ME: w ciągu 2 miesięcy aktualizacja programu jądrowego trafi pod obrady Rady Ministrów

16 maja 2018, 12:43
Dyr-Sobolewski-DEJ-ME-760x2000
Fot.:Ministerstwo Energii

Józef Sobolewski, dyrektor departamentu energetyki jądrowej w Ministerstwie Energii, podczas panelu "Energetyka Jądrowa w Polsce" w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, poinformował o najbliższych działaniach rządu w kwestii budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. 

"W ciągu dwóch miesięcy przed Radą Ministrów zostanie przedstawiony dokument aktualizacja programu jądrowego. Postawienie projektu przed Radą Ministrów nie oznacza, że od razu zostanie przyjęty. Nie wiązałbym tego z wyborami samorządowymi", powiedział minister. 


"Nie jesteśmy biednym krajem, którego nie stać na atom. Właśnie wylano beton pod reaktor w 
Bangladeszu. Wszystko jest kwestią modelu finansowego. Cena elektrowni atomowej będzie zależna od oferenta. Mowa o 2-3 mln $ za MW", poinformował Sobolewski

KomentarzeLiczba komentarzy: 8
haz
wtorek, 3 lipca 2018, 13:43

Gdyby energetyka nie była zmuszana do dotowania kopalni to miała by rocznie około 4 - 5 mld zł zysku na czysto więc te 70 mld to naprawdę nie dużo.

Strateg
poniedziałek, 4 czerwca 2018, 16:31

Zatwierdzić jak najszybciej. 4 elektrownie atomowe w 10 lat.

Marcin
środa, 30 maja 2018, 19:39

Działania rządu sa błyskawiczne. mija 10 lat od ogłoszenia planów budowy EA a oni już przedstwiają aktualizacje programu jądrowego. Wow, niesamowite.

Obserwator 2018
sobota, 26 maja 2018, 00:07

Kolejna ściema - jak oni liczą koszty ??? dwa duże bloki w jednej elektrowni to 3000 MWe x 3 mln $ = 9 mld $= ok. 36 mld. zł. Czyli chodzi pi razy oko o dwie duże elektrownie za siedemdziesiąt parę mld. zł.....z podatków i cen energii.

Naiwny
czwartek, 17 maja 2018, 17:23

Wracając do możliwości realizacyjnych to naprawdę chyba poza Francją trudno coś wskazać. Francuzi też nie są pewni. Od 2003r nie wygrali żadnego nowego kontraktu na budowę ej. A projekt budowy ich bloków w Finlandii stoi zablokowany od lat bo finowie nie zatwierdzają proponowanych rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa i sterowania. W samej Francji przyjęto program zakładający zmniejszenie w bilansie energetycznym ej z obecnych 75% do ok 50% w 2030-35r. Czyli u siebie też nie budują. Najwięcej nowych bloków budują chińczycy ale głównie u siebie - tylko w tym roku oddają 4 a w budowie mają kolejnych 20. Tylko np W. Brytania wycofała się ostatnio z budowy przez Chiny ej. Uzasadnienie decyzji - zagrożenie bezpieczeństwa przez dostęp chińczyków do całej struktury energetycznej królestwa. W ostatnich latach najatrakcyjniej wypadają oferty rosjan. Nie grymaszą i są gotowi sprzedać każdemu chętnemu. Oferują kompleksową usługę z pełnym finansowaniem - projekt, budowa ej, szkolenie i kształcenie kadr, stały udział swych specjalistów w eksploatacji, dostawy paliwa i odbiór zużytego itd. Najistotniejsze jest, że udzielają kredytu prawie na 100% wartości całej inwestycji. Ale z wielu względów oferty Rosatomu nawet nie będziemy rozpatrywać. I to akurat rozumiem i akceptuję. Ale zupełnie nie rozumiem dlaczego do czasu wybudowania naszych ej i uzyskania realnej nadwyżki mocy odżegnujemy się od możliwości kupna taniej energii z budowanej białoruskiej ej lub planowanej kaliningradzkiej? Uzależnienie działa w dwie strony i w tym przypadku może być większe dla producenta.