Gazowy szantaż Rosji uderza w Mołdawię. Polska pomoże? [KOMENTARZ]

19 października 2021, 13:56
840_472_matched__q1078j_AluDqBUbEC4HVbWmjABB8TVS2C3WTt8Z
Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin podczas szczytu BRICS w Brazylii. Fot. kremlin.ru

Mołdawia zmaga się z poważnym kryzysem gazowym wywołanym przez Gazprom. Władze tego kraju ogłosiły stan zagrożenia w sektorze energetycznym i poszukują wsparcia u partnerów zagranicznych. Z pomocą może przyjść Polska.

Jak informuje Ośrodek Studiów Wschodnich, od początku października Rosja ograniczyła dostawy gazu do Mołdawii do poziomu ok. 60% tamtejszego zapotrzebowania. Gazprom tłumaczy tę sytuację negocjacjami z mołdawską władzą, które dotyczyć mają nowego kontraktu na dostawy błękitnego paliwa – poprzedni wygasł bowiem 30 września. Trwająca już prawie trzy tygodnie sytuacja urosła do rangi kryzysu energetycznego. Niedobory gazu w Mołdawii były na tyle duże, że tamtejszy rząd zdecydował o wykorzystaniu tzw. gazu technicznego, zatłaczanego do rurociągów, by zwiększyć efektywność ich pracy. Z kolei 13 października mołdawska Komisja Sytuacji Nadzwyczajnych zdecydowała o wprowadzeniu stanu zagrożenia na rynku gazu i upoważniła spółki do negocjowania dostaw błękitnego paliwa z Rumunią i Ukrainą. 

Dla Mołdawii – w pełni uzależnionej od dostaw surowców energetycznych, pozyskującej z gazu elektryczność oraz ciepło – ustalenie nowych, akceptowalnych warunków dostaw gazu z Rosji to być albo nie być. Mołdawski przemysł i energetyka już teraz muszą radzić sobie z ograniczeniami podaży będącymi skutkiem stanu zagrożenia. Sytuację znacząco pogarsza charakter mołdawskiej energetyki: aż 80% energii elektrycznej zużywanej w Mołdawii generowane jest przez elektrownię gazową w separatystycznym Naddniestrzu, powiązanym politycznie i gospodarczo z Rosją, która m.in. utrzymuje tam bazy wojskowe. Jednakże jednostka zasilana jest gazem kupowanym przez Mołdawię. Jak wskazuje Ośrodek Studiów Wschodnich, władze naddniestrzańskiej elektrowni już zapowiedziały możliwość ograniczenia produkcji z uwagi na problemy w dostawach gazu. To – oraz zbliżająca się zima – stawiają Mołdawię pod ścianą: przerwy w dostawach energii elektrycznej i ciepła stają się realne i zagrażają całości społeczeństwa. Tymczasem warunki oferowane przez Gazprom są nieakceptowalne. O ile poprzedni kontrakt gazowy, obowiązujący do 30 września, wyznaczał cenę za 1000 metrów sześciennych na poziomie ok. 200 dolarów, o tyle obecne stawki dyktowane przez Rosjan to już 790 dolarów. To olbrzymie obciążenie polityczne i gospodarcze dla mołdawskiego państwa – ale w starciu z Gazpromem ma ono niezwykle ograniczone możliwości.

„Mołdawia jest w bardzo trudnej sytuacji. Rosja oferuje jej kontrakty spotowe, comiesięczne, które zakładają wzrost ceny z 200 do 790 dolarów za 1000 metrów sześciennych, przy czym mówimy o poziomach na październik. Jeśli zaś chodzi o kontrakt na listopad, to cena może sięgnąć nawet ponad 1000 dolarów. Pozostaje również sprawa długu Mołdawii właściwej wobec Gazpromu, który sięga kilkaset milionów dolarów oraz dług Naddniestrza, wynoszący 7 mld dolarów, którym Gazprom obciąża rząd w Kiszyniowie” – mówi serwisowi Energetyka24 dr Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich oraz pełnomocnik premiera do spraw Wspierania Reform w Republice Mołdawii.

image

 Reklama

Moskwa ma w tej sytuacji własne, pozaenergetyczne cele. Eksperci wskazują na związek działań Rosji ze zmianą polityczną, jaka miała miejsce w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w Mołdawii. Prezydentem tego kraju została bowiem wcześniejsza premier Maia Sandu, która prowadzi klarownie prounijną politykę, zmierzającą do zbliżenia Mołdawii z Zachodem. Jest to oczywisty cios w interesy Rosji, chcącej utrzymać Mołdawię we własnej orbicie wpływów. Tymczasem sytuację z cenami gazu wykorzystuje mołdawska opozycja, domagając się od prezydent osobistej podróży do Moskwy i rozpoczęcia negocjacji z Rosjanami. Sandu stwierdziła jednak, że rozmowy ws. kontraktu gazowego to domena spółek energetycznych, nie prezydenta kraju. Można zatem powiedzieć, że kryzys energetyczny, skutkujący pęknięciem politycznym i spadkiem poparcia dla prezydent jest Kremlowi na rękę.

„W przypadku Mołdawii nałożyło się na siebie negatywnych elementów: zakończenie kontraktu i szczyt wzrostu cen gazu na rynkach, a następnie jego niedobór oraz działania Rosji, które mają wykoleić prozachodni, proeuropejski rząd mołdawski” – stwierdza dr Eberhardt.

Sprawa została już zauważona przez Unię Europejską. Jak donosi portal New Europe, Komisja Europejska ma „poszukiwać form technicznego wsparcia, które mogłyby zostać zaoferowane”. Z kolei przedstawiciele strony mołdawskiej prowadzą rozmowy z Rumunią w sprawie awaryjnych dostaw gazu. Jednakże, jak podaje Financial Times, Bukareszt sam ma problemy z zaspokojeniem własnego zapotrzebowania.

Mołdawia stara się również o pomoc ze strony Polski. 18 października do Warszawy przybyła mołdawska delegacja na czele z wicepremierem. „Rozmowy z wicepremierem Mołdawii Andreiem Spînu, który dzisiaj jest w Polsce. Zapewniłem go o poparciu Polski dla Mołdawii w trwającym właśnie rosyjskim szantażu gazowym. W piątek prezydent Andrzej Duda rozmawiał w tej sprawie z prezydent Maią Sandu. Chcemy pomóc!” – napisał na Twitterze minister Jakub Kumoch, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

Ewentualne działania ze strony Polski mogą przybrać formę polityczną – np. podnoszenia sprawy Mołdawii na forum Unii Europejskiej oraz wsparcia negocjacyjnego w rozmowach z Rumunami (posiadającymi interkonektor z Mołdawią) czy Ukraińcami (którzy dysponują największymi w Europie magazynami gazu). Istnieje jednak szansa na wsparcie materialne – dlatego też, jak ustaliła Energetyka24, odwiedzający Warszawę wicepremier Spînu spotkał się z przedstawicielami polskich spółek gazowych (PGNiG, Gaz-System) oraz z pełnomocnikiem rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotrem Naimskim. Jednakże polskie spółki, będące podmiotami prawa handlowego, muszą sprzedawać błękitne paliwo po cenach rynkowych, które obecnie są wysokie.

Kwestia ta jest o tyle istotna, że wpasowuje się w szerszy problem niebezpiecznych działań Rosji zmierzający do wytworzenia sztucznej sytuacji na europejskim rynku gazu. Rosjanie już od sierpnia br. starają się windować ceny błękitnego paliwa wysyłając psychologiczne sygnały w stronę giełd – najpierw opróżniali (tuż przed sezonem grzewczym) kontrolowane przez siebie magazyny w Niemczech i Holandii, a następnie nie dokonywali rezerwacji dodatkowych przepustowości na trasach przesyłowych wiodących na Zachód. Postawa Gazpromu przełożyła się skok cen gazu w Europie. Co więcej, sytuacja staje się również okazją do podkreślania walorów długoterminowych umów z Rosją – tak zrobił m.in. prezydent Serbii Aleksandar Vucic, który uznał, że obecny chaos na rynku gazu to efekt odchodzenia państw europejskich od długoterminowych formuł na rzecz zakupów spotowych. Co ciekawe, Serbia przymierza się właśnie do negocjowania nowej umowy na dostawy gazu z Rosji – mówiąc w tym kontekście, Vucic wspomniał, że zamierza przekonać Rosjan do utrzymania niskich cen gazu dla serbskich odbiorców. „Pod koniec 2021 roku będziemy kupować 6,5 miliona metrów sześciennych gazu dziennie (…) płacąc 270 dolarów za 1000 metrów sześciennych, co jest obecnie najlepszą ceną w Europie. (…). Dlatego spotkanie z prezydentem Putinem jest kluczowe, będę pytał go o możliwość przedłużenia obowiązywania obniżonej ceny” - powiedział Vucic, a media osadziły jego wypowiedź w kontekście cen na europejskim rynku spotowym, gdzie za gaz trzeba płacić nawet 1000 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Na działania Rosji zwraca uwagę nawet Międzynarodowa Agencja Energii, która stwierdziła, że Gazprom mógłby przesyłać do Europy co najmniej o 15% więcej gazu, by wyhamować wzrosty cen.

Działania Rosji względem Mołdawii wpasowują się w szerszą politykę wykorzystywania przez Kreml surowców energetycznych do celów politycznych. Uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 oraz przerzut wolumenów gazu słanych obecnie przez rurociągi lądowe na Bałtyk jedynie wzmocni rosyjskie możliwości w tym zakresie.

KomentarzeLiczba komentarzy: 64
Skleroticus
czwartek, 21 października 2021, 23:54

Cóż, minęły 2 dni od napisania artykułu i przywołany Vucic już płacze, że Serbów nie stać na gaz. Cena zaproponowana przez Gazprom dla Serbii przy przedłużeniu kontraktu to 780 USD. Tani (?) gaz z Turkish Stream. A my możemy Mołdawii gaz np. pożyczyć?

Buczacza
czwartek, 21 października 2021, 10:49

Real polityk Węgry to kraj w którym od kilku lat nie ma opozycyjnej prasy. A z kolegium służb specjalnych NATO przedstawiciele Węgier od kilku lat są wypraszani . Real polityk na zachodzie już masz. W przypadku Holandii, Francji czy Anglii. To rozbudowa potencjału atomowego. W kontrze do onucowego gazu. Real polityk w Niemczech powyżej masz artykuł. Prominentnego polityka z Niemiec z partii,która najprawdopodobniej będzie wkrótce rządziła. Rozumiem że grożby pod adresem Polski, Szwecji Danii czy Finlandii wymyśliłem sobie... Żebyś zrozumiał rosyjskie grożby. Ortografia ? W tamtym tygodniu pojawił się kom Polaka spod Wieliczki. Napisany (piękną polszczyzną) takie kom pojawiają się regularnie. Abstrachujac od wartości merytorycznej to ortografia tam to.. Jakoś nie przypominam sobie żebyś jako naczelny ortograf tego forum. Zwrócił uwagę na pisownię w takim przypadku.. Co? A może dlatego, że najczęściej poglądy tam zawarte są zbieżne z twoimi. Już pisałem kiedyś. Więc jeszcze raz bandyta to bandyta. I zawsze będzie bandytą. Zawsze takiego będę traktował jak bandytę. Ci którzy zasiadają na kremlu to bandyci....

po trzecie sankcje
czwartek, 21 października 2021, 10:38

Tak naprawdę to Mołdawia jest po upadku ZSRR taką zawieszoną pomiędzy Wschodem, a Zachodem strukturą państwową. Sąsiednia Rumunia weszła do UE i jak wskazują gospodarcze wyniki idzie w kierunku rozwoju. Podobnie Bułgaria. Mołdawia z ponad 5mln kraju ma dzisiaj jakieś 3,5mln czyli straciła 30% populacji pod "światłym przewodnictwem" władców spoglądających na Wschód. Bieda, aż piszczy. Słabym z geografii i historii przypominam, że po 1945 dzisiejsza Mołdawia została włączona do ZSRR, a druga część tej krainy historyczno - geograficznej została po stronie Rumunii. Stalinowi zapewne chodziło o opanowanie przejścia pomiędzy Karpatami, a M. Czarnym. Po uzyskaniu niepodległości powstało Naddniestrze - obecnie garnizon rosyjski. Robią to samo co Ukraińcy - z głodu próbują wyrwać się na Zachód.

Austriak
sobota, 23 października 2021, 20:25

Bulgaria i Rumunia i kraje baltycke nie rozwijaja sie! One sa na utrzymaniu EU! W czym sie rozwinely? Tworza wlasna Technologie, samodzielnie rozwijaja Infrastrukturen? Nic z tych rzeczy. Moldawia , reszta Balkanow, Kaukaz, Ukraina na garnuszek EU sie nie zalapaly i nie zalapia. A Litwa Estonia Beda ciagle sprzedawac tylko rydze na Zachod

po trzecie sankcje
niedziela, 24 października 2021, 00:31

Wzrost gospodarczy to kwestia wielu czynników, które składają się na zjawisko konwergencji. Rumunia, Bułgaria będąc w UE załapały się na to zjawisko. To są kwestie organizacji państwa, kwestie rozwiązań prawnych, infrastruktury, migracji kapitału i siły roboczej. Wystarczy porównać poziomy PKB Rumunii UE (23990) Bułgarii UE (21700) Serbii poza (16500) Mołdawii poza (5700) Ukrainy poza (10300). Historycznie Serbia była gospodarczo powyżej Rumunii, ale teraz ta sytuacja się odwróciła. Rumuni utrzymali Dacię, rozbudowują infrastrukturę. Bałtowie też radzili sobie gospodarczo zazwyczaj lepiej nawet niż Polska (od czasu Zakonu Kawalerów Mieczowych). Mimo wszystko spoglądanie na Wschód jest dużo mniej opłacalne, co widać po zestawieniu praktycznie tego samego narodu w dwóch państwach Rumunia w UE 23990 i Mołdawia poza UE 5700 - sytuacja podobna jak w RFN i NRD.

HeHe
czwartek, 21 października 2021, 02:44

Są na tym forum tacy jak Buczacza (nazywam ich Buczacze lub Davienici), zagubieni w przeszłym czasie i już dawno nie istniejącej przestrzeni, nadal chorujący na rusofobiczne porażenie mózgu, dla których jakikolwiek PRAGMATYZM oznacza "bezwarunkową miłość i oddanie Rosji" (info dla Buczaczy - nazwy krajów w polskiej pisowni są pisane dużą literą). Mam dla nich otóż FATALNĄ wiadomość. REALIZM (Real Politik) jest "wypisz wymaluj" linią programową elit politycznych rządzących "starą Unią" czyli Niemcami, Austrią, Beneluxem, Francją, Włochami a nawet niektórymi krajami byłego bloku wschodniego jak Węgry i REALIZMU tego w podejściu do Rosji nie "wyleczyły" nawet Stany Zjednoczone swoimi "atomowymi sankcjami". Jak więc widać "leczyć" tego się nie da a realizm ten długoterminowo, w wykonaniu elit politycznych Zachodu jest skazany na powodzenie w leczeniu rusofobicznego zapalenia mózgu naszych "POLYTYCZNYCH ELYT". Co charakterystyczne dla Buczaczów niezmiernie boli ich pisanie o "manifestowaniu przyjaźni" wobec Polski i Polaków przez władze Ukrainy które oficjalnie uznają bestialskich ludobójców za "bohaterów narodowo-wyzwoleńczej walki". Co interesujące, ci "dumni, polscy" Buczacze pisanie o antypolskości władz Ukrainy uznają za "komiczne" i zamiast pretensji do władz Ukrainy mają pretensje do piszącego o tym bo ten "używa retoryki Kremla" :) Pomijam już nawet to, że nie widziałem jednego napisanego poprawnie po polsku komentarza Buczaczy który przedstawia się jako Polak.

Niuniu
środa, 20 października 2021, 18:58

Chyba trzeba wrócić do podstaw. To znaczy do ustroju w jakim żyjemy. W Polsce, Mołdawii i w Rosji a także w całej UE. To ustrój KAPITALISTYCZNY. I naprawdę to wszystko wyjaśnia i tłumaczy. Ja wiem, że dziś nikt w szkole tego nie uczy bo to w sumie wstydliwy temat. Ale są jeszcze podręczniki z czasów komuny. I dosyć dokładnie w nich opisano co to jest Kapitalizm.

Homie
czwartek, 21 października 2021, 09:01

Korea północna czeka. Czemu nie lecisz do swoich

Tweets Energetyka24