Amerykańskie koncerny na atomie zjadły zęby. Jeden z nich będzie budował elektrownię w Polsce [KOMENTARZ]

6 lipca 2020, 11:00
elektrownia atomowa
Fot. Pexels

W amerykańskim sektorze jądrowym liczą się właściwie dwie firmy - General Electric i Westinghouse. Ich kluczowa działalność to konserwacja setek elektrowni atomowych na całym świecie, ale mają już prawie 70-letnie doświadczenie w ich budowie. I najprawdopodobniej to jeden z tych koncernów będzie wznosił pierwszą polską elektrownię atomową. 

Historia amerykańskiego przemysłu jądrowego sięga II wojny światowej i prac nad stworzeniem bomby nuklearnej. Na bazie Atomic Energy Act z 1946 roku powstała Komisja Energii Atomowej, która miała badać możliwe zastosowania nowej technologii. 

W 1954 roku nowe prawo o energii atomowej zachęcało prywatne przedsiębiorstwa do budowania reaktorów i eksperymentowania z wytwarzaniem energii z atomu. W 1957 roku prywatni inwestorzy dostali ochronę w postaci Price-Anderson Act, który zabezpieczał ich od odpowiedzialności na wypadek nieudanych eksperymentów.

Dwa przełomy

Rok 1951 to przełom i pierwszy prąd który popłynął z reaktora w Argonne National Laboratory. Pałęczkę przejęła następnie amerykańska marynarka. Prace prowadzone przez kapitana Hymana Rickovera, utalentowanego inżyniera, które doprowadziły do powstania powszechnego dziś reaktora wodnego ciśnieniowego. 

Kolejny milowy krok to uruchomienie w 1957 roku reaktora SM-1 w Belvoir w Wirginii – wtedy po raz pierwszy prąd wygenerowany z energii atomowej popłynął do sieci elektroenergetycznej i zasilił amerykańskich odbiorców.

Obecnie w USA działa 96 komercyjnych reaktorów o łącznym potencjale 98 gigawatów, z czego 64 to reaktory wodno-ciśnieniowe i 32 wodno-wrzące.

Czarne chmury

Boom na energię atomową trwał w najlepsze w latach 60 i 70. XX wieku, wtedy właśnie uruchomiono większość amerykańskich elektrowni jądrowych. Wraz z kolejnymi dekadami nadeszły problemy tj. coraz większe koszty, konkurencja w postaci tanich surowców a przede wszystkim katastrofy w Czarnobylu czy Fukushimie i idące za nimi zwiększone procedury bezpieczeństwa oraz spadek poparcia politycznego dla atomu.

Dzisiaj w biznesie tak naprawdę liczą się dwie firmy – General Electric i Westinghouse, które od lat 50. tworzyły cały sektor. Są to ogromne korporacje, pierwsza nawet nie czerpie największych zysków z energetyki atomowej. Ba, nawet w tym obszarze najwięcej zysku nie przynosi im budowa elektrowni jądrowych, ale zaopatrywanie w paliwo oraz serwis niemal 2/3 spośród 450 elektrowni z całego świata.

Finalizowanie rozmów

W rozważanych dostawcach technologii przez PGE EJ1, spółkę, która ma doprowadzić do powstania pierwszej polskiej elektrowni atomowej, przewijała się propozycja zarówno Westinghouse, jak i GE. Wymieniona była również francuska EDF czy koreański KOPEC, ale podczas niedawnej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie zapadła decyzja, że to Amerykanie będą nam budować elektrownię atomową. 

Co prawda zapowiedzi były bardzo ogólne, wskazywały raczej na finalizację rozmów, to już od jakiegoś czasu dochodzą informacje o tym, że wybierzemy koncern zza oceanu. I trudno się dziwić – współpraca ze Stanami na polu energetyki jak do tej pory jest bardzo owocna. Od 2017 roku importujemy, poprzez gazoport w Świnoujściu, skroplony gaz na dostawę którego podpisanych zostało kilka długoterminowych umów z amerykańskimi producentami.

Relacje państwa z którego eksportowana jest technologia atomowa z państwem-importerem jest niezwykle istotna. Dostawcy zobowiązują się bowiem do nadzorowania i serwisu elektrowni przez okres stu lat. Tylko stabilne, długotrwałe relacje między dwoma strona są niezbędnym warunkiem do sprzedaży tego typu technologii.

Decyzje, decyzje

Amerykański przemysł jądrowy przeżywał złote lata i dominował na świecie od lat 60. do 80. XX wieku. W XXI w. mocno rozpychają się Chiny i Rosja, które budują obecnie reaktory w sumie dla kilkunastu państw. Wygląda na to, że Stany Zjednoczone jeszcze nie do końca wiedzą, jak zareagować na rosnące ambicje mocarstw. Dodatkowo w 2017 roku Westighouse zgłosił upadłość, ostatecznie został zakupiony przez fundusz inwestycyjny Brookfield Business Partners, ale energetyczny gigant przeżywał od dłuższego czasu problemy finansowe. Westinghouse to spółka strategiczna również dla bezpieczeństwa USA, dlatego gdyby nie przejął ją fundusz, który musi w niej widzieć potencjał ekonomiczny, bo inaczej by jej nie kupował, to najprawdopodobniej koncern dostałby rządowy bailout, zresztą ten temat pojawiał się wielokrotnie po ogłoszeniu bankructwa.

Niemniej jednak problemy w skali makro amerykańskiego przemysłu jądrowego i rywalizacja potęg to nie jest problem, który powinien spędzać sen z powiek polskim decydentom, tym którzy będą odpowiedzialni za budowę elektrowni atomowej w Polsce. Zarówno GE, jak i Westinghouse prowadzą prace serwisowe dla większości elektrowni na świecie, obie firmy nie tylko były tam, gdzie powstawały pierwsze elektrownie atomowe na świecie, ale same je budowały i uczestniczyły w wynalezieniu sposobu na wykorzystanie rozszczepiania jądra atomu dla uzyskania bezemisyjnej energii elektrycznej. Zatem, jeśli faktycznie ostateczny wybór padnie na jeden z tych koncernów, powinniśmy być spokojni, że dostarczone usługi będą stały na najwyższym poziomie. Kluczowa kwestia to decyzje i zmaterializowanie zapowiedzi o powstaniu polskiej elektrowni atomowej.  

KomentarzeLiczba komentarzy: 46
SPECJALISTA
czwartek, 9 lipca 2020, 18:42

W woli wyjaśnienia energetyka w Polsce jest oparta na węglu w 80% tzn. elektrociepłownie z których macie Państwo ogrzewanie i ciepłą wodę. Na tą chwilę z energii odnawialnej jest ok. 13%. Niestety wszystkie partie od prawej do lewej nie zrobiły nic aby to zmienić na lepsze. Przez 50 lat nie wybudowano żadnej elektrowni jądrowej, gdy Niemcy maja na ta chwilę ich ok. 20. Taka przemiana z węgla na inny rodzaj energii w Polsce to wydatek dla kraju ok 400 mld euro termin ok. 30 lat. Rozumiem że każdy z nas jest w stanie ponieść takie koszty bez grymasu na twarzy oraz uzależnienie od węgla z Rosji którego obecnie sprowadza się ok. 20 mln.ton :)

konsul
piątek, 10 lipca 2020, 10:18

jakie uzależnienie od Rosji ?! Kupujemy węgiel od Rosji dużo taniej niż z własnych kopalni: pierwszy +, węgiel jest lepszej jakości: drugi +, oszczędzamy nasze POLSKIE pokłady węgla dla przyszłych pokoleń (może kilkadziesiąt lat węgiel przyda się w innych dziedzinach gospodarki): trzeci +, ograniczamy zatrudnienie w niedochodowym górnictwie: czwarty +, ograniczamy szkody górnicze, które trzeba naprawiać latami: piąty +, ludzie zamiast pracować w górnictwie szukają pracy w bardziej dochodowych dziedzinach gospodarki / więcej ludzi di pracy w innych dziedzinach: szósty +, Polacy mają tańszy prąd (tańszy węgiel): siódmy +, to my uzależniamy Rosje od naszego popytu na ich węgiel (ograniczamy nagle odbiór i mają problem): ósmy +, oszczędzamy na wcześniejszych emeryturach górników: dziewiąty +, więcej ludzi nie musi pracować w bardzo trudnych, niezdrowych warunkach: dziesiąty + !!! Podsumowanie: to Rosyjscy górnicy "odwalają" najtrudniejsza pracę, biorą na swój kraj szkody górnicze, degradację przyrodniczą - my kupuje tanio węgiel i skupiamy się na bardziej dochodowych obszarach gospodarki i jednocześnie oszczędzamy nasze pokłady węgla !

Piotr
czwartek, 9 lipca 2020, 01:21

Czytać się tego nie da. Dla kogo dedykowany jest ten artykuł. Zarówno aplauz w tytule jak i podsumowanie budzą grozę. Jeślj dojdzie do wskazania wykonawcy będzie to najdroższa i najdłużej realizowana jądrówka na świecie, o ile starczy pieniędzy na ukończenie rozruchu. Może autor pokusi się o informację od kogo reaktor, bo reszta to już bez znaczenia

konsul
piątek, 10 lipca 2020, 10:24

W Polsce nie ma zaplecza technicznego, nie ma inżynierów od tak wymagających konstrukcji, nie ma zespołów projektowych - NIE MA To nie budowa blokowiska, mostu na Wiśle czy wiaduktu czy konstrukcja drona na podzespołach z Chin ...zaplecze naukowe politechnik nie jest w stanie wykształcić inżynierów na potrzeby konstrukcji i budowy takich instalacji .

Janusz B
sobota, 11 lipca 2020, 14:19

300 polskich firm pracuje za granicą przy budowie elektrowni atomowych. Dostawca technologii dostarczy i zabuduje reaktory, reszta jest podobna jak w klasycznej elektrowni węglowej.

czwartek, 9 lipca 2020, 22:29

grunt żeby nie z Rosji

Eytu
wtorek, 7 lipca 2020, 23:53

Możemy przecież jeszcze wybrać EDF lub Japończyków. Wybór joint venture Amerykanów i Japończyków- GE- Hitachi lub Kanadyjczyków ( Westinghouse należy teraz do Brookfield Businees Partners) to chyba jeszcze nie żaden aksjomat.

fifi
wtorek, 7 lipca 2020, 20:53

Pocieszne.

Niuniu
wtorek, 7 lipca 2020, 17:46

Davien - a dla czego nie? Bo honor swój mamy? Węgry nie mniej doświadczone sowieckim ZSRR będąc członkiem UE i NATO mogą pozwalać wybudować ruskim EJ do tego za śmierdzące ruskie pożyczki, tak samo Finlandia (też ciężko pokrzywdzona w historii przez Moskwę). Ideologia nie przeszkadza im robić dobre interesy a My jak zwyklę będziemy dumni ale biedni. W XX i XXI wieku suwerenność traci się ekonomicznie nie militarnie. Ale tej prostej prawdy jakoś nikt nad Wisłą nie rozumie. A wracając do EJ - jak jednak ruscy odpadają to dla czego nie Francja - przecież już ich nauczyliśmy jeść widelem to pewnie i ej mogą nam budować. Nie zapominajmy, że ponad 80% polskiego eksportu idzie do krajów UE a tylko 3% za ocean do USA. Jak ktoś ma jakieś wątpliwości to przypomnę jak po embargu na eksport polskich jabłek do Rosji mieliśmy zrekompensować straty eksportem do USA. I co? Ile ton jabłek czy soku jabłkowego eksportujemy za ocean? Jesteśmy w UE. Żyjemy z UE. Nasze Państwo jest w Europie. A serce nadal mamy za oceanem.

Davien
środa, 8 lipca 2020, 13:04

Niuniu bo od wroga sie nei kupuje krytycznych technologii i honor( jakbys wogóle wiedział co to to nie spzredałbyś sie Rosji) nie am tu nic do rzeczy. I tak honor mamy i dlatego nic od kraju ćwiczacego ataki jądrowe na Polskę, od kraju któy nas okupował przez 50 lat i uznaje obecnie za wroga nie kupimy. A co do jabłek, to juz sprzedajemy ich tylko do Chin więcej niz kiedys do Rosji wiec skoncz tą załosna propagandę.

Szept
czwartek, 9 lipca 2020, 15:29

Davien znów się wypowiadasz o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia. Eksport polskich jabłek w 2019 do Chin czy USA to plankton bo oba kraje go blokują, a do tego Chiny stały się ostatnio wielkim producentem i eksporterem jabłek. Nasz eksport nawet nie zbliżył się do poziomu sprzed Rosyjskich sankcji. W 2019 r uratowała na sprzedaż do Egiptu i Białorusi. Białoruś kupuhe 20% jabłek i eszyscy wiedzą że nie dla siebie tylko na reeksport do Rosji. Davien jacię proszę ogranicz wypisywanie bzdur po wszystkich wątkach bo stałeś się to głównym filarem dezinformacji.

Davien
sobota, 11 lipca 2020, 16:45

Szept zwyczajnie zmyslasz i oszukujesz, no ale czego się spodziewac po płatnym rosyjskim najmicie.

ech ta logika z Montany
środa, 8 lipca 2020, 19:18

To Rosja okupowała USA przez 50 lat? Czego to się człowiek nie dowie.

Davien
sobota, 11 lipca 2020, 16:46

Co jest z wami trolle, geografii nawet was nie uczyli na tej Syberii ze mylicie Polskę z USA??

Tweets Energetyka24