Gazprom chce zrezygnować z tranzytu przez Ukrainę. Wypowie umowę gazową z Polską?

14 kwietnia 2015, 16:47

Gazprom chce zrezygnować z tranzytu przez Ukrainę do 2019 r. i rozpocząć przesyłanie gazu do UE poprzez planowany gazociąg Turkish Stream. Tymczasem w umowie jamalskiej zawartej z PGNiG zobowiązał się, że część dostaw do Polski będzie realizował przez terytorium ukraińskie.

Aleksander Novak, minister energetyki FR, poinformował że po wygaśnięciu obowiązującej do 2019 roku umowy na tranzyt gazu przez Ukrainę, Rosja nie planuje kontynuacji współpracy w tym zakresie. To śmiała deklaracja biorąc pod uwagę fakt tego, że klienci Gazpromu posiadają w umowach jakie z nim zawarli zdefiniowane punkty odbioru gazu ziemnego (co w rozmowach z rosyjskim potentatem wielokrotnie podkreślał Marosz Szewczowicz, komisarz UE ds. Unii Energetycznej).  W przypadku PGNiG jednym z nich jest połączenie w Drozdowiczach, na granicy z Ukrainą, z którego importowane jest 2,65 mld m3 błękitnego paliwa (dane na 2012 r.). W jaki sposób Rosjanie zamierzają zrezygnować z tranzytu surowca przez terytorium ukraińskie i wywiązać się z dostaw do Polski zakontraktowanych do 2022 r. ? Nie wiadomo…

Nawet gdyby istniała techniczna możliwość wyrównania wolumenu eksportowego rosyjskiego gazu z innych kierunków to zapisy kontraktowe są jasne i bez zgody strony polskiej nie będzie można ich zmienić. Gazprom ma więc dwa rozwiązania – spróbować renegocjować umowę z PGNiG (do końca maja otwarte jest okienko negocjacyjne, które Polacy próbują wykorzystać do uzyskania m.in. obniżki cen błękitnego paliwa), lub pójść z nim na wojnę.

Trudno wyobrazić sobie by strona polska przystała na zmianę punktów odbioru gazu z przyczyn politycznych (uderzyłoby to w Ukrainę, którą Warszawa stara się wspierać). Natomiast drugie rozwiązanie –konfliktowe- wydaje się nielogiczne biorąc pod uwagę obecne problemy finansowe Gazpromu, które zwielokrotniłyby się, gdyby koncern przestał sprzedawać surowiec do jednego ze swoich największych klientów (tym bardziej, że Polska dysponowałaby już wtedy operacyjnym gazoportem uzupełniającym spore wydobycie krajowe).

Tyle tylko, że Rosjanie wielokrotnie udowadniali już, że to co nie jest uznawane za logiczne przez Europę Zachodnią niekoniecznie musi takie być dla Kremla. Gazprom obstaje przy swoim twierdząc, iż przekieruje dostawy z Ukrainy do Turkish Stream. Gazociąg ma zostać wybudowany a "Unia Europejska poniesie odpowiedzialność za ryzyko związane z okresem przejściowym”.

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
arni
środa, 15 kwietnia 2015, 17:21

Zgodzić się - pod warunkiem obniżenia ceny o min. 20 %. To Ruskich sprawa jak będą przesyłać nam gaz. Nie musimy martwic się o Upainę cały czas - oni by się nie martwili

Johnny
środa, 15 kwietnia 2015, 11:47

Drazni mnie ta lemingowo-polacka mentalność! Jak szczekać na ruskich to pierwsi a potem jak kacapy zakręcają gaz to święte oburzenie! Ludzie otwórzcie oczy?! My wszystkim rozkazujemy a nie jesteśmy nawet panami we własnym kraju. W Unii pierdną a już polak leci na usługi za to ruskom mówimy gdzie mogą jechać a gdzie nie mogą, co mają robić a czego nie wolno a i najchętniej to my bysmy decydowali ile gazu i któredy leci. I najlepiej za półdarmo.

jacky
środa, 15 kwietnia 2015, 23:59

do 2019 putin zdechnie. I ruskie pewnie tez

szyderca
wtorek, 14 kwietnia 2015, 20:36

To chyba dobra wiadomość? Czy rusofoby na tym forum nie domagały się od dawna by nie kupować gazu od kacapów i nie zezwalać im na tranzyt? :-)))

Arek
środa, 15 kwietnia 2015, 09:49

podziękujcie Leszkowi Milerowi za zerwanie kontraktu z Norwegami na dostawy gazu i budowę gazociągu na dnie Bałtyku. On ŚWIADOMIE to zrobił by Polskę uzależnić na stałe od Rosji

Reklama
Tweets Energetyka24