Niemcy blisko blackoutu. Winne odnawialne źródła energii i struktura rynku? [KOMENTARZ]

July 4, 2019, 09:45
brandenburger-tor-201939_1920
Fot. Pixabay

Fale upałów przetaczające się przez Europę zagrażają nie tylko polskiej energetyce. Problemy z systemem elektroenergetycznym mają również Niemcy. W ciągu ostatniego miesiąca zachodni sąsiad Polski kilkukrotnie musiał sięgać po ratunkowy import mocy. Przyczyną tych sytuacji był profil niemieckiego parku mocowego oraz kształt rynku energii elektrycznej nad Łabą.

Jak donosi gazeta Handelsblatt, w ubiegłym miesiącu Niemcy trzykrotnie stawały przed groźbą wielkoskalowych przerw w dostawach prądu. Miało to miejsce 6, 12 i 25 czerwca. Sytuacja była poważna – w systemie pojawił się niedobór mocy, częstotliwość europejskiej sieci spadła, RFN musiała zaimportować moc zza granicy. Wagę całej sprawy podkreśla to, że niemieccy operatorzy systemów przesyłowych (Amprion, 50Hertz, Tennet i TransnetBW) zdecydowali się wydać wspólne oświadczenie. Według źródła Handelsblatt, ulokowanego w kręgu operatorów, system znalazł się w stanie krytycznym i otarł się o blackout. „W szczycie zapotrzebowania zabrakło nam 6 GW mocy, to odpowiada ok. sześciu dużym elektrowniom jądrowym. Bufor tzw. energii kontrolnej, którym dysponowali operatorzy sieci, a który został udostępniony wcześniej do krótkotrwałej interwencji, wynosił zaledwie 3 GW” – pisze Handelsblatt.

Gazeta podkreśla, że harmonizowanie podaży i popytu na energię elektryczną w Niemczech staje się coraz bardziej skomplikowane z uwagi na transformację energetyczną, promującą energetykę wiatrową i słoneczną. „Trudno jest przewidzieć dostawy energii z wiatru i słońca” – zaznacza Handelsblatt.

Ostatnie fale upałów, połączone z brakiem wiatru, faktycznie mogły mieć wpływ na nadwyrężenie niemieckiego systemu elektroenergetycznego. Wysoka temperatura przekładała się na bardzo wysokie zapotrzebowanie na moc, a bezwietrzna pogoda ograniczała możliwości wykorzystywania źródeł wiatrowych. Tego typu problem pojawił się także w Polsce w środę 26 czerwca, podczas rekordowego zapotrzebowania na moc. Handelsblatt zwraca też uwagę na drugą stronę problemu, jaką jest kształt rynku energii elektrycznej, na którym istnieje tzw. bilansująca energia kontrolna, generowana przez podmioty mające trwać w gotowości do jej produkcji w razie nadzwyczajnego zapotrzebowania. Zdaniem cytowanych przez gazetę ekspertów, w obrocie doszło do patologii polegających na wykupie tejże energii bez podstaw w postaci sytuacji awaryjnej w systemie. 

Podobnego zdania są specjaliści cytowani przez portal Clean Energy Wire – według jednego z nich, Jana Aengenvoorta, problemem jest fakt, że handlarze energią wykorzystują system dzięki niedostatkom regulacyjnym.

Z kolei Simone Peter, prezeska niemieckiej Federacji Energetyki Odnawialnej związana z Partią Zielonych powiedziała, że bez dogłębnej analizy, wszelkie oświadczenia dotyczące przyczyn tej sytuacji to „spekulacje”.

W podobnie ostrożnym tonie wypowiada się niemiecka Federalna Agencja Sieciowa (BNetzA). Instytucja ta zastrzegła, że przyczyna tych krytycznych sytuacji wciąż nie została dostatecznie jasno ustalona, a operatorzy sieciowi będą potrzebowali jeszcze co najmniej kilku tygodni na analizę całej sprawy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Tadeo
Friday, July 5, 2019, 14:03

Jakoś zupełnie nie przeszkodziło im to eksportować 1.2GW do Polski, która z kolei zapasu mocy nie miała, bo 3GW było niedostępne z powodu awarii. Niemcy ba upały mają elektrownie słoneczne, które za dnia dostarczają ponad 30% ich zapotrzebowania(więcej niż wiatr). Co my mamy?

Vix
Sunday, July 7, 2019, 17:37

Spójrz na daty niedoborów, nasze i Niemieckie się nie pokrywaly. Problemem jest właśnie niestabilności podaży prądu.

S3XY
Sunday, July 7, 2019, 08:51

Jeden z niewielu rozsàdnych komentarzy. Dziękuję.

Andre
Friday, July 5, 2019, 12:02

W Czarnobylu w 1986 decyzje podejmowali politycy a nie fachowcy. Tu jest podobnie...

MacGawer
Thursday, July 4, 2019, 21:31

"Podobnego zdania są specjaliści cytowani przez portal Clean Energy Wire – według jednego z nich, Jana Aengenvoorta, problemem jest fakt, że handlarze energią wykorzystują system dzięki niedostatkom regulacyjnym." - Od czasu gdy Fenicjanie wynaleźli pieniądze inne metody regulacji rynku stały się zbędne. A skoro są to znaczy, że ktoś je wykorzysta do robienia pieniędzy z niczego. U nas może być to samo, od 2021r zaczniemy płacić za "rynek mocy". Jak przyjdzie kryzys pewnie okaże się, że ta moc automagicznie wyparowała. Chyba tak stało sie w Niemczech: regulacje działały wyłacznie na papierze i służyły do koszenia kasy. Wtedy będą kolejne śledztwa, tym razem nie w sprawie "karuzeli VAT" ale "karuzeli mocy". Obywatele dowiedzą sie z nich tylko tego, że na najbardziej odpowiedzialnych stanowiskach siedzą ludzie mający duże problemy z pamiecią. Jak to dobrze, że robię u siebie mały off grid. Za kilka lat będzie na wagę złota!

Stary Grzyb
Thursday, July 4, 2019, 19:29

No cóż, jakieś poważniejsze załamanie systemu energetycznego dawałoby szansę na wyprowadzenie Niemiec ze stanu globalnego ocipienia, czyli per saldo mogłoby okazać się bardzo korzystne.

James
Thursday, July 4, 2019, 19:29

No to powodzenia w odchodzeniu od atomu do 2020 roku. A robienie wielkich stacji z akumulatorami mija się z celem. Czyżby ktoś stał się ofiarą atomofobii?

MacGawer
Friday, July 5, 2019, 11:24

Atom nie ma mic wspólnego z obecnymi problemami. Popyt latem jest zupełnie nieprzeydatny co widać we Francji. Z ponad 60 GW dostępnej mocy obecnie używają 30-40 GW. Elektrownie jądrowe pracują w podstawie co ma sens zimą gdy popyt na energię jest w miarę stabilny. Latem waha się od poziomów porównywalnych z zimą (gdy są upały i pracuje klima) do minimum ocierajacego się o zero (chłodne świąteczne noce). Dodajmy do tego PV którą ludzie będą montowali nawet gdyby wycofać wszelkie wsparcie. Do roku 2030 najprawdopodobniej będziemy mieli 20 GW w fotowoltaice, dla mocy w podstawie po prostu nie ma miejsca.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24