Kobiety z KWK Krupiński chcą ratować likwidowaną kopalnię

7 marca 2017, 17:36
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

Kobiety zatrudnione w Kopalni Węgla Kamiennego "Krupiński" w Suszcu, a także żony pracujących tam górników złożyły w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów petycję w obronie kopalni. Chcą tym samym poinformować premier Beatę Szydło, że kopalnia wciąż ma potencjał, a jej likwidacja zwiększy znacząco bezrobocie w regionie.

Według zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) Kopalnia Węgla Kamiennego "Krupiński" jest zakładem nierentownym. Decyzję o przeniesieniu kopalni "Krupiński" do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) akcjonariusze JSW podjęli 1 grudnia ub. roku. To część programu naprawczego JSW oraz jeden z warunków porozumienia spółki z instytucjami finansowymi. Całej ponad 2-tysięcznej załodze kopalni zagwarantowano pracę w innych kopalniach JSW lub możliwość skorzystania z osłon.

 

W komunikacie przesłanym PAP we wtorek rzecznik JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer poinformowała, że do końca marca wszyscy pracownicy KWK "Krupiński" zostaną przeniesieni do innych zakładów spółki. Jak dodała alokacja pracowników odbywa się na zasadzie porozumienia stron.

Zobacz także: Zmiany w zarządzie JSW. Odwołano prezesa Tomasza Gawlika

We wtorek petycję pracownic i żon górników z KWK "Krupiński" przyjął zastępca dyrektora departamentu spraw obywatelskich w KPRM Kacper Halski.

 

W petycji żony górników i pracownice likwidowanej kopalni podkreślają, że KWK "Krupiński" to jedna z najmłodszych i najnowocześniejszych kopalni wydobywających węgiel kamienny w Polsce. Ponadto - zdaniem pracowników kopalni - od początku istnienia KWK "Krupiński" wydobyto tam 52 miliony ton węgla, a znajdujące się tam złoża pozwalają na wydobycie węgla gazowo-koksowego i koksowego przez kolejnych co najmniej 50-60 lat.

 

Pracownice kopalni i żony górników przyniosły we wtorek pod KPRM również transparenty z hasłami: "Nie oddamy kopalni ze złożami obcemu kapitałowi", "Jesteśmy pracownicami KWK "Krupiński", jesteśmy także matkami przyszłych górników".

 

Jedna z pracownic kopalni Elwira Sobik w rozmowie z PAP powiedziała, że żony górników z KWK "Krupiński" przyjechały złożyć petycję, bo "chcą, żeby w końcu ktoś je usłyszał".

 

"Jest to kopalnia z potencjałem, to nie jest prawda, co jest przekazywane w mediach, że jest nierentowna, ta kopalnia posiada złoża, jest to kura znosząca złote jaja" - powiedziała.

 

"Zmieniają się rządy, zmienia się teraz zarząd spółki, ale nie ma żadnych konkretnych decyzji odnośnie Krupińskiego, tylko cały czas słyszymy, że jest kopalnia nierentowna" - zaznaczyła.

 

Pytana, czy potwierdza, że wszyscy górnicy z KWK "Krupiński" do końca marca - jak zapewniła w komunikacie rzecznik Jastrzębskiej Spółki Węglowej Katarzyna Jabłońska-Bajer - znajdą zatrudnienie w innych kopalniach należących do JSW odpowiedziała, że jest to prawda.

 

"To właśnie jest też taki fajny chwyt: +o co wy walczycie właściwie, jeżeli zapewnione miejsca pracy?+, ale my też cały czas mówimy: dlaczego ten zakład pracy ma być zamykany, skoro jest rentowny i są złoża?" - dodała.

 

Radna powiatu pszczyńskiego Bogumiła Boba w rozmowie z dziennikarzami zaznaczyła, że żony górników i pracownice kopalni przybyły pod KPRM, żeby przekazać premier swoje racje dotyczące utrzymania kopalni.

 

"Jeżeli kopalnia zostanie zamknięta, górnicy nie stracą pracy, ale wszyscy kooperanci - to spowoduje, że nagle nasz powiat, który ma niecałe 4 proc. bezrobocia będzie miał dużo więcej, bo kooperanci - parę tysięcy rodzin pójdzie na bruk" - mówiła.

 

"My się na to nie zgadzamy, racje ekonomiczne i socjologiczne są po naszej stronie" - dodała.

 

Pracująca od 35 lat w kopalni Anna Franczyk podkreśliła, że pracownicy kopalni protestowali już wcześniej, a petycje składana na ręce premier to ich "ostatnia deska ratunku".

 

"To już trwa 1,5 roku, my już jesteśmy zdesperowani, ludzie dostają przeniesienia na inne kopalnie z dnia na dzień" - zaznaczyła.

 

Przewodniczący Solidarności w KWK "Krupiński" Mieczysław Kościuk w rozmowie z PAP ocenił, że premier jest najbardziej właściwą osobą, do której można było skierować petycję w obronie kopalni. Jak podkreślił, autorzy petycji liczyli, że premier odbierze ją osobiście. Ocenił, że kopalnię "Krupiński" dotknęło widmo likwidacji, choć ma bardzo duże złoża.

 

"To jest paradoks, kopalnie w górnictwie polskim chciałyby mieć złoża w tej ilości oraz koncesję, jakie ma kopalnia +Krupiński+" - powiedział.

 

Jak zaznaczył w KWK "Krupiński" znajduje się obecnie 780 mln ton węgla, w tym surowca najwyższej jakości, a kopalnia ma koncesję na wydobycie węgla do 2021 r.

 

Kopalnia "Krupiński" ma zostać przeniesiona do SRK najdalej 1 kwietnia br. Według przeprowadzonych analiz, zakład nie ma szans na stabilne, rentowne wydobycie. W listopadzie przeprowadzono symulację różnych wariantów, z uwzględnieniem ostatnich, wyższych niż przed rokiem cen węgla. Utrzymanie "Krupińskiego" w strukturach spółki do 2021 r. kosztowałoby JSW - według różnych wariantów - od 291 do ponad 520 mln zł.

 

Zgodnie z harmonogramem proces przenoszenia majątku kopalni do SRK ma się zakończyć 31 marca. Cały majątek zakładu - zarówno zlokalizowany na powierzchni, jak i w podziemnych wyrobiskach - został zinwentaryzowany i czeka na wycenę specjalistycznej firmy. Na tej podstawie dokonane będą szczegółowe ustalenia dotyczące majątku, jaki zostanie przekazany do SRK. Natomiast większość maszyn i urządzeń nie trafi do spółki restrukturyzacyjnej, ale do innych zakładów JSW.

 

Równolegle trwa alokacja pracowników kopalni do innych zakładów spółki. Pracownicy "Krupińskiego" są przenoszeni do kopalń: Pniówek, Borynia-Zofiówka-Jastrzębie oraz Budryk. Alokacja pracowników odbywa się na zasadzie porozumienia stron. Tym samym przejście pracownika pomiędzy kopalniami JSW nie oznacza, że zostaje on zwolniony z jednej, a zatrudniony w drugiej kopalni. Górnicy nie otrzymują nowych umów o pracę, ale aneksy do aktualnych umów; dostają też zaświadczenia pracy, a nie - jak w przypadku zwolnienia - świadectwa pracy.

 

Likwidacji kopalni "Krupiński" sprzeciwiają się m.in. związki zawodowe oraz samorządowcy z Suszca i okolicznych miejscowości. Według związkowców analizy przemawiające za zasadnością wygaszenia wydobycia w kopalni "Krupiński" zostały sporządzone w oparciu o średnie ceny węgla, znacznie niższe od obowiązujących obecnie na rynku.

 

W ich ocenie, dzięki wdrożeniu przygotowanej przez dyrekcję "Krupińskiego" nowej koncepcji funkcjonowania tej kopalni, która zakłada przestawienie wydobycia z węgla energetycznego na koksowy, zakład może osiągnąć dodatni wynik finansowy już w 2020 roku. Z kolei złoża w obszarze objętym koncesją dla kopalni "Krupiński" oraz sąsiadujące z tym obszarem dają kopalni perspektywę dalszego, opłacalnego funkcjonowania przez 50-60 lat - przekonują związki.

 

Sprawa kopalni "Krupiński" była dwukrotnie przedmiotem posiedzenia Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Katowicach. Na ostatnim spotkaniu związkowcy przekonywali, że zakład mógłby działać dłużej. Zarząd JSW i resort energii są innego zdania; przedstawiciele JSW podtrzymali plan przekazania zakładu do SRK.

Jakub Wiech/PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
taki tam
środa, 8 marca 2017, 13:35

No tak. Jak palenie opon, groźne krzyki i zapowiedzi marszu na Warszawę górników już nie robią wrażenia to pozostały kobiety. Chcą jak nie groźbami to litością wpłynąć na władzę. Szkoda tylko, że jak wcześniej były negocjacje przez lata związki-pracodawca to na krok pracownicy nie chcieli odstąpić od swoich przywilejów, za nic mając chylącą się ku upadłości firmę.