Niemiecki sąd wydał decyzję korzystną dla Gazpromu w jego sporze z PGNiG

31 lipca 2017, 13:01
Energetyka24
Energetyka24

Sąd w Dusseldorfie uchylił tymczasowy środek zapobiegawczy w sprawie jaką polski PGNiG i ukraiński Naftogaz wytoczyły Gazpromowi ws. decyzji Komisji Europejskiej dotyczącej udostępnienia rosyjskiemu koncernowi dodatkowej przepustowości gazociągu OPAL. 

W wyniku decyzji sądu w Dusseldorfie z 28 lipca do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sporu pomiędzy stronami Gazprom będzie mógł korzystać z dodatkowych mocy OPAL, który jest lądową odnogą gazociągu Nord Stream.

Serwis Neftegas.info informuje, że polskiej i ukraińskiej spółce nie udało się udowodnić, że poniosły szkodę z faktu używania przez Gazprom dodatkowych przepustowości w ramach OPAL. 

Wcześniej podobną decyzję jak sąd w Dusseldorfie podjął sąd UE. Na wniosek PGNiG i państwa polskiego równolegle do postępowania w Niemczech toczy się bowiem sprawa dotyczące OPAL przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Chodzi o przekazanie rosyjskiemu Gazpromowi 80% przepustowości lądowej odnogi biegnącego z Rosji przez Morze Bałtyckie do Niemiec rurociągu Nord Stream oraz przeprowadzenia aukcji na pozostałe 20%. Zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej w przypadku braku zainteresowania innych podmiotów komercyjnych udziałem w wykorzystaniu gazociągu pozostała część również przypadłaby Rosjanom. Oznaczałoby to zwiększenie tłoczenia rosyjskiego gazu na kierunku północnym, ponieważ do tej pory Gazprom mógł wykorzystywać jedynie 50% mocy OPAL (w wyniku udzielonego mu odstępstwa od obowiązującego prawa energetycznego UE). W efekcie zmniejszy to przesył błękitnego paliwa przez Ukrainę do krajów zachodnich.

Zobacz także: Sąd UE ramię w ramię z Gazpromem przeciw Polsce [ANALIZA]

 

 

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Piotr
poniedziałek, 31 lipca 2017, 15:26

Czy mogę wiedzieć, czemu uparcie Polska dąży do przesyłanie gazu przez Ukrainę, skoro zainteresowany - Rosja nie chce tego robić. Przypomnę również, że Rosja chciała zbudować gazociąg przez nasz kraj i Białoruś,, lecz komuch i ombinatorek Kwaśmiewski miał interes w gazociągu przez Ukraine i mamy nici , nie gazociąg. Gaz będziemy kupować od Niemców. Pogratulować głupoty.

Robert
poniedziałek, 31 lipca 2017, 19:19

Unia Europejska pomału staje się fasadą, z której odpada tynk. Ponieważ jednak nie narodził się jeszcze nowy ład - państwa w nim trwają, bo nie ma nic innego. Kiedyś, w erze Helmuta Kohla i Tadeusza Mazowieckiego, wartości naprawdę się liczyły. Do takiej Europy wstępowaliśmy. To na tych wartościach i przy wsparciu i ochronie USA, Europa Zachodnia zbudowała swoje bogactwo i bezpieczeństwo. To Helmut Kohl powiedział: "Albo Europa będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale". Z ogromnym sprzeciwem przyjął nominację Angeli Merkel na Kanclerza Niemiec, a za swojego najbliższego przyjaciela uznawał Viktora Orbana. Potrafił pochylić głowy przed pomnikiem Polskich bohaterów i doprowadzić do pojednania niemiecko - polskiego. Bo wartości się liczyły, bo uznał że wielkość Niemiec nie polega jedynie na sile ekonomicznej i wymuszeniach na słabych ale tą wielkość Niemiec należy też podkreślić przez okazanie szacunku mniejszym i mniej bogatym. Dla Helmutha Kola liczył się kompromis i sam uznawał, że Niemcy powinny w tym kompromisie iść dalej. Dziś to już historia. Unia Europejska trwa, bo wciąż się finansowo opłaca, choć już coraz mniej. Dziś to już głównie platforma dominacji w 80 % Niemieckiej i w 20 % Francuskiej. Wyparowały już jednak z niej jakiekolwiek wartości. Niemcy nie szanują prawa, które sami ustanawiają. Ono jest dla mniejszych i słabszych. Zapoczątkowały kryzys z uchodźcami, które same już nie potrafią powstrzymać ale chętnie wymuszą podzielenie się tym problemem z innymi. To w Polsce maja być "polskie obozy śmierci", "brak demokracji". "zagrożenie wolności słowa". Bądźmy szczerzy, to Niemcy są już po części krajem totalitarnym, w którym wolność słowa jest ograniczona do jednej dominującej ideologii multi kulti. Ta ideologia ma obowiązek być dominującym prawem w całej Unii Europejskiej. Bo tak chcą Niemcy i już. Jedyne czego oczekują to pełnego dostosowania. Uznają za łamanie prawa, ograniczanie demokracji i wolności słowa rozwiązania takie jak we własnym kraju. W Niemczech są demokratyczne, w Polsce już nie. Cóż za szczyt ignorancji i tupetu. Co z tego, że decyzje w sprawie surowców sa niekorzystne dla UE, jak uznają je za korzystne dla Niemiec ? Niemców UE obchodzi tylko wtedy gdy mają w tym interes. Gdy nie mają w tym interesu, nie przejmują się innymi partnerami w UE. A dla nas to kwestia życia i śmierci, wolności i niezależności, bycia podporządkowanym albo wolnym, przyszłości nas samych, dzieci i wnuków. Ale co to obchodzi Angele Merkel, jak ja nie obchodzi zachowanie kultury samych Niemiec ?

Reklama
Tweets Energetyka24