Gawęda: wg urzędników KE energotransformacja Europy będzie kosztować 2 bln euro

17 stycznia 2020, 13:52
IMG_5176
Fot. Energetyka24

Minister Adam Gawęda z resortu aktywów państwowych odniósł się na konferencji prasowej do doniesień o przeznaczeniu przez Unię Europejską 7,5 mld euro na Fundusz Sprawiedliwej Transformacji. Urzędnicy Komisji mówią, że proces ten pochłonie kwotę ok. 2 bilionów euro - stwierdził.

„Co do kierunku, to bardzo dobrze, że została wyznaczona nowa, niezależna pula środków na transformację sektora energetyczno-surowcowego. Jesteśmy na tyle wstępnym etapie, że trudno mówić o rozstrzygnięciach finalnych. Musimy wiedzieć, jakie będą to instrumenty finansowe, na jakim poziomie będzie ten proces i Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, na jakich elementach on będzie się opierał. Jesteśmy na początku tej drogi i trudno mówić o rozstrzygnięciach finalnych” - mówił minister Gawęda.

„Patrząc na to, co mówią urzędnicy Komisji Europejskiej, że na pełną transformację energetyki europejskiej - nie tylko polskiej - potrzebna jest kwota sięgająca 2 bilionów euro, to w tej konstrukcji, zderzając tę pulę środków [7,5 mld euro - przyp. JW] można powiedzieć, że wydaje się niewystarczająca” - dodał.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
AB
niedziela, 19 stycznia 2020, 23:42

Jak mówią dwa, to wyjdzie dziesięć. Co najmniej.

Stary Grzyb
piątek, 17 stycznia 2020, 18:49

Oczywiście kwota 2 bln euro okaże się po wielekroć niedoszacowana, ale warto się nad nią zastanowić już dzisiaj - 2 biliony euro na sfinansowanie rojeń lewactwa. I najwyraźniej na nikim nie robi to większego wrażenia ...

po trzecie sankcje
sobota, 18 stycznia 2020, 16:48

Dla porównania roczne PKB UE to 16bln. Moim zdaniem też ta kwota jest zaniżona, bo oznaczałaby, że cała energetyka okołowęglowa to jakiś 2 miesięczny PKB UE co wydaje mi się mało wiarygodnym szacunkiem. Dbanie o środowisko powinno się zacząć od rzeczy, które można zrobić niemal bezinwestycyjnie - no ale chyba nie o to tutaj chodzi, żeby nie było na czym zarabiać. Cała ta walka z CO2 coraz bardziej zaczyna przypominać moim zdaniem nakładanie jakiegoś zbiorowego podatku, narzucanie jakichś ponadnarodowych uwarunkowań, czy forsowną politykę przechodzenia na technologie, które zostały opanowane raptem przez kilka krajów - celem zatrzymania rozwoju gospodarczego innych. Oczywiście te kilka krajów zarobi krocie na technologiach, a pozostali będą "szczaw i mirabelki" zajadać. Proste sposoby poprawienia ŚRODOWISKA (choć niekoniecznie klimatu) za relatywnie małe pieniądze: 1) likwidacja torebek plastikowych na rzecz papierowych, napoje w szkle na szerszą skalę (plastik PET jest kontrowersyjny zdrowotnie czego świadomość jest dzisiaj nikła), 2) oczyszczalnie ścieków, 3) profesjonalna energetyka oparta na węglu powinna stosować maksymalnie wydajne technologie - mając przewagę kosztową powinna sobie poradzić, 4) sukcesywna wymiana pieców węglowych w tzw. niskiej emisji na bardziej wydajne / nowoczesne (problem smogu zimą jest realny i w dużej mierze odpowiada za to tzw. niska emisja - tutaj potrzebne są realne środki finansowe na wsparcie modernizacji dla osób niezamożnych), 5) promowanie LNG/CNG w transporcie kosztem diesla (to paliwo jest często tańsze w eksploatacji, więc to jest kwestia w pewnym sensie decyzji politycznych) - silniki działają ciszej i dają zdecydowanie czystsze spaliny, co ważne cały cykl produkcji auta też jest w dużej mierze efektywny ekologicznie, 6) nowe nasadzenia drzew w miastach i na nieużytkach - to naturalny wysokowydajny filtr powietrza - sadzonka jest tania i potrzebne jest tylko proste prawo dotyczące zieleni, 7) promowanie izolacji termicznej budynków - korzystne zarówno zimą jak i latem - w dużej mierze samofinansujące się po kilku latach od modernizacji, 8) maksymalne uproszczenie przepisów dotyczących inwestycji w geotermię, pompy ciepła, małe spiętrzenia wodne z prostą turbinką energotwórczą i co komu tam do głowy jeszcze przyjdzie co jest energetyką rozproszoną etc. Problem polega na tym, że te wyżej przytoczone pomysły nie pozwalaja "grubym misiom" zarobić kokosów na sprzedaży technologii biedakom, a jednocześnie biedacy mogliby umocnić swoją pozycję gospodarczą poprzez zastosowanie technologii, które mają już opanowane.

Stary Grzyb
niedziela, 19 stycznia 2020, 19:28

W całej rozciągłości zgadzam się z tym, co napisałeś. Dodałbym tylko, że "polityka ograniczania emisji CO2" przez UE to fikcja - gdyż emisje unijne są bez znaczenia, a główne źródła emisji to Chiny, Indie i USA, a tzw. "reszta świata" też wytwarza tego gazu znacznie więcej, niż UE - ale fikcja mająca przykryć konkret polegający na tym, że chodzi o zwiększenie importu rosyjskiego gazu do Europy, na czym wszyscy stracą, poza niemieckimi "elitami", sowicie opłacanymi przez Gazprom pieniędzmi niemieckich konsumentów w ramach procesu schroederyzacji. Przy okazji - 90% "plastikowej wyspy" pływającej po Pacyfiku to dzieło Chin, które plastikowe śmieci wyrzucają do oceanu systemowo, ale w tej sprawie też "niedasie" nic zrobić, za to trwa walka z plastikowymi słomkami do napojów (których przyjmowane za podstawę zakazów zużycie "oszacował" amerykański 10-latek w ramach pracy domowej, mnożąc swoje zużycie, czyli 5 dziennie, razy liczbę dni w roku i razy liczbę Amerykanów) oraz plastikowymi patyczkami do uszu. No, i tak się to kulga, a "koszty energotransformacji" będą pewnie minimum o rząd wielkości (ze sporym mnożnikiem) większe, niż te urzędnicze 2 biliony euro. Pozdrawiam.

po trzecie sankcje
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 03:35

Gdybyś nie miał racji z tą schroederyzacją to raczej nie zamykaliby atomówek na potęgę - istniejące dość dobrze bilansują OZE. Powiązanie efektu cieplarnianego z CO2 jako główną przyczyną dla większości osób o wykształceniu chemiczno-biologicznym wydaje się nieco karkołomnym wywodem metodologicznie w kontekście nikłej zawartości CO2 w atmosferze, obiegu CO2 w przyrodzie i wzrostu tempa fotosyntezy w wyższej temperaturze i przy wyższej wilgotności. Rozmawiałem z kilkoma chemikami i wszyscy jakoś tak krzywili się jak ich pytałem czy CO2 ma szansę być kluczowym czynnikiem efektu cieplarnianego. Osobiście nie jestem ekspertem i nie wiem co o tym sądzić, ale masowość skrzywienia twarzy dała mi do myślenia.

Nysa
piątek, 17 stycznia 2020, 18:01

Czyli krótko mówiąc : koszty owej tzw "Sprawiedliwej Transformacji" poniosą biedne kraje Europy Wschodniej a skorzystają bogate kraje Europy Zachodniej bo tylko one posiadają technologie OZE.

po trzecie sankcje
piątek, 17 stycznia 2020, 16:46

Nareszcie ktoś powiedział otwartym tekstem, że biorąc pod uwagę skalę problemu, a co za tym idzie potrzebne nakłady finansowe to projekt należy rozłożyć na 2-3 pokolenia. I żadne zaklinanie rzeczywistości obiektywnych uwarunkowań nie zmieni.

Reklama
Tweets Energetyka24