Minister energii: polski atom będzie kosztować 70-75 mld zł

15 marca 2018, 16:26
Zrzut ekranu 2018-03-15 o 16.25.02
Fot. Energetyka24

Jeśli chodzi o polski projekt jądrowy, rozmawiamy o kwocie 70-75 mld zł - powiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski. Jak dodał, jego zdaniem Polska jest w stanie podołać tej inwestycji, ale finansowanie jest trudne ze względu na wysokość kwoty.

"Rozmawiamy o kwocie 70-75 mld zł. Gdyby pierwsze przymiarki pokazywały, że to nie do pokonania, to byśmy nie brnęli" - mówił Tchórzewski w czwartek na konferencji prasowej. "Uważam, że możliwości i w naszym państwie, i naszych podmiotów gospodarczych są na tyle spore, że jesteśmy w stanie temu podołać" - dodał.

Jak podkreślił, rząd zaczął szukać rozwiązania dla polskiego atomu "na poważnie" jesienią 2016 r., po rozmowach z Komisją Europejską. "To, że ono jeszcze nie jest sfinalizowane, to przy tej kwocie nic nadzwyczajnego" - zauważył.

Minister Tchórzewski dodał, że ma do tego projektu "pełne przekonanie". Jak mówił, stara się do niego przekonywać, "i społeczeństwo i wszystkich decydentów". "Decydując się na udział w tym przedsięwzięciu, wielu musi zrezygnować z innych rzeczy, to poważne decyzje. Muszę mieć cierpliwość, by czekać. (…) Rzeczy postępują do przodu, mam coraz więcej przekonania, że może nam to wyjść. To mnie bardzo cieszy” - wskazał. „Te słowa mają dopingować tych, którzy ze mną współpracują w tym temacie” - dodał, odnosząc się do swojej deklaracji z poniedziałku, kiedy to stwierdził, że liczy na rozstrzygnięcie sprawy budowy elektrowni jądrowej do końca marca.

Tchórzewski ocenił, że "pewien poślizg może mieć miejsce", ale dodał jednocześnie, że "te rzeczy postępują do przodu". "Mam przekonanie, że może to nam wyjść. I to mnie bardzo cieszy" - mówił.

Minister oceniał też, że Komisja Europejska w kwestii obniżenia emisji "wyciąga do Polski rękę". Zauważył, że mimo twardych rozmów KE notyfikowała rynek mocy i pomoc publiczną dla górnictwa. "A jesteśmy w UE i musimy poradzić sobie z emisją" - podkreślił.

"Widać wyraźnie, że jest chęć pomocy Polsce przez różnego typu ustępstwa. Ale też oczekuje się od nas, żebyśmy pokazali perspektywę (obniżenia emisji - PAP)" - mówił Tchórzewski. Jego zdaniem jeżeli Polska wykaże, że w tej dziedzinie zrobi to, co jest możliwe, "to i w stosunku do nas KE chce też wykazać swoją dobrą wolę".

"W zakresie naszych możliwości poradzenia sobie z takimi wydatkami jak energetyka jądrowa, są wątpliwości w KE. Mimo wszystko jednak dalej wyciągają do nas rękę i za to jestem KE wdzięczny. (...) Słucha się naszych argumentów. Mają dla nas czas. To świadczy, że jesteśmy traktowani jako poważny partner i jestem wdzięczny, że takie podejście istnieje" - powiedział minister energii.

pam/PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Por.Elektryk
środa, 4 kwietnia 2018, 13:17

Nie przeskoczymy bez atomu jakiegoś mitycznego CO2? Przecież Polska leży niemal w połowie na głębinowej, stabilnej geotermii - te źródła darmowej energii są tam do tysięcy/milionów(?) lat, i wystarczy uszczknąć tylko nieco z tych nieprzebranych zasobów. Polska jest goetermalną potęgą Europy. O tym wie każdy z branży geo-, jedynie zadaniem tzw. rządzących z różnych globalnych frakcji jest wytłumaczyć Polakom, że w ich ziemi nie ma nic wartościowego, że sami są niezdolni do zrobienia czegoś poważnego, że zawsze potrzebują mitycznej \"zachodniej\" technologii do wszystkiego, a najlepiej sprzedać im jeszcze jakieś surowce/produkty energetyczne - to tak, jakby wozić drewno do lasu.

Por.Elektryk
środa, 21 marca 2018, 15:32

To już nie ma żadnych złudzeń - ta \"elektrownia\" to po prostu jądrowy \"Miś\" i przekręt kilku dekad. PS. ta cena - te 75 mld. - spokojnie, to tylko cena początkowa, bez obsów terminu i przekroczenia budżetu - tak jak we wszystkich krajach, w których lobby nuklearne doprowadziło do budowy atomówki - ostatnio Finlandia, Francja... do tego dochodzi masa kosztów, o których nawet nikt się tu nie zająknie - infrastruktura wokół, infrastruktura energetyczna do przesyłu, ochrona, wszelkie ryzyka, zabezpieczenia itp. itd... za które będziemy płacić dekadami, i nasze dzieci, i co gorsza wnuki - a utylizować ją i te odpady będą pokolenia wnuków naszych wnuków... tylko dlatego, że jakiejś śmiesznej ekipie \"u władzy\" zachciało się \"kupić\" za nasze pieniądze przestarzałą technologię.

Szwejjakobyły
poniedziałek, 19 marca 2018, 12:06

Czyli innymi słowy dzisiaj, w roku 2018 (a nie w ~2035) za tąkwotę można kupić np. 30-40 GW mocy w bateriach słonecznych... których to technologia zresztą w dalszym ciągu rozwija się dynamicznie i wciąż tanieje. Polskie perowskity właśnie wchodzą w fazę przemysłowego zastosowania. Tyle w temacie.

krzys
piątek, 16 marca 2018, 09:36

To nie jest wydatek w ciągu jednego roku, to finansowanie na przestrzeni iluś lat, później kilkadziesiąt lat odcinania kuponów w postaci taniej eksploatacji. Ale cena energii to jedno, tu można jeszcze dyskutować, czy atom, czy inne źródła. Nie przeskoczymy bez atomu kwestii CO2, proponowanie tutaj wyłącznie OZE jest nieco niepoważne (drogie i \"chimeryczne\"). A jedna EJ o mocy 3-5 GW rozwiązuje sporo problemów na ładne \"kilka\" lat, później pewnie i tak będzie konieczna następna/następne, jeśli zużycie energii elektrycznej u nas wzrośnie. Co do uzależniania się od dostawców paliwa - gazu, węgla i ropy nie importujemy przypadkiem? A tu przynajmniej ilościowo tego mniej. EJ mają wszyscy nasi sąsiedzi, małe Czechy i Słowacja chyba po dwie, nie wszyscy mają własne paliwo i jakoś funkcjonują. Co do zasady, to nie jestem zwolennikiem przesadnego sterowania centralnego. Ale jeśli 1-2 EJ dałyby taki nadmiar energii elektrycznej, by móc mocno obniżyć cenę dla celów grzewczych, to nieco pomogłoby to też w kwestii smogu. Z pewnością to nie ta skala, by odegrało to kluczową rolę, ale sumarycznie z likwidacją domowych kopciuchów coś by pomogło i tutaj. I tu mogą być wymierne korzyści, jeśli mowa o generowanych odpadach promieniotwórczych. Jest coś za coś, mamy te odpady, coś z nimi trzeba zrobić, ale mamy tez i mniej syfu w powietrzu.

czyt.niez.pl
piątek, 16 marca 2018, 08:23

Pomysł za darmo. Bezpieczeństwo energetyczne kraju. Pisałem wiele lat, później rozszerzałem o przykłady: nie byłoby aneksji Krymu i okolic, gdyby Ukraina nie podpisała cyrografu, teraz jest tak oczywisty, ponieważ podaje nasz odwieczny wróg, że posiadacz broni nie zastrasza się. Do rzeczy. Liczę na młodzież tzn. inwestycje na konto energii. Energia z elektrowni jądrowej jest dużo tańsza. Jeżeli obywatel lub firma ze swoich zysków wpłaci na konto budowy elektrowni jądrowej lub będzie wpłacać systematycznie do zakończenia budowy to otrzyma zwrot w postaci energii w ilości kwota wpłacona razy współczynnik różnicy kosztów energii plus 20% bonifikaty, bez względu, czy obywatel lub firma podłączona jest do sieci elektrowni jądrowej czy nie. Tylko warunek: NIKT OBYWATELA NIE ORŻNIE A GWARANTEM BĘDZIE WPROWADZENIE SZYBKIEJ USTAWY NA TEN TEMAT. Koszty budowy i eksploatacji są warte rzeczywistej obronności kraju, ponieważ nawet posiadając kilka wyrzutni o zasięgu moskwskoj obłasti nie będą znali dnia ani godziny, kiedy ktoś naciśnie guzik. Nie znaczy to, że będziemy przestawiać granice na Ural, żeby zobaczyć z bliska żołnierza chińskiego. ktoś wytłumaczył Pimpongowi w Pn Korei, że śladu po nich nie zostanie i zmiękł, chociaż tego naprodukowali. Taki jest świat i trzeba to mieć, żeby być w miarę bezpiecznym i niezależnym krajem. Inni też są świadomi, że to zagłada i każdy konflikt jest łagodzony i do tego \"klubu należeć trzeba\", chociaż inne metody pozyskiwania energii są tańsze. Świat jest straszny ale wyboru nie ma, trzeba o wywalczoną wolność dbać.