Kaczyński miał rację. Gaz z USA znacznie tańszy od rosyjskiego [ANALIZA]

29 lipca 2019, 23:53
840_472_matched__oz56jo_0cc19821cad72c7606b03a003050fa18
Fot. Piotr Drabik/flickr/CC BY 2.0/

Prezes PiS Jarosław Kaczyński napisał w liście, że gaz skroplony sprowadzany do Polski z USA jest „prawie o jedną trzecią” tańszy od rosyjskiego. Wyliczenia i szacunki oparte o dane handlowe potwierdzają te słowa - nad Wisłę opłaca się sprowadzać amerykańskie LNG. I to pomimo niskich cen surowca sprzedawanego przez Gazprom.

„Cena sprowadzanego z Ameryki gazu, po uwzględnieniu wszystkich kosztów związanych z jego przetwarzaniem i transportem, jest prawie o jedną trzecią niższa od ceny importowanego przez Polskę gazu rosyjskiego” - napisał Jarosław Kaczyński w swym liście wysłanym do prezesa PGNiG Piotra Woźniaka z okazji przyjęcia pierwszej dostawy LNG realizowanej na mocy umowy długoterminowej zawartej z amerykańską firmą Cheniere Energy.

Słowa Kaczyńskiego są de facto powtórzeniem tego, co podczas podpisania umowy z Cheniere w listopadzie 2018 roku powiedział prezes PGNiG. Piotr Woźniak stwierdził wtedy, że warunki cenowe zawartego na 24 lata kontraktu z Amerykanami są o 20-30% lepsze niż te z kontraktu jamalskiego.

Czy można zweryfikować te wypowiedzi o korzyściach płynących z umowy? Tak - jak podaje portal naturalgasintel.com, klauzula cenowa kontraktu PGNiG z Cheniere indeksowana jest do ceny gazu w amerykańskim Henry Hub, zawiera też marżę dla sprzedawcy. Tymczasem, od początku 2019 roku cena błękitnego paliwa w tym punkcie gwałtownie spada. W ciągu lipca kształtowała się ona na rekordowo niskim poziomie ok. 75 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Nawet pod doliczeniu niejawnej marży i gazyfikacji, cena powinna oscylować w okolicach 90-110 dolarów. Do tego doliczyć trzeba koszty frachtu i regazyfikacji, które szacuje się na ok. 40-50 dolarów. Wniosek: za 1000 metrów sześciennych gazu z USA strona polska płaci mniej więcej 140-160 dolarów.

Natomiast średnia (dość niska) cena surowca rosyjskiego eksportowanego w pierwszym półroczu 2019 roku na rynek europejski to prawie 180 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Gaz z Rosji zalicza w tym roku istotne spadki cen - to m.in. dzięki taniemu błękitnemu paliwu Niemcy mogły pochwalić się spadkiem udziału węgla w miksie energetycznym.

Jednakże Polska nie ma szans na kupowanie rosyjskiego gazu po takiej cenie. Wynika to z wynegocjowanego w latach 2009-2010 kontraktu gazowego, który zawiera klauzulę indeksującą cenę gazu do ceny ropy naftowej. Ta zaś w ostatnich 6 miesiącach potrafiła wspiąć się nawet na poziom powyżej 74 dolarów za baryłkę.

Oznacza to, że w przypadku Polski obecny efekt niższej średniorocznej ceny surowca od Gazpromu jest niwelowany przez wzrost ceny ropy. Po szacunkowym przeliczeniu proporcji można założyć, że w tym momencie Polska kupuje gaz od Rosjan za cenę sięgającą ok. 200 dolarów za 1000 metrów sześciennych.

Co ciekawe, ten poziom potwierdził (pośrednio) sam Władimir Putin. Jak poinformował portal Superbiz, prezydent Rosji pod koniec 2016 roku stwierdził, że Polska kupowała od Rosji gaz za 185 dolarów za 1000 m3. Wiele wskazuje na to, że Putin podał wtedy tę cenę nieprzypadkowo - rok 2016 był bowiem rokiem ekstremalnie taniej ropy (jej średnioroczna cena oscylowała wtedy wokół 42 dolarów, obecnie jest wyższa o ponad 50%) oraz niskiej średniej ceny rosyjskiego gazu dla rynków europejskich (ok 160 dolarów za 1000 metrów sześciennych). Innymi słowy mówiąc, prezydent Rosji najprawdopodobniej celowo rzucił taką kwotą, by stanowiła ona zaniżony, oderwany od standardowych realiów rynkowych wyznacznik, który można m.in. użyć w propagandzie atakującej dostawy gazu z USA.

Warto w tym kontekście podkreślić, że pierwsza połowa roku 2019 również jest niemiarodajna dla ogólnego szacowania średnich cen rosyjskiego gazu dla Polski i reszty Europy. Jak informuje portal oilprice.com, analitycy Citigroup stwierdzili, że Kreml umyślnie pompuje nadmiarowe ilości gazu do Europy, uderzając niejako w swoje interesy, lecz starając się jednocześnie postawić Stany Zjednoczone w sztucznie wykreowanej sytuacji rynkowej. „Jeśli analitycy Citi mają rację, Kreml przeprowadza na Ameryce pewien rodzaj stress-testu” - piszą eksperci. W dodatku, napięcie w cieśninie Ormuz wywołane aktywnością Iranu, a także dalsze działania OPEC w zakresie redukcji wydobycia ropy, mogą wkrótce spowodować istotny skok cen tego surowca, co podniesie jego cenę dla Polski (uwidaczniając jednocześnie opłacalność sprowadzania błękitnego paliwa z USA). Dla uwidocznienia wyjątkowości ostatniego półrocza wskazać można, że od września 2017 roku do stycznia 2019 roku cena gazu w spotach na giełdach europejskich nie spadała poniżej 220 dolarów za 1000 metrów sześciennych.

Rosjanie wysyłają do Europy ponadnormatywne ilości gazu z jeszcze innego powodu - Gazprom szykuje się na opóźnienie projektu Nord Stream 2, a więc na konieczność przesyłu surowca przez Ukrainę. Rosjanie nie chcą zawierać z Kijowem długoterminowej umowy tranzytowej, więc starają się zapełnić europejskie magazyny gazu, by składowany tam surowiec stanowił zapas dla kontynentu na czas "dopięcia" budowy projektu Nord Stream 2 w 2020 roku.

Te wszystkie czynniki przekładają się na anomalię w cenach gazu z Rosji. Tymczasem, analitycy szacują, że w standardowych warunkach, cena gazu, jaką płaci Polska w ramach kontraktu jamalskiego wynosi ponad 300 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Jak podał portal wPolityce.pl, w roku 2013 wyniosła ona 429 dolarów, w 2014 - 379 dolarów.

Podsumowując, obecnie za 1000 metrów sześciennych gazu od Cheniere Polska płaci ok. 140-160 dolarów, podczas gdy cena surowca od Gazpromu kształtuje się na poziomie ponad 200 dolarów. Oznacza to, że faktycznie gaz z Ameryki jest o "prawie jedną trzecią" tańszy od rosyjskiego.

KomentarzeLiczba komentarzy: 93
pam
czwartek, 14 października 2021, 13:16

gaz z Rosji znacznie tańszy od gazu z USA.

baca
niedziela, 26 września 2021, 22:08

ucieszylem sie ogromnie,bo juz slyszalem ze gaz zdrozeje trzeci raz w tym roku..a tu taka wiadomosc...wiec pewnie stanieje teraz z pięć razy......dziekuje ci ,jaroslawie

KlimsonFill
niedziela, 15 grudnia 2019, 13:05

Witam wszystkich! Mam pytanie odnośnie ilości sprzedawanego surowca i podanej wartości 1000m3/cena: czy mówimy tutaj o 1mln litrów gazu, jak to wynika z matematycznej przemiany jednostek, czy przeliczenie 1m3 na litry jest inne? Byłbym wdzięczny za odpowiedź, pzdr

FD
środa, 19 lutego 2020, 01:13

Chodzi o 1mln litrów gazu o standardowej temp pod atmosferycznym ciśnieniem

kapusta
czwartek, 1 sierpnia 2019, 12:29

ciekawe na mocy jakiego prawa zwykły poseł ma dostęp do tajnych informacji z umów handlowych

Danisz
czwartek, 1 sierpnia 2019, 11:26

Poprzedni rząd zbudował terminal LNG - a obecny co? Gdzie elektrownie na ten gaz? Gdzie choćby plany budowy lokalnej infrastruktury gazowej opartej o mikro-huby zasilnne LNG? Nie wystarczy tanio kupić - trzeba jeszcze mądrze sprzedać, a w tej materii zmarnowano 4 lata...

A
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 19:51

W lesie, za drzewami się chowały, Tam gdzie popatrzysz

Kolo
piątek, 2 sierpnia 2019, 16:53

"Poprzedni rząd zbudował terminal LNG" - chyba raczej kończył (choć z oporami), bo budowę rozpoczął i zakończył PIS. Więcej faktów, mniej zajadłości proponuję.

mc.
piątek, 2 sierpnia 2019, 14:50

Poprzedni rząd robił wszytko by opóźnić budowę terminala (opóźnienie wynosi 4 lata). Pomysł budowy terminala pochodził od Lecha Kaczyńskiego. Terminal jest rozbudowywany, ale ten gaz ma służyć odbiorcom przemysłowym, a nie do zasilania elektrowni gazowych. W Polsce nie ma żadnej elektrowni gazowej i żadna nie jest planowana (ze względu na jej efektywność elektryczno-kosztową).

Boczek
poniedziałek, 5 sierpnia 2019, 19:02

"...zadaniem konsorcjum było wybudowanie terminalu LNG w Świnoujściu oraz przekazanie go do użytkowania – z ustalonym początkowo terminem 30 czerwca 2014. [...] 20 listopada 2015 z katarskiego portu Ras Laffan do terminalu LNG w Świnoujściu wypłynął statek Al Nuaman z pierwszą dostawą 210 tys. m³ skroplonego gazu ziemnego[18]. Do celu statek dotarł 11 grudnia 2015" Zatem 1,5 roku i jedyną i wyłączną przyczyną było bankructwo głównego podwykonawcy.

mc.
wtorek, 6 sierpnia 2019, 00:47

Z raportu NIK z marca 2015: Polska wciąż nie może uruchomić gazoportu w Świnoujściu, odbierać dostaw skroplonego gazu i przesyłać go po regazyfikacji do odbiorców, bo spółki GAZ-SYSTEM oraz PLNG, odpowiedzialne za kluczowe działania związane z tą inwestycją, nieprawidłowo realizowały część swoich zadań. Również nadzór nad procesem budowy terminalu LNG ze strony właściwych ministerstw okazał się niewystarczający. W efekcie gazoport w Świnoujściu nie został oddany do użytkowania ani na koniec czerwca 2014 r. (czyli w terminie przyjętym w umowie z głównym wykonawcą), ani też do końca 2014 r. (czyli w terminie wynikającym z aneksu do umowy). Brak skuteczności w terminowej realizacji inwestycji NIK ocenia negatywnie. Terminal regazyfikacyjny skroplonego gazu ziemnego w Świnoujściu wraz z instalacjami, urządzeniami i obiektami, niezbędnymi dla jego uruchomienia i funkcjonowania, nie został oddany do eksploatacji do końca 2014 r., czyli w terminie gdy miały rozpocząć się dostawy gazu LNG dla PGNiG SA. Opóźnienia w realizacji inwestycji terminalu w Świnoujściu przesuwają termin rozpoczęcia odbioru dostaw gazu LNG z Kataru oraz rodzą ryzyko utraty środków UE, wykorzystanych do współfinansowania inwestycji. Budowa terminalu w Świnoujściu została zainicjowana na podstawie uchwały Rady Ministrów w roku 2006. Jednak do roku 2009 nie podjęto prac legislacyjnych niezbędnych do usunięcia barier przeszkadzających w realizacji inwestycji. Była to jedna z szeregu przyczyn prowadzących do opóźnień w budowie gazoportu w Świnoujściu.

anda
piątek, 2 sierpnia 2019, 10:11

Jak to gdzie budują od ... lat elektrownię na gaz w Stalowej Woli - tylko skończyć jej nie mogą

Tweets Energetyka24