Rusza budowa Baltic Pipe. Spodziewajmy się ataku dezinformacyjnego [KOMENTARZ]

4 maja 2020, 18:29
fake-2355686_1280
Fot. Pixabay

Prezydent Andrzej Duda ogłosił, że rozpoczyna się budowa systemu Baltic Pipe. Projekt ten ma niebagatelne znaczenie dla całego regionu, dlatego też znajduje się na celowniku działań dezinformacyjnych. Start budowy gazociągu może zwiększyć intensywność takich operacji.

„Rozpoczyna się (...) budowa Baltic Pipe, czyli tego słynnego gazociągu, który biegnie najpierw z szelfu norweskiego do Danii, a następnie właśnie poprzez Danię i z Danii do Polski, na nasze wybrzeże, do Trzęsacza (…). Jeżeli mówimy o pełnej dywersyfikacji dostaw gazu do Polski, jeżeli mówimy o pełnym uniezależnieniu Polski jako odbiorcy od Rosji, to właśnie to jest ten milowy krok na drodze do tego nieuzależnienia” – mówił cytowany przez PAP prezydent Andrzej Duda, obwieszczając start fazy budowlanej projektu Baltic Pipe.

Ten polsko-duńsko-norweski system gazowy ma umożliwić już w 2022 roku przesyłanie nad Wisłę ok. 8 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Pozwoli to porzucić import błękitnego paliwa z Rosji, całkowicie przestawiając oś dostaw ze wschodu na północ.

Baltic Pipe będzie miał znaczenie dla całego regionu, stanowiąc istotne źródło nierosyjskiego gazu oraz współtworząc – razem z terminalem LNG w Świnoujściu oraz projektowaną drugą jednostką pobierającą gaz skroplony – tzw. Korytarz Północny, czyli potężną drogę dostaw błękitnego paliwa spoza Rosji, które docierać może na rynki Europy Środkowej, tradycyjnie zdominowane przez Gazprom.

Znaczenie geostrategiczne tej infrastruktury, jej zdolność do przearanżowania architektury rynku gazu w regionie oraz zaburzenie interesów dotychczasowych dominujących graczy tego segmentu wystawia Baltic Pipe na celownik różnorakich działań zmierzających do zakłócenia prac nad tym przedsięwzięciem. Jednym z nich są kampanie dezinformacji i manipulacji, zmierzające do osłabienia społecznego poparcia dla budowy tego gazociągu. Rozpoczęcie etapu konstrukcyjnego może być jednocześnie startem dla takich właśnie zagrywek.

Jakie zagrania mogą zostać użyte przez przeciwników Baltic Pipe?

Przede wszystkim, poruszony może zostać wątek ceny, jaką przyjdzie płacić za gaz przesyłany tym rurociągiem do Polski. Paliwo to będzie konkurencyjne względem surowca odbieranego obecnie od Rosjan, ma też potencjał obniżyć ceny gazu w całym regionie – taki efekt pojawia się po łączeniu rynków. Oznacza to, że Baltic Pipe utworzy w Polsce realną konkurencję gazową, pozwoli na obniżenie cen, jakie za błękitne paliwo płaci obecnie przemysł i inni odbiorcy.

Obecnie Polska wychodzi z roli „zakładnika” rosyjskiego gazu i cen narzucanych przez Gazprom – dzieje się tak dzięki budowie nowych korytarzy dla dostaw błękitnego paliwa. Jedną z nich jest działający już Terminal LNG w Świnoujściu, drugą ma być właśnie Baltic Pipe.

Dywersyfikacja dostaw błękitnego paliwa do Polski jest ważna nie tylko z przyczyn gospodarczych. Chodzi przede wszystkim o uniezależnienie się od handlu gazem z Gazpromem, który – jako rosyjska spółka państwowa – często realizuje interesy Kremla nie bacząc na warunki ekonomiczne. Wystarczy bowiem spojrzeć na dane przesyłowe z ostatnich lat, by dostrzec, że przesył gazu z Rosji dziwnym trafem pewne nagle malał, gdy w Polsce miały miejsce ważne wydarzenia. W 2016 roku, tranzyt błękitnego paliwa spadł niespodziewanie o 20% na tydzień przed szczytem NATO. Z kolei w czerwcu 2017 roku, dzień po deklaracji Piotra Naimskiego odnośnie dywersyfikacji dostaw gazu do Polski i na trzy tygodnie przed wizytą Donalda Trumpa w Warszawie, do Gazociągu Jamalskiego wpompowano zawodniony gaz, który nie mógł być tłoczony do Krajowego Systemu Przesyłowego. To tylko dwa najświeższe przypadki w długiej liście podobnych ,,nagłych problemów”. Rosja używa dostaw gazu jako metody nacisku i narzędzia do prowadzenia swej polityki, dlatego też, w interesie Polski leży, by jak najszybciej zdywersyfikować dostawy tego surowca.

Warto też zaznaczyć, że w obecnych warunkach rynkowych, wywołanych przez koronawirusa, ceny gazu osiągają rekordowo niskie poziomy. Może to być dogodna sytuacja dla tworzenia różnorakich manipulacji, porównujących wysokość tych stawek do cen sprzed pandemii.

Innym stale powtarzanym argumentem jest twierdzenie, że Norweskie złoża gazu są na wyczerpaniu, więc Baltic Pipe sięgnie po surowiec, którego już prawie nie ma. Jest to nieprawda. Norwegowie szacują, że około 2/3 posiadanych przez nich złóż dopiero czeka na wydobycie. Oslo prowadzi politykę zrównoważonego korzystania ze swych surowców, która zagwarantować ma stabilny poziom wpływów do budżetu państwa. Norweskie plany zakładają utrzymanie względnie stałego poziomu wydobycia, w którym nowe (ale już odkryte) złoża zaczną odgrywać poważną rolę już ok. 2023 roku. Samo PGNiG ma w planach na okres po 2022 roku wydobywanie w Norwegii 2,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie, będzie więc w stanie samodzielnie w ¼ zapełnić system Baltic Pipe.

Przeciwnicy budowy polsko-duńsko-norweskiego połączenia lubią też skupiać się na przebiegu trasy rurociągu biegnącego po dnie Bałtyku. Twierdzą oni, że jest ona zbyt długa, przez co gazociąg jest droższy. Tymczasem prawda wygląda inaczej – istnieją bowiem koszty, których nie widać na pierwszy rzut oka.

Po pierwsze, decyzja o poprowadzeniu gazociągu w taki sposób, by omijał niemieckie obszaru Natura 2000 nie tylko zmniejsza koszty środowiskowe, ale i finansowe, z którymi wiązałoby się konieczność zrekompensowania negatywnego wpływu budowy na wszystkie objęte ochroną gatunki. Po drugie, budowa gazociągu na niemieckiej WSE wymagałaby przeprowadzenia kosztownego jej oczyszczenia z broni chemicznej. Na koszt inwestora. Wreszcie po trzecie, koszty dłuższego wariantu zostały uwzględnione na wczesnym etapie planowania, który zakładał długość gazociągu w pułapie 250 – 280 km. Ostatecznie ma on mieć 275 km, a więc mieści się w zakładanych „widełkach” oraz w budżecie. Oszczędności – te finansowe, czasowe jak i polityczne - poczynione na uniknięciu potencjalnych strat środowiskowych i oczyszczaniu Bałtyku z broni chemicznej są natomiast nieocenione.

Wyżej wymienione tematy były już dotychczas używane do dezinformowania o realnym charakterze projektu Baltic Pipe. Możliwe, że po starcie budowy pojawią się one ponownie – ze zdwojoną mocą, wymuszoną przez zaawansowanie projektu. Istnieje też prawdopodobieństwo użycia nowych „kart” w tej grze. Warto zatem pamiętać, że czasem najlogiczniejsze dowody mogą być sofizmatami, a informację czerpaną z jednego źródła dobrze skonfrontować z innymi.

KomentarzeLiczba komentarzy: 31
taki bonus
wtorek, 5 maja 2020, 20:39

Dodać należy, że przy okazji można położyć światłowód, czy sieć czujników, pozwalających wykryć przepływający okręt podwodny.

jaszczomb
wtorek, 5 maja 2020, 11:13

Naimski pilnujący polskich spraw dotyczących rynku gazu i ropy, to jak lis w kurniku. Człowiek, który z pewnością był w PRL-u (patrz książki Piątka i Rzeczkowskiego) człowiekiem SB, a potem KGB lub GRU, musi być dzisiaj także w zasięgu łap Kremla.

jrli
wtorek, 5 maja 2020, 11:00

Ciekawy artykuł pokazujący kierunki ataku z którymi już nie raz można się było spotkać czytając komentarze pod wieloma artykułami. Jestem jak najbardziej za odcięciem się od dostaw z Rosji. Każda złotówka wydana na rosyjski gaz to 2x tyle wydane na obronę przed nimi. Nie wspominając o cenie która jest całkowicie nierynkowa.

Szach mat w jednym ruchu
wtorek, 5 maja 2020, 01:23

Tego ataku doświadczamy na tym forum codziennie. Wysyp inteligentnych inaczej poraża. To tylko potwierdza fakt, że jesteśmy ważnym elementem układanki. Te same zgrane slogany i hasła. Ceny,złoża na wyczerpaniu itd.jednym słowem russian standard. Można powiedzieć, że rebiata lubuje się w tym. Od siebie dodam jeszcze sugerowanie powiązań z Usa bądź z Ukrainą. Bo przecież według inteligentnych inaczej wszystkim Polakom imponuje rosyjska magiczna demokracja połączona z dobrobytem! Na koniec pozwolę sobie kilku takich wybitnych specjalistów wymienić. Nr1 ostatnich tyg.Heheszek, mistrz dogłębnych analiz Niuniek, jedyny niepowtarzalny Sża, mój cichy faworyt Roshen, specjalista od wody Nysa, humor i satyra Kiepski. Jeśli kogoś pominęłam to wybaczcie.

niki
poniedziałek, 4 maja 2020, 23:11

Tu nie chodzi o dywersyfikację dostaw gazu ale o całkowitą rezygnację z rosyjskich dostaw. Jamał będzie stał nieczynny i nawet z tranzytu ani grosza nie dostaniemy. Rosjanie są w stanie zaoferować nam bardzo tani gaz tylko trzeba umieć twardo negocjować i nie podpisywać długoletnich kontraktów tylko 2-letnie czy 3-letnie. Ciekawe będziemy wydobywać ze złóż norweskich 2,5 mld m3 a sam Baltic Pipe ma mieć zdolność transportu 10 mld m3. To co będzie niewykorzystany?

ciekawy
środa, 6 maja 2020, 02:55

Dlaczego zabierasz głos skoro informacji z artykułu nie potrafisz przywoić?

Davien
wtorek, 5 maja 2020, 15:19

Niki może przeczytaj artykuł zanim znowu cos napiszesz.

Stary Grzyb
wtorek, 5 maja 2020, 14:57

Wania, przeczytaj artykuł jeszcze raz - nawet nie tyle ze zrozumieniem, co w miarę uważnie. Przy okazji może dotrze do ciebie, jak się mają straty na opłatach przesyłowych do strat z tytułu utraty możliwości sprzedaży (nawet nie wspominając o tym, że w przypadku tego konkretnego tranzytu opłaty dla Polski są groszowe, co wymusił swego czasu Gazprom, stosując szantaż gazowy).

Em
wtorek, 5 maja 2020, 10:46

Z tego tranzytu to rzeczywiście dotychczas były grosze. Żadna strata.

Jen
wtorek, 5 maja 2020, 03:07

Niki, przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem. Odpowiedź na Twoje pytanie jest w artykule.

poznaniak
wtorek, 5 maja 2020, 00:37

Są w stanie ale do tej pory nie chcieli. Teraz może zechcą. Jeśli tak będzie zyskamy, jeśli tak nie będzie również zyskamy (koniec z najdroższym gazem w Europie). Zachęcam do większego optymizmu w tej materii, bo przecież nam obu zależy na interesie RP, prawda?

GB
poniedziałek, 4 maja 2020, 23:31

Złoża norweskie eksploatuja różne firmy, nie tylko polskie. Od tych firm też można kupić gaz i sprowadzić go Baltic Pipe.

Tweets Energetyka24