Wiosna Gazpromu nad Wisłą. Program energetyczny Biedronia uzależni Polskę od gazu z Rosji

4 lutego 2019, 12:17
840_472_matched__pjqecp_111487148619616172357794812427803637431859n
Fot.: konto Facebook Roberta Biedronia

Energetyczne postulaty partii Wiosna Roberta Biedronia brzmią jak przeniesienie na polski grunt niemieckiej Energiewende. Niestety, polityk skopiował też błędy niemieckiej transformacji energetycznej, takie jak uzależnienie od dostaw gazu z Rosji.

W niedzielę 3 lutego odbyła się konwencja nowej partii Roberta Biedronia – Wiosny. Podczas tego wydarzenia, polityk przedstawił kluczowe postulaty swojego ugrupowania. W jego zapowiedziach nie zabrakło wątków energetycznych. Co ciekawe, wyglądają one bardzo podobnie do założeń niemieckiej transformacji energetycznej – Energiewende.

„Do 2035 roku zamkniemy wszystkie kopalnie węgla i będziemy mieli najczystsze powietrze w tej części Europy. Stworzymy także sektor odnawialnych źródeł energii, a w nim 200 tysięcy miejsc pracy dla górników oraz pracowników elektrowni” – napisał w niedzielę na Twitterze Biedroń. Według programu jego partii, Polska nie powinna też inwestować w energetykę jądrową.

Tweet Biedronia może wprawiać w pewną konsternację. Trudno bowiem doszukać się związku między wydobywaniem węgla a czystością powietrza – kopalnie przecież nie są emitentami zanieczyszczeń (przynajmniej nie w stopniu wyższym niż pomijalnie mały). Zapowiedź Biedronia należy zatem rozumieć jako plan zaprzestania spalania węgla, co również może wywoływać pewien umysłowy zgrzyt – zapowiedź odejścia od wykorzystywania węgla w energetyce do roku 2035 oznacza, że Polska porzuci ten surowiec szybciej niż Niemcy, co jest mało realne, żeby nie powiedzieć: niemożliwe (obecnie z surowca tego wytwarza się nad Wisłą ok. 80% energii elektrycznej). Co więcej, biorąc pod uwagę, że energetyka zawodowa w niewielkim tylko stopniu przyczynia się do zanieczyszczania powietrza, obietnicę lidera Wiosny należy też rozciągnąć na paleniska przydomowe, które są głównym powodem tzw. smogu. Jednakże w tym przypadku, ogólnopolski zakaz spalania węgla do 2035 roku jest jeszcze mniej realny niż wyjście z zawodowej energetyki węglowej. Pomijam już fakt, że odpowiednio spalany węgiel dobrej jakości nie jest aż tak szkodliwym paliwem, jak mogłoby się wydawać.

W programie dostępnym na stronie internetowej partii czytać możemy, że plan zakłada „zamknięcie wszystkich kopalni i elektrowni węglowych” oraz „wymianę pieców węglowych na nowoczesne, niewęglowe instalacje grzewcze”.

Warto pochylić się nad technicznymi możliwościami wykonania tego postulatu (przy założeniu, że podjęte zostaną wysiłki, by został on zrealizowany, polegające np. na przedwczesnych wyłączeniach dużych mocy węglowych). W rozmowie, którą serwis Energetyka24 przeprowadził z Dariuszem Standerskim, szefem zespołu ekspertów Roberta Biedronia, padło zapewnienie, że wycofywane moce węglowe zostaną zastąpione przede wszystkim źródłami odnawialnymi oraz gazem. Te elementy również wydają się być żywcem zaczerpnięte z projektu Energiewende. Niestety, ich przekopiowanie oznaczać będzie wpędzenie polskiej energetyki w problemy, z którymi boryka się niemiecka transformacja.

Jeśli chodzi o gwałtowny rozwój odnawialnych źródeł energii, który postuluje Robert Biedroń, to podstawową trudnością będzie niestabilność tychże mocy. OZE trzeba bowiem bilansować elektrowniami konwencjonalnymi, a więc i stabilnymi. Jaką receptę ma na ten problem Wiosna?

Problem rozwiązać ma gaz. Niestety, według tego, co mówią ludzie Biedronia, ma to być prawdopodobnie gaz rosyjski.

Dariusz Standerski, we wspomnianej już rozmowie, nie potrafił wytłumaczyć, skąd pochodzić miałby gaz zasilający proponowaną przez Biedronia transformację. Podkreślał natomiast, że ma on być przesyłany w ramach wewnętrznego rynku Unii Europejskiej. „Odpowiedzią na to [na rosnące zapotrzebowanie na gaz – przyp. JW] musi być Unia Energetyczna, kolejny poziom integracji w Unii Europejskiej”.

Jednakże problem polega na tym, że w Unii Europejskiej nie ma kraju, który nie musiałby importować gazu zza granicy. Tymczasem, wraz z realizacją projektu Nord Stream 2, na czołowego dostawcę błękitnego paliwa dla UE wyrasta Rosja.

Co więcej, z racji geograficznej bliskości Niemiec (które stają się powoli europejskim hubem dystrybucyjnym rosyjskiego gazu dzięki gazociągom Nord Stream), zachodzi bardzo duże prawdopodobieństwo - graniczące w zasadzie z pewnością - że transformacja energetyczna Polski, zmierzająca ku gwałtownemu wyjściu z węgla i równie dynamicznemu rozwojowi odnawialnych źródeł energii, zasilana będzie rosyjskim gazem kupowanym w Niemczech.

Takie podejście niweczy praktycznie wysiłki obecnego rządu w Warszawie, który intensywnie działa na rzecz uniezależnienia Polski od dostaw z Rosji (m.in. poprzez projekt systemu Baltic Pipe i rozbudowę Terminala w Świnoujściu). Warto też pamiętać, że kroki te były podejmowane głównie ze względu na obawy przed działaniami Rosji, widzącej w surowcach energetycznych broń polityczną. Nie sposób nie pamiętać o dziwnych „awariach” Gazociągu Jamalskiego, które praktycznie zbiegły się w czasie ze szczytem NATO w Warszawie (2016 r.) i wizytą prezydenta Trumpa w Polsce (2017 r.). Co więcej, sam Gazprom – w toku postępowania prowadzonego przez Komisję Europejską – przyznał się do naruszania unijnego prawa konkurencji.

Reasumując, energetyczne zapowiedzi Wiosny doprowadzą najpewniej do uzależnienia Polski od dostaw rosyjskiego gazu, realizowanych przez niepewnego dostawcę i nabywanych przez niemieckiego pośrednika.

Jak na to stwierdzenie zareagował szef ekspertów Biedronia? „W perspektywie 17-letniej nie będzie pewne, czy to będzie gaz rosyjski” – powiedział Standerski. Oczywiście, pewności nigdy nie ma, ale rachunek prawdopodobieństwa dość jednoznacznie wskazuje, skąd pochodzić ma paliwo transformacji energetycznej à la Wiosna.

W programie partii Biedronia nie ma również wzmianki o elektrowni jądrowej. To rozwiązanie również wygląda jak kopia niemieckiej transformacji energetycznej. Niemcy chcą zamknąć ostatnią swoją elektrownię atomową w 2022 roku. Jednakże jak twierdzą niektórzy niemieccy politycy (m.in. Peter Altmaier, niemiecki minister energii), takie rozwiązanie może spowolnić dekarbonizację RFN. Co więcej, niektórzy eksperci zauważają, że elektrownie jądrowe są niezbędnym elementem każdej transformacji energetycznej, która chce realnie obniżać emisje gazów cieplarnianych, a przez to pozytywnie wpływać na klimat.

Inną kwestią są też koszty transformacji, jaką proponuje Wiosna. Trudno je nawet oszacować. Warto jednak pamiętać, że koszty transformacji, zaproponowanej przez Ministerstwo Energii w 2018 roku w ramach założeń do Polityki Energetycznej Polski, która miała obniżyć udział węgla w polskim miksie energetycznym do ok. 40% w 2035 r. wynieść miały ok. 400 mld zł.

Podsumowując, nie sposób nie odnieść wrażenia, że program energetyczny Roberta Biedronia jest wynikiem głębokiej inspiracji Energiewende, transformacją ambitną i szeroko zakrojoną, ale te niezwykle kosztowną i problematyczną pod względem bezpieczeństwa. Niestety, partii Wiosna nie udało się stworzyć modelu, który pozwalałby uniknąć niemieckich błędów. Oznacza to, że wdrażanie energetycznych postulatów Biedronia może być poważnym problemem dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego.  

KomentarzeLiczba komentarzy: 28
ccc
środa, 6 lutego 2019, 17:05

Panie Biedron a juz myslalem ze sie nowa sila polityczna rodzi. Niestety strzal w kolano. Szkoda,ze tak malo o tym Pan sie chwali . Caly swiat Rosje bojkotuje a Pan z nimi chce nandlowac. Niestety ode mnie glosu Pan nie dostanie, dopoki o tym nie wiedzilem bardzo chcialem na Pana glosowac.

Polanski
wtorek, 5 lutego 2019, 16:26

A energetyka geotermalna? Tylko proszę o używanie rozsądnych argumentów. Nie chodzi o geotermię o. Rydzyka. Chodzi o geotermię głęboką. Wykorzystywanie ciepła Ziemi, a nie wydobywanie ciepłej wody z kilkuset metrów. Jest dużo tańsza od innych źródeł odnawialnych i ma same zalety. Żadnych wad.

dfgdfgsdfgdf
wtorek, 5 lutego 2019, 13:39

Najgorzej jest jak za energetykę (a także za wojsko i wszystkie inne dziedziny) biorą się różne mędrki. Energetyka to dość skomplikowana dziedzina, i powinni się za nią brać fachowcy. Pan Biedroń z tych tematów nic nie rozumie, choćby nie rozumie podstawowego pojęcia jakim jest mix energetyczny.

olo
wtorek, 5 lutego 2019, 10:19

Problem w tym, że Biedroń nie ma pomysłu na energetykę. Cały swój program nie tylko energetyczny, ale też społeczny, socjalny czy zdrowotny oszacował na 35 miliardów. W tym jest problem. Koszt programu Wiosny jest wielokrotnie wyższy, wymaga też więcej czasu. Poza tym uzależnia nas od Rosji tylko za pośrednictwem Niemiec - gorszego uzależnienia trudno sobie wyobrazić. Jak Wiosna poda bardziej realne koszty oraz wyjaśni jakie odnawialne źródła energia ma na myśli oraz gdy wskaże źródła finansowania to będzie można podyskutować. Obecnie jest to tylko slogan. Węgiel jak najbardziej powinien być spalany tylko w elektronach - redukcja smogu jest natychmiastowa. Zapominamy o prawdziwie odnawialnym źródle energii jakim jest biomasa - wystarczy obsadzić tylko tereny przywodne i nieużytki by mieć dość paliwa. Do tego elektrownie powinny wstępnie podgrzewać wodę wykorzystując geotermię - redukcja paliwa do 50% możliwa przy stosunkowo niskich nakładach. Dopiero do tego można dokładać gaz, wiatr, fotowoltanikę. Elektrownie wodne są poza dyskusją i trzeba je budować. Co do fotowoltaniki nikt jeszcze nie wyliczył ich wpływu na środowisko - środowiskowe koszty wytworzenia i utylizacji nie są znane i niestety mogą przewyższyć zyski - oczywiście na chwilę obecną bo to na pewno właściwy kierunek rozwijania energetyki /chodzi o doskonalenie technologii/.

MacGawer
wtorek, 5 lutego 2019, 10:06

Ale dlaczego mielibyśmy zrezygnować z węgla? Jeżeli z powodu zanieczyszczeń powietrza to jak napisał autor elektrownie przyczyniają sie do nich w znikomym stopniu. Co innego niska emisja lecz tu ważniejsze jest ocieplanie domów i inne działania niż zakaz używania węgla. Jeżeli z powodu CO2 to nawet bez wychwytu można emitować tyle co gaz. @robert zasugerował możliwość zakazu węgla w ciepłownictwie co wytnie także elektrociepłownie. Ale proszę policzyć emisję na MWh energii elektrycznej: węglowa EC o sprawnosći ogólnej >80% ma taką samą jak typowa el. gazowo-parowa o sprawności 55%. Walka z węglem ma tylko i wyłącznie podłoże ideologiczne, niepoparte żadnymi wskazaniami technicznymi. Wystarczy w pełni wykorzystać nasz potencjał ciepłowniczy i rozwinąć kogenerację aby spalanie węgla w elektroenergetyce ograniczyć o połowę. Bez wyraźnego wzrostu zużycia gazu który powinien trafiać wyłącznie do EC małej mocy. Dodajmy do tego ekonomiczne spalanie ocieplonych w domach i uwolnimy się od pyłów w domowych kotłów.

Marek
wtorek, 5 lutego 2019, 08:37

@Zielona energia Poczytaj sobie ile masz z takiej Soliny na przykład. Zresztą ona nie działa cały czas, bo to jest elektrownia szczytowo - pompowa. Polska nie ma takich warunków jak Norwegia niestety, dlatego na hydroelektrownie nie bardzo można tutaj stawiać.

As
wtorek, 5 lutego 2019, 07:05

Nie można brać poważnie obietnic wyborczych partii , które z urzędu muszą różnić się od konkurencji. Chociaż w Polsce zamykanie idzie lepiej niż otwieranie czegokolwiek.

Bartek
wtorek, 5 lutego 2019, 07:04

Jak to kopalnie nie emitują zanieczyszczeń ? A metan uwalniany z węgla na hałdach ?

Nie dla dużej retencji
wtorek, 5 lutego 2019, 01:59

Do szept: Zgadzam się, kontrowersyjna energetyka jądrowa w dobie masowej dewastacji zasobów przyrodniczych jest najrozsądniejszym wyborem pod względem relacji : koszt ekologiczny do ilości wytworzonej stabilnej i przewidywalnej mocy. Wiatraki, panele i inne technologie należy rozwijać i promować, ale pamiętać o tym że nie są to przewidywalne w pracy i długowieczne instalacje. Tylko wspieranie nauki da szansę wyjść z tego impasu i stosować nowatorskie źródła energii. I wystrzegać się budowy dużych zapór, które są pomylonym projektem w realiach krajów , których rzeki z przyczyn naturalnych mają tendencję do zamulania takich konstrukcji , a przy okazji stanowią o bagactwie zasobów naturalnych danego kraju (jak w Polsce).

Nie dla dużych zapór
wtorek, 5 lutego 2019, 01:48

Duże elektrownie wodne w warunkach nizinnej Polski, być może są opłacalne pod kątem ekonomicznym, natomiast od strony ekosystemu wodnego dewastują bezpowrotnie środowisko (eksterminuje cenne z punktu widzenia biologii zespoły roślin i zwierząt). W np. takiej Norwegii rzeki to gwałtowne strumienie płynące ,,po skałach". Tam dno stanowi rumosz skalny. Co innego w Polsce, dno ma małe frakcje, cząstki dna są unoszone w dół rzeki. To skutkuje tym, że sedymentuje pod zaporą wypłycając zbiornik retencyjny. Do tego dochodzi kwestia utraty pojemności wodnej środowiska na przyjęcie wód powodziowych, gdyż paradoksalnie duża retencja wręcz pogarsza w makroskali warunki wodne. Nie traćmy ostatnich naturalnych odcinków rzek, jeśli nie przemawia do Was argument etyczny wobec nautry, to niech przemówi rozsądek: prędzej czy później zapory się zamulają , jak również zanika drożność szlaku żeglownego dla rekreacyjnej turystyki (a turystyka ze względów walorów przyrodniczych jest mocnym atutem wobec państw zachodnich). Nie wspominając o rybactwie - jeszcze po wojnie odławiano setki ton węgorzy i jesiotrów , które stanowiły pokaźne przychody. Zapory dokończą dzieła dewastacji zasobów ryb.

Zielona energia
poniedziałek, 4 lutego 2019, 21:53

To wszystko prawda. Jednak odwrót od energetyki opartej na węglu jest nieunikniony! Nie jestem przeciwny elektrowni atomowej jednak koszt jej budowy jest bardzo duży. Uważam, że inwestując te pieniądze w energetykę odnawialną jesteśmy w stanie za te pieniądze "wydusić" więcej megawatów! A Polsce są warunki na budowę dwóch-trzech elektrowni wodnych. Resztę można by przeznaczyć na ZNACZNE dopłaty dla lubi, którzy chcą zainwestować np w fotowoltaikę czy prywatne nieduże elektrownie wiatrowe lub wodne.

sd
poniedziałek, 4 lutego 2019, 21:01

Istnieją superczyste metody spalania węgla kamiennego (nawet z wychwytem co2) a moc nowoczesnego bloku węglowego jak np. Kozienice (1050MW) dorównuje mocy bloków jądrowych (ok 1200MW w białoruskim Ostrowcu). Odejście Niemiec od węgla kamiennego przy rozbudowie potencjału wydobywczego węgla brunatnego jest decyzją geopolityczną obliczoną na energetyczne uzależnienie innych państw. Kilkadziesiąt lat przygotowywali się do dekarbonizacji by innym państwom dawać 2x mniej czasu. Unia otwarcie mówi że nie zgadza się na ekologiczne spalanie węgla kamiennego. Ciekawe dlaczego ? :) Niestety jak na razie mamy jesień amerykańskiego LNG i uzależnianie Polski od amerykańskiego gazu. Inna sprawa że to co proponuje Biedroń to typowy lewicowy bełkot i zgoda z autorem powielanie niemieckiej strategii dekarbonizacji. Problem w tym że Niemcy od wielu lat przygotowywały się do ogłoszenia odejścia od węgla kamiennego. Ponad 25 lat zajęło im uzyskanie ok 40% mocy ze źródeł odnawialnych destablizując przy okazji systemy energetyczne państw ościennych gdyż w czasie sztormów na Morzu Północnym pojawiały się gigantyczne nadwyżki mocy za zużycie których Niemcy powinni płacić np Polsce. To dlatego na granicy zachodniej (za czasów rządów PO !!!) zainstalowano systemy blokujące "rozpływ" energii z zachodu ! Niemiecka dekarbonizacja była cudzą stratą pisana. Dziś Niemcy przygotowujące się od ponad 30 lat do wyścigu o "dobro" klimatu siedzą w blokach startowych narzucając innym warunki wyścigu. Warto dodać że ponad 70% emisji CO2 nie podlega jakiejkolwiek redukcji a skala redukcji UE (ok 2% w skali globu) jest śmieszna i zostanie od razu zagospodarowana przez kraje BRICS !

Szept
poniedziałek, 4 lutego 2019, 20:34

Nasz sympatyczny skądinąd kraj niestety przespał czas na zmiany w energetyce. Powinniśmy mieć już dziś 4-5 elektrowni jądrowych, zapewniających tani, ekologiczny prąd, przypominam że Żarnowiec był w większości skończony. Nasze podejście do energetyki świetnie obrazuje to co zrobiliśmy z 4 reaktorami zakupionymi za ciężkie pieniądze dla Żarnowca - 2 zezłomowaliśmy, 1 robi za eksponat w muzeum na Węgrzech, a ostatni za symboliczną złotówkę sprzedaliśmy do Finlandii. Czemuś biedny, bom głupi, czemuś głupi, bom biedny - pasuje jak ulał. Autor artykułu poza czepianiem się Biedronia (nie każdy musi każdego lubić) nie proponuje niczego konstruktywnego. Panie Wiech Biedroń ma jakiś pomysł na energetykę, pan zdaje się chce utrzymać stan obecny co doprowadzi nasz kraj do zapaści gospodarczej z uwagi na rosnące ceny prądu. Poza tym nikt nam nie każe kupować ruskiego gazu, możemy pobudować BaltikPipe i jeszcze z 3-4 terminale i kupować w większych ilościach drogi gaz od Norwegii i USA. Panie Wiech nikt nam nie każe wzorować się na Niemcach i stawać się mocarstwem ekonomicznym, możemy nadal robić to w czym jesteśmy najlepsi - ponarzekać że wszyscy wkoło przeciwko nam spiskują i nas oszukują. Brutalna prawda jest taka, że bidne kraje mają tylko jedna drogę w energetyce - atom.

Stefan
poniedziałek, 4 lutego 2019, 19:29

"Problem rozwiązać ma gaz. Niestety, według tego, co mówią ludzie Biedronia, ma to być prawdopodobnie gaz rosyjski" Bardzo rzetelna analiza :(, to nie ekipa Biedronia mówi o gazie rosyjskim tylko autor wysnuwa przypuszczenie. A jakoś autorowi nie przeszkadza, że od 3 lat uzależniamy się od rosyjskiego węgla i kupujemy go coraz więcej. Rzetelna analiza, czy tendencyjny artykuł?

www
poniedziałek, 4 lutego 2019, 18:26

Każdy w Polsce może takie hasełka rzucić co to niby nie zrobi. Szkoda, że Pan Biedroń swojej kamapnii nie rozpoczął np. na Śląsku. Ciekawe co na jego postulaty odpowiedzieliby ślązacy i górnicy w których to pracuje około 80 tyś. osob. Że niby po 2035r. wszyscy będą pracować przy OZE przy budowie wiatraków czy też kładzieniu na dachach ekranów fotowoltanicznych.

Niuniu
poniedziałek, 4 lutego 2019, 18:26

Dziś jesteśmy zależni od dostaw nie tylko gazu ale i węgla z Rosji. To jeśli zostanie tylko gaz to będzie zdecydowanie lepiej. Ale za to czeka nas kryzys emerytalny bo drastycznie i wbrew ineresom ekonomicznym Polski drastycznie wydłuży się średnia życia emerytów. I skąd weźmiemy dla nich na wieloletnie emerytury? To już lepiej jak teraz - nadal truć społeczeństwo spalając węgiel. Ale jest super.

Marek Kolkowski
poniedziałek, 4 lutego 2019, 18:21

Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie ale lubię rozszerzać swoją wiedzę... Myślę że problem z polską energetyka rzeczywiście istnieje. Pan się rozprawia z programem pana Biedronia. Pana wypowiedź jest bardzo spójna.Bardzo brakuje mi w niej pańskich postulatów rozwiązania istniejącego niewątpliwie problemu.

robert
poniedziałek, 4 lutego 2019, 18:15

Mało poważny artykuł. Ile Polska energetyka zużywa dziś gazu? Niech w 2035 zużywa 25 mld m3, baltic pipe 10 mld m3, gazoport po rozbudowie 7.5 mld m3, dobudować drugi gazport tej samej wielkości i w sumie mamy 25 mld m3 spoza rosji, do tego dochodzą połączenia gazowe z litwą, ukrainą, czechami, słowacją i niemcami, kupujemy na giełdzie gaz i nie martwimy się o to kto będzie go wydobywał. A jak w 2035 roku jamał będzie jeszcze działał to trudno powiedzieć, że to będzie uzależnienie od Rosji... Warto też policzyć ile to ma kosztować, jeśli firmy zbudują bez dopłat wiatraki to podatnika nie kosztuje to nic, a za bloki atomowe trzeba zapłacić 200 mld złotych, plus kredyt drugie tyle. Skala nieporównywalna. Nie bardzo rozumiem na czym polega problem autora z odejściem od węgla w ciepłownictwie? Elektrociepłownie nie muszą być na węgiel, można spalać pellet, pgnig rozbudowuje gazociągi itd... Jak dla mnie to autor wykazuje się niczym nieuzasadnioną wiarą w to, że unia która zmierza do odejścia od węgla nie zrobi niczego, żeby w polsce uniemożliwić wykorzystanie węgla. Nowa wersja bat, zakaz węgla dla ciepłownictwa i polskie elektrownie i elektrociepłownie kończą produkcję...

docent maciek lubicz
poniedziałek, 4 lutego 2019, 18:01

jaki program? to co on glosi to garsc pustych sloganow. odejscie od wegla i przejscie na energie ze zrodel odnawialnych... podniesienie placy minimalnej... jak on chce to sfinansowac? wiecej kasy w budzecie moze byc tylko poprzez podwyzke podatkow albo ciecia w administracji. na to 2 nigdy sie nie zdecyduje wiec zostanie podwyzka podatkow. ale wtedy podniesienie placy minimalniej niewiele pomoze bo po opodatkowaniu kasy w kieszeni nie zostanie wiecej :D poza tym, jak on chce wyprodukowac tyle czystej energii zeby odejsc od wegla? tego juz nie prezycuje. na moje to zwykly populista siejacy hasla ktore sa na czasie, ale nie ma realnego planu jak to co mowi zrealizowac.

jan
poniedziałek, 4 lutego 2019, 16:01

przecież powiedział że trzeba sie przytulać do siebie to przytulajmy sie do siebie nie będzie potrzeba tyle grzać i zaoszczedzimy prądu i gazu no too do przytulania sie marsz

Adam
poniedziałek, 4 lutego 2019, 15:55

Trzeba budować elektrownie jądrowe, farmy fotowoltaiczne i farmy wiatraków to nie będziemy uzależnieni od nikogo do 2035 roku jest czas na to ale trzeba działać szybko nie ma na co czekać.

L77
poniedziałek, 4 lutego 2019, 15:52

Mam pytanie do Autora tekstu. Czy może Pan wskazać choćby kierunki transformacji energetycznej, która prowadziłaby do dekarbonizacji ( miarę pełnej - maksymalny poziom użycia węgla w miksie 10-15%) polskiej elektroenergetyki w perspektywie 2-3 dekad (powiedzmy 2035-2045)? Czy też mam rozumieć, że węgiel Pana zdaniem jest absolutnie niezastępowalny i nie ma alternatyw?

Marek
poniedziałek, 4 lutego 2019, 15:36

Tak to jest, kiedy zamiast przesłanek racjonalnych dochodzą do głosu przesłanki ideologiczne. Na szczęście ani ten pan, ani jego partia w Polsce raczej rządzić nie będzie.

PiotrEl
poniedziałek, 4 lutego 2019, 15:25

Przecież gazu z USA dla całej Europy starczy zamiast Ruskiego! Czyli tak ponad 180 mld m3. Tak Polska od lat twierdzi. To niech ten gaz kupi i UE sprzeda. To dopiero będzie zysk! Na 1000 ++ starczy.

Wyborca
poniedziałek, 4 lutego 2019, 15:08

Czym tu się przejmować, ja się mogę założyć że Pan Robert premierem jednak nie zostanie, wiosna w 2019 będzie miała 6%, a później nastanie zima - 2/3 % poparcia jak wszystkie takie wydmuszki.

Parkiet
poniedziałek, 4 lutego 2019, 15:03

Wystarczy nie głosować na "Wiosnę" i nie będzie "poważnego problemu". A dodatkowo niech obieca że za 2 lata Polska będzie mieć Niemieckie PKB.

Radek
poniedziałek, 4 lutego 2019, 14:25

Cytuję: "Takie podejście niweczy praktycznie wysiłki obecnego rządu w Warszawie, który intensywnie działa na rzecz uniezależnienia Polski od dostaw z Rosji (m.in. poprzez projekt systemu Baltic Pipe i rozbudowę Terminala w Świnoujściu)." A czy autor może wyjaśnić, dlaczego podejście, o którym wspomina niweczy wysiłki obecnego rzędu w Warszawie? :) Pytam ponieważ uważam, że jak najszybsze odejście od węgla jednak pozytywnie wpłynie na zdrowie obywateli. A wydaje mi się, że to ich dobro jest dobrem nadrzędnym :)

rysh
poniedziałek, 4 lutego 2019, 14:11

sama prawda, tylko prawda!

Tweets Energetyka24