Niemcy zaostrzą stanowisko wobec Nord Stream 2? "Sygnał dla Polski"

10 listopada 2017, 11:52
Fot. Energetyka24

Financial Times informuje, że prawdopodobną jest sytuacja, w której nowy niemiecki rząd zaostrzy stanowisko wobec kontrowersyjnego projektu Nord Stream 2. Miałoby to być pozytywnym sygnałem w kierunku Polski i innych krajów w czasie, gdy UE rozważa reformy, które mogą wyobcować niektóre państwa na wschodzie Europy.

Poparcie Niemiec dla gazociągu Nord Stream 2 słabnie i oczekuje się, że przyszły rząd koalicyjny pod wodzą kanclerz Angeli Merkel zaostrzy stanowisko Berlina w sprawie tego projektu - pisze "Financial Times".

Według rozmówców dziennika byłby to pozytywny sygnał w kierunku Polski. 

Poparcie dla Nord Stream 2 spada, od kiedy Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), która poprzednio była mniejszym partnerem w konserwatywnej koalicji Merkel, przeszła do opozycji po porażce we wrześniowych wyborach do Bundestagu - czytamy w "FT".

To SPD była głównym zwolennikiem Nord Stream 2 - dodaje gazeta, cytując chadeka Norberta Roettgena, który w poprzedniej kadencji kierował komisją spraw zagranicznych Bundestagu. "Jest oczywiste, że nowy rząd będzie o wiele bardziej krytyczny wobec projektu od poprzedniego" - dodał.

Według eurodeputowanego Zielonych i członka delegacji tego ugrupowania na rozmowy koalicyjne Reinharda Buetikofera, SPD "była całkowicie na usługach" Nord Stream 2. Europoseł podkreślił, że Zieloni tak jak dotychczas będą "walczyć o odrzucenie" projektu w negocjacjach koalicyjnych. 

Jak przypomina "FT", związki między SPD a rosyjskimi koncernami energetycznymi uwidoczniło wrześniowe mianowanie na szefa rady dyrektorów Rosnieft byłego socjaldemokratycznego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera. 

Merkel próbuje stworzyć nowy rząd koalicyjny, w którym obok jej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) znalazłyby się bawarska CSU, liberalna Wolna Partia Demokratyczna (FDP) i Zieloni. Ci ostatni podczas rozmów przedstawili swoje poglądy na Nord Stream 2. "Nasze stanowisko jest bardzo jasne. Odrzucamy gazociąg z wielu powodów: ze względów ekologicznych, z uwagi na solidarność z europejskimi sąsiadami, z powodów ekonomicznych i bezpieczeństwa" - wyjaśnił Buetikofer.

Roettgen uważa, że zmiana stanowiska Niemiec w sprawie Nord Stream 2 byłaby pozytywnym sygnałem w kierunku Polski i innych krajów w czasie, gdy UE rozważa reformy, które mogłyby wyobcować niektóre państwa na wschodzie Europy. 

"Jeśli Niemcy i Francja za prezydentury Emmanuela Macrona ożywią współpracę, może to wzbudzić obawy w niektórych krajach Europy Wschodniej, że staną się drugorzędnymi krajami członkowskimi UE" - tłumaczył. "Jeśli zmienimy nasze stanowisko w sprawie Nord Stream 2, będzie to dla nich zapewnienie, że stosunki z nimi się dla nas liczą" - dodał chadek.

Nord Stream 2 to projekt liczącej 1200 km dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Gazociąg, który ma być gotowy do końca 2019 r., zwiększyłby dwukrotnie ilość gazu, który Rosja mogłyby dostarczyć przez Bałtyk do Niemiec. Po 2019 roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowi, obawiając się, że zwiększy on uzależnienie Europy od Rosji.

Rząd Niemiec wspierał dotychczas budowę Nord Stream 2, utrzymując, że ma on charakter biznesowy, a nie polityczny. W finansowaniu przedsięwzięcia uczestniczą niemieckie koncerny Uniper i Wintershall oraz francuski Engie, austriacki OMV i brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell. Zagraniczne koncerny chcą pokryć 50 proc. szacowanych na 9,5 mld euro kosztów projektu. 

Jak pisze "FT", w środę Komisja Europejska zadała cios projektowi, przedstawiając propozycje zmian istniejących przepisów, by unijne reguły energetyczne były stosowane wobec wszystkich nowych i już istniejących gazociągów importowych, w tym Nord Stream 2. Oznacza to, że operator rury być może będzie musiał zaoferować część mocy przesyłowych stronom trzecim oraz że operator będzie musiał stosować się do przepisów w sprawie rozdziału właścicielskiego, które głoszą, że gazociąg nie może bezpośrednio należeć do dostawcy gazu.

(PAP/jk)

Zobacz także: Woźniak: Pozycja PGNiG jako największego sprzedawcy LNG w regionie jest niezachwiana

Zobacz także: Do końca miesiąca odtajnienie raportu NIK ws. umowy gazowej?

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Ecik
sobota, 11 listopada 2017, 09:18

Nie poidniecajcie się tak bardzo. 1. Ruscy zaproponują na sprzedaż połowę zdolności przesyłowej rury NS2, ale kto je kupi? Kto będzie zainteresowany przesyłaniem gazu gdy w Rosji jest monopol pod wodzą Kremla? 2. Żaden problem. Gazprom sprzeda Rurę NS2 Rosnieftowi i zadość unijnym biurokratom się stanie. Aby zablokować NS2 to trzeba woli i determinacji elit UE, a tego nie ma. NS2 zablokować mogą tylko amerykanie, jak zechcą postraszyć "bandę pięciu" (OMV, Shell, Engie, Wintershall, Uniper) poważnymi sankcjami, a rządowi Niemiec wystawią rachunek za ochronę wojsk amerykańskich i bazy w Niemczech. Czy administrację Trumpa stać na poważne pogrożenie palcem UE?

Tweets Energetyka24