Roszada węglowa Berlina. Niemcy zamykają kopalnie, ale zostawiają elektrownie [KOMENTARZ]

22 grudnia 2018, 18:04
ruhr-area-696561_1920
Fot. Pixabay

Niemcy zamknęli w piątek ostatnią swoją kopalnię węgla kamiennego. „To koniec pewnej epoki” – obwieściły światowe media. O ile faktycznie oznacza to koniec wydobycia tego surowca nad Renem, o tyle w RFN wciąż działać będą elektrownie zasilane tym paliwem – tyle, że importowanym.

W piątek wieczorem w kopalni Prosper-Haniel położonej w Zagłębiu Ruhry, odbyła się oficjalna ceremonia zamknięcia zakładu, który był ostatnim punktem wydobycia węgla kamiennego w Niemczech. W uroczystościach wziął udział m.in. prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, na którego ręce złożona została ostatnia bryłka węgla wydobyta przez tamtejszych górników. „Dla niektórych ludzi jest to po prostu kawałek kamienia. Dla pana powinien to być symbol istotnej części naszej historii. Dla nas, górników, to był cały świat” – powiedział do niemieckiego prezydenta przedstawiciel koncernu RAG, którego własnością jest kopalnia Prosper-Haniel.

Zamknięcie kopalni jest konsekwencją kroków podjętych w 2007 roku, kiedy to niemiecki rząd przypieczętował losy wszystkich zakładów wydobywających węgiel kamienny w RFN poprzez decyzję o cofnięciu subsydiów i stopniowym wygaszaniu górnictwa.

Węgiel kamienny to integralna część niemieckiej historii przemysłowej. To właśnie ten surowiec napędzał tamtejszy boom produkcyjny, jaki nastał po reformach gospodarki zwanych Wirtschaftswunder. Obecnie, niemiecka Energiewende bierze sobie węgiel (w szerokim rozumieniu tego słowa) na cel, wypychając ten surowiec z energetyki. Zamknięcie ostatniej kopalni ma być wielkim sukcesem niemieckiej dekarbonizacji i „końcem pewnej epoki”.

Z tym, że koniec Prosper-Haniel wcale nie oznacza, iż Niemcy odejdą od energetyki zasilanej węglem kamiennym.

W RFN dalej będą bowiem operować jednostki wytwórcze napędzane tym paliwem, które teraz pochodzić będzie w całości z importu. Niemcy już wcześniej importowali dużą część tego surowca – przede wszystkim z Rosji (34,1%), USA (16,5%), Australii (16,1%), Kolumbii (15,8%), Polski i RPA (dane za 2016 rok).

Z węgla kamiennego produkowano w 2017 roku w Niemczech ok. 14% energii elektrycznej. Z kolei wszystkie niemieckie węglowe jednostki wytwórcze (na węgiel kamienny i brunatny) generowały wtedy o ok. 30 TWh energii więcej, niż pochodziło ze wszystkich źródeł odnawialnych razem wziętych.

Co więcej, według portalu cleanenergywire.org, w RFN planuje się nowe inwestycje w bloki węglowe. Chodzi o elektrownię Datteln 4 oraz instalacje kogeneracji, wykorzystujące węgiel i biomasę.

Kiedy zatem Niemcy w rzeczywistości zakończą węglową epokę swojej energetyki? Na to pytanie odpowiedzieć miała specjalna komisja dekarbonizacyjna, złożona z przedstawicieli rządu i parlamentu federalnego, rządów krajów związkowych, samorządów regionów górniczych oraz sektora prywatnego. Jej zadaniem jest m.in. ustalenie daty wyjścia z węgla. Rezultat tych prac miał być znany jeszcze przed konferencją COP24 w Katowicach. Jednakże, w grudniu br. komisja ogłosiła, że data ta zostanie określona dopiero pod koniec stycznia 2019 roku.

Tak więc, jak widać, zamknięcie Prosper-Haniel – choć istotne dla sektora górniczego – nie oznacza jesze rychłego wyparcia węgla kamiennego z niemieckiego przemysłu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
xD
niedziela, 23 grudnia 2018, 13:13

Odwracanie uwagi od wykorzystania węgla brunatnego, kamienny to złoto do wykorzystania w innych dziedzinach gospodarki. Niemiec nie jest głupi i nie spala kamiennego. Brunatny najtańsze źródło energii.

Hehe
niedziela, 23 grudnia 2018, 09:10

Oszustwo to mało powiedziane

ja
niedziela, 23 grudnia 2018, 01:24

a węgla burnatnegp, drzewnego, brykietu i innycj przerobów ile dalej będą jarać? Jaki to % w stosunku do PL?