MAP:KGHM, Lotos, PKN Orlen, Tauron i Węglokoks wybudują szpitale tymczasowe

30 października 2020, 15:33
729x308
Fot. Ministerstwo Aktywów Państwowych

KGHM, Lotos, PKN Orlen, PKO Bank Polski, Tauron, Totalizator Sportowy oraz Węglokoks wybudują szpitale tymczasowe dla osób chorych na COVID-19 - poinformowało w piątek Ministerstwo Aktywów Państwowych. Do akcji włączy się również BGK.

- Podobnie jak wiosną, podczas pierwszej fali pandemii, spółki Skarbu Państwa również teraz włączają się w walkę z COVID-19 i pokazują, na czym polega społeczna odpowiedzialność biznesu – mówi Jacek Sasin, Wicepremier i Minister Aktywów Państwowych.

W Ministerstwie Aktywów Państwowych istnieje specjalny zespół, który koordynuje wsparcie spółek do walki z pandemią. Wszędzie tam, gdzie jest taka potrzeba, największe spółki Skarbu Państwa w miarę swoich możliwości włączają się ze swoją pomocą.

Zgodnie z ostatnimi decyzjami administracyjnymi KGHM, Lotos, PKN Orlen, PKO Bank Polski, Tauron, Totalizator Sportowy oraz Węglokoks wybudują szpitale tymczasowe dla osób chorych na COVID-19. Do akcji włączy się również Bank Gospodarstwa Krajowego. Działania spółek w tym zakresie ma zaś koordynować Ministerstwo Aktywów Państwowych. Koszty budowy poniesie Skarb Państwa. W przedsięwzięciu tym do spółek należeć będzie strona organizacyjna oraz inwestycyjna. Strona medyczna oraz administracyjna, a więc zapewnienie m.in.  zgód administracyjnych, odpowiedniej kadry i sprzętu – do wojewodów oraz szpitali patronackich. To właśnie z nimi spółki ustalą szczegóły.

Wicepremier Jacek Sasin rozmawiał już na ten temat ze spółkami podczas specjalnej wideokonferencji, jaka odbyła się w piątek po południu.

Dzięki wskazanym działaniom w najbliższym czasie powstaną 3 tysiące dodatkowych miejsc dla pacjentów z koronawirusem.

-  Budowa szpitali tymczasowych przez podmioty nadzorowane przez MAP jest częścią rządowej strategii walki z epidemią. Nie ma obecnie wyższych priorytetów niż zdrowie i bezpieczeństwo Polaków – mówi Jacek Sasin.

Wicepremier podkreśla, że już w czasie wiosennej fali pandemii państwowe spółki pokazały, że bez ich zaangażowania walka z koronawirusem byłaby o wiele trudniejsza. Teraz pokazują zaś po raz kolejny jak ważna jest ich rola.

Na przełomie marca i kwietnia potrzebne było przede wszystkim wsparcie rzeczowe. Firmy odpowiedziały na zapotrzebowanie na maseczki, środki ochrony osobistej, płyny do dezynfekcji czy sprzęt, którego brakowało. Pomoc trafiła przede wszystkim do tych, którzy o zdrowie i życie Polaków walczą na pierwszej linii frontu, czyli do medyków.

Wraz z drugą falą spółki wciąż stanowią ważny element w walce z epidemią. Wspierają nie tylko rzeczowo i finansowo, ale  również poprzez udostępnianie infrastruktury czy delegowanie  pracowników np. do pomocy przy obsłudze infolinii Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Konsultanci udzielają tam informacji na temat objawów, dyżurujących szpitali czy możliwości uzyskania pomocy. W akcje tę włączyły się m.in. PZU, Enea czy Polski Holding Hotelowy.

PAP - mini

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
po trzecie sankcje
sobota, 31 października 2020, 03:11

Jestem z szeroko rozumianej ochrony zdrowia, więc napiszę trochę konkretów. Cała ta walka z COVID-em jest kiepsko zaprojektowana: 1) wszyscy skupiają swoją uwagę na "zmniejszaniu transmisji, spłaszczaniu krzywej, zmniejszaniu liczby zakażonych, rozkładaniu w czasie szczytu zachorowań" etc. To podejście ma kilka podstawowych wad: - trzeba zamknąć gospodarkę doprowadzając kraj do ruiny, co jest niewyobrażalnie kosztowne, - ilość tych co zachorują w zasadzie się nie zmniejsza, gdyż prędzej lub później 90% populacji i tak zetknie się z wirusem i jakiś procent z nich będzie miał objawy ciężkie. Osobiście uważam też za nieco kontrowersyjne skupianie się na liczbie zakażonych (która jest duża) i nie zwracanie należytej uwagi na ilość przypadków ciężkich. Takie podejście skupia uwagę na walce z transmisją, a niekoniecznie z największym zagrożeniem tj. liczbą przypadków bardzo ciężkich. 2) zamiast tego można zastosować inne podejście. MASOWO, podnieść odporność populacji w kraju. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne (o czym poniżej), a ma szereg zalet, których nie posiada podejście pierwsze. Podstawowe zalety to: - liczba mających ciężkie objawy maleje - liczba mających przeciętne objawy maleje - całkowita liczba tych co mają jakiekolwiek objawy maleje w stosunku do przypadku populacji z niską odpornością. Dodatkowo szybciej osiąga się efekt tzw. odporności stadnej. To podejście jest też wielokrotnie tańsze, gdyż takie podnoszenie odporności to ułamek strat generowanych przez zamknięcie gospodarki. A teraz jak poprawić odporność w skali masowej? Trzeba walczyć ze zjawiskami które są masowe i o których wiadomo, że przyczyniają się do osłabienia odporności. Przykładowo: - ogłosić wielkie uzupełnianie poziomu witaminy D3 (najlepiej z K2) - ocenia się, że niedobory D3 występują u kilkudziesięciu % populacji w Polsce. Niedobory D3 przyczyniają się do obniżonej odporności - na co są niezłe badania w świecie, można też ogłosić masowe sprawdzanie poziomu witaminy D3 nawet na NFZ - zachęcić ludzi do uzupełnienia poziomu magnezu (kilkadziesiąt procent populacji ma w Polsce niedobory), braki magnezu niekorzystnie wpływają na naszą odporność, - uzupełnić cynk - rola cynku w odporności jest dość dobrze opisana i rozpracowane są mechanizmy jego transportu do komórek (np. kwercetyna poprawia przyswajalność) - witamina C - nie będę się nawet rozpisywał, bo można znaleźć tuzin książek na ten temat w ciągu kwadransa (generalnie aktywacja makrofagów czyli komórek żernych). Można rozważać dodatkowo uzupełnienie selenu, witaminy A, witamin z grupy B. Samo uzupełnienie najważniejszych niedoborów występujących w populacji powinno zmniejszyć częstotliwość ciężkich przypadków wielokrotnie.

rob ercik
piątek, 30 października 2020, 17:32

To nie jest przypadkiem rola wojska?

Tweets Energetyka24