Szef MSZ Niemiec: sankcje USA na Nord Stream 2 byłyby nieodpowiednie

11 stycznia 2019, 10:16
resize_BdoPQjENDSLt3n60Vlzvpu2kO8WfsUIw_980x590
Fot.: Federal Foreign Office

Nałożenie przez USA sankcji na projekt gazociągu Nord Stream 2 byłoby nieodpowiednim sposobem rozwiązania sporu wokół dostaw energii - oświadczył w czwartek szef MSZ Niemiec Heiko Maas.

"Sprawy europejskiej polityki energetycznej muszą być rozwiązywane w Europie, a nie w USA" - wskazał Maas podczas noworocznego przyjęcia Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki, wpływowego lobby firm handlujących z Rosją i innymi krajami Europy Wschodniej. "Nałożenie jednostronnych sankcji na Nord Stream 2 to na pewno nie jest odpowiednia ścieżka" - dodał.

W środę gospodarczy dziennik "Handelsblatt" napisał, że Departament Stanu USA opracowuje plan sankcji przeciwko specjalistycznym firmom zaangażowanym w budowę gazociągu Nord Stream 2.

Według gazety Amerykanie zamierzają przede wszystkim uderzyć w dwa przedsiębiorstwa zajmujące się układaniem rur na dnie morza: Allseas Group z siedzibą w Szwajcarii oraz włoskie Saipem.

Dziennik dodał, że niemieccy dyplomaci - łącznie z ministrem spraw zagranicznych - próbują wpłynąć na administrację prezydenta Donalda Trumpa. "Jesteśmy w stałym kontakcie z USA w sprawie Nord Stream 2" - cytuje "Handelsblatt" oświadczenie MSZ. "Przekonujemy na wszystkich szczeblach, by traktować Nord Stream 2 w taki sposób, w jaki my go traktujemy - jako projekt gospodarczy, który przede wszystkim może poprawić bezpieczeństwo dostaw do Europy".

Niemieckie MSZ widzi też w amerykańskich sankcjach próbę ingerencji USA w europejską politykę energetyczną. "Nie chcę, by europejska polityka energetyczna była definiowana w Waszyngtonie" - przytacza dziennik wypowiedź sekretarza stanu w resorcie Andreasa Michaelisa sprzed kilku miesięcy.

Wart 11 mld USD Nord Stream 2 jest wspólnym przedsięwzięciem rosyjskiego Gazpromu oraz pięciu zachodnich firm energetycznych: austriackiej OMV, niemieckich BASF-Wintershall i Uniper (wydzielona z E.On), francuskiej Engie i brytyjsko-holenderskiej Royal Dutch Shell. Gazociąg ma prowadzić po dnie Morza Bałtyckiego z Rosji do Niemiec, uzupełniając działający już Nord Stream (Gazociąg Północny), oddany do użytku w latach 2011-12.

Zgodnie z obecnym planem Nord Stream 2 ma być gotowy pod koniec 2019 roku. Budowie sprzeciwiają się m.in. Polska, Ukraina i kraje bałtyckie.

ML/PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Niuniu
piątek, 11 stycznia 2019, 20:53

Panowie gadają. My się cieszymy, że może jednak zdarzy się cód i tej wrednej rury nie będzie a w międzyczasie ułożyło się cichcem ponad 400 km tego parszywca. I z każdym dniem przybywają kolejne kilometry. Tylko patrzeć jak minie 50% długości NS2.

Stary Grzyb
piątek, 11 stycznia 2019, 12:52

Wczoraj "Handelsblatt", dzisiaj minister spraw zagranicznych Niemiec? Czyżby rzeczywiście prezydent Trump podjął decyzję o uwaleniu Nord Stream 2? Oby, i oby zrealizował ją z jak największą bezwzględnością.