Kaczki wstrzymają budowę Nord Stream 2 [KOMENTARZ]

30 października 2019, 16:28
1113px-Long-tailed_Duck_female_winter
Kaczka lodówka, Fot.: wikimedia.commons.org / Keven Law

Dania wydała zgodę na budowę Nord Stream 2. Mimo to, gazociąg uda się oddać do użytku najwcześniej w maju 2020 roku. Wszystkiemu winne są kaczki.

Zgoda Duńskiej Agencji Energetycznej (DEA) na budowę Nord Stream 2 na obszarze wyłącznej strefy ekonomicznej Danii na południe od Bornholmu kończy intensywną batalię Rosjan o zgody budowlane. Teoretycznie już żadne formalności nie stoją na przeszkodzie, aby kontynuować budowę gazociągu.

Szef Gazpromu Alieksiej Miller wprost stwierdza, że od momentu wydania zgody przez DEA wystarczy 5 tygodni na ukończenie prac budowlanych.

Rzeczywistość jest jednak dużo bardziej skomplikowana. Po pierwsze, na prace budowlane składa się nie tylko samo układanie rury. Następnie należy wykonać prace wykończeniowe oraz oddać gazociąg do użytku. Co więcej, Nord Stream 2 składa się z dwóch nitek, a więc prace budowlane i wykończeniowe należy zdublować albo wykorzystując dwa razy więcej statków, albo rozciągając prace w czasie.

Zdaniem analityka firmy consultingowej Esperis, prace budowlane trwać mogą łącznie przynajmniej 2 miesiące dla jednej nitki, choć w praktyce byłoby to bardzo trudne do realizacji.

Kluczowe znaczenie dla terminu oddania Nord Stream 2 do użytku ma jednak inna kwestia. W ramach rozpatrywania wpływu budowy na środowisko Nord Stream 2 AG postanowił zastosować środek mitygujący w postaci zakazu budowy na terenie niemieckiej wyłącznej strefy ekonomicznej w okresie od 31 października do 15 maja - tłumaczy w rozmowie z Energetyka24.com Mateusz Kubiak. Wszystko po to, aby chronić gatunki kaczek morskich zimujące w tym okresie na Bałtyku.

Choć budowa Nord Stream 2 odbywać się ma obecnie na terenie duńskiej wyłącznej strefy ekonomicznej, to na obszarze niemieckim wciąż konieczne jest wykonanie spawu, który powstać może dopiero w maju 2020 roku.

Niewykluczone że właśnie z tego powodu DEA zwlekała z wydaniem zgody na budowę Nord Stream 2 aż do końca października, gdy szybkie oddanie gazociągu staje się niemożliwe.

Mimo to, faktem jest, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Jak wskazuje Mateusz Kubiak, sam rozpatrywanie ostatniego wniosku Nord Stream 2 przez DEA przebiegało zgodnie z ustalonym harmonogramem administracyjnym i zostało zakończone mniej więcej wtedy, kiedy zakładano, czyli na przełomie października i listopada.

Zdaniem Kubiaka z Esperis nie bez znaczenia było jednak porozumienie polsko-duńskie odnośnie podziału wyłącznych stref ekonomicznych na Bałtyku, ponieważ dzięki temu możliwym stało się wymuszenie przez Danię na Nord Stream 2 AG złożenie trzeciego wniosku, co wydłużyło proces przyznawania zgody.

KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Niuniu
piątek, 1 listopada 2019, 10:40

Z wszelkich dotychczasowych prób tłumaczenia dla czego NS2 jest szkodliwy dla Polski i dla czego tak mu się sprzeciwiamy zrozumiałem jedynie rys historyczny. Najpierw Carska Rosja a później ZSRR były sprawcami licznych nieszczęść Polski i Polaków. I to się oczywiście zgafza. W takim lub podobnym stopniu jak inni Nasi sąsiedzi. W zasadzie wszyscy. I dla tego należy wszędzie i zawsze torpedować ich projekty najlepiej wszystkie. To jest Nasza Racja Stanu. A ponieważ przy obecnej zapaści służby zdrowia kolejki do specjalistów w tym do psychiatry są na lata to Nasza polityka przez te lata pozostanie niezmienna.

Zbig gniew
środa, 30 października 2019, 23:16

Mister Kubiak jest zadowolony, że Polska oddała Danii szmat spornego szelfu bałtyckiego tylko po to, by Rosjanie byli zmuszeni złożyć trzeci wniosek, co wydłużyło procedurę o parę miesięcy. A ten szelf to oddaliśmy Duńczykom też na parę miesięcy czy na zawsze? Działanie na zasadzie - na złość mamie (w tym przypadku Rosji) odmrożę sobie uszy.

Luk
czwartek, 31 października 2019, 22:34

Polska nic nie oddała Danii, tylko porozumiała się co do podziału spornego terenu. Obecna granica stref przebiega w równej odległości od polskiego i duńskiego wybrzeża z odchyleniami na korzyść Polski. Spór o strefę sięgał jeszcze czasów PRLu kiedy to Polska zgłosiła roszczenia o strefę sięgającą duńskich wód terytorialnych.

Niuniu
środa, 30 października 2019, 21:08

Kaczki kaczkami.Może się uda i NS2 zostanie uruchomiony 6-8 miesięcy później. Ale jak się okazuje aby to uzyskać oddaliśmy Danii za darmo kilka tysięcy km2 spornej strefy ekonomicznej na południe od Bronholmu. W dodatku tych kilka miesięcy jest bez znaczenia boRosja i tak nie zamierza podpisać nowej umowy tranzytowej z Ukrainą na warunkach jakie Ukraińcy są gotowi zaakceptować. Znów zrobiliśmy "świetny" interes. A to podobno Rosja zagraża Naszej suwerenności. Hehe.

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 23:37

Niuniu jak Rosja nie podpisze umowy to ma duuzy problem bo gazu nie dostarczy na czas i wpadka:) A z nierzetelnym sprzedawcą jakim bedzie Gazprom interesów się nie robi:)

Komentator
środa, 30 października 2019, 20:41

Czy te kaczki żyją na dnie morza? Czy tym kaczkom morskim przeszkadza statek układający rurociąg, a setki statków płynących przez te wody już nie? Czy w związku z dobrostanem kaczek przewiduje się zamknięcie tego rejonu dla żeglugi? Poza tym, rurociąg w niemieckiej strefie ekonomicznej jest już zbudowany, pozostaje jedynie spięcie odcinka wybudowanego od strony Niemiec z tym który dociera do Bornholmu. Zostało jakieś 15%, a budowę rozpoczęto bodajże w lutym. Skąd półroczne opóźnienie? Który to już gwóźdź do trumny tej budowy wbity przez amerykańskiego eksperta? Czy tym ekspertem nie jest przypadkiem Davien lub Stary Grzyb? Zastanawiająca jest ewolucją poglądów redakcji. Najpierw miało nie być pieniędzy. Później, zgody USA (ha ha ha). Jeszcze później, zgody Danii, a teraz cała nadzieja w kaczkach.

suawek
czwartek, 31 października 2019, 10:48

Nie ważne. Liczy się możliwość opóźniania tej budowy tak długo jak się da, bo jest on z naszego punktu widzenia szkodliwy i niebezpieczny. Natomiast ciekawi skąd taka troska z Twojej (a także paru innych "komentatorów") strony o interesy Gazpromu i Rosji ogólnie? Może na tym się skupmy?

Pan Ferdek
piątek, 1 listopada 2019, 10:41

A w jakiż to sposób ten gazociąg jest dla nas "szkodliwy i niebezpieczny"? Przecież Polska jednoznacznie oświadczyła, że nie kupi ani metra sześciennego "sowieckiego" gazu który będzie nim płynął a przeróżni fachowcy równie autorytatywnie stwierdzili, że to projekt chybiony ekonomicznie, nierentowny i będzie tylko generował straty. W takiej sytuacji logicznym by było aby w naszym interesie został ukończony jak najszybciej i Niemcy kupowali ten superdrogi gaz przepłacając o co najmniej 60% (co osłabi konkurencyjność części ich gospodarki) bo my będziemy w tym czasie kupować supertani LNG z USA i zalejemy Europę (a może ii świat) np.nawozami sztucznymi i innymi produktami sektora chemicznego. A co do interesów Gazpromu: no chyba nikt inny bardziej jak wiadome "towarzystwo" (i cześć ekspertów) się o nie nie troszczy.

suawek
sobota, 2 listopada 2019, 22:37

Naprawdę trzeba to tłumaczyć? Chodzi o solidarność europejską; zdaje się, że sankcje gospodarcze nałożone na Rosję po napaści na Ukrainę dalej obowiązują. Tymczasem państwa które te sankcje uchwalały współuczestniczą w jego budowie... Co gorsza Rosja nie będąc członkiem unii wydaje się mieć więcej praw niż jej członkowie: przykład łamiącego prawo unijne przyznaniu pełnej przepustowości Opalu Gazpromowi, oraz żądanie by Nordstream nie podlegał unijnemu prawu. Co do reszty: czy Ty aby nie jesteś jednym z tych co uważają Rosyjski gaz (dla Polski) za tańszy do lng???

Katon
piątek, 1 listopada 2019, 09:23

Kolego, myli Pan troskę o interesy Rosji i Gazpromu z realną oceną sytuacji. Pana zdaniem bujanie w obłokach jest wyrazem troski o interesy RP? Aby troszczyć się o własne interesy trzeba najpierw realnie ocenić sytuację i dopiero wówczas podjąć racjonalne działania. Kto bardziej dba o własne interesy? Ten kto planuje własne działania i dostosowuje je do rzeczywistości, czy ten który macha motyką w kierunku słońca? Może na tym się skupmy?

suawek
sobota, 2 listopada 2019, 23:03

No i znowu to samo.... O takie wypowiedzi mi chodzi! Jakie bujanie w obłokach, jaka motyka na słońce drogi panie? To może konkretnie: Polska robi bardzo wiele (jak na swoje możliwości) by zapewnić sobie niezależność dostaw gazu. O terminalu LNG w Świnoujsciu Pan nie słyszal? Baltic pipe? Rozbudowa magazynów i sieci, lokalne stacje regazyfikacji chociaż? I to działa bo nie jesteśmy już na łasce Rosji. Ale od lat jesteśmy bombardowani "dowodami" na to, że źle robimy, że gaz rosyjski najtańszy, najlepszy, lng po 1000 itp bzdury. Tymczasem rosyjski gaz kosztował nas więcej niż Niemców a dodatkowo Gazprom uznał nie nie będzie płacił Polce za tranzyt. O traktowaniu gazu jako narzedzia nacisku nie wspomnę.

Komentator
piątek, 1 listopada 2019, 00:57

Po pierwsze, wymieniłem już kilka przyczyn dla których ten gazociąg miał nigdy nie powstać, lub chociażby jego budowa miała zostać opóźniona, jak chciało kilku piszących tutaj komentarze, tak w okolice 2050, i wszystko to okazało się zwykłą lipą. Od braku środków i "gniewu" USA przeszliśmy do kaczek, nie sądzisz że to zwykły kabaret? Po drugie i najważniejsze, nigdy nie "popierałem" interesów Rosji i Gazpromu, po prostu opisuję stan faktyczny. Jeżeli opisywanie rzeczywistości taką jaką jest, to "popieranie" Rosji i Gazpromu, a pisanie zwykl

suawek
sobota, 2 listopada 2019, 22:44

Nie sadzę, że to kabaret. Podobmie jak postawa politykow pokroju Schroedera. Kabaret to jest wtedy kiedy przedstawiciel Royal Dutch Shell mówi, że Gazprom to niezawodny dostwca który nie wstrzymał nigdy dostaw.

Reklama
Tweets Energetyka24