Czy górnicy są jak dzieci?

13 czerwca 2016, 17:26
fot. Justin Henry / Flickr

Zastanawiam się, dlaczego wszystkie rządzące ekipy od wielu lat mydlą górnikom oczy. Czy faktycznie chodzi tylko o strach przed paleniem opon przez związki zawodowe w Warszawie, czy jest jeszcze jakiś inny powód? – pisze Karolina Baca-Pogorzelska w swoim blogu na Energetyka24.com.

Czytam sobie plany łączenia kopalń w Polskiej Grupie Górniczej i coraz bardziej się dziwię. Nie, nie samej idei, bo ta ma przecież dać spółce dodatkowe oszczędności, których niewiele udało się zapewnić kwietniowym porozumieniem ze stroną społeczną. Dziwię się po prostu, że w górnictwie, które jest robotą twardzieli, mamy tyle owijania w bawełnę.

No bo jak inaczej nazwać strach przed jednoznacznym stwierdzeniem – zamykamy kopalnię, bo nie mamy wyjścia, jeśli chcemy uratować inne. Ba, mieliśmy już wygaszanie i wyciszanie. A teraz będziemy mieć zamykanie przez łączenie.

Tak jest m.in. w przypadku „Pokoju”. Kopalnia ta, typowana do likwidacji w styczniu 2015 r., uciekła spod topora. Ale tylko dlatego, że strajkujący na dole odmówili wyjazdu na powierzchnię, jeśli „Pokój” nie zniknie z listy zamykanych zakładów. Dla świętego spokoju oczywiście ustąpiono i w planie ratowania Kompanii Węglowej i powstania Polskiej Grupy Górniczej „Pokój” wciąż był.

Teraz planowane jest jego technologiczne połączenie z sąsiednią kopalnią Bielszowice. Jaki jest tego cel? Wydobycie z kopalni Pokój zostanie przekierowane w przyszłym roku na magistralę taśmową kopalni Bielszowice. Nie będzie wykorzystywany szyb wydobywczy kopalni Pokój. Z ruchu wyłączony zostanie zakład przeróbki mechanicznej węgla kopalni Pokój i zostanie zlikwidowany. Zbędny majątek produkcyjny trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Czytaj – kopalnia Pokój będzie zamknięta. Ale przekaz brzmi – nie zlikwidujemy kopalni, tylko ruch (czyli część) kopalni zespolonej. Podobnych manewrów spodziewam się przy okazji łączenia innych zakładów PGG. Nie wiem tylko, czy taki przekaz jest faktycznie bardziej strawny dla górników, a w eter idzie najłagodniejsza wersja, czy może tylko mi się wydaje, że to „robienie z tata wariata”. 

Podobnie widzę sprawę kopalni Makoszowy przekazanej w ubiegłym roku do SRK. Dziś jej załoga protestuje, bo czuje się oszukana, bo przecież miało być szukanie inwestora, miały być drugie Brzeszcze (ta kopalnia najpierw skierowana do SRK została przejęta przez Taurona). A w porozumieniu z 17 stycznia 2015 r. wyraźnie zapisano, że ówczesny ruch Makoszowy (w Kompanii działała wtedy kopalnia dwuruchowa Sośnica-Makoszowy) trafi do SRK i będzie funkcjonował na podstawie unijnej dyrektywy, która zezwala na pomoc publiczną tylko dla zamykanych kopalń.
Jasne jest, że wyrażenie „likwidacja kopalń” to w górnictwie płachta na byka, bo związki zawodowe zawsze będą krzyczeć, że na żadną likwidację nie pozwolą. 

Tylko zastanawiam się, kto jeszcze kupuje taką infantylizację i eufemizację. Bo ja od dawna nie.

Zobacz także: Jak zepsuć kopalnię?

Zobacz także: Czy kopalnię Makoszowy czeka likwidacja?

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Logik007
poniedziałek, 13 czerwca 2016, 20:24

Przecież "łączenie kopalń" to to samo co "dobra zmiana" - łagodna nazwa dla likwidacji w pierwszym i nepotyzmu w drugim przypadku :). A że górnik to przeważnie wyborca PiSu to i lubi być oszukiwany i zwodzony przez swoich "bohaterów", socjalizm już to do siebie ma, że obiecuje złote góra a potem daje solidnego kopa jak się ktoś upomni o swoje obietnice.

scorpion
poniedziałek, 13 czerwca 2016, 20:24

Zalać g.... jak to kiedyś robili Niemcy i po kłopocie.

Max Mad
poniedziałek, 13 czerwca 2016, 18:59

Związki oferują poparcie polityczne za przywileje, bez kopali sporo z tych związków by została rozwiązana. A gdyby zostały rozwiązane to by spadła moc "sprawcza" Związków jako takich bo by mniej mogli ludzi wyprowadzić na ulicę. Więc Związki wspierają polityków lub zapewniają im spokój w zamian za profity finansowe i dotacje. Politycy łożą bo chcą mieć spokój i poparcie Związków w wyborach. System działa od dawna w taki sposób nieprawdaż? To że to chore to zupełnie inna bajka.

facepalm
wtorek, 14 czerwca 2016, 09:00

Nie wiem czemu ta kobieta wypowiada się na tematy na które nie ma pojęcia. Czemu "górnicy" (ponieważ nie mowa tu o górnikach, lecz o związkach zawodowych i administracji kopalnianej) boją się likwidacji? Ponieważ stracą pracę. Czemu połączenie kopalń i likwidacja jednej z nich pracy im nie zabierze? Bo cała narośl administracyjno-związkowa wtedy pracy nie straci. Po prostu. Górnicy pracujący na dole którym brakuje mniej niż 4 lata do emerytury pójdą na urlopy, ilość pracowników dołowych się zmniejszy, ale administracja pozostanie CAŁA. Jednym słowem na jednego górnika przypadać będzie jeszcze więcej pociotów. Taaaak... Górnik pracujący na 3 pracowników administracji sobie nie radzi, więc dajmy mu 5 pracowników, fucking logic. Ta kobieta chyba jeszcze myśli, że związki zawodowe bronią interesów górników - związki zawodowe już od lat chronią tylko WŁASNE interesy i interesy tzw. góry.

rmarcin555
wtorek, 14 czerwca 2016, 12:56

Tak, górnicy są jak dzieci. Na dodatek są to dzieci regularnie molestowane przez swoich liderów związkowych i polityków. Zły dotyk boli całe życie. I nie jest to niestety żart.

Tweets Energetyka24