Czaputowicz: Nord Stream 2 to legitymizacja działań Rosji na Ukrainie

26 stycznia 2018, 09:56
CZAPUTOWICZ
Fot.: MSZ

Budowa Nord Stream 2 umocniłaby pozycję Rosji przede wszystkim wobec Ukrainy; to niedobra inwestycja dla naszego bezpieczeństwa, która może mieć daleko idące konsekwencje geopolityczne - ocenił w piątek szef MSZ Jacek Czaputowicz.

Szef MSZ mówił w piątek w radiu Wnet, że podczas jego wizyty w Berlinie w minionym tygodniu "w sposób zdecydowany" przedstawił polskie argumenty ws. budowy gazociągu Nord Stream 2.

"W czasie rządu PiS w latach 2005-2007 - byłem wówczas dyrektorem strategii i planowania w MSZ - zdecydowanie przeciwstawialiśmy się budowie Nord Stream 1, jednak Niemcy to przeforsowały. Teraz pokazałem taką zależność: Nord Stream 1 umożliwił Rosji pozyskanie środków, które przeznaczyła na modernizację armii. Tutaj nawet Niemcy uczestniczyły w modernizacji tej armii, budując w Rosji ośrodki szkoleniowe dla żołnierzy rosyjskich" - powiedział Czaputowicz.

"Dwa lata później (miała miejsce) agresja Rosji na Gruzję, później aneksja Krymu, agresja na Ukrainę, później zaangażowanie w Syrii. Ja mówię - to jest konsekwencja, trzeba to widzieć w geopolitycznych kategoriach: jeżeli my dostarczamy pewnych środków i współpracujemy z Rosją, to wówczas musimy ponosić tego konsekwencje" - podkreślił szef polskiej dyplomacji.

Jak zaznaczył, przedstawienie tej zależności w Niemczech wzbudziło zdziwienie, a nawet pewną refleksję.

Zdaniem szefa MSZ, budowa Nord Stream 2 sprawiłaby, że pozycja Rosji umocniłaby się - przede wszystkim wobec Ukrainy. "Na pewno te argumenty leżą na stole, przekonujemy cały czas, że to jest niedobra inwestycja dla naszego bezpieczeństwa, która może mieć daleko idące konsekwencje geopolityczne" - mówił Czaputowicz.

Nord Stream 2 to projekt liczącej 1200 km dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Jego moc przesyłowa to 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku, gdyż potem Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy.

Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się temu projektowi. Rząd Niemiec wspiera Nord Stream 2, utrzymując, że projekt ten ma charakter biznesowy, a nie polityczny. W finansowaniu przedsięwzięcia uczestniczą niemieckie koncerny Uniper i Wintershall oraz francuski Engie, austriacki OMV i brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell.

ML/PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
JKK
poniedziałek, 29 stycznia 2018, 08:57

A komu zależy na pozycji wrogiej nam ukrainy

Jurek
niedziela, 28 stycznia 2018, 18:37

Jakie środki uzyskała Rosja kosztem NS1, najwyraźniej są to haracze które nie muszą płacić państwom tranzytowym. A więc mówienie że jest to projekt polityczny a nie biznesowy jest bez sensu.

rob ercik
sobota, 27 stycznia 2018, 20:31

Niemcy maja Prawo fundowac Rosji co tam sobie uwazaja, tak samo jak Polacy maja prawo kupowac w USA (szkoda ze rakiety a nie sprzet medyczny)

rob ercik
sobota, 27 stycznia 2018, 20:15

Niech ukraincom syraty zrekompensuja kraje przyjaciele: Polska i USA

Tweets Energetyka24