Gazem i atomem. USA i Rosja walczą o geopolityczne wpływy, Polska polem bitwy [ANALIZA]

25 marca 2020, 09:40
840_472_matched__pc7hjc_TRUMPPUT
Fot. Kremlin.ru

USA i Rosją rozpoczęły rywalizację na światowych rynkach energetycznych, którą szczególnie uwidocznił kryzys związany z koronawirusem. Jednym z miejsc, gdzie Waszyngton i Moskwa ścierają się najzacieklej jest Polska.

Czerwiec 2017 rok, Świnoujście. Do nowo wybudowanego Terminala LNG wpływa właśnie pierwsza – na razie spotowa - dostawa amerykańskiego LNG dla Polski. Dla Warszawy jest to symbol przewektorowania kierunku dostaw tego kluczowego surowca ze wschodu na południe. Kraj, który jeszcze do niedawna znajdował się w całkowitym uzależnieniu od importu gazu z Rosji, teraz snuje śmiałe plany budowy hubu i odsprzedaży błękitnego paliwa z USA, Kataru czy Norwegii swoim sąsiadom.

Czerwiec 2019, Waszyngton. Prezydent Andrzej Duda rozmawia w Białym Domu z Donaldem Trumpem. Jednym z tematów jest energetyka jądrowa, o której Polska rozmawia z USA już od dłuższego czasu. Stany Zjednoczone wyrastają na kluczowego partnera w realizacji polskiego projektu atomowego, a ewentualne powstanie w Europie elektrowni z amerykańską technologią byłoby klinem wbitym między rosyjskie siłownie jądrowe budowane w białoruskim Ostrowcu czy węgierskim Paksu.

Marzec 2020, Kijów. Ukraiński wiceminister energetyki i ochrony środowiska Konstanty Czyżyk wyznaje w wywiadzie, że doszło do zawarcia porozumienia z Amerykanami w sprawie dostaw LNG z USA na Ukrainę, które miałyby być realizowane przez Polskę. Mowa o niebagatelnych wolumenach rzędu 6-8 mld m3 rocznie. Takie transakcje pozbawiłyby Rosjan zauważalnej części europejskiego gazowego tortu. Tę ukraińską i tak już stracili – Kijów od 2015 roku nie kupuje bowiem błękitnego paliwa bezpośrednio od Gazpromu, sprowadzając gaz z rynków europejskich. To również rosyjski surowiec, ale przynajmniej cenę dyktuje giełda, a nie Kreml.

Wielka Gra

Wszystkie te wydarzenia to część szerszej gry o wpływy, jaką toczą ze sobą Stany Zjednoczone i Rosja. Jednym z kluczowych państw dla tej walki jest Polska. Choć Waszyngton i Moskwa rywalizują ze sobą od dekad, to teraz – po raz pierwszy w historii – ścierają się tak bezpośrednio także na rynkach energetycznych.

Wystarczy spojrzeć na mapę Europy, by jasno dostrzec to, co już dawno wypatrzyli Amerykanie – Rosja rozpościera nad Starym Kontynentem coraz szersze i mocniejsze energetyczne macki. Pomaga jej w tym szereg państw europejskich z Niemcami na czele. To właśnie upór polityczny Berlina umożliwił Moskwie powstanie magistrali Nord Stream oraz budowę bliźniaczego gazociągu Nord Stream 2 (który wpadł teraz w poważne tarapaty związane z amerykańskimi sankcjami) i to pomimo rozpętanej przez Kreml wojny na wschodzie Ukrainy. Z kolei od południa Europę oplótł gazociąg Turk Stream, oddany do użytku w styczniu 2020 roku. Rosja już teraz dostarcza do Unii Europejskiej tak dużo błękitnego paliwa, że w oficjalnych statystykach Eurostatu jakiś urzędnik zadecydował o rozbiciu tabeli dostawców gazu do UE pod kątem punktów wejścia do europejskiego systemu gazowego. I tak Eurostat wskazuje, że jednym z dostarczycieli tego surowca jest… Białoruś, choć ta żadnych istotnych złóż gazu nie posiada.

Nie lepiej sytuacja ma się na rynku naftowym, zwłaszcza na obszarze Europy Środkowej. Tu wpływy Rosji są zakorzenione technologicznie – rafinerie w Polsce czy na Białorusi są bowiem przystosowane do przerobu ropy rosyjskiej. Surowiec z innych źródeł, a więc o innym składzie chemicznym, musi być dostosowywany, czyli np. mieszany z ropą z Rosji.

Ale gaz i ropa to nie jedyne narzędzia energetycznych wpływów Kremla.  Rosyjski państwowy koncern jądrowy Rosatom już dawno bowiem dorównał mocą Gazpromowi i Rosnieftowi. Ten zatrudniający ćwierć miliona ludzi gigant wyrasta na kluczowego dostawcę technologii jądrowych na świecie – Rosja od 1999 roku sprzedała ich za granicę więcej niż USA, Chiny, Francja i Japonia razem wzięte. 

Moskwa od dawna umiejętnie gra swymi surowcami oraz technologiami energetycznymi w polityczną grę, będąc w pełni świadoma ich politycznego ciężaru. Po raz pierwszy

Miliard w rozumie

Dotychczas działania USA skupiały się na blokowaniu kroków rosyjskich. Tak było podczas budowy Gazociągu Jamalskiego, Nord Stream oraz Nord Stream 2. Jednakże obecnie Waszyngton ma instrumenty i wolę do bezpośredniego konkurowania z Moskwą na płaszczyźnie energetycznej, będącej jednym z fundamentów horyzontu geopolitycznego. Stany wiedzą, że Rosja od prawie 30 lat skrzętnie realizuje w Europie swą politykę ukutą w tzw. Doktrynę Falina-Kwicińskiego, która głosi, że wycofująca się po rozpadzie Związku Sowieckiego Armia Czerwona ma zostać zastąpiona sieciami połączeń energetycznych, głównie gazowych i naftowych. Jednakże dzięki zdobyczom tzw. łupkowej rewolucji, która pozwoliła amerykańskim spółkom wydobywać bardzo duże ilości bardzo taniej ropy i gazu, USA mogą zastępować Rosję w roli dostarczyciela surowców, pozbawiając Kreml tej istotnej dźwigni nacisku.

Na tym tle widać szczególną rolę Polski, która jawi się dla USA jako ważny sojusznik do gry w Europie. Nie tylko jest ona proamerykańskm (co wcale nie jest regułą na Starym Kontynencie), względnie dużym krajem, należącym do NATO i UE, ale też leży w newralgicznym miejscu, czyniącym ją doskonałą lokalizacją dla hubów – komunikacyjnego czy energetycznego – oraz tras przesyłowych. To właśnie te atuty wywindowały Warszawę do roli lidera tzw. Inicjatywy Trójmorza, czyli porozumienia państw Europy Środkowej, którego fundamentem jest wspólny rynek gazu, otwarty na dostawy LNG m.in. ze Stanów Zjednoczonych.

Takie podejście wpasowuje się doskonale w politykę Donalda Trumpa, który z jednej strony chce robić ze swoimi partnerami lukratywne deale, a z drugiej – wzmacniać wpływy geopolityczne Stanów Zjednoczonych, tworząc nowe i wzmacniając obecne istniejące strategiczne amerykańskie przyczółki na całym świecie. Dzięki rewolucji łupkowej, która uczyniła z USA potentata eksportowego na rynku ropy i gazu Ameryka może zaoferować swoim partnerom surowce konkurencyjne cenowo względem tych z Rosji (wynika to m.in. stąd, że Moskwa przez lata narzucała swoim odbiorcom ceny, windując je bez skrępowania, przez co Polacy płacili za rosyjski gaz więcej niż Niemcy). Również ekspansja w zakresie energetyki jądrowej jest w interesie i planach administracji Trumpa, która chce podnieść z kolan amerykański przemysł atomowy, będący – z racji wykorzystania reaktorów m.in. do zasilania okrętów US Navy – strategiczną gałęzią gospodarki Stanów Zjednoczonych.

Zamiary te wpasowują się w plany Polski oraz wielu państw regionu, które chcą zabezpieczyć się od wpływów polityki rosyjskiego dostawcy węglowodorów i jednocześnie zacieśnić swoje relacje z Ameryką, która chce wrócić do Europy po fatalnym resecie z czasów prezydentury Baracka Obamy.

Koło fortuny

Działania te nie pozostają oczywiście niezauważone przez Moskwę. Ta jednak wpadła w dość poważne tarapaty, m.in. wskutek działań USA.

Rosja zajmując Krym praktycznie bezpowrotnie straciła Ukrainę oraz postawiła w stan gotowości szereg państw regionu (Polskę, kraje bałtyckie), które przeraziły się nieprzewidywalnej rosyjskiej agresji, a widząc bierność najsilniejszego kraju UE (Niemiec) zwróciły się o pomoc i wsparcie do naturalnego NATO-wskiego protektora, czyli USA. Rosyjska gospodarka ucierpiała też wskutek amerykańskiej łupkowej rewolucji, która rzuciła na rynek duże ilości ropy i gazu. Ameryka zadała też Rosjanom cios blokując skutecznie budowę Nord Stream 2, co zniweczyło plany Kremla względem Ukrainy. Moskwa niechętnie patrzy też na transporty amerykańskiego LNG do Europy (to przecież podebranie rynku, który Rosja uważała za swoją strefę wpływów), co owocuje m.in. dużą ilością dezinformacji i manipulacji dotyczącej tychże dostaw.

USA chcą konkurować z Rosją także na polu atomu – ale tym razem cywilnego. Waszyngton już jakiś czas temu odblokował swój przemysł jądrowy do inwestycji zagranicznych i wszedł w rozmowy np. z Polską czy Arabią Saudyjską. Co więcej, według raportu Center for Strategic and International Studies, Ameryka musi jeszcze bardziej uelastycznić swoje podejście do atomu, by zapewnić sobie strategiczną pozycję na świecie w tym segmencie, czyli de facto być gotową na konkurencję ze strony Rosjan budujących reaktory nie tylko w Europie, ale też i w Afryce.

Nie jest również tajemnicą, że Stany zamierzają wykorzystać również swój potencjał naftowy. Widać to było szczególnie podczas wizyty Sekretarza Stanu USA Mike’a Pompeo w Mińsku, który powiedział tam, że Ameryka jest gotowa zaspokoić 100% białoruskiego zapotrzebowania na ropę. Wypowiedź ta ma na razie rolę sygnału, lecz jest to sygnał wskazujący pewien kierunek, wysłany bezpośrednio do Rosji, czyli kraju, który używa ropy do nacisku na Białoruś w kwestii głębszej inkorporacji państwa Aleksandra Łukaszenki.

Ameryka – widząc, jak Rosja stawia na mapie Europy kolejne energetyczne „flagi” – musi zacząć aktywniej grać na tym polu, jeśli chce uniknąć przespania ostatnich szans na zagospodarowanie wolnych przestrzeni. Kraje takie jak Polska, chcące zabezpieczyć się przed wpływami Moskwy, mogą z tych tendencji wymiernie skorzystać. Obecny moment pewnej zadyszki Rosjan może być szansą na zintensyfikowanie działań w tej kwestii.

KomentarzeLiczba komentarzy: 41
grand
środa, 25 marca 2020, 15:00

Ceny w Polsce mordują!!! Chodzi o to aby nie mordować cenami i mieć dostawce taniego w trosce o obywateli a nie jakieś polityczne gry. Proszę konkretnie podać ile płacimy Rosji i ile będzie kosztować gaz od Norwegi czy USA bo do tej pory mówi się jak to będzie dobrze kupić gaz na zachodzie a jak wiadomo ceny muszą być tam wyższe a ja za mordercze ceny nie zamierzam płacić ikomu.

wert
czwartek, 26 marca 2020, 01:33

Mordercze ceny płaciłeś latami. Sowietom. Kiedy Niemcy płacili 370 to my 480. angole wtedy mieli jeszcze taniej od Niemców. Przy okazji kontraktów z USA Naimski powiedział o cenie niższej o 1/4 od sowieckiego. Dokładnych cen nikt nie podaje bo to podobno tajemnica handlowa. faktem jest że przed kontraktem 30-o lecia POd egidą tuska broniła nas KE, taki był przewał

Zbigniew
środa, 25 marca 2020, 23:05

Tak jest, wiadomo że z dostawami ropy i gazu z Rosji to od dawna jedna granda! Zwłaszcza że wielka część tych dostaw pochodzi z przejętych siłą ukraińskich złóż na Morzu Czarnym, między Krymem a Odessą. To jedna wielka granda, zbójeckie działanie bandy Putina.

mc.
środa, 25 marca 2020, 22:22

Porównuj cenę (od Gazpromu) nie tę którą mamy teraz, ale tę sprzed 10 lat. Bo tylko wtedy widać różnicę, co by było gdybyśmy nie tworzyli nowych korytarzy dostaw. Gdyby ich nie było płacilibyśmy tak jak wtedy - najwięcej w Europie.

po trzecie sankcje
czwartek, 26 marca 2020, 11:49

Dokładnie. Przez lata doili nas cenami rzędu 130% ceny niemieckich, choć dużo bliżej i mniejsze opłaty tranzytowe. A teraz opowiadają jak to by chętnie dostarczali w cenach rynkowych lub nawet 5-7% poniżej. Problem drodzy Rosjanie polega na tym że nawet jak kupilibyśmy w cenie rynkowej to i tak wg. szacunków 25-30% ceny surowca idzie na rosyjską armię, więc z naszego punktu widzenia to żaden interes kupować od Was surowce nawet w rynkowych cenach, bo potem trzeba wydać kolejne 25-30% na zrównoważenie Waszych zbrojeń. Więc lepiej kupić w cenie rynkowej u sojusznika i wtedy zyski działają na naszą korzyść i nie musimy wydawać dodatkowych 25% na zbrojenia.

GB
środa, 25 marca 2020, 20:54

Mam dostęp do wszelkich umów gazowych i naftowych i ropa i gaz z Rosji nawet jakby kosztowała ZERO (do tego zasyfiona syfem) byłaby 3 razy droższa od norweskiej i amerykańskiej .

Nysa
środa, 25 marca 2020, 13:59

Tak, widać , że USA skutecznie wdeptują słabe kraje Europy Wschodnie w glebę. Mają potężną broń. Np Ukraina nie mówiąc już o Polsce mają gigantyczne zadłużenie w dolarach w amerykańskich bankach. Np zadłużenie Polski wobec Zachodu i USA jest tylko ułamkiem zadłużenia w czasach PRL. Ale chyba portal ten mój wpis ocenzuruje . Bo przecież USA sprzedaje Polsce i Ukrainie "wolność" a Donald Trump powiedział , że "kocha Polskę o Polaków".

Tomasz33
środa, 25 marca 2020, 18:16

Polski dług publiczny, jeśli o to ci chodzi, jest dużo niższy, niż wielu innych krajów europejskich i nie tylko. A Polska obecnie jest znacznie bogatsza niż w czasach PRL, więc to oczywiste że jest wyższy niż wtedy.

#fortune
środa, 25 marca 2020, 20:30

Sam jeden kontrakt na F-35 to 20 mld dolarów, dług zaciągnięty na 10 lat.

Davien
niedziela, 29 marca 2020, 11:56

No popatrz a za F-35 płacimy w Polsce 4,6mld usd wiec jak widac nawet polskiego nie znasz tylko przepisujesz co ci pod nos podetkna.

mc.
środa, 25 marca 2020, 22:32

W 1984 kupiliśmy 110 Su-22 (różnych wersji) - myślisz że dostaliśmy je za darmo ? Interesy z ZSRR były dla nas zabójcze. Wszyscy pamiętają że za ropę płaciliśmy "taniej". Tyle że to nieprawda - płaciliśmy średnią cenę z ostatnich 5 lat i co roku ta cena się zmieniała (była coraz wyższa). W dodatku rozliczaliśmy się w "rublach transferowych", gdzie 1 rubel wart był ok. 1 dolara lub 1 gram złota. I jeszcze dodatkowo, Rosjanie SAMI USTALALI ile były warte produkty które kupowali w krajach RWPG. To co kupowaliśmy w ZSRR pogrążyło nasz kraj na wiele dziesięcioleci - bo to był sposób Rosjan na podtrzymanie niewydolnej gospodarki ZSRR. Jak w powiedzeniu: "W ZSRR zboże jest jak słupy telegraficzne. Takie wysokie ? Nie takie rzadkie".

Tomasz33
środa, 25 marca 2020, 21:24

Obecnie Polska rocznie na armię wydaje 13 mld dolarów , z czego około 25% to wydatki na modernizację. Rocznie daje to 3,25 mld dolarów, na wszystkie zakupy, rónież F-35. Nie wiadomo ile wynosi jedna rata za te samoloty. Ale koszt zakupu to 4,6 mld dolarów. Więc skąd wziąłeś te 20? Liczysz koszta eksploatacji? A inne kraje nie kupują w identyczny sposób uzbrojenia jak Polska, mianowicie rozkładając zakupy na raty? Poza tym tu chodzi o stosunek długu publicznego do PKB, a nie jego wysokość. A w Polsce jest to bezpieczna norma, niższa niż w wielu innych krajach i wynosi 44% w 2019. Limit w UE to 60%, a w wielu krajach przekracza 80%. To nie Polska powinna się martwić.

po trzecie sankcje
środa, 25 marca 2020, 13:49

"Rosja .... postawiła w stan gotowości kraje regionu (Polska, kraje bałtyckie)." Mam wrażenie, że Rumunia też stała się zdecydowanie antyrosyjska i nawiązała bliższe relacje z USA.

Pentagram
środa, 25 marca 2020, 13:08

USA ma kasę na ropę i gaz Ma też swoją ropę i gaz tak od czasów Łukasiewicza To taki fenomen Ale to ruski używa surowców jako broni zastraszania Przykład to wszystkie kraje ZBIR

Stary Grzyb
środa, 25 marca 2020, 12:59

Panie Jakubie, ogólnie słuszny i ciekawy tekst, ale jakie "Polska polem bitwy"? Polska nie jest żadnym "polem bitwy", Polska nareszcie jest wolna od rosyjskiej okupacji i znajduje się po właściwej stronie, czyli w sojuszu z USA walczy przeciw swojemu odwiecznemu wrogowi, Rosji, będącemu zarazem odwiecznym wrogiem Europy i Zachodu jako całości. Co ważne, dzięki sojuszowi z USA i dzięki rozumowi prezydenta Donalda Trumpa, ta walka ma wymiar geopolityczny, tak jak rozbicie prących na Polskę i Europę hord bolszewickiej zarazy w wojnie lat 1919 - 1920 czy rola Jana Pawła II i Polski w zniszczeniu sowieckiego Imperium Zła. Jeśli - z amerykańskim udziałem, bez którego nie jest to możliwe - powiedzie się projekt Trójmorze Plus, a jednocześnie Amerykanie konsekwentnie zadbają o międzynarodowy rynek ropy i gazu (Rosatom może sobie zatrudniać 250 tys. ludzi, ale przy prawidłowym, długookresowym ustawieniu cen ropy i gazu zawali się wraz z całą Rosją), to zasłużone miejsce na śmietniku historii ma szansę zająć nie tylko putinowska bolszewia, ale kontrolowane z Moskwy więzienie narodów jako takie. Co jak najprędzej daj Panie Boże, amen.

Reklama
Tweets Energetyka24