Erdogan zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu UE? „Zbliżenie z Rosją”

2 sierpnia 2016, 13:48

Wydarzenia w Turcji, kluczowym kraju tranzytowym, który staje się coraz bardziej niestabilny, mogą mieć duże konsekwencje dla bezpieczeństwa energetycznego UE. Dlatego Bruksela powinna zmodyfikować swoją strategię i większą rolę przykładać do rozwoju infrastruktury służącej importowi LNG, która daje większą elastyczność dostaw aniżeli forsowany przez KE rurociągowy projekt Korytarza Południowego.

Od lat władze w Ankarze dążą do uczynienia z tureckiego terytorium węzła integrującego najważniejsze projekty przesyłowe w regionie Europy Południowej. Najbardziej reprezentatywne przykłady to:

  • Ropociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC) nazywany czasem „naftowym Nabucco” z racji omijania Rosji przy okazji dostarczania kaspijskiej ropy na rynku europejskie,
  • Powstający Gazociąg Transanatolijski (TANAP), który ma stanowić element Korytarza Południowego. Chodzi o stworzenie możliwości eksportu błękitnego paliwa  znad Morza Kaspijskiego przez Azerbejdżan, Gruzję, Turcję, Grecję, Albanię do Włoch i dalej krajów sąsiednich. Być może do projektu zostanie włączony Irak, Iran (oba kraje przez Turcję), Turkmenistan (za pomocą planowanego Gazociągu Transkaspijskiego),
  • Równolegle do TANAP ma przebiegać także linia elektroenergetyczna stanowiąca rozwinięcie sieci łączącej Turcję z Gruzją i Azerbejdżanem. Celem inwestycji jest sprzedaż energii do UE,
  • Znane są także pomysły zintegrowania z tureckimi gazociągami olbrzymich złóż gazu wokół Cypru i Izraela,

Ankara ze sporym powodzeniem realizuje kolejne pomysły, podnosząc własne znaczenie tranzytowe co wzmacnia ją finansowo i politycznie. O ich znaczeniu niech świadczy fakt, że Korytarz Południowy to jeden z najważniejszych projektów dywersyfikacyjnych uwzględnianych w ramach tzw. Unii Energetycznej.

Biorąc jednak pod uwagę w zasadzie regularną wojnę domową w Turcji pomiędzy siłami rządowymi a Kurdami i towarzyszące temu zjawisku ataki terrorystyczne nie można wykluczyć, że niektóre z nich w poważny sposób utrudnią przesył surowców energetycznych. 

Także niedawny, nieudany pucz wojskowy może mieć konsekwencje dla energetyki. Prorosyjski zwrot prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana jest coraz widoczniejszy. Świadczy o tym m.in. powrót do negocjacji w sprawie budowy gazociągu Turkish Stream przez Morze Czarne, który dostarczałby rosyjski surowiec do europejskiej części Turcji i dalej Grecji oraz kolejnych krajów UE. 

Pod koniec lipca turecki minister gospodarki Nihat Zeybekci poinformował, że Ankara jest gotowa do rozpoczęcia budowy pierwszej nitki Turkish Stream, choć dodał, że rozmowy w tej sprawie nadal trwają. Szanse na realizację tej inwestycji nadal są niewielkie, problemem jest nie tylko konieczność pozyskania niezbędnego kapitału, ale także unijne prawo energetyczne, które de facto uniemozliwia Rosjanom wejście z surowcem do systemu greckiego (mowa o przypadku, w którym Gazprom będzie właścicielem rury, i równocześnie jedynym dostawcą gazu do niej). W 100 proc. wykluczyć tego jednak nie można. 

Poza tym nowa jakość relacji na linii Ankara-Moskwa może skutkować negatywnymi konsekwencjami dla dywersyfikacji dostaw do UE. Inspirowany przez Rosję polityczny nacisk władz tureckich na Azerbejdżan lub Iran teoretycznie może skutkować np. włączeniem surowca rosyjskiego w projekt Korytarza Południowego lub irańskiego w Turkish Stream (o obu opcjach dyskutowały swego czasu lokalne media). W obu przypadkach pozycja Gazpromu w UE zostałaby utwierdzona na długie lata.

Jeszcze jakiś czas temu taki scenariusz wydawał się nieprawdopodobny. Jednak dziś doskonale widać, że obierający coraz bardziej antyamerykański i antyunijny kurs Erdogan potrzebuje Rosji. Zresztą nie tylko na polu politycznym. Rosyjskie sankcje (np. zakaz wycieczek turystycznych nałożony przez Kreml na biura turystyczne) dotkliwie ugodził gospodarkę turecką.

Nie ulega wątpliwości, że w obliczu wyzwań związanych z sytuacją w Turcji UE powinna znacząco zmodyfikować swoją strategię energetyczną i w większym stopniu postawić na projekty LNG dające większą elastyczność dostaw, a więc i niezależność w przypadku niepokojów politycznych.

Zobacz także: Turcja: Pucz spowoduje spowolnienie gospodarcze. Zwrot w polityce zagranicznej?

 

 

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Polak Mały
wtorek, 2 sierpnia 2016, 19:58

ludzie na całym świecie śnią sny o potędze. "do prowadzenia wojny potrzebne są 3 rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze" - znacie to? Turcja od wielu lat jest na ścieżce wysokiego wzrostu gosp. dodając do tego dużą populację, silną armię i sporo Turkmenów rozsianych po okolicznych państwach (państwach zdestabilizowanych) to mamy przyczyny snów o potędze. Zachodowi się to oczywiście nie podoba więc odwrót Turcji a dokładniej Erdogana od Zachodu. Zdejmie mu to też kłopot z przestrzeganiem prawa: nie mam waszego prawa i co mi kurwa zrobicie? Do tego wszystkiego dochodzi islam i znowu sny o potędze.

Smiechow
wtorek, 2 sierpnia 2016, 17:08

Do pettyofficer..Jego osobistych teorii nie poznasz,bo wyleciałby z pracy :)

wunderwaffe
środa, 3 sierpnia 2016, 00:06

Od lat pisałem, że "Turcję nalezy delikatnie wymiksować z NATO, gdyż ten sojusz jest mieczem Zachodniej Cywilizacji a Turcja tutaj nie pasuje". Putin zrobił bardzo pozyteczna rzecz i odebrał nam farbowanego "przyjaciela", który jest dla Europy jak Koń Trojańskie muzułmanów.

Tweets Energetyka24