Kurtyka: Celem COP24 jest przyjęcie zasad wdrożenia Porozumienia Paryskiego [WYWIAD]

7 grudnia 2018, 16:10
36502905804_06f8fa508f_z
Fot.: Flickr

14 grudnia to oficjalna data zakończenia szczytu w Katowicach; mam nadzieję, że do tego dnia uda się nam przyjąć mapę drogową Porozumienia paryskiego – mówi PAP wiceminister środowiska i prezydent COP24 Michał Kurtyka.

Panie ministrze, COP24 trwa już kilka dni, jak przebiegają negocjacje?

Pierwszy krok już zrobiliśmy. Ruszyliśmy z pracami na wszystkich frontach. Widać, że jest wola, jest gotowość, jest zaangażowanie wszystkich stron. Myślę, że silnymi impulsami politycznymi, które nam pomogły były poniedziałkowy szczyt liderów oraz deklaracja ws. elektromobilności. Deklaracja spotkała się z bezprecedensowym poparciem, bo przyjęło ją wiele państw i cały czas ich przybywa. Obecnie to największa na świecie koalicja na rzecz elektromobilności. Sukcesem było też to, że udało się ją włączyć do agendy Konwencji klimatycznej, co oznacza, że w przyszłości wokół tej inicjatywy będzie się jeszcze dużo działo.

Pierwszy tydzień jest krytyczny, bo musimy sobie poradzić z technicznymi problemami i wyzwaniami. Obecnie na szczycie jest kilka tysięcy negocjatorów. Polski zespół negocjacyjny jest w pełni zmobilizowany. Jest to doświadczona grupa, która brała udział w poprzednich szczytach klimatycznych.

Ile osób z polskiej prezydencji zaangażowanych jest w negocjacje?

Trzon zespołu stanowi blisko 40 osób. Razem ze wsparciem jest to ok. 200 osób.

Przed jakim zadaniem stoją negocjatorzy?

Celem szczytu jest przyjęcie rule booka, mapy drogowej, zasad wdrożenia Porozumienia paryskiego. Finalny dokument, który mamy przyjąć będzie miał kilkaset stron. Obecnie jest on znacznie szerszy, ponieważ przy praktycznie każdym punkcie jest klika propozycji.

Na samym początku szczytu pojawił się jednak pewien zgrzyt. Turcja złożyła wniosek o wypisanie z aneksu państw rozwiniętych. Analogiczne wnioski złożyły Honduras, Iran i Arabia Saudyjska w imieniu grup reprezentowanych przez te państwa. Wydaje się, że to mogło mocno skomplikować negocjacje, zwłaszcza na początku?

Przyjęcie agendy jest zawsze wrażliwym momentem każdego szczytu, ponieważ określa ona przestrzeń, w której będziemy się poruszać przez kolejne dwa tygodnie. Rzeczywiście kwestia wniosku Turcji, jak i innych państw była przedmiotem bardzo dynamicznej dyskusji, intensywnej dyplomatycznej pracy ze strony polskiej prezydencji. Zgodziliśmy się, że w trakcie szczytu będą prowadzone konsultacje wokół tych szczególnych przypadków, by nie zablokować przyjęcia samej agendy.

W tym momencie zwyciężyło zbiorowe poczucie odpowiedzialności. Wszystkie strony zrozumiały, że w imię kompromisu i w imię budowania czegoś większego można na chwilę odłożyć partykularne interesy.

Podczas przyjmowania agendy informował pan strony, że na szczycie w Katowicach dyskutowane będą również zadania na dwa przyszłe COP-y. Nieoficjalnie się mówiło, że pewniakiem do przejęcia prezydencji w 2019 r. będzie Brazylia.

Brazylia przesłała nam list o wycofaniu swojej aplikacji do organizacji szczytu. Musimy zatem uruchomić konsultacje z ONZ-towską grupą państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów, kto obejmie kolejny COP.

Pojawiły się jakieś zgłoszenia?

Tak, mamy pierwsze zgłoszenia, nawet dość liczne, zarówno z Ameryki Południowej, jak i Karaibów. Na razie jest za wcześnie, by wskazywać „mocnego” kandydata na organizatora konferencji w 2019 r. Trzeba pamiętać, że szczyty klimatyczne przestały być tym, czym były w latach 90-tych, kiedy angażowało się w nie kilka tysięcy osób. Obecnie organizacja takiej konferencji to ogromne przedsięwzięcie. W Katowicach mamy zarejestrowanych ponad 32 tys. osób, a każdego dnia na COP jest ich ok 12 tys. Jest to też przedsięwzięcie, które wymaga ogromnego zaangażowania ze strony państwa gospodarza. Nie wszystkie państwa są w stanie sprostać takiemu zadaniu.

Od soboty polska prezydencja będzie przewodzić negocjacjom. Rozpoczyna się też element negocjacji politycznych. Czy myśli pan, że skończymy szczyt w piątek 14 grudnia?

Trzymamy za to wszyscy kciuki. Jesteśmy zdeterminowani, by doprowadzić do kompromisu. Organizacyjnie i formalnie szczyt kończy się 14 grudnia. Mam nadzieję, że tak się stanie. Założenie to jest podbudowane zaangażowaniem stron. Nasza prezydencja idzie do przodu. Jesteśmy partnerem, który pokazuje wiarygodną ścieżkę zamknięcia szczytu.

PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 0
No results found.