Wiemy, jaki reaktor jądrowy USA najprawdopodobniej zaoferują Polsce

21 października 2020, 14:50
800px-Construction_at_Vogtle_Nuclear_Plant
Budowane bloki elektrowni Vogtle/ Fot. By Charles C Watson Jr - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid17200381

Nieoficjalne informacje, jakie przedostały się do medialnego obiegu z Departamentu Energii USA pozwalają wskazać technologię jądrową, jaka będzie częścią amerykańskiej oferty dla Polski.

Według doniesień Agencji Reutera oraz portalu Investing.com w rozmowy dotyczące współpracy przy polskim projekcie jądrowym zaangażowana ma być amerykańska firma Westinghouse, będąca obecnie własnością Brookfield Asset Management. Spółka ta dysponuje projektem reaktora AP1000 typu PWR generacji III+, czyli spełniającym wymagania zarysowane w polskim programie jądrowym.

To właśnie ten projekt najprawdopodobniej zostanie zaoferowany stronie polskiej w ramach współpracy na polu energetyki jądrowej.

Obecnie w budowie lub użyciu znajduje się sześć jednostek typu AP1000. Cztery z nich znajdują się w Chinach, a dwa w blokach 3 oraz 4 amerykańskiej elektrowni jądrowej Vogtle.

Jak poinformował 20 października portal World Nuclear News, budowane w USA reaktory AP 1000 przeszły ostatnio próby szczelności. Są one przeprowadzane celem potwierdzenia, że komponenty i systemy zostały zainstalowanie poprawnie.

Oddanie do użytku nowych reaktorów elektrowni Vogtle zaplanowane jest na rok 2021 (blok 3) oraz 2022 (blok 4).

Warto zaznaczyć, że poza Westinghouse w rozmowach mają brać też spółki Bechtel oraz Southern Co. Pierwszy podmiot to wykonawca budowy 3 oraz 4 bloku elektrowni jądrowej Vogtle. Druga z nich za pośrednictwem swojej spółki-córki Southern Nuclear jest operatorem działających reaktorów w elektrowni Vogtle oraz czterech innych jednostek.

Powyższe informacje wskazują dość jednoznacznie, że AP1000 będzie częścią amerykańskiej oferty technologicznej złożonej stronie polskiej.

KomentarzeLiczba komentarzy: 224
KrzysiekS
sobota, 24 października 2020, 11:21

Polska ma wybór albo importować energię elektryczną z krajów które mają elektrownie jądrowe albo wybudować własną. Węgiel pomijając środowisko staje się po prostu coraz droższy i musimy odejść od niego. Energetyka odnawialna nie zapewni 100% stabilności energetycznej. Nowe technologie syntezy jądrowej nie są opracowane w skali przemysłowej a jedynie badawczej. Pozostaje wspierać energetykę odnawialną, wybudować własną jądrową i pilnie przyglądać się nowym projektom.

I tak sami umacniamy naszą biedę i zacofanie
sobota, 24 października 2020, 13:16

KrzysiekS: "Energetyka odnawialna nie zapewni 100% stabilności energetycznej." - acha, Niemcy zadecydowali o zamknięciu wszystkich swych atomówek i mają stabilność energetyczną, a Polacy mają kupować atomówki z USA? W razie braku wiatru i/lub słońca Niemcy włączają elektrownie gazowe. Od dawna jednak pracuje się nad magazynowaniem energii wiatrowej i/lub słonecznej produkując wodór. Technologia magazynowania i używania wodoru była długo nieporęczna i droga, ale udało się obniżyć jej koszty i uprościć ją na tyle, by powstawały auta na wodór zamiast na baterie elektryczne. Nie wiem, co się ostatecznie przebije: auta na wodór, czy na baterie, ale oczywistym jest, że będzie się stawiało nieco więcej wiatraków i paneli słonecznych, a nadmiar ich energii będzie odzyskiwany z magazynowanego wodoru.

piątek, 13 listopada 2020, 15:53

Niemcy palą węglem i "ekologicznym" gazem. Po to jest im nordstream.

w
niedziela, 25 października 2020, 12:49

zeby wyprodukowac wodór , trzeba duuuzao wiecej energii włozyc niz jej uzyskamy ze spalania ( w uporoszczeniu) tego wodoru. Energetycznie to nieopłacalne.Finansowo tez. Tylko ekolewackość to podtrzymuje

I tak sami umacniamy naszą biedę i zacofanie
niedziela, 25 października 2020, 13:58

w "Klaus Fröhlich, członek zarządu bawarskiego producenta (BMW - PK), jest zdania, że wodór jako nośnik energii musi być najpierw produkowany w wystarczających ilościach, przy użyciu ekologicznej energii elektrycznej i po konkurencyjnych cenach." ______ "Ekologiczna energia" to wiatr i słońce. Za produkcję ropy, gazu i paliw atomowych także trzeba płacić. Wiatr i słońce oznaczają dodatkowo, że raz zużycie bieżące energii jest równe jej produkcji, a niekiedy produkcja będzie za duża i posłuży do produkcji wodoru. Auto Toyota "Mirai" jest już w salonach sprzedaży.

energetyk, nie napój
niedziela, 25 października 2020, 09:31

Znowu się popisujesz niewiedzą? Takie masz zacięcie, czy wierszówkę płaci pani Aniela? Niemiecki sektor energetyczny 2019: 29% elektrownie węglowe, 10% gazowe, 14% atomowe - ponad połowa produkcji. Energia z wiatru to tylko 25% - "tylko" bowiem pomimo zabudowania kraju wzdłuż i wszerz wiatrakami, solarna 9%. Reszta to biomasa i hydroelektrownie. Źródło - Public Net Electricity Generation in Germany 2019. Turbiny wiatrowe nigdy nie staną się głównym źródłem energii, bo w Niemczech, poza wybrzeżem Morza Północnego, nigdzie nie wieje wystarczająco regularnie. "Od dawna się pracuje" nad wodorem, ale póki co przodują w produkcji aut z dieslem i nie zanosi się na szybką zmianę. Zresztą całkiem sensownie, bo diesle mają 45% sprawności energetycznej, a ogniwa paliwowe łączną sprawność niespełna 40 procent - 50% ogniw pomnożone przez 80% elektrolizy wodoru. W Polsce wieje jeszcze mniej niż w Niemczech, więc nigdy nie osiągniemy nawet ich 25% ogółu wolumenu. Elektrownie atomowe to jedyny sposób, aby polska energetyka stała się ekologiczna. We Francji 80% energii to atom, my powinniśmy dążyć do około 50%, reszta w źródłach odnawialnych w produkcji rozproszonej - solarnej, mini turbin wiatrowych, małych elektrowni wodnych i spalarni biomasy.

I tak sami umacniamy naszą biedę i zacofanie
niedziela, 25 października 2020, 16:41

energetyk, nie napój RFN ma jeszcze tylko 6 atomówek, z czego 3 wyłączy 2021 r. i 3 w 2022 roku. W tym czasie wiatr, słońce itp. dadzą już tyle energii, że zacznie się zamykanie także elektrowni węglowych.

I tak sami umacniamy naszą biedę i zacofanie
niedziela, 25 października 2020, 16:30

energetyk, nie napój "stopień efektywności energetycznej polskiej gospodarki jest nadal około trzy razy niższy, niż w najbardziej rozwiniętych krajach UE" (Rodl&Partner, firma doradcza) "pomiędzy kwietniem a wrześniem tego roku średnie ceny energii elektrycznej w Polsce wynosiły 46 euro za megawatogodzinę (MWh), czyli prawie 50 proc. więcej niż średnia dla reszty unijnych krajów (31 euro/MWh)" (Rzeczpospolita) Jesteśmy biedni, bo mamy wyższe koszty produkcji i musimy je obniżać niskimi płacami. "Ponad 80 proc. firm z europejskiego sektora przemysłowego przewiduje wzrost inwestycji w poprawę efektywności energetycznej w perspektywie najbliższych 3 lat. " Zamiast wydać na elektrownie atomowe powinniśmy wydać na podwyższenie polskiej efektywności energetycznej na poziom zachodniej UE. Wówczas prądu nie zabraknie przez zmniejszenie popytu tak samo jak przy zwiększeniu podaży atomówkami. Większa efektywność zużycia energii to jednak dodatkowo niższe koszty umożliwiające wzrost płac dla wszystkich, a nie tylko bogacących się na atomówkach. Abendblatt w RFN, tytuł: "Możemy zaoszczędzić 10 elektrowni atomowych", 18.03.2011, autor: Alexander Schuller. W artykule autor cytuje wyliczenia ujawniające potencjał szybkich, prawie bezpłatnych oszczędności eneregii w RFN, której efektywność energetyczna jest około 3 razy wyższa niż Polski. Łącznie oszczędności pozwalają na obniżenie popytu o podaż około 10 atomówek. Przykłady: lampy LED to jedna atomówka średniej wielkości rocznie, rezygnacja ze "Stand-By" to dwie, kupowanie pralek niskiej klasy zużycia energii i pranie w niższych temperaturach oraz wentylator zamiast suszarki to następne dwie, także inteligentne gotowanie (np. pod pokrywką) to także dwie, przemyślane korzystanie i rozmieszczenie lodówek i zamrażarek to także dwie, częściej prysznic zamiast wanny, zamykanie ciepłej wody gdy nie używana, woda w boilerze na 60 stopni C, sitka na kranach itp. to jedna. Łącznie ok. 10 atomówek, a Polacy mieliby wydać ponad 200 mld. zł na dwie atomówki? Mamy olbrzymi potencjał morskich wiatraków, a i lądowych może byś kilka razy więcej, a wiatraki o mocy ok. 4 MW można zastępować mocą ok. 10 MW. Niemcy masowo pokrywają dachy panelami słonecznymi po tym jak wzrosła ich wydajność i spadła cena, min. importowane z Chin. Potencjał wiatraków i paneli słonecznych jest w Polsce nawet kilka razy zaniżany.

prawda
niedziela, 25 października 2020, 02:20

Nie mają stabilności. Chciałbym przypomnieć że właśnie dla tego w tym roku otworzyli elektrownię na węgiel Datteln 4. Nie da się na energię odnawalną utrzymać 100% stabilności bo to źródła bardzo losowe. Prawdą jest to, że aktualna technologia jądrowa jest hmm potencjalnie mało wydajna i prawdopodobnie Hel 3 je zastąpi w przeciągu 50-100lat. I raczej wyprze energie słoneczną i wiatrową które są ultra nie praktyczne i bardzo nie ekologiczne w porównaniu do technologii jądrowych czy to już reaktorów 4 generacji czy reaktorów reakcji fuzji termojądrowej właśnie na Hel-3. Który pewnie w przeciągu góra 50-100lat będziemy o ile nic się na świecie nie wywali ściągać z księżyca.

KOT
niedziela, 25 października 2020, 01:17

Kto ci nagadał ze Niemcy zamkną wszystkie atomówki? Może kiedyś tak. Póki co zamykają te najstarsze co jest rzeczą naturalną. Zwróć uwagę że my nie mamy tyle kasy co oni żeby władować w oze.

I tak sami umacniamy naszą biedę i zacofanie
niedziela, 25 października 2020, 16:47

KOT - każda wielka inweastycja na świecie kosztowała ostatecznie ok. 3 razy więcej niż planowano. Polskie elektrownie mają kosztować ok. 100 mld. zł. sztuka, a więc ostatecznie co najmniej 200 mld. zł. Wiatraki i panele na dachach są tańsze, bo to małe i proste inwestycje powtarzane w różnych miejscach, często przez gospodarstwa domowe - tu oszustwa budżetowe nie są możliwe i koszty kilowata są dużo niższe. Do 2022r. RFN zamknie 6 ostatnich atomówek.

Jan
poniedziałek, 26 października 2020, 12:00

To jeszcze policz ile będzie kosztować utylizacja paneli fotowoltaicznych, które przecież nie są wieczne. Dzisiejszy bum na tę technologię zaowocuje gigantycznym problemem ekologicznym (dla państw) i finansowym (dla właścicieli) za 20-30 lat.

autor
sobota, 24 października 2020, 22:04

Coś chłopie bredzisz gdyby tak u niemców było cudownie z energią odnawialną to by nie otwierali elektrowni węglowych... tak węglowych. Sami niemcy przyznali że energia z wiatraków to lipa i zaczęli się z tego wycofywać. Niemcy rezygnują z atomówek i już teraz wieszczą u siebie problemy z zaopatrywaniem w energię swojego kraju grozi black out. Głównym powodem dla którego rezygnują z atomówek są lewackie naciski, które wykorzystały forsowania swojej agendy problemy japońskiej fukushimy podczas pamiętnej awarii wskutek trzesięnia ziemi. No nie wydaje mi się żeby w Europie był problem z zagrożeniem sejsmicznym.

CdM
poniedziałek, 26 października 2020, 16:20

A dokładnie, otworzyli jedną - ostatnią, budowaną od dawna (Datteln-4). Kolejnych nie budują i nie zamierzają. Przyjęto własnie ustawę, zgodnie z którą wszystkie węglowe elektrownie zostaną zamknięte do 2038r. Co do bezsensu wycofywania się z atomu, to zgoda. To jedyna pewna technologia, praktycznie bezemisyjna i czysta, którą mamy gotową na dziś. Dwie istotne awarie na kilkadziesiąt laf funkcjonowania, z czego tylko jedna spowodowała ofiary w ludziach (kilkadzisiąt) - to są mikroskopijne koszty w porównaniu ze szkodami powodowanymi przez całość przemysłu wydobycia i produkcji energii z węgla. Samych górników zginęło w tym czasie o parę rzędów wielkości więcej, ogromne połacie zdewastowanej przyrody, zapylenie rujnujące zdrowie milionów, no i oczywiście CO2.

I tak sami umacniamy naszą biedę i zacofanie
niedziela, 25 października 2020, 16:51

autor: "Sami niemcy przyznali że energia z wiatraków to lipa i zaczęli się z tego wycofywać." wypisuje pan takie bzdury, że dyskusja z panem nie jest możliwa.

andys
piątek, 23 października 2020, 21:03

"Wiemy, jaki reaktor jądrowy USA najprawdopodobniej zaoferują Polsce" Do czego nam ta wiedza jest potrzebna? I tak weźmiemy co dadzą!

archipelag Gułag
sobota, 24 października 2020, 04:50

byle nie ruskie badziewie

sobota, 24 października 2020, 20:34

Ruskie też już mają reaktory 3+. Nie wszystko co robili to Czarnobyl.

red
sobota, 24 października 2020, 14:57

A jak by sobie USA po taniości dali Rosyjski reaktor to co ....... a mogą .

jas
sobota, 24 października 2020, 14:04

Ruskie badziewie to RMBK 1200 tzw Czarnobyle a na ruskich WWERach chodzi ponad połowa Europy .

piątek, 13 listopada 2020, 15:54

wschodniej europy co najwyżej

Whiro
niedziela, 25 października 2020, 01:28

Ciekawe twierdzenie. Ukraina i Rosja w sumie nie ma tyłu reaktorów co sama Francja. A poza tym to znajdziesz jeszcze kilka innych.

seba
piątek, 23 października 2020, 17:36

Pewnie przy okazji przedsięwzięcia w ramach realizacji ustawy 443 USA ( patrz : kapitał . . . . ) przejmą całą polską energetykę. To jest wstawanie z kolan w wydaniu PIS.

Qwer
sobota, 24 października 2020, 05:19

Tak będzie bo ty tak powiedziałeś ??? A może w ogóle przejmą cały kraj ??? Nie ograniczają się a i "pewnie" jeszcze część Bałtyku a co tam.

Nope
piątek, 23 października 2020, 15:37

Zacząć od lokalnej produkcji energii. W Anglii niektóre gminy w 100% finansują panele elektryczne swoim mieszkancom. Po wtóre lokalna powszechna produkcja biogazu z odpadów i kompostowni . Energia produkowana lokalnie bez konieczności przesyłania na setki km. Stop wożeniu śmieci tysiącami km. Dokładać lokalne wiatraki, małe powszechne spiętrzenia wody i lokalne mikro elentrownie wodne. Poprawią oczekiwaną retencję i będą produkować prąd. Budowa takich rzeczy pobudzi przede wszystkim lokalną ekonomikę i nasz przemysł oraz serwis tego wszystkiego.bo np.w Anglii 80% biznesu to firmy usługowe!! Dopiero w drugiej kolejności kolosalne , kosztowne , wymagające linii przesyłowych i stacji transformatorowych. A rozproszona energetyka jest też niepodatna na sabotaż.

wert
niedziela, 25 października 2020, 13:33

nie masz pojęcia o kosztach, dotacjach, efektywności

były pracownik RZGW
sobota, 24 października 2020, 22:02

,,małe powszechne spiętrzenia wody" to śmierć rzeki, szczególnie tych o charakterze nizinnym. Ani to potencjał energetyczny ani to tanie w utrzymaniu. Anglia w porównaniu z Europą Centralną to biologiczna pustynia. Na Zachodzie po dekadach dewastacji zasobów wodnych tym sposobem zaczynają za ogromne pieniądze rozwalać tamy i z powrotem renaturalizować rzeki. Sztuczna retencja spiętrzeniami zwiększa zasoby wody tylko w korycie rzecznym i jest bardzo nieefektywna kosztowo. Takie tamy należy odmulać, serwisować. U nas w kraju dodatkowo są przeprowadzane co roku nikomu nie potrzebne pogłębiania rzek. RZGW co roku wydaje na te cele ok miliarda złotych, dając pracę firmom wykonującym nikomu nie potrzebne działania. Tych firm w skali kraju są szczątkowe ilości. To najczęściej jeden pan w gminie z koparką. Wielkie urządzenia hydrotechniczne, jak np. zbiornik zaporowy Jeziorsko nie są w stanie obsłużyć i rozkręcić lokalnie biznesu - i tego nie robią. Sztuczna retencja prowadzi do pozbawienia życia koryta rzecznego i powoduje NAKRĘCENIE zjawiska tzw. ,,powodzi stulecia" gdyż pozbawia rzekę jej naturalnych mechanizmów pochłaniania wody - m.in. braku polderów zalewowych. Właściwa retencja to tzw. retencja glebowa. Uwadnia okoliczne grunty, w tym schnące z roku na rok pola uprawne cierpiące na tzw. suszę glebową. Tworzy siedliska dla łąk i lasów łęgowych - są to wielkie zasoby tak bardzo pogardzanej i ignorowanej roli siedlisk przyrodniczych. To także miejsce coraz silniej rozwijającej się turystyki (spływy kajakowe dzikimi odcinkami rzek, eko turystyka, naturalne rolnictwo itp.- masa firm rodzinnych z różnych segmentów rynku). Lokalne produkowanie energii jak najbardziej, bo to jest przyszłość! Ale raczej nie tym sposobem.

Wizjoner
sobota, 24 października 2020, 01:06

Daj spokój, nie żartuj! Naczytałeś się zielonych broszurek...

Box123
piątek, 23 października 2020, 02:55

Agentura Aktywna - czyli kierunek dobry. Brawo!

Tweets Energetyka24