Niemcy chcą budować terminale LNG. Zapowiedź fiaska projektu Nord Stream 2? [ANALIZA]

27 listopada 2017, 16:08
Fot. yepyep/flickr.com

Szkodliwy dla Polski projekt gazociągu Nord Stream 2 napotyka na coraz więcej problemów. Jego powstanie staje pod znakiem zapytania. Równolegle zauważalna jest duża aktywizacja niemieckich firm zainteresowanych budową terminali LNG na terenie Republiki Federalnej

Zgodnie z medialnymi doniesieniami ostateczna decyzja o budowie pierwszego terminalu LNG w Niemczech zostanie podjęta w 2019 r. Infrastruktura miałaby powstać w Hamburgu i służyć „zmniejszeniu uzależnienia od gazu z Norwegii i Rosji” oraz „stać się dobrym narzędziem negocjacji” z tymi dostawcami. To ciekawa argumentacja ze strony udziałowców projektu (m.in. spółki Gasunie) ponieważ pokazuje ona, że nawet na dojrzałym, pozornie zdywersyfikowanym i podłączonym do „taniego gazu rosyjskiego” rynku niemieckim inwestowanie w LNG może być korzystne.

Zobacz także: Nord Stream 2 nie powstanie? 3 kluczowe przeszkody [ANALIZA]

Analizując te informacje należy skupić się nie tylko na rosnącej atrakcyjności gazu skroplonego pod kątem potrzeb gospodarki Niemiec, ale także dacie ostatecznej decyzji inwestycyjnej budowy terminalu w Hamburgu. Pokrywa się ona z potencjalnym terminem realizacji gazociągu Nord Stream 2, który dostarczyłby na teren Republiki Federalnej dodatkowe 55 mld m3 błękitnego paliwa. Niewykluczone, że „zielone światło” dla gazoportu jest uzależnione od finalizacji nowego rurociągu. Warto zwrócić uwagę także na to, że udziałowcy terminalu LNG w Hamburgu aktywnie podkreślają w ramach prowadzonej komunikacji aspekt dywersyfikacji, a nawet wspominają w tym kontekście rosyjskiego dostawcę. Taką argumentację (jak widać zasadną) znamy z polskiego, dużo bardziej niedojrzałego, rynku.

Analizując coraz większą aktywność udziałowców zainteresowanych budową niemieckich terminali LNG trudno nie rozpatrywać tego projektu w kontekście projektu Nord Stream 2. Nie chodzi tu jedynie o wspomniany już powyżej termin decyzji inwestycyjnej gazoportu w Hamburgu. Jest bowiem symptomatyczne, że aktywizacja dyskusji o gazie skroplonym dla Niemiec wzrasta wprost proporcjonalnie do coraz cześcięj pojawiających się informacji na temat problemów mającego biegną na dnie Bałtyku rurociągu. Przypomnijmy, że Nord Stream 2 jest coraz mocniej zagrożony przez amerykańskie sankcje (ryzyko utrzymania finansowania dla projektu) , duńską ustawę oceny gazociągów pod kątem ich wpływu na politykę obronną (ryzyko zmiany trasy rurociągu), prawo antymonopolowe UE (ryzyko objęcia rury unijnymi przepisami). Szerzej kwestie te opisano tutaj.

Zobacz także: Niemcy wytaczają ciężkie działa w wojnie o Nord Stream 2. Ofensywa prawników Rady UE [KOMENTARZ]

Innymi słowy duże podmioty biznesowe działające na terenie Niemiec nabierają coraz większych wątpliwości odnośnie tego czy Nord Stream 2 rzeczywiście powstanie. Jest to tym istotniejsze, że w oparciu o informacje na temat szans powodzenia projektów tworzą one swoje plany biznesowe.

Natomiast ostatnie miesiące przynoszą w niemieckich mediach branżowych prawdziwy wysyp informacji dotyczących konieczności skorzystania przez Niemiec z owoców rewolucji LNG. W lokalnej prasie pojawiają się m.in. informacje o projektach gazoportów (o różnych mocach) w Wilhelmshaven i Brunsbüttel. Wspomniana rewolucja LNG polega na coraz większej dostępności coraz tańszego gazu dostarczanego drogą morską, a nie tradycyjnymi rurociągami. Przykład kontraktu średnioterminowego zawartego w ubiegłym tygodniu przez polskie PGNiG i brytyjską Centrica sugeruje, że amerykańskie LNG może być cenowo powiązane z europejskimi giełdami, co zwiększy jego atrakcyjność cenową. Udziałowcy projektu terminalu w Hamburgu są tego wszystkiego świadomi (i zapewne nie zamierzają ograniczać się do dostaw znad Zatoki Meksykańskiej). Sama lokalizacja gazoportu w największym niemieckim porcie też jest nieprzypadkowa. LNG staje się kluczowym paliwem dla transportu morskiego.

Zobacz także: Energetyczne realpolitik. Dlaczego Niemcy potrzebują Nord Stream 2 [ANALIZA]

Warto zwrócić uwagę nie tylko na dużą aktywność komunikacyjną firm niemieckich zainteresowanych realizacją projektów terminali na terenie Republiki Federalnej. Przedsiębiorstwa z Niemiec rezerwują bowiem także przepustowości gazoportów w Ameryce Północnej, które jeszcze nie powstały i są dopiero są planowane. Doskonałym przykładem jest podjęcie takich działań przez E.ON w ramach projektu Goldboro.

Spoglądając z szerokiej perspektywy na obraz sytuacyjny związany z projektem Nord Stream 2 nie można więc wykluczyć tego, że nie dojdzie on do skutku. Byłby to niezaprzeczalnie polski sukces. Niestety w historii państwa polskiego wiele spektakularnych sukcesów miało charakter taktyczny, a nie strategiczny. Ważne będzie zatem to kiedy świadomość fiaska projektu Nord Stream 2 dotrze do decydentów w Warszawie. Świadomi nieuchronności „wywrócenia się” projektu nowego nadbałtyckiego gazociągu Niemcy i Rosjanie mogą bowiem próbować zminimalizować straty za pomocą działań dyplomatycznych. Nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Polska zgodziłaby się np. na zniesienie sankcji nałożonych na Rosję przez UE w zamian za uchylenie niemieckiego poparcia dla Nord Stream 2 przy uwzględnieniu realiów, w których z różnych przyczyn projekt ten nie mógłby powstać…

Zobacz także: SKANER Energetyka24: Polska przy wsparciu Amerykanów ma szansę zostać eksporterem gazu

 

 

 

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Krakus
poniedziałek, 27 listopada 2017, 21:05

A czy moderacja to jest cenzura ?

Krakus
poniedziałek, 27 listopada 2017, 21:03

Czy popieracie SLD ?

Jajec
poniedziałek, 27 listopada 2017, 21:41

Panie ekspercie Piotrze: rozumiem konieczność pisania "ku pokrzepieniu serc" celem podtrzymania upadającego morale wiadomego towarzystwa ale ta "twórczość" Pana i Pańskich kolegów dot. NS2 (tak zintensyfikowana w ostatnich tygodniach) to zwykłe bicie piany. NS2 powstanie na 99% bez względu na to co napiszecie bo w perspektywie "zachodu" ma uzasadnienie. A pisani banialuków typu:, że "lepszy 2x droższy gaz np. amerykański.niż finansowanie Rosji" znajduje poklask jedynie w części "zindoktrynowanej propagandowo" części polskiego społeczeństwa (patrz choćby tutejsze komentarze) a nie u pragmatycznych (i umiejących biznesowo liczyć Niemców).

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24