Reuters: stawiającym na OZE Niemcom mogą zgasnąć światła

18 lipca 2019, 15:48
sustainable-development-3993929_1920
Fot. Pixabay

Niemcy, które jednocześnie wychodzą z węgla i atomu, ryzykują przerwami w dostawach prądu, co może być szczególnie niszczycielskie dla energochłonnego przemysłu - pisze dziennikarka energetyczna Agencji Reutera Vera Eckert.

Eckert w swym artykule przywołuje szereg opinii wyrażających zaniepokojenie polityką rządu federalnego w Berlinie, który chce wyłączyć moce w energetyce jądrowej do 2022, a w węglowej do 2038 roku. Dla Niemiec będzie to oznaczało przejście przede wszystkim na odnawialne źródła energii, które są mocami niekotrolowalnymi.

Jednym z takich zaniepokojonych głosów jest Katharina Reiche, niemiecka polityk CDU i szefowa stowarzyszenia VKU. Twierdzi ona, że polityka niemieckiego rządu jest niebezpieczna, gdyż nie przeprowadziła stress-testów we wszystkich scenariuszach. Reiche uznała, że takie podejście to „spacer po linie bez siatki bezpieczeństwa”.

Z kolei Stefan Kapferer, szef niemieckiego stowarzyszenia przemysłów energetycznych BDEW, uważa, że problemem jest także to, iż w całej Europie spadają moce zainstalowane w energetyce konwencjonalnej, a rosną te w niestabilnych

Ewentualne przerwy w dostawach energii elektrycznej są szczególnie niebezpieczne dla przemysłu. Jak podaje Eckert, niemieckie fabryki są zaniepokojone możliwością blackoutu, czy nawet krótkich przerw w dostawach prądu. „Wczesne wyjście z energetyki jądrowej nas martwi” - mówi Philipp Schlueter z zarządu spółki Trimet, będącej producentem aluminium. Podobnego zdania jest Volker Backs, dyrektor zarządzajacy z innej fabryki tego surowca: „Jako przemysł energochłonny, możemy działać dalej bez energetyki konwencjonalnej tylko wtedy, gdy źródła odnawialne będą w gotowe oferować bezpieczne dostawy”. Takie same głosy dobiegają ze strony producentów stali i spółek chemicznych. Według Reutersa, prezes spółki Wacker Chemie sygnalizował nawet, że rozważą przeniesienie części swojej działalności do Stanów Zjednoczonych.

Artykuł Agencji Reutera ostrzega, że jeśli Niemcy - odpowiadające za ok. 20% europejskiej produkcji energii elektrycznej i importujące ją m.in. do Austrii, Szwajcarii i Polski  - wpadną w tarapaty związane ze stabilnością dostaw, to skutki odczuje cały kontynent.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Naiwny
sobota, 20 lipca 2019, 00:32

Właśnie dla tego tak twardo obstają za NS2. Wprawdzie gaz ziemny nie jest emisyjnie neutralny w roli paliwa ale jednak emituje w trakcie spalania znacznie mniej CO2 niż węgiel i do tego 0 pyłów. A wszyscy już chyba mają świadomość, że cudów nie będzie i tranzyt gazu przez Ukrainę to już historia.

3lancer
piątek, 19 lipca 2019, 09:52

Niemcy likwidują atom za 3 lata a u nas chcą go dopiero budować. Może by tak zacząć uczyć się na cudzych błędach ? A nie ciągle - " mądry Polak po szkodzie".

Przemo
piątek, 19 lipca 2019, 20:25

Ale Niemcy już popełniają błąd. Wiec nie są dobrym przykładem. Chyba że patrzeć na to jak nie mamy robić.

Roman Uciechowski
czwartek, 18 lipca 2019, 18:43

Całe wczoraj w większości krajów Europy wiatr po prostu ucichł. Brakujące moce uzupełniano paliwami kopalnymi. Czym uzupełniać, a raczej komu wyłączać prąd, jak zostaną zamknięte elektrownie jądrowe i te na węgiel oraz gaz? Niczym, elektrownie na gaz nie znikną.

andyd
piątek, 19 lipca 2019, 14:44

no właśnie, trzeba budować gazowe, a poza tym potrzebne są magazyny energii

gwazi
czwartek, 18 lipca 2019, 18:08

"Artykuł Agencji Reutera ostrzega, że jeśli Niemcy - odpowiadające za ok. 20% europejskiej produkcji energii elektrycznej i importujące ją m.in. do Austrii, Szwajcarii i Polski"- czy powinno być "importujące ją m.in. Z" czy też "importujące są m.in. DO"?

Pawka
piątek, 19 lipca 2019, 01:43

Eksportujące.

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24