Elektromobilność w praktyce – stereotypy kontra rzeczywistość

18 czerwca 2018, 11:14
9310765571_4749403981_z
Fot.: Flickr
Energetyka24
Energetyka24

Samochody elektryczne wymuszą na kierowcach zmianę podejścia do użytkowania pojazdów. Zamiast wizyt na stacjach benzynowych, „zatankować” będzie można w domu w czasie snu, w biurze podczas pracy lub w trakcie zakupów w centrum handlowym. Zanim polscy kierowcy przekonają się, że jazda samochodem elektrycznym może być dla nich źródłem wygody i oszczędności, muszą jeszcze zmierzyć się z szeregiem stereotypów na temat elektromobilności.

Kupując samochód wyposażony w silnik spalinowy, bazując na latach doświadczeń, kierowca może przewidzieć, jak będzie wyglądać jego codzienna eksploatacja. W przypadku pojazdów zeroemisyjnych wkracza na nieznane wody. Zasięg współczesnych samochodów elektrycznych wynosi dziś w zależności od modelu od stu kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów. Zatem nawet mniej sprawne energetycznie modele pozwolą na kilka dni typowo miejskiej jazdy. Jednak każdy e-samochód trzeba kiedyś naładować i to właśnie ta czynność rodzi najwięcej pytań i wątpliwości – mówi Matias Ahlblad, odpowiedzialny za rozwój sprzedaży oraz wdrożenie projektu Fortum Charge&Drive.

W przestrzeni miejskiej dostępne są głównie tzw. szybkie i półszybkie ładowarki. Pierwsze z nich umożliwiają naładowanie samochodu do 80% w około 30 minut, drugie potrzebują na to kilku godzin.

W publicznej dyskusji o rozwoju elektromobilności często wybrzmiewają obawy dotyczące zbyt długiego czasu ładowania i niewystarczających zasięgów samochodów elektrycznych. Jak wskazuje ekspert Fortum, powołując się na przykład Norwegii, te problemy rozwiązuje pełna dostępność infrastruktury ładowania.

– W sytuacji, gdy kierowca może skorzystać ze stacji ładowania dokładnie tam, gdzie tego potrzebuje, zasięg samochodu elektrycznego przestaje mieć znaczenie. Stacje w miejscach zamieszkania, np. w przydomowych garażach, z których kierowcy korzystają głównie w nocy, pozwalają im naładować auto do optymalnego poziomu. Równocześnie jednak, rozbudowana infrastruktura w przestrzeni publicznej sprawia, że nie muszą się martwić o to, że zabraknie im zasilania podczas dłuższych podróży. W ten sposób kierowcy maksymalnie wykorzystują dostępną infrastrukturę dla własnego komfortu – komentuje Matias Ahlblad.

Według eksperta polski rynek czeka podobny scenariusz. W tym momencie dostępność ładowarek na terenie całego kraju można szacować w setkach, jednak ich liczba stale rośnie. W rozbudowę infrastruktury angażują się firmy, dla których jest to główny obszar działalności.

Rozszerzenie zakresu usług o ładowanie e-samochodów zapowiadają też m.in. operatorzy stacji benzynowych. Bez względu na to, jaki podmiot jest właścicielem stacji, dla użytkownika końcowego najważniejszy okazuje się prosty i intuicyjny sposób korzystania z ładowarki.

A co stanie się w sytuacji, gdy dotrzemy do galerii handlowej lub restauracji na przysłowiowej „rezerwie”, a dostępna na miejscu stacja ładowania będzie zajęta? Z odpowiedzią przychodzą nowoczesne technologie. W krajach nordyckich system Fortum Charge&Drive umożliwia zdalną weryfikację dostępności wybranej stacji oraz dokonanie zdalnej płatności za ładowanie.

Sprawdzone na tym rynku rozwiązania mogą znaleźć zastosowanie także nad Wisłą. Fortum z chęcią podzieli się swoim know-how z innymi firmami działającymi w sektorze.

Przykład Norwegii, czyli najlepiej rozwiniętego pod kątem elektromobilności regionu na świecie pokazuje, że nie należy obawiać się zmian. To prawda, samochody elektryczne wymuszą na kierowcach nowe zwyczaje konsumenckie. Jednak po wcieleniu ich w życie okazuje się, że nie są one dla nas problematyczne, a w skali makro przynoszą bezcenną korzyść, zarówno środowisku naturalnemu, jak i krajowym systemom energetycznym. A jeżeli do bezproblemowego codziennego używania dodamy wymierne korzyści finansowe wynikające z przesiadki z paliw płynnych na energię elektryczną, wiele wskazuje na to, że już w niedługim czasie liczba zwolenników e-samochodów radykalnie się zwiększy – konkluduje ekspert Fortum.

MZ / Fortum

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
wierzacy
sobota, 23 czerwca 2018, 15:49

A w komentach jednak cały czas daje sie odczuc stereotypowe podejście... przeciez kraje europejskie tez od czegos zaczynały. My dopiero sie rozkrecamy i wiadomo ze zanim osiagniemy ich poziom to troche czasu minie. Ale przeciez go mamy i co najwazniejsze widzimy potrzebe zmiany! Stacji ładowania bedzie przybywało jak zapowiada i rzad i greenway stawiajacy ładowarki i u nas i chociazby wlasnie w tej norwegii o ktorej mowa w tekscie. Mamy dobrych partnerow - z doswiadczeniem. Z takim bagazem no damy rade

Naiwny
poniedziałek, 18 czerwca 2018, 15:16

Typowe \"ble ble\". Nie da się przenosić doświadczeń z rozwoju \"elektromobilności\" z krajów UE o dobrze rozwiniętej infrastrukturze energetycznej na Nasze podwórko - szczególnie z takich które dodatkowo dysponują znacznymi nadwyżkami \"czystej\" energii elektrycznej jak Norwegia. Taki drobny przykład: ile domów wielorodzinnych z podziemnymi parkingami w Warszawie dysponuje przydziałem \"mocy\" pozwalającym zainstalować w tychże parkingach stanowiska do ładowania elektromobilnych samochodów? Nasza infrastruktura energetyczna od lat ledwo się trzyma i nie jest w stanie wytrzymać w sezonie letnim włączania klimatyzatorów a co dopiero mówić o ładowarkach samochodów. Od lat nie potrafimy połączyć w jeden system opłat sieci polskich autostrad (nadużyciem jest mówienie o sieci) to jak zamierzamy stworzyć jednolity system opłat za \"tankowanie\" samochodów \"elektromobilnych\"?

Qst
poniedziałek, 18 czerwca 2018, 13:30

Nie uważam, aby \"ekspert\" miał rację. Owszem samochód elektryczny jest zero emisyjny co jest jego niewątpliwą zaletą, ale zasięgi samochodów elektrycznych wołają o pomstę do nieba. Ponadto problemem jest ich eksploatacja zależna od temperatury otoczenia, gdyż w ciepłym środowisku akumulatory zużyją się szybciej, co z kolei jest obciążeniem finansowym. Zużycie w sensie rozładowania oraz całkowitej sprawności. Ponadto przynajmniej na razie ceny samochodów stricte elektrycznych odstraszają większość konsumentów. Inną sprawą jest dostępność ładowarek, których w Polsce jest bardzo mało a przy niskim zasięgu samochodów elektrycznych to spory kłopot. Innym minusem jest czas ładowania. Pan, którego redakcja cytuje, mówi o zostawianiu samochodu na noc i ładowaniu, zatem należy sobie wyobrazić ile może trwać podróż z jednego końca Polski na drugi, przy kilku postojach po kilka godzin na naładowanie powiedzmy od 15 do 80-90%. Sposobem jest opracowanie nowych magazynów energii, ale ten proces na pewno potrwa i związany jest z ogólnie pojętym rozwojem technologicznym. Dodatkowo ładowarki u prywatnych użytkowników są zasilane z ogniw słonecznych co w nocy zasadniczo jest sporym problemem. Dodajmy, że istnienie ładowarek i zwiększenie ilości samochodów elektrycznych może być sporym problemem w okresie letnim, gdy sieć jest przeciążona i jest problem z dostępnością energii w pewnych rejonach. Przyjmując, że nagle zamienilibyśmy każdy samochód na samochód elektryczny to śmiem twierdzić, że byłby bardzo duży problem z zaspokojeniem zapotrzebowania.

Reklama
Tweets Energetyka24