Nord Stream 2 ominie Danię? Plan czy gra pozorów? [KOMENTARZ]

8 października 2019, 10:03
ns2
Fot.: Flickr.com

Jeśli Dania nadal będzie zwlekała z wydaniem zgody na budowę Nord Stream 2, gazociąg ominie ją przez "wody neutralne" - ogłosił przewodniczący rady dyrektorów Gazprom Wiktor Zubkow. Problem polega na tym, że nie ma takich wód w okolicach Bornholmu. Którędy zatem może biec Nord Stream 2?

"Dania powinna zrozumieć, że nie istnieją żadne obiektywne przyczyny, dla których których projekt (Nord Stream 2) nie miałby uzyskać zgody (na budowę na obszarze duńskiej wyłącznej strefy ekonomicznej - red.). Tym bardziej, że dosłownie na dniach wydano zgodę na przebieg gazociągu biegnącego z Norwegii do Polski, dlatego powinni wydać zgodę, zobaczymy. Jeślinie - obejdziemy, obejdziemyduńską wyłączną strefę ekonomiczną, będzie dłużej, będzie drożej, ale to jest gaz dla Europy i dziwne, że taka sytuacja ma miejsce" - powiedział podczas Rosyjskiego Tygodnia Energetycznego przewodniczący rady dyrektorów rosyjskiej spółki Gazprom Wiktor Zubkow.

"Obejdziemy przez wody, które są neutralne." - dodał Zubkow.

Wypowiedź Zubkowa jest interesująca z kilku powodów. Nie jest nim oczywiście jego zaskoczenie oporem ze strony Danii czy Polski, które nie są zainteresowane zwiększeniem uzależnienia państw europejskich poprzez budowę Nord Stream 2, do czego ma służyć ten projekt.

Nie jest również zaskakujące stwierdzenie, że projekt będzie droższy i jego powstawanie potrwa dłużej. Gazociąg pierwotnie miał zostać oddany do użytku jeszcze na początku 2020 roku. Już teraz w oficjalnym harmonogramie Nord Stream 2 AG możemy przeczytać, że nastąpić to może dopiero w drugiej połowie 2020 roku.

Nawet jednak ta data jest zagrożona z uwagi na takie okoliczności jak przedłużający się opór Danii, która bardzo skrupulatnie studiuje rosyjski wniosek o wydanie zgody na przebieg Nord Stream 2 przez jej wyłączną strefę ekonomiczną. I choć zgodę najprawdopodobniej wydać będzie musiała, to może to trwać stosunkowo długo.

O wysokich kosztach Nord Stream 2, które wręcz czynią ten projekt nieopłacalnym, mówiono dużo wcześniej. Najgłośniejszym przykładem była publikacja raportu poświęconego inwestycjom Gazpromu w nowe projekty przesyłowe przez bank Sberbank CIB. Rosyjscy analitycy wprost odradzali potencjalnym inwestorom lokowanie pieniędzy w Gazprom z uwagi na długi okres zwrotu inwestycji oraz opracowanie ich w taki sposób, aby przede wszystkim zyskali na nim bliscy Putinowi oligarchowie.

Ciekawe w wypowiedzi Zubkowa jest jednak sformułowanie o planowanym "ominięciu Danii". Jeśli bowiem spojrzymy na mapę Bałtyku w okolicach Bornholmu - właśnie ten odcinek Nord Stream 2 pozostał do wybudowania - zauważymy, że nie ma w tej okolicy ani skrawka morza otwartego, czyli realnie neutralnych obszarów, z których każde państwo może korzystać na równych prawach.

Można zatem pokusić się o hipotezę, że Wiktor Zubkow nie posiadał takiej wiedzy i zwyczajnie blefował, aby jedynie utwierdzić opinię publiczną w przekonaniu, że Rosja jest przygotowana na każdą okoliczność, a opór Danii jest bezcelowy.

Wysoce prawdopodobna jest również wersja, zgodnie z którą Zubkow miał na myśli konkretne rozwiązanie zamiast duńskiego wariantu przebiegu Nord Stream 2. Oczywiście z góry odrzucić należy przebieg gazociągu przez polską wyłączną strefę ekonomiczną. Procedura wydawania zgody w tym przypadku najprawdopodobniej nie przebiegałaby sprawniej niż w Danii.

Zostaje tylko jeden wariant - przebieg Nord Stream 2 przez szwedzką wyłączną strefę ekonomiczną.

Na takie rozwiązanie wskazywałby również fakt, że Reuters dotarł do konkretnych liczb odnośnie alternatywnego przebiegu kontrowersyjnego gazociągu. Mowa o dodatkowych 560 mln EUR (początkowy budżet 9,5 mld EUR) i opóźnieniu o 8 miesięcy.

Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jednak kompilacja obu wariantów - Zubkow blefował, mając jednak konkretny plan w zanadrzu.

Wytyczenie trasy po szwedzkich wodach terytorialnych byłoby wyjątkowo trudne z uwagi na to, że wymagałoby przeprowadzenia skomplikowanej procedury badawczej i uzyskiwania zgód od nowa. Jednocześnie wciąż nie byłoby gwarancji, że Szwecja takiej zgody udzieliłaby stosunkowo szybko.

Budowa gazociągu na tym obszarze byłaby również bardzo uciążliwa dla ruchu morskiego, ponieważ odbywałaby się wzdłuż intensywnie uczęszczanego szlaku żeglownego. W dodatku dwukrotnie by go przecinała. Co więcej, gazociąg biegnąc tym szlakiem przecinałby o wiele więcej podwodnych kabli energetycznych i telekomunikacyjnych.

Te czynniki sprawiają, że koszty budowy Nord Stream 2 znacząco by wzrosły, a same prace konstrukcyjne mogłyby trwać nawet dłużej, niż w przypadku oczekiwania na zgodę Danii.

Rosja jest zatem, najprawdopodobniej, skazana na oczekiwanie na duńską zgodę, a wystąpienia takie jak Zubkowa, mają na celu jedynie wywarcie wpływu na duńską opinię publiczną i administrację, aby ta wydała zgodę jak najszybciej.

Gazociąg Nord Stream 2 jest już gotowy w 83%. Obecnie nie otrzymał pozwolenia na budowę jedynie od Danii, w związku z czym prace na obszarze duńskiej wyłącznej strefy ekonomicznej wciąż nie ruszyły.

KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Niuniu
środa, 9 października 2019, 15:12

mc - Rosja płaci Ukrainie do tego może się okazać, że do tych 3 mld dolarów rocznej opłaty dojdzie kilkadziesiąt kolejnych których domaga się Ukraina w międzynarodowych arbitrażach. A w wyłącznej strefie ekonomicznej danego państwa faktycznie inne państwa mogą budować i eksploatować infrastrukturę przesyłową i to Państwo nie może im odmówić na to zgody ale też nie jest określone jak długo może rozpatrywać odpowiednie zgłoszenie. Dania właśnie z tego korzysta czyli "rozpatruje" wnioski Gazpromu. A co do morza Kaspijskiego to całkiem niedawno w 2018r wszystkie Państwa leżące nad nim podpisały stosowną konwencję uznającą morze Kaspijski za akwen wewnętrzny i zezwalającą tylko ich okrętom wojennym na pływania po nim (tak w skrócie). Z dokumentu wynika, że główny obszar powierzchni wód Morza Kaspijskiego pozostanie w powszechnym użytku stron, a dno i podglebie zostanie podzielone między sąsiadujące ze sobą państwa na działki w drodze porozumienia między nimi na podstawie prawa międzynarodowego. Żegluga, rybołówstwo, badania naukowe oraz układanie rur na dnia akwenu będą się odbywać zgodnie z ustaleniami stron. Podczas realizacji zakrojonych na wielką skalę projektów morskich musi zostać uwzględniony czynnik ekologiczny. Jeden z punktów konwencji przewiduje zakaz stacjonowania na Morzu Kaspijskim sił zbrojnych krajów spoza kaspijskiej piątki, która jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo na morzu i zarządzanie jego zasobami. Kiedyś Morze Kaspijskie dzieliły między siebie Związek Radziecki i Iran, ale wraz z rozpadem ZSRR i powstaniem Rosji, Kazachstanu, Azerbejdżanu i Turkmenistanu sytuacja się skomplikowała. Po 26 latach Państwa te wraz z Iranem ustaliły, że nie będzie ono ani jeziorem, ani morzem. Oczywiście USA oficjalnie zignorowało podpisany dokument ale ponieważ nie ma jak tam przerzucić swoich lotniskowców to de facto nic nie ma do gadania.

mc.
poniedziałek, 14 października 2019, 00:58

Panie Niuniu - gazociąg NS2 nie powstaje dlatego że można będzie "coś zaoszczędzić". Wręcz przeciwnie - koszty nie mają żadnego znaczenia. gazociąg NS2, podobnie jak NS1 powstaje by wypłacić duże pieniądze... Pan były kanclerz i jego klasa polityczna bardzo na to liczą. Ekologia, oszczędności - naprawdę sądzisz że polityków to interesuje. cytując pewnego 9naszego) polityka: Kasa Misiu, tylko kasa.

Katon
wtorek, 15 października 2019, 01:39

Masz rację "kasa Misiu, tylko kasa". A ta kasa to 3 mld USD którą Rosja płaci co roku Ukrainie za tranzyt gazu. Zakładając że ten gazociąg będzie pracował 50 lat, to Rosjanie zaoszczędzą na tranzycie 150 mld USD. Odejmij od tego 10 mld które pochłonie budowa, wynik tego odejmowania to zysk Rosji. Tak że Panie mc. Ma Pan całkowitą rację, tutaj liczy się tylko kasa.

mc.
środa, 16 października 2019, 01:40

Niestety to ja mam rację. W grudniu 1999 roku Rosjanie rezygnują z budowy drugiej nitki gazociągu Jamał. Zamiast tego podejmują decyzję o budowie NS1. Czyli zamiast gazociągu "ziemnego" budują wielokrotnie droższy podmorski. Dodatkowo zbudowany już odcinek Jamału był wyposażony w pompy i inne urządzenia które obsłużyłyby drugą nitkę gazociągu. Dodatkowo opłaty za przesył gazu przez Polskę były znikome. Dodatkowo gazociąg przebiegający przez Białoruś bardzo szybko stał się własnością Gazpromu. Bardzo Proszę by Panowie Katon i Niuniu wyjaśnili mi dlaczego rezygnujemy z niższych kosztów by ponieść wyższe i uzyskać te same moce przesyłowe ? Kasa Misiu, Kasa - dla "Przyjaciół"

Kiks
czwartek, 10 października 2019, 13:13

Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? NS2, a ty o Morzu Kaspijskim?

Prawo morza
wtorek, 8 października 2019, 15:42

W wyłącznej strefie ekonomicznej inne państwa mogą układać kable, rurociągi

rafal
wtorek, 8 października 2019, 15:22

Możecie zacytować prawo według którego żeby położyć rurociągi w strefie ekonomicznej jest potrzebna zgoda państwa do którego należą. PS. Dlaczego Waszym zdaniem Rosja nie chce uznać statusu Morza Kaspijskiego jako "morze".

Jerzy Artur Konopko (@ArturJerzy)
wtorek, 8 października 2019, 15:11

Nie można wykluczać siłowego wejścia w polską strefę z propozycją "rozliczenia się" później. Konieczność nie zna prawa i prowadzi do casus belli przy okazji nieuzgodnienia skrzyżowania obu NS z Baltic Pipe. !

prawieanonim
środa, 9 października 2019, 18:19

Niczego nie trzeba uzgadniać przy krzyżowaniu rurociągów na wodach międzynarodowych. Wystarczy jedynie zachować odstęp kilku metrów dla zachowania pasa technicznego robiąc podkop lub specjalny pomost.

Komentator
wtorek, 8 października 2019, 14:24

Kilka uwag do treści artykułu. Obok Bornholmu jak najbardziej da się poprowadzić ten gazociąg bez zgody Danii. Trasa wiedzie przez wyłączną duńską strefę ekonomiczną, to w tym przypadku otwarte wody międzynarodowe (patrz "prawo morza"). Dalej, takie obejście to kilkadziesiąt km i kilkaset mln dolarów więcej, jednakże to tylko kilka procent całkowitego kosztu i czasu budowy. Co do nieopłacalności tej inwestycji. Całkowity koszt budowy NS2 to dziesięć mld dolarów, sporo. Tylko że żywotność tego gazociągu to 50 lat. Dzięki niemu, Rosja zaoszczędzi około 3 mld dolarów roczne na opłatach tranzytowych, czyli ta rura zwróci się po około trzech i pół roku. Przez czterdzieści sześć i pół roku, Rosja jest do przodu trzy mld dolarów rocznie. Faktycznie bardzo nieopłacalny projekt.

GB
czwartek, 10 października 2019, 13:56

Zgoda jest wymagana - W przypadku wykonywania prawa układania podmorskich kabli i rurociągów państwo prawo to wykonujące musi jednak ustalić przebieg instalacji z państwem nadbrzeżnym w taki sposób, by nie naruszać praw państwa do korzystania ze swojej WSE.

Komentator
niedziela, 13 października 2019, 21:54

Gdzie w Konwencji Jamajskiej jest taki zapis? Przecież jej treść jest jednoznaczna. Są w niej określone wyraźnie prawa państwa do którego należy wyłączna strefa ekonomiczna, a także wyraźnie napisano: "Poza WYMIENIONYMI wyłącznymi prawami państwa nadbrzeżnego, wszystkie państwa na jednakowych zasadach, korzystają z wolności morza pełnego, w tym z wolności żeglugi, przelotu, układania kabli i rurociągów". "POZA WYMIENIONYMI WYŁĄCZNYMI PRAWAMI PAŃSTWA NADBRZEŻNEGO..". Te wyłączne prawa zostały w tej konwencji wyraźnie określone i nie ma tam najmniejszej wzmianki o tym, że państwo nadbrzeżne ma prawo decydować o tym, czy ktoś może tam kłaść kable czy rury. A poza tymi, ściśle określonymi prawami, to otwarte wody międzynarodowe. Kto ma wyrażać zgodę na układanie kabli i rurociągów na otwartych wodach międzynarodowych?

GB
poniedziałek, 14 października 2019, 11:30

No właśnie tu - musi być zgoda państwa nadbrzeżnego bo przykładowo położenie rurociągów może zakłócić rozród krewetek koło Bornholmu, a to uderzy w łowców krewetek na Bornholmie. Oczywiście zamiast krewet i ich terenów lęgowych może chodzić o karpia morskiego, czy innego pstrąga. Dlatego Dania musi przeprowadzić dogłębne badanie, kilku może kilkudziesięcio letnie aby zbadać wpływ budowy rurociągu na pogłowie syren.

Komentator
poniedziałek, 14 października 2019, 21:01

Czy tak trudno zajrzeć do Konwencji Jamajskiej? Jaka to wolność "pełnego morza" zapisana w tej konwencji, skoro trzeba pytać kogoś o zdanie? Widzisz z jednej strony mamy międzynarodową konwencję, podpisaną pod patronatem ONZ i ratyfikowaną przez prawie dwieście państw, w której jest napisane wyraźnie, że w tej kwestii panuje pełna wolność, z drugiej, twoją naciąganą jak gumka od bielizny pokrętną argumentację. Jak myślisz, co jest bardziej wiarygodne? Zresztą, ta konwencja gwarantuje również w wyłącznych strefach ekonomicznych wolność żeglugi i przelotu. Czy twoim zdaniem, Dania może również zakazać żeglugi (bo również może źle wpływać na samopoczucie krewetek), lub przelotu, bo samoloty płoszą ptaszki i rozpatrywać wniosek o przepłynięcie kontenerowca dopóki nie przeprowadzi dogłębnych, wieloletnich badań dotyczących wibracji akurat tego silnika okrętowego na samopoczucie bałtyckich śledzi? Zmartwię cię, zgodnie ze wspomnianą konwencją nie ma takiego prawa.

GB
wtorek, 15 października 2019, 08:37

Zmartwię cię zapewne, ale jak widać zgoda Danii jest wymagana. Gdyby nie to Rosja i Niemcy już by tam, lub nawet w naszej strefie budowały ten rurociąg. Musisz po prostu bardziej zrozumieć prawo morskie. To proste budowa czegokolwiek nie może naruszać interesów ekonomicznych państwa nadbrzeżnej i to ono wydaje pozwolenie.

Komentator
środa, 16 października 2019, 08:30

No, jestem pod wielkim wrażeniem twojej znajomości tego prawa, tylko nie mogę zrozumieć dlaczego ta twoja wielka znajomość zagadnienia nie pozwala ci przytoczyć odpowiedniego zapisu z tego prawa? Zamiast tego, przytaczasz oderwane od rzeczywistości argumenty. Cóż to znaczy, że "już by tam byli, lub budowali nawet w polskiej strefie ekonomicznej"? Widziałeś kiedyś mapę Bałtyku? Po co mają budować w polskiej strefie ekonomicznej, a nie np w meksykańskiej? Budowa jednego km tego gazociągu to koszt około 9 mln dolarów, dlatego układa się go najkrótszą możliwą trasą. Resztą rządzi po prostu zwykły harmonogram. Zakończenie budowy jest planowane do końca tego roku, i moment ostatecznej decyzji jeszcze nie nadszedł. Konsorcjum budujące ten gazociąg wciąż jeszcze czeka na zgodę Danii na budowę na duńskich wodach terytorialnych, to najkrótsza (i najtańsza) możliwa trasa. Jeżeli tej zgody nie będzie, po prostu w odpowiednim momencie skręcą ułożą go w duńskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Warto zaczekać jeszcze kilka tygodni aby zaoszczędzić kilkaset mln dolarów, tym bardziej, że nie zagraża to harmonogramowi.

MacGawer
środa, 9 października 2019, 10:53

3 mld za tranzyt to był czysty zysk Ukrainy czy zawiarał w sobie koszt obsługi (tłoczenie, magazynowanie)? Czy licząc czas zwrotu wziąłeś pod uwagę większe zużycie gazu podczas transportu via NS2? Najprawdopodobniej nie i dlatego uważasz, że to taki genialny projekt. Skoro tak proponuję abyś zainwestował w Gazprom, w końcu to taki doskonały biznes!

Komentator
czwartek, 10 października 2019, 09:25

Tak, to był praktycznie czysty zysk, Ukraina nie inwestowała tych środków w infrastrukturę gazową tylko je praktycznie przejadała, dlatego ta infrastruktura jest w takim stanie w jakim jest. Zresztą, te trzy mld rocznie to był koszt Gazpromu, to na co Ukraina wydawała te pieniądze nie ma dla Rosjan żadnego znaczenia. Uwagi że poprzez tłoczenie gazu przez Bałtyk rośnie jego zużycie, chyba do końca nie przemyślałeś, jest dokładnie odwrotnie, z wiadomych powodów. I na koniec, nikt z nas nie ma dostępu do tajnych danych biznesowych, możemy jedynie opierać się na tych powszechnie dostępnych, lecz nie jest to chyba taki zły interes, skoro inwestują w niego czołowe koncerny energetyczne Europy, chyba że wiesz o czymś, o czym nie wiedzą szefowie tych koncernów. Gdybym miał "na kupce" wolny milion dolarów, to myślę że Gazprom byłby o wiele lepszą inwestycją niż Naftohaz. Jedno mnie jeszcze zastanawia, troska o finanse Gazpromu wyrażana przez przeciwników Rosji. Przecież gdyby Rosjanie topili bezproduktywnie miliardy w bałtyckim piachu, to wszyscy którym nie podoba się Rosja powinni bić brawo i skakać z radości. Nie daje ci do myślenia to, że jest dokładnie odwrotnie?

Wiktor Kolumb
środa, 9 października 2019, 00:46

zależy ile gazu jeszcze przesyłają Tu nie o opłaty chodzi.

Kiks
wtorek, 8 października 2019, 23:57

Litości. Skoro to tak opłacalne to musieli szukać ryzykantów, którzy wyłożą kasę. I nie chodzi mi o próby obejścia blokady inwestycyjnej.

mc.
wtorek, 8 października 2019, 21:24

A komu Rosja płaciła te 3 mld dolarów rocznie za przesyłkę gazu ? Bo my zarabialismy 21 mln płn rocznie.

Ania
środa, 9 października 2019, 14:43

To tym bardziej.

Xd
środa, 9 października 2019, 08:07

Jak na tym portalu pisano ukrainie za ok 60mld m3 rocznie

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24