Górniczy pat

21 stycznia 2015, 11:11
Energetyka24
Energetyka24

DOTYCZY:


Kilka dni temu ogłoszono zawarcie porozumienia pomiędzy śląsko–dąbrowską Solidarnością a rządem. Podstawowe założenia dotyczą gwarancji zatrudnienia, rezygnacji z zapowiadanej likwidacji kilku kopalń oraz przekształceń strukturalno–własnościowych w części zakładów. Wedle jego apologetów oraz beneficjentów ustalenia mają być kamieniem milowym w procesie sanacji polskiego górnictwa oraz czynienia go zdolnym do efektywnej konkurencji–zarówno na rynkach wewnętrznych, jak i międzynarodowych. Tyle jeśli chodzi o pobożne życzenia, przyjrzyjmy się faktom.

Rzeczone porozumienie nie tylko nie rozwiązuje żadnego z poważnych problemów górnictwa (jak choćby nadmierne obciążenia fiskalne obniżające jego konkurencyjność), ale wręcz je pogłębia, poprzez odsuwanie rozwiązania w czasie oraz ukazanie imposybilizmu państwa w zakresie przygotowania i przeprowadzania gruntownych reform. Gołym okiem widoczny jest tutaj problem chronicznej niezdolności do myślenia o kwestiach energetycznych w perspektywie strategicznej, uwzględniającej nie tylko doraźne kłopoty takiej czy innej branży, ale przede wszystkim rozumiany kompleksowo interes państwa. Konsensus wypracowywany na kolanie, podczas kilkudniowej zawieruchy, w atmosferze sejmowej awantury i umiejętnie podgrzewanych emocji – na pewno nie służy takiemu podejściu.

Nie bądźmy naiwni – ani trudności Kompanii Węglowej, ani Katowickiego Holdingu Węglowego, ani szerzej całej branży, nie pojawiły się wczoraj. Do stanu obecnego w górnictwie doprowadziły wieloletnie zaniedbania i dramatyczne w skutkach błędy, w związku z czym nie jest możliwym poprawienie go poprzez porozumienie wypracowywane ,,ad hoc”, w warunkach dalece odbiegających od standardów, jakie zwykliśmy obserwować w dojrzałych demokracjach. Skupianie się nieomal wyłącznie na najbardziej poruszających społecznie kwestiach, przerzucanie kosztów na inne sektory gospodarki, pomijanie złożonej struktury problemów lub odsuwanie ich rozwiązania ad calendas graecas – z pewnością nie pomoże w uratowaniu branży górniczej w dłuższej perspektywie.

Mam również wątpliwości, czy okaże się skuteczne w tej krótszej. Musimy uświadomić sobie, że niestety na tym etapie nie jest możliwe doprowadzenie do trwałej sanacji polskiego górnictwa bez trudnych i niepopularnych decyzji. Między innymi takich, jak likwidacja trwale nierentownych zakładów – specjaliści z firmy doradczej Roland Berger mówią o 5 – 6. Nie chodzi tu jednak o barbarzyńskie działania, których efektem ubocznym będzie ,,ekonomiczny mord” na mieszkańcach Śląska, ale o podjęcie kompleksowych starań, aby dzięki przekształceniom organizacyjnym, technologicznym (pominiętych w omawianym porozumieniu!) oraz gospodarczym, przynajmniej część górników – w zgodzie z rachunkiem ekonomicznym–znalazła pracę w innych miejscach. Pamiętajmy, że w opinii ekspertów ograniczenia natury prawnej, finansowej oraz organizacyjnej powodują, że najbardziej wydajne kopalnie wykorzystują w chwili obecnej zaledwie ok. 60% swojego potencjału. Te liczby mówią nam, że część osób zwolnionych z likwidowanych kopalń mogłaby znaleźć pracę w tych, które uwolnione od ciężaru nierentownych ,,sióstr” zwiększyłyby swoje wydobycie lub w strukturach gospodarki niskoemisyjnej, przygotowującej do nieuchronnego obniżenia zawartości węgla w naszym miksie energetycznym – rządowe plany zakładają redukcję o 35% do roku 2030.

Nie dajmy wmówić sobie jednak, że ,,górnicy są sami sobie winni” lub że w kontekście zmian klimatycznych ,,branża jest skazana na nierentowność”. W ostatnich latach wszystkie kraje będące największymi producentami węgla zwiększyły wydobycie, zaś eksperci m.in. z International Energy Agency prognozują, że światowy obrót węglem wzrośnie z 1027 mln ton w 2011 do 1594 mln ton w 2040. Również i  w Polsce są kopalnie, które pomimo niekorzystnej koniunktury ideologiczno – politycznej radzą sobie co najmniej przyzwoicie. Interesujące, że najlepsze z nich to te, które zostały sprywatyzowane i poddane procesowi urynkowienia. Okazało się, że jeśli kopalniami zarządzają profesjonaliści, zaś górników potraktuje się jak partnerów, przedstawiając merytoryczne argumenty, to potrafią oni wyrzec się części przywilejów, godząc się na uzależnienie ich otrzymywania od sytuacji finansowej przedsiębiorstwa.

Podsumowując – choć proces dekarbonizacji europejskiej energetyki wydaje się trudny do powstrzymania, to należy uczynić wszystko, aby przygotować polskie kopalnie do skutecznego konkurowania na rynkach zewnętrznych (m.in. poprzez znoszenie barier fiskalnych, czy obniżanie kosztów pracy) oraz zabezpieczenia opłacalności wydobycia na potrzeby wewnętrzne. Śląsk i górnictwo, które w samym roku 2013 zasiliło budżet państwa kwotą ok. 7 mld złotych zasługują na zdecydowanie więcej, aniżeli tylko kolejne szkodliwe obietnice i trącące socjalizmem mrzonki.

Jakub Kajmowicz

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
anakonda
czwartek, 22 stycznia 2015, 18:21

czy nas stac na utrzymywanie nieretownych kopalni? 15 000 ludzi to daje nam okolo 30 000 000 zl placonych miesiecznie ma darmozjadow dodac do tego leni z bumaru i mamy kwote 34 000 000 zl ja sie pytam za co ?Moze sobie pani premier z wlasnej kieszeni niech utrzymuje nierobow razem z tym wyludzaczem Sikorka i Palikotem

stachu
środa, 21 stycznia 2015, 13:05

czemu ten wieprz duda nie siedzi w areszcie za grozby karalne wobec posłów?

desdemon
wtorek, 27 stycznia 2015, 19:10

Kopalnia nierentowna to tylko taka której się wyczerpują zasoby surowcowe. Inne są kopalnie są nierentowne tylko dlatego że są źle zarządzane i obrosły zastępami niekompetentnych darmozjadów, zajmujących niepotrzebne etaty ponieważ są z układów polityczno-familijno-mafijnych. Po ponad 20 latach nieprzerwanych afer węglowych mamy sporą wiedzę o ich mechanizmach. "Na klasówkę" - pośrednicy kupują od kopalni węgiel niskiej klasy, fałszują świadectwa, po czym sprzedają go po atrakcyjnej cenie elektrociepłowniom, hutom i innym hurtowym odbiorcom jako towar dobry jakościowo. Proceder "popychają" łapówki dla odbiorców. "Na odroczenie" - odbiorcy końcowi płacą natychmiast za dostarczony węgiel, ale pośrednicy załatwiają sobie odroczone terminy płatności. W efekcie przez dłuższy czas obracają cudzymi milionami. Mistrzynią w tej dyscyplinie była Barbara Kmiecik, słynna śląska "Alexis", która pośredniczyła w handlu węglem, otrzymując 10 proc. prowizji od transakcji (jej konkurenci mogli liczyć na 3 proc.). "Na bankruta" albo "na słupa" - kopalnia dostarcza węgiel, ale pośrednik nie płaci, bo właśnie ogłosił bankructwo, co nie przeszkodzi mu założyć wkrótce nowej spółki. Inny wariant: za łapówkę wierzyciel rezygnuje z dochodzenia roszczeń. Z biegiem lat pośrednicy wycwanili się: zakładali kolejne spółki "na słupa". "Na złom" - kopalnia sprzedaje na złom wyeksploatowany, stary sprzęt, który jednak w zdumiewający sposób wraca do użytku jako nowy, często wraz z kontraktem z zaprzyjaźnioną firmą na serwisowanie. Kopalnie oplata sieć żerujących na nich spółek, nierzadko zakładanych przez związkowców. Nagminnie zdarzają się lewe przetargi i płacenie za prace, które nigdy nie zostały wykonane. Po katastrofie w kopalni Halemba (2006 r.), w której zginęło 23 górników, stanęło przed sądem 20 osób, w tym b. dyrektor kopalni - oskarżonych o fałszowanie dokumentów i odczytów z metanomierzy. Pierwsza skazana została Ewa K. - za ustawienie przetargu na likwidację ściany wydobywczej. Magnaci węglowi mają powiązania z politykami lewicy i prawicy. W publikacjach na ten temat pojawia się Europejska Korporacja Finansowa i spółka ROHA, należące do Roberta Hammerlinga. Któż u niego nie pracował - b. wojewoda śląski Marek Kempski z AWS Bernard Szweda, b. szef Instytutu Lecha Wałęsy Marek Gumowski, ale także - "na drugą nóżkę" - b. wiceminister skarbu z SLD, Andrzej Szarawarski, i senator SLD Bogusław Mąsior. W wyniku kłopotów z prawem firmy pana Hammerlinga zniknęły. "Ci, którzy tym biznesem węglowym kręcą, to mała, hermetyczna grupka byłych prominentów górnictwa. Liczy około 150 osób. Potracili stanowiska w wyniku zmian ekip rządzących górnictwem. Ale koledzy nie pozwolili im zginąć" - pisał "Dziennik" w roku 2007 ("Mafia w kopalniach trzyma się mocno", Sławomir Cichy i Tomasz Szymborski).

Oj
środa, 21 stycznia 2015, 17:55

Dać Śląskowi autonomię i nie sobie fedrują. Polska Śląska nie potrzebuje....

gegroza
środa, 21 stycznia 2015, 22:00

Ta umowa to zdrada interesów calej Polski kosztem interesików mimo wszystko niewielkiej grupy świętych krów. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego jesli ta praca jest tak ciężka nie rzucą jej w... ciul.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24