Zmiany klimatu poważnym zagrożeniem dla rolnictwa

25 lipca 2019, 14:37
field-3092043_640
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

Według najnowszego raportu Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa Państwowego Instytutu Badawczego obejmującego okres od 21 maja do 20 lipca, susza rolnicza występuje we wszystkich województwach poza Małopolską. Dotyka ona wszystkich 14 monitorowanych upraw. Eksperci oceniają, że takie problemy mogą się powtarzać co roku, za co odpowiada globalny wzrost średniej temperatury na świecie. Na półkuli północnej wynosi on blisko 2 st. C wobec połowy XIX wieku. Zmiany klimatyczne wypływają także na kondycję lasów i zdrowie ludzi – ocenia Anna Sierpińska z portalu Nauka o klimacie.

Raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) wylicza, że obecnie średnia globalna temperatura jest o 1 st. C wyższa od poziomu przedindustrialnego. Jest to jednak średnia wartość dla półkuli południowej i północnej. Tymczasem na półkuli północnej wzrost jest większy.

– Szacuje się, że w Europie średnia temperatura od połowy XIX wieku wzrosła mniej więcej o 2 st. C Jeszcze wyższy mamy wzrost średniej temperatury dla zimy – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Anna Sierpińska z portalu Nauka o klimacie. – Możemy zauważyć, że mamy cieplejsze zimy. Jeżeli ktoś się z tego cieszy, to należy pamiętać, że brak pokrywy śnieżnej przekłada się na problemy rolnictwa. Tradycyjnie topiąca się pokrywa śnieżna wiosną dostarczała wód roztopowych i wilgoci glebie. Latem za to wydłużają się okresy bardzo gorącej pogody, a temperatury są wyższe.

Raport HEAL i Koalicji Klimatycznej „Wpływ zmiany klimatu na zdrowie” wskazuje, że zmiany klimatu już spowodowały znacznie większą częstotliwość susz. O ile jeszcze w latach 1951–1981 susze o znacznych rozmiarach występowały w naszym kraju co 5 lat, o tyle od połowy lat 90. XX wieku występują średnio co dwa lata. Od końca tej dekady mamy w Polsce do czynienia z permanentną suszą letnią. Przykładowo, z danych FreeMeteo.pl wynika, że w kwietniu w Polsce spadło 1,7 mm deszczu (zazwyczaj to średnio 33,9 mm). To tyle, ile zazwyczaj pada na obszarach pustynnych.

– Duża część upraw w Polsce jest nawadniana opadami. Jeżeli susze się przedłużają i są bardziej uciążliwe, to rolnicy mają problem, bo w ograniczonym stopniu mogą podlewać uprawy. Jeżeli ktoś ma kilkadziesiąt hektarów upraw, to nawet z punktu widzenia ekonomicznego jest to trudne – wskazuje ekspertka. – Zmiana klimatu ma także wpływ na lasy, skład gatunkowy, zdrowie drzew. W Polsce coraz gorsze warunki ma świerk, który jest dosyć ważnym drzewem z punktu widzenia gospodarczego. On prawdopodobnie będzie po prostu wymierać, bo będzie za sucho i za gorąco.

Zmiany klimatu powodują też częstsze nagłe zjawiska atmosferyczne – huragany, trąby powietrzne. Zmieniła się także struktura opadów – zamiast lekkiego deszczu przez kilka dni, pojawiają się nagłe i intensywne ulewy.

– Nie zdarzają się właściwie takie kilkudniowe drobne opady, kiedy spada niewielka ilość deszczu, ale sumarycznie pozwalająca nawadniać pola czy generalnie dostarczająca wilgoci środowisku. Natomiast mamy długie okresy suche, a później nawałnice, które powodują tzw. powodzie błyskawiczne, kiedy w miastach zalewa ulice i nie można nimi przejechać. Ten trend jest bardzo wyraźny. To już się dzieje i na pewno będzie miało miejsce w przyszłości – ocenia Anna Sierpińska.

Ocieplenie klimatu sprawia, że w Europie pojawiają się choroby znane dotychczas z cieplejszych regionów. Tylko w ciągu 10 lat trzykrotnie wzrosła liczba zachorowań na boreliozę przenoszoną przez kleszcze, ponieważ ze względu na wyższe temperatury zwiększa się populacja i terytorium ich występowania. Do 2100 roku w niektórych regionach wzrost zachorowań może sięgnąć niemal 100 proc.

– Jeszcze 20 lat temu było poniżej tysiąca przypadków boreliozy rocznie, a w zeszłym roku ponad 20 tys. Im jest cieplej, nie ma długich chłodnych zim, nie mówiąc o mroźnych, tym dłużej żerują kleszcze – tłumaczy Anna Sierpińska.

Zmiany klimatu można jeszcze zatrzymać. Konieczna jest jednak współpraca na kilku płaszczyznach. W skali globalnej eksperci postulują odejście od energetyki opartej na węglu na rzecz odnawialnych źródeł energii i ograniczenie emisji  dwutlenku węgla. Jednak wiele do zrobienia jest również wśród społeczeństwa – większe zaangażowanie w ekologię, sortowanie odpadów czy rezygnacja z plastiku.

– Z rzeczy, które możemy na co dzień robić, to ograniczenie marnotrawstwa żywności i energii. Jeżeli ktoś ma zwyczaj zostawiać na cały dzień włączony komputer, powinien go zmienić. Z korzyścią dla naszego zdrowia powinniśmy ograniczać spożycie produktów odzwierzęcych, głównie czerwonego mięsa. To też się przekłada na działania korzystne dla środowiska naturalnego – wymienia Anna Sierpińska. (Newseria)

PAP - mini

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Andrettoni
wtorek, 30 lipca 2019, 01:20

Im więcej biomasy tym więcej zwiąże węgla i tym szybszy będzie obieg CO2-O2. Dodatkowo drzewa wiążą wodę w glebie. Wniosek jest prosty - zalesianie nieużytków. Na moim podwórku wycięto drzewo i je zabetonowano. Zamiast cienia i przyjemnego chłodu jest studnia gorąca, a deszczówka ucieka do kanalizacji zamiast wnikać do gleby. Drzewo pochłaniało CO2 i słońce produkując O2, drzewo wiązało w sobie sporo węgla, dawało cień, a woda wnikała w glebę. Pomnóżcie to razy milion takich podwórek w Polsce i setki milionów na świecie. Dodajcie do tego hektary lasów i wyjałowionych pól. Rolnikom płaci się za nie uprawianie pól... A przecież drewno to surowiec i paliwo, a drzewa wytwarzają tlen, wiążą wodę i ograniczają wypłukiwanie gleby w trakcie powodzi. Jako biomasa las wiąże węgiel z atmosfery wydajniej niż 1 metrowa warstwa roślin na polu... Dodajmy, że można uprawiać między drzewami rośliny cieniolubne, a nawet hodować zwierzęta. Co do rzepaku, o którym pisze Bever to nie mogę się zgodzić - przy wysokim poziomie cen ropy olej rzepakowy może być tańszy, więc dopłaty nie są konieczne. Ropa długookresowo nie będzie tanieć - ciągle odkrywamy nowe zasoby i dzięki nowym metodom wydobywamy więcej ropy z "wyeksploatowanych" złóż, ale są to coraz droższe metody. Napęd elektryczny to iluzja. Dlaczego? Pola baterii słonecznych i wiatraków nie są porośnięte roślinnością, tylko puste, a to oznacza mniej biomasy, a co za tym idzie więcej węgla w atmosferze, mniej tlenu, mniej związanej wody itd. Widziałbym rozwiązanie w pokryciu panelami słonecznymi wieżowców oraz wiatraki na dachach itd. Nie neguje tego całkiem, ale pionowa ściana ogniw słonecznych wydaje się być bardziej wydajna niż płaskie pole. Do tego nie trzeba z miasta tej energii daleko transportować, tylko zużywać ją na miejscu. Kolejna sprawa - samochody elektryczne to akumulatory, a te są bardzo nieekologiczne. Kolejna sprawa to zanieczyszczenie wody. Oceany to wielkie zbiorniki biomasy - zarówno plankton jak wieloryby. Zatruwając wodę zabijamy je, a życie na Ziemi jest oparte na węglu. Brak życia oznacza uwolnienie węgla, w tym również w postaci CO2. Wzrost CO2, to nie choroba, tylko objaw choroby. Węgiel czy ropa to pozostałości roślin, czyli część obiegu materii a nie dodatkowy czynnik znikąd, ale np. rtęć, którą wypłukujemy złoto i która później zabija życie nie jest częścią naturalnego obiegu. Zabita biomasa (w wielu procesach) uwalnia CO2 bez związku ze spalaniem w celu uzyskania energii. Zasadniczo CO2 to tylko objaw, bo węgiel występuje też w postaci innych związków lotnych, ale też stałych, np. na dnie oceanów, skąd trudno będzie go wprowadzić do obiegu. Gdyby dodać to co mamy w atmosferze i osady to pokazuje ile życia na Ziemi zabiliśmy i dalej zabijamy. Warto zrozumieć, że węgiel to życie, a więc całkowita ilość węgla na Ziemi limituje całkowitą ilość możliwego życia, czyli biomasy, a ludzie są składnikiem tej biomasy, czyli całkowita ilość możliwej ludzkiej populacji jest proporcjonalna do ilości węgla w obiegu biologicznym.

odpowiedź
piątek, 26 lipca 2019, 12:14

Farmy wertykalne.

Bever
czwartek, 25 lipca 2019, 19:52

i nalezy takze dokladnie obliczy co jest bardziej oplacalne, przeznaczanie duzych obszarow upraw na roslinnosc oleista potem wykorzystywana z olbrzymim nakladem energi jako dodatek do benzyny co jest kompletnie niracjonalnym dzialaniem ktore zreszta zwieksza koszty zywnosci ze wzgledu na droga produkcje i ograniczenie ziemi pod uprawy warzy i roslin konsumpcyjnych. energetyka niekonwencjonalna to horrendalne doplaty bo jest to energetyka nierynkowa, za ktore mozna budowac w zakladach energetycznych nowe systemy oczyszczania spalin. zreszata dziwne ze wszyscy upieraja sie przy co2 a nic nie mowi sie o metanie z hodowli masowej zwierzat do konsumpcji i ani slowa o parze wodnej planety krora w swoich cyklach zmienia orbite i nachylenie wobec slonca, zblizajac sie nagrzewa tak co 100 tys lat. no i zblizajacej sie epoce ograniczenia spozycia ropy przetwarzanej w 80% na paliwa do samochodow, zastepowanej przez samochody elektryczne. jest duzo przyczyn wzrostu ilosci co2 nie tylko wegiel.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24