Nie taki Szyszko straszny? Eksperci oceniają politykę klimatyczną rządu [KOMENTARZ]

20 listopada 2017, 16:49
Fot. www.mos.gov.pl

Kilka dni temu opublikowany został “Climate Change Performance Index 2018”, przygotowany przez Germanwatch oraz NewClimate Institute and Climate Action Network (CAN). To badanie prowadzone od 13 lat, opierające się na danych z czterech kategorii: wielkości emisji CO(40%), efektywności energetycznej (20%), odnawialnych źródłach energii (20%) oraz analizie polityki klimatycznej (20%). Celem indeksu jest ewaluacja postępu w działaniach prowadzonych na rzecz ochrony klimatu oraz zaawansowania w realizacji przyjętych w tym zakresie zobowiązań. Na 60 przebadanych państw Polska zajęła 40. miejsce.

Otrzymaliśmy 46,53 punktów, Niemcy - 56.58, Rosja - 29.85, USA - 25.86, ChRL - 45.84. Znaleźliśmy się w grupie określanej przez autorów mianem „Law”. Obok nas znajdują się w niej między innymi takie państwa, jak: Nowa Zelandia, Holandia, Indonezja, Chiny, Węgry, Czechy, Bułgaria, czy Austria. Liderami rankingu są: Szwecja 74,32 punkty, Litwa - 69,20 i Maroko - 68.22. Nasz kraj wypada stosunkowo dobrze w kategorii energetyki odnawialnej (między 25 a 33 miejscem) oraz efektywności energetycznej (między 19 a 33 miejscem). Znacznie gorzej jest w kategorii emisji CO2 - między 31 a 41 miejscem. W kategorii polityki klimatycznej wynik jest średni - jej wewnętrzna realizacja została sklasyfikowana na 30 miejscu, natomiast zewnętrzna na 45.

Można stwierdzić, iż właśnie ta ocena decyduje, iż nie jesteśmy w tej samej grupie, co Niemcy i cała Unia Europejska (56,89 pkt). Można oczywiście zastanawiać, się czy taka słaba ocena polityki zewnętrznej w zakresie klimatu nie wynika z ogólnego złego wizerunku Polski na arenie międzynarodowej, a nie realnych działań podejmowanych przez rząd. Kwestia ta pozostaje na osobną dyskusję.

Faktem jest, iż w obszarze efektywności energetycznej, gdzie mamy pokaźne możliwości oszczędzania, czy też w OZE, co do których ciągle dyskutujemy, nie wypadamy źle na tle innych. To daje mi do myślenia, ponieważ w tych obszarach uważam, iż można wiele zrobić szybciej i taniej. Odrobina refleksji jest tu konieczna, choć może zbyt surowo oceniamy siebie ulegając emocjom. Z drugiej strony autorzy raportu piszą, iż taka niska ocena wynika z postawy Polski w negocjacjach z UE w stosunku do ETS. W tej kwestii wypowiadałem się już wielokrotnie, np. w styczniu br. w Sejmie RP na konferencji „Przyszłość integracji europejskiej”, dlatego nie będą się na ten temat rozpisywał. Zasadniczo, jeśli nie będzie w nowej perspektywie finansowej, czyli po 2020 roku, funduszy europejskich przeznaczonych na modernizację sektora energetycznego, to Polsce grozi „energetyczny rozbiór”. Z tego powodu takie wąskie podejście jest mało precyzyjne i niemiarodajne, ponieważ negocjacje się jeszcze nie zakończyły.

Druga istotna konstatacja to ta, iż Polska od lat 90 zwiększa PKB, a zmniejsza wielkość emisji CO2. To również ciekawa informacja, choć oczywiście znana, ale gdzieś w debacie publicznej nam to umyka. Transformacja systemowa - sama bez udziału instrumentów państwa -powodowała zmiany wielkości emisji, obecnie stoimy przez koniecznością racjonalnej polityki, która już „sama” nie będzie się robić. Pytanie na ile mamy tego świadomość? 

Warto spojrzeć na rezultaty badania w kontekście realizacji celów zawartych w tzw. porozumieniu paryskim. Nieprzyznanie miejsc 1-3 przez autorów rankingu wynika z faktu, iż żadne z badanych państw nie spełnia zawartych w nim deklaracji. Wstępne dane dotyczące wielkości emisji w 2017 wskazują na możliwy ich wzrost nawet o 2%. Oznacza to istotną zmianę w stosunku do lat 2014-2016, kiedy obserwowaliśmy względną stabilizację. W tym kontekście to alarmujący sygnał dla logiki obecnego reżimu ochrony klimatu.

Przedstawione badanie, którego wynikiem jest indeks CCPI oraz ostatni raport przygotowany przez UN Environment, pokazują, iż na dzień dzisiejszy nie ma państwa, które w swojej polityce realizuje cel porozumienia paryskiego. Moja teza o konieczności zmian w globalnej polityki klimatycznej uzyskała więc kolejne argumenty. Sumując - bądźmy gotowi na efekty zmian klimatu.

Zobacz także: Polska branża energetyczna rozmawia o współpracy z Ukrainą

Zobacz także: KE zamierza pozwać Niemcy. Powód: znaczne zanieczyszczenie powietrza

KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Pruty
wtorek, 21 listopada 2017, 15:18

A co do tego ma Szyszko? Artykuł nie jak się ma do niego, chyba że to taka nieudolna próba podlizania się. Natomiast interesy jakie reprezentuje Sz. są oczywiste dla każdego myślącego.

bender
poniedziałek, 20 listopada 2017, 19:04

Coz to: Energetyka24 zajela sie rzadowa propaganda sukcesu? Ktoz sie kryje za tym artykulem? Pozwole sobie sprostowac: wyniki z obecnego roku (raport na 2018) stawiaja nas na 40 pozycji, wyniki z poprzedniego roku (raport na 2017) dawaly nam 35 pozycje, wyniki z raportu na 2016 rok (czyli tego z 2015) dawaly nam 32 pozycje i byl to ostatni rok gdy notowalismy wzrost pozycji a nie spadek. Od czasow dobrej zmiany jest tylko gorzej. Prosze sobie samemu sprawdzic raporty w sieci, sa ogolnie dostepne.

bender
poniedziałek, 20 listopada 2017, 19:02

Coz to: Energetyka24 zajela sie rzadowa propaganda sukcesu? Ktoz sie kryje za tym artykulem? Pozwole sobie sprostowac: wyniki z obecnego roku (raport na 2018) stawiaja nas na 40 pozycji, wyniki z poprzedniego roku (raport na 2017) dawaly nam 35 pozycje, wyniki z raportu na 2016 rok (czyli tego z 2015) dawaly nam 32 pozycje i byl to ostatni rok gdy notowalismy wzrost pozycji a nie spadek. Od czasow dobrej zmiany jest tylko gorzej. Prosze sobie samemu sprawdzic raporty w sieci, sa ogolnie dostepne.

tsu
wtorek, 21 listopada 2017, 10:43

Szyszko to największy szkodnik przyrody w nowożytnej historii Polski. Powinien siedzieć

box
wtorek, 28 listopada 2017, 03:12

A niby dlaczego Szyszko ma byc straszny? Szyszko jest straszny tylko w propagandzie mediow "cala prawde cala dobe", totalnej opozycji i ludzi ktorzy sa pod ich wplywem. Przypominam ze glowny zarzut pod adresem ministerstwa srodowiska dotyczacy puszczy bialowieskieskiej to zupelne odwrocenie rzeczywistego obrazu sytuacji. Dla niezorientowanych przypomne ze cala sprawa zaczela sie od zachorowania kilkudziesieciu sztuk drzew (podkreslam slowo SZTUK ) kilka lat temu. W tedy tez lasy panstwowe postanowily je wyciac ale do akcji wkroczyli ekolodzy (hehe) i wystraszony krytyki ze strony brukseli i wejscia w konflikt z zielonymi (jak wiadomo najwazniejsza sprawa dla kazdego nowoczesnego europejczyka jest walka o przyrode) tusk, zakazal wyciecia chorych drzew. W efekcie po kilku latach zamiast kilkudziesieciu chorych drzew mielismy kilkadzieisat mln chorych drzew i coraz wieksze polacie obumierajacej puszczy. W efekcie po zmianie rzadu postanowiono zakonczyc absurdalna polityke poprzednikow i podjeto jedyna sluszna decyzje w tej sytuacji i postanowiono wyciac chore drzewa i uratowac przynajmniej 1/3 puszczy... i w tedy sie zaczelo. Cala totalna opozycja i stojace za nia postkomunistyczno-lewicowe i niemieckie media w polaczeniu z napuszczana przez opozucje bruksela oskarzyly nas o niszczenie puszczy i zazadaly wstrzymania wycinki grozac sankcjami i karami finansowymi. Wydaje sie ze dla kazdego kto ma jakie kolwiek pojecie na temat tego sporu nie powinno byc nawet cienia watpliwosci po czyjej stronie jest racja

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24