Gazprom zakręca Polsce kurek z gazem tydzień przed szczytem NATO [ANALIZA]

2 lipca 2016, 14:38

Tuż po pierwszych dostawach katarskiego i norweskiego LNG do Świnoujścia, a tydzień przed szczytem NATO w Warszawie, rosyjski Gazprom bez podania przyczyny ograniczył dostawy błękitnego paliwa do Polski. Sytuacja ta stanowi element szerszej strategii wymierzonej w plany wybudowania tzw. Korytarza Północnego, który w 2022 r. może dać Rzeczpospolitej pełną niezależność gazową. 

Gazprom zakręca Polsce kurek z gazem

30 czerwca i 1 lipca mieliśmy do czynienia ze spadkiem dostaw rosyjskiego gazu do Polski. Momentami wyniósł on nawet 20% poniżej zamówionego przez PGNiG wolumenu. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, Piotr Naimski, poinformował w komunikacie, że „To kolejny raz kiedy bez uprzedzenia i podania przyczyny rosyjski dostawca nie zrealizował przewidywanych dostaw. Powtarzające się tego rodzaju zdarzenia mogą mieć wpływ na stabilność systemu i bezpieczeństwo dostaw dla odbiorców (…) oczekujemy, że Gazprom udzieli w tej sprawie wyczerpującego wyjaśnienia operatorowi systemu gazowego w Polsce spółce Gaz System oraz spółce PGNiG”.

W 2014 r. Rosjanie także ograniczyli dostawy gazu do Polski

Warto przypomnieć, że podobna sytuacja, o której wspomina polityk, miała miejsce w 2014 r. Poprzez obniżenie wolumenu tłoczonego do krajów Europy Środkowe, w tym Polski, Gazprom próbował ograniczyć rewersowe dostawy gazu, które docierały z kierunku zachodniego na Ukrainę. Działania rosyjskiego koncernu nie powiodły się, a rząd w Kijowie przetrwał niezwykle trudną jesień i zimę. Do dziś nie jest jasne, czy Gazprom obniżając wolumen dostaw złamał warunki kontraktu z PGNiG. Większość komentatorów sugerowała jednak, że tak się nie stało i choć dyspozycje polskiej firmy nie zostały wypełnione to jednak ubytek surowca nie wykroczył poza minima przewidziane umową. W sytuacji z 2014 r. istotny jest szczególnie aspekt polityczny działań Gazpromu, który jest obecny także w aktualnych decyzjach tej spółki podejmowanych wobec polskiego odbiorcy.

Polska chce zbudować Korytarz Północny i ograniczyć ryzyko szantaży gazowych

Nowy rząd w Warszawie od początku br. zintensyfikował działania związane z dywersyfikacją dostaw gazu. Przede wszystkim odświeżono projekt Baltic Pipe tj. gazociągu pomiędzy Polską i Danią na norweski gaz. Wraz z terminalem LNG w Świnoujściu, który zostanie rozbudowany, będzie on tworzyć tzw. Korytarz Północny, którym znad Bałtyku do roku 2022 popłynie 17,5-18 mld m3 gazu. Pozwoli to w pełni uniezależnić się od rosyjskiego gazu.

Oprócz powyższych działań polski rząd złożył również bardzo ważną deklarację – obowiązujący także do 2022 r. kontrakt jamalski z Gazpromem nie zostanie przedłużony. Zakupy rosyjskiego gazu po tej dacie będą możliwe, ale jedynie w ramach umów krótkoterminowych, a warunkiem koniecznym dla ich zawarcia będzie atrakcyjna cena.

Rosyjska reakcja na polskie plany dywersyfikacji dostaw gazu

Rosjanie bardzo szybko odpowiedzieli na odważną politykę Warszawy, a zmniejszenie dostaw gazu do Polski 30 czerwca oraz 1 lipca jest bez wątpienia jednym z elementów tych działań. Poniżej postaram się wymienić najważniejsze ruchy wykonywane przez Rosjan celem osłabienia projektu budowy Korytarza Północnego:

Gazprom wytacza „ciężkie działa” przeciw Polsce

Spektrum działań rosyjskich wobec Polski pokazuje, że w sposób bezprecedensowy próbuje się wykoleić projekt Korytarza Północnego, który może zmienić rzeczywistość rynkową nad Wisłą, ale także w Krajach Wyszehradzkich (w przypadku zainteresowania będzie można przecież rozbudować jego przepustowość).

Mamy do czynienia z szerokim spektrum działań dezinformacyjnych, za pomocą których „udowadnia się” nieopłacalność polskich planów w sektorze gazowym oraz sugeruje zainteresowanie firm dostawami z Gazociągu Północnego świadczonymi nad Wisłę.

Oprócz tego wszelkimi sposobami Gazprom próbuje rozbić koalicję wrogą projektowi Nord Stream 2 czego wymownym przykładem jest Słowacja oraz uspokoić te czynniki niemieckie, które pozostają sceptyczne wobec nowej rury nad Bałtykiem (chęć przedłużenia umowy na tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę).

Ponadto Rosjanie sięgają po najtwardsze środki tj. ograniczenie dostaw realizowanych dla PGNiG. Co prawda nie stanowią one w okresie letnim zagrożenia dla krajowej gospodarki – stanowią jednak czytelny sygnał. Zapewne nieprzypadkowo mają także miejsce tuż po pierwszych dostawach katarskiego i norweskiego LNG do Świnoujścia, a tydzień przed szczytem NATO w Warszawie. Oba wydarzenia wzmacniają wymiar propagandowy „przykręcenie kurka”.

Zobacz także: Litwa przegrywa z Gazpromem. Obniżka cen gazu dla Polski zagrożona? 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 31
Bydgoszczanin
sobota, 22 grudnia 2018, 01:44

Dlaczego ten obecny gaz, jest tak ciężko odpalić w kuchence. I daję tak mało ciepła, gdy się na nim coś gotuję. Powietrze pchata w rury?

Teodor
poniedziałek, 4 lipca 2016, 15:15

Widzę, że nie wszystkie komentarze są puszczane na wizję: Powtórzę: Zwolnijcie Sylwestra Bogackiego z tej spółki córki PGNiG, bo to jest człowiek nieuczciwy. Po co będzie wam wykonywał krecią robotę.

Andrzej
niedziela, 3 lipca 2016, 13:45

To teraz otwórzcie sobie głąby blog Andrzeja Szczęśniaka i zobaczcie jak jesteście manipulowani i pchani do wojny (na razie tylko propagandowej). A cenzorów tego portalu proszę o publikację w imię wolności wypowiedzi a nie blokowanie co mądrzejszych postów, jak ma to miejsce obecnie.

gandi usa
niedziela, 3 lipca 2016, 13:41

BLE BLE BLE dziwie się ze tępy- POLAK - ŁYKA TAKA PROPAGANDE ROSJI. mafia która rządzi tym światem jest wszędzie . BRAWO PIS.

Ciekawy
środa, 6 lipca 2016, 16:40

Pełnomocnik Naimski psuje opinię Gazpromowi W piątek wieczorem, gdy wakacyjny weekend wygonił wszystkich z pracy i miast, świat został zaalarmowany przez pełnomocnika ds. bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej Piotra Naimskiego. Świat dowiedział się, że Gazprom jest niewiarygodnym partnerem. Tę straszną wiadomość przekazał wszystkim mediom czuwający nad stanem bezpieczeństwa wysoki urzędnik państwowy, który nie spocznie, dopóki nie odetnie Polski od ruskiego gazu. Dlatego będąc wzburzony stanem wysokim zagrożenia gazowego Pełnomocnik dał wyraz swojemu oburzeniu. Pełnomocnik wyraził oczekiwanie, że Gazprom udzieli w tej sprawie wyczerpujących wyjaśnień. Media za Pełnomocnikiem rzuciły się oskarżać Gazprom o "zakręcenie kurka". Pierwszy do boju, nie dbając o swe życie włączył się redaktor Kublik, wielokrotnie wypróbowany już w walce z tym potwornym Gazpromem i z wirtualnymi kryzysami rodem z Czerskiej. Własną mężną piersią broni nas przed ruską agresją. Za nim inne media, któż śmiałby zlekceważyć nocny alarm pełnomocnika, który stoi na straży od wschodnich granic. No i poszło po mediach, a teraz przelewa się przez telewizję i materiały się szykują na główne wieczorne wydanie informacji. Przecież to kluczowe wydarzenie zagrażające "stabilności systemu i bezpieczeństwu dostaw dla odbiorców", jak twierdzi Pełnomocnik. Więc będziemy mieli jeszcze jeden wirtualny kryzys, kolejne wyssane z palca "zakręcenie kurka". A teraz może na poważnie: 1. Myślę że Pełnomocnik ma czegóś to zszargane nerwy i spać nie może. Dane europejskie z ENTSOG pokazują obniżenie dostaw ze 135 mln kWh 29.06 do 124 mln kWh w dniu 30 czerwca. To jest o 11 mln kWh mniej, czyli aż o 8%. By 1 lipca wrócić do 130 mln. Czy to jest powód do alarmowania świata? Takie zniżenie dostaw gazu jest problemem, którym powinno się zajmować na poziomie bieżących operacji operatorów przesyłu i stron kontraktu, a nie najwyższa figura energetyczna polskiego rządu. 20% mniejszy przesył - niejasne jest czy liczony od całkowitych dostaw, a więc przez Ukrainę i Białoruś, czy tylko na Drozdowyczach (komunikat jest niejasno sformułowany) - przez niecałe 18 godzin... to naprawdę nie jest sprawa dla ministra. 2. Problem mamy z przesyłem przez Ukrainę i z ukraińskim operatorem (o tym jest komunikat Gaz-Systemu). To on obniżył ciśnienie. O Gazpromie wiemy tylko za pośrednictwem Ukraińców. A wiemy, że nie przepadają za sobą. Więc dlaczego pełnomocnik Naimski oskarża Gazprom? I może warto by się skontaktować z samym dostawcą, wykonać prosty telefon między PGNiG i Gazprom Eksportem? Nie znamy telefonu? Prezesi się jeszcze nie spotkali? 3. Sprawa przypomina wrześniowy wirtualny kryzys z 2015 roku, histerię wywołaną przez PGNiG, gdy nasz monopolista gwałtownie zwiększył nominacje, a Gazprom nie odpowiedział na to dostawami. I choć dostawy gazu ze wschodu wzrosły, w Polsce mieliśmy hałas, że Rosjanie nie wywiązują się z zamówień. Dzisiaj podobnie, tylko że powód jest jeszcze bardziej wątpliwy niż rok temu. 4. Jaki jest powód? Czysto polityczny - chodzi zepsucie opinii o Gazpromie, jego renomy wiarygodnego dostawcy, którą się cieszy wśród europejskich odbiorców. W Polsce, w PGNiG się NIE cieszy taką opinią, więc będziemy nagłaśniać ją na cały świat. Pełnomocnik Naimski miesiąc temu zapowiedział rezygnację z dostaw rosyjskiego gazu. Jednak budowa Nord Stream 2 postępuje, gaz rosyjski sprzedaje się w Europie świetnie, rosną ilości eksportu, porozumienia z odbiorcami są zawierane, gdzie np. Węgrzy wynegocjowali niższą cenę.... Amerykańskiego gazu ani słychu ani widu, jedna dostawa do Portugalii i padło. Więc jakoś trzeba uzasadnić fakt, że my nie chcemy tańszego rosyjskiego gazu. Więc Pełnomocnik psuje opinię dostawcy. 5. Jakie będą skutki? Rozumując racjonalnie, można było sądzić miesiąc temu, że chcemy coś negocjować. Dzisiejsze rewelacje pokazują, że chcemy zrobić drugiej stronie krzywdę. Możemy się więc spodziewać, że dostaniemy w ucho i wrócimy na tarczy. Pełnomocnik Naimski ma w tym doświadczenie - już kilka razy zaliczył klęskę na kierunku wschodnim. Najdroższa była w 2006 r. 6. A dla uspokojenia nerwów Pełnomocnika proponuję porównanie stabilności dostaw rosyjskich i norweskich. Może to ukoi rozkołatane nerwy. Tak skomentował sytuację Andrzej Szczęśniak na swojej stronie

Reklama
Tweets Energetyka24