Księżopolski: KE w sprawie OPAL sprzeciwiła się europejskim wartościom

30 grudnia 2016, 19:17
Fot. Pixabay

28 października br. Komisja Europejska podjęła decyzję o zwolnieniu gazociągu OPAL z zasady dostępu strony trzeciej, dając Gazpromowi możliwość wykorzystania 80 % przepustowości. Decyzja ta została zaskarżona przez PGNiG do Trybunału Sprawiedliwości UE, który wydał postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji KE do czasu rozstrzygnięcia skargi. Decyzja Komisji Europejskiej została podjęta w wyniku nacisków rządu i firm niemieckich oraz rosyjskich, a brak jej upublicznienia budzi wątpliwości, co do prawdziwych jej przyczyn.

Decyzja Komisji ma bardzo istotny wpływ na opłacalność koncepcji „Bramy Północnej”, ponieważ umożliwia zwiększoną sprzedaż rosyjskiego gazu w regionie Europy Środowej (V4) po cenach dumpingowych. Sądzę, iż Komisja Europejska podzieliła argument propagandy rosyjskiej, przedstawiające Ukrainę jako mało wiarygodny kraj tranzytowy. Wpisując się w tę błędną narrację KE uznała, iż konieczne są dodatkowe koncesje dla Gazpromu, które mają zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej. Te przesłanki podjęcia decyzji są błędne, a konsekwencje chyba przez KE nieuświadomione.

Po pierwsze, obecnie Unia Europejska nie ma możliwości zaspokojenia pełnego popytu na gaz z innych źródeł, niż Rosja. W związku z powyższym każda inwestycja, w tym „Brama Północna”, zmieniająca tę niekorzystną sytuację powinna być wspierana. W tym przypadku KE obniża rentowność „Bramy Północnej”, czyli nie wspiera tego projektu.  

Po drugie, zwiększenie koncesji dla Gazpromu powoduje, iż będzie miał on większe możliwości stosowania dumpingu cenowego. Tym samym gaz rosyjski będzie wypychał z rynku gaz pochodzący z innych krajów, ergo spowoduje zwiększoną rezerwę dla nowych inwestycji dywersyfikujących kierunki dostaw oraz zwiększy zależność importową od Rosji. Przeczy to koncepcji KE, która chce zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego przede wszystkim z wykorzystaniem mechanizmów rynkowych.  

Po trzecie, nie można decyzjami administracyjnymi zmieniać zasad, na których ma być budowany liberalizowany rynek energii Unii Europejskiej. Ten precedens może spowodować utratę wiarygodności polityki europejskiej w tym wymiarze, czego efektem będzie zwiększona rezerwa ze strony państw, szczególnie tych słabszych. Ewentualnym wytłumaczeniem dla takiej decyzji mogłyby być zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego, ale taka sytuacja obecnie nie ma miejsca. Cały czas tranzyt gazu przez Ukrainę i Polskę jest realizowany, zaś obydwa państwa deklarują wolę jego kontynuowania.

Po czwarte, przekierowanie tranzytu gazu z Ukrainy na połączenie Nord Stream I i OPAL powoduje straty dla państw tranzytowych. Dla słabej Ukrainy walczącej z agresywną Rosją strata opłat tranzytowych kilkuset milionów euro jest poważnym problemem i powinna zostać zrekompensowana.

Po piąte, jeśli Nord Stream I oraz Nord Stream II są projektami biznsesowymi, a nie politycznymi to dlaczego nie zamykają się finansowo? Dlaczego konieczne są decyzje administracyjne, które poprawią o 50 % wykorzystanie Nord Stream I i spowodują jego rentowość?

Moim zdaniem konsekwencje tej decyzji dla przyszłości Unii mogą być dramatyczne, ponieważ pokazała ona zarówno swoją słabość analityczną, jak również podatność na nieformalne wpływy ze strony silniejszych państw członkowskich. Źle to rokuje na przyszłość, choćby w zakresie polityki klimatycznej i propozycji pakietu zimowego.

Reasumując, KE podjęła złą decyzję kierując się interesami wąskiej grupy interesariuszy, a nie całej Unii Europejskiej, tym samym nie spełniając swojej podstawowej funkcji, czyli równoważenia interesów silniejszych i słabszych członków UE . Na marginesie warto postawić kilka pytań - czy KE obliczyła, jak ta decyzja wpłynie na rentowność inwestycji infrastrukturalnych, które mają doprowadzić do zmniejszenia zależności importowej UE ze strony Rosji? Jak Komisja Europejska chce pogodzić ideę Unii Energetycznej i budowy gospodarki niskoemisyjnej ze wzrastającym uzależnieniem od rosyjskiego gazu i zarządzać ryzykami z tym związanymi? Jak ta decyzja wpłynie na ceny gazu w Unii Europejskiej przy scenariuszu wstrzymania realizacji „Bramy Północnej”? Czy KE godzi się na wykorzystanie gazu jako narzędzia różnicowania państw i rozbijania solidarności europejskiej? I wreszcie pytanie fundamentalne - jakie koszty tej decyzji poniosą obywatele Unii Europejskiej w sytuacji, gdy wpływy ze sprzedaży gazu napędzają agresywną politykę Rosji, nie tylko na Ukrainie, ale również w Syrii?

Warto przypomnieć KE, ale również obywatelom Unii Europejskiej ,iż Unia to nie tylko tani gaz, ale przede wszystkim wartości: solidarność, współpraca, szacunek i harmonizacja interesów państw. To wartości zapewniły od II wojny światowej temu ciężko doświadczonemu przez historię regionowi pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt.

Zobacz także: Przyszły rok kluczowy dla liberalizacji rynku gazu

Zobacz także: Gazprom przeznaczy 310 milionów euro na Turkish Stream

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
momo
sobota, 31 grudnia 2016, 18:49

infantylny kwik energetycznych speców ze nie powstanie drogi i dojny wałek zwany brama polnocna :)?

mefis58
niedziela, 1 stycznia 2017, 17:28

Jeżeli "Europejskimi wartościami" jest bezbrzeżna głupota, to sprzeciwiła się "na szczęście". Ograniczenie dostępu Gazpromu do OPAL-a miało w intencji Polski i Ukrainy (dlaczego ta banderkraina wtyka się do unormowań europejskich?) spowodować, że te 30% dostępu (50% już Gazprom ma) co daje ok 11 mld m.sześc rocznie (całkowita przepustowość OPALA to ok 38 mld m. sześc. rocznie) nie zostanie przepuszczona przez North Stream tylko bedzie musiała zostać przesłana przez Rosjan przez system gazociągów Ukraińskich (czytaj: Ukraina zarobi w tym zakresie na tranzycie) . Niestety Niemcy w międzyczasie pobudowali szereg innych gazociągów, a NS pracuje na pełnej mocy, wykorzystując pełną projektowaną przepustowość gazociągu. W rezultacie ten dostęp do OPAL-a aktualnie nie ma dla Gazpromu żadnego istotnego znaczenia!!! Ma znaczenie tylko dla inwestorów tego rurociągu, którzy nie zarobią na przesyle, bo przecież na miejsce Gazpromu nie znajdzie się żaden zainteresowany producent, mogący przesyłać tym rurociągiem przeszło 10 mld m. sześc gazu (dwukrotna pełna przepustowość gazoportu świnoujskiego) !!!

Tweets Energetyka24