Fukushima: badania kobiet i noworodków nie wykazały wpływu promieniowania

August 22, 2019, 15:54
840_472_matched__pnmpaa_photo2019022622.22.49
Fot. Energetyka24

Władze prefektury Fukushima zdecydowały się zakończyć w przyszłym roku prawie 10-letni program badań kobiet w ciąży i matek karmiących, który sprawdzał ich zdrowie pod kątem ewentualnego wpływu substancji promieniotwórczych. Otrzymane w ciągu trwania programu rezultaty nie odbiegały od tych uzyskiwanych w innych częściach Japonii.

Jak podaje serwis The Japan News, prefekturalny program badań ma zakończyć się w roku fiskalnym 2020. Realizowany był od 2011 roku, kiedy to miała miejsce katastrofa w elektrowni Fukushima Dai-ichi. W jego trakcie przebadano kobiety w ciąży oraz matki karmiące pod kątem odsetka wszelkich anomalii, które mogły zostać spowodowane przez substancje radioaktywne.

Jak się okazało, rezultaty badań nie odbiegały od tych, które osiągane były w innych prefekturach. „Władze Fukushimy uznały, że nie ma żadnych zauważanych efektów wpływu substancji promieniotwórczych, których obawiano się po wypadku w elektrowni jądrowej” - podaje the Japan News.

Przypomnijmy, 11 marca 2011 roku, doszło do katastrofy w elektrowni jądrowej Fukushima Dai-Ichi. Wtedy też miało miejsce trzęsienie ziemi i tsunami, które zalało jednostkę, destabilizując pracę jej reaktorów. 12 marca doszło do pierwszej eksplozji wodoru, 14 marca – do drugiej, 15 marca w reaktorze nr 4 elektrowni doszło do pożaru, pożary wybuchły też 16 marca, a 27 marca Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej ogłosiła, że kryzys w Fukishimie może potrwać jeszcze miesiące. Dopiero 16 grudnia 2011 roku japońska spółka energetyczna TEPCO, która była operatorem elektrowni, oświadczyła, że na terenie jednostki zakończył się pierwszy etap prac związanych z katastrofą.

Wypadek w elektrowni Fukushima Dai-Ichi nie pociągnął za sobą żadnych ofiar, które zmarły w wyniku zdarzeń radiacyjnych. Tragiczne żniwo zebrało natomiast tsunami – pod wodą zginęło ponad 20 tysięcy Japończyków.

Po wypadku w tej jednostce rząd w Tokio faktycznie nakazał wyłączenie wszystkich 54 działających na wyspach japońskich energetycznych reaktorów jądrowych. Są one jednak obecnie przywracane do pracy. Decyzje o ponownym uruchomieniu reaktora podejmuje się po jego dokładnym zbadaniu. W wielu elektrowniach wdrożono też dodatkowe środki bezpieczeństwa (m.in. podwyższono mury oporowe). Na początku 2019 roku w Japonii działało 9 reaktorów.

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
oplotek
Wednesday, August 28, 2019, 16:28

No jasne na pewno, nic im nie jest i nie są zagrożone. Zwykłe prostackie, medialne kłamstwo na giga skalę. Reaktory w Fukushimie są w straszliwym stanie i TEPCO nie ma nad nimi absolutnie żadnej realnej kontroli. To co jest w środku uległo stopieniu i prawdopodobnie przetapia się wgłąb wysp japońskich. Zaś obiegi wody zasadnicze i wtórne, ciągle przeciekają przy okazji wypuszczając do oceanu Spokojnego masę promieniotwórczych pierwiastków. Tam nic nie jest pod kontrolą, strefa wykluczenia wymarła i nie nadaje się do życia oraz zasiedlenia. Śledziłem ten temat od samego początku i jest tam mnóstwo niejasności i nieścisłości. Uniknięto może kilku mniejszych bądź większych incydentów związanych chociażby z odkrytym basenem chłodzącym wypalone paliwo, bo zdołano utrzymać w nim wodę a pręty w końcu stamtąd zabrać ale prawda jest taka, że jak resztki reaktorów przedostaną się do jakiegoś cieku podziemnego albo zbiornika podziemnego wody, to zanieczyszczą wody podskórne wyspy na setki kilometrów dookoła. Była nawet groźba ewakuacja całej aglomeracji Tokijskiej i wielu wchodzących w jej skład innych miast. W zasadzie Japonia ma absolutnie przekichane z reaktorami u siebie. Bo ta sytuacja może się powtórzyć, ba ona się powtórzy na pewno. Naćkane tam mają tych reaktorów i to nie pierwszej świeżości. Społeczeństwo bardzo dziwne, w większości zagubione i dość wiekowe. Myślę, że Fukushima to wstęp do tego co się tam stanie w przyszłości. W pewnym momencie te wyspy staną się niezdatne do życia.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24