie pokazali Turcji, na ile ta może (lub nie) liczyć na Stany Zjednoczone i ich europejskich sojuszników. Następnie Erdogan wyjechał do Moskwy, aby wznowić negocjacje z Władimirem Putinem”, pisze autor artykułu.

Wania
środa, 18 marca 2020, 06:24

Przesunięcie przez Rosję kilku czerwonych kino oznacza grabienie przez nich kolejnych terenów w imię bratniej pomocy. Mieliśmy tak od 1939 roku kiedy ta bratnia pomoc ramię w ramię z Hitlerem napadła na nas.

mc.
środa, 11 marca 2020, 14:18

"dziękujemy" za przekazywanie wiadomości ze sputnika. Są one równie wiarygodne, jak prawda w gazecie Prawda.

Rrr
czwartek, 12 marca 2020, 09:14

Dziś trudno określić kto o co gra, jesteśmy manipulowani ze wszystkich stron.

poniedziałek, 16 marca 2020, 01:34

Jeśli chodzi o sputnika i towarzyszy retransmitujących tutaj te bzdury, to nie jest trudno.

andys
środa, 11 marca 2020, 10:11

Czy autor wie co znaczy słowo - smuta ? Watpię.

Paragraph23
środa, 11 marca 2020, 09:29

Ależ niska cena ropy wykańcza USA a nie Rosję !!! Przemysł łupkowy w USA padnie z powodu wysokich kosztów wydobycia. To jest dil AS z Rosją w związku z próbą przewrotu w Arabii Saudyjskiej jakiemu patronowało USA... Poza tym Chiny wychodzą z "koronowirusa" w USA wrecz przeciwnie, dopiero zaczyna sie u nich problem. W USA nie ma powszechnej opieki zdrowotnej co pomaga w rozprzestrzenianiu sie wirusa !!!

wtorek, 24 marca 2020, 09:08

Ile za wp

Sjj
środa, 11 marca 2020, 15:01

Przychody budzetowe z ropy i gazu: ruscy ponad 40%. Usa ponizej 1%. Proponuje cos na otrzezwienie.

T72B3
niedziela, 15 marca 2020, 13:27

Napisałem że wystarczy poczytać strukturę budżetu Rosji a nie wiecznie pisać bzdury

poniedziałek, 16 marca 2020, 01:35

No to skończ weszcie.

Kiks
środa, 11 marca 2020, 12:43

Padłem. Czy USA są zależne od wydobycia? Nie. Czy ruscy są? Tak. USA wygaszą je i wznowią jak cena wzrośnie. Większym problemem będą zawirowania na rynkach inwestycji.

tv pl nie kłamie
środa, 11 marca 2020, 16:09

Usa oficjalnie nie. Ale już podatnicy owszem. Banki straciły grubą kasę. Giełda siadła od ponad 30 %, panika w oczach. To się dzieje. Nawet w naszej telewizorni to było.

Kiks
środa, 11 marca 2020, 16:47

Giełda siadła od koronawirusa. Spadki cen ropy tylko nałożyły się. I jeszcze raz, upadłości w USA to część ich życia.

Tweets Energetyka24