Walc wiedeński na rosyjską nutę - austriacka prezydencja zagrożeniem dla polskiej chemii

16 lipca 2018, 09:39
840_472_matched__p4vavs_Kurtz
Fot.:Kremlin
  • Z 1. lipca Austria przejęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej
  • Niepokoi to polską branżę chemiczną, która obawia się, że kluczowa dla niej regulacja, czyli limity kadmu w nawozach fosforanowych, zostanie rozstrzygnięta na niekorzyść Polski
  • Niepokój ten mogą potęgować bliskie związki koalicji rządzącej z Rosją i fakt, iż austriacka minister odpowiedzialna za rolnictwo współtworzyła szkodliwy dla polskiej chemii projekt w komisji Parlamentu Europejskiego

Miesiące mijają, a los unijnych nawozów fosforanowych wciąż jest niejasny. Przepychanki, polityczne zagrywki i lobbing powodują, że decyzja w sprawie wprowadzenia limitów kadmu w nawozach fosforanowych została odsunięta na prezydencję Austrii w Radzie. Wszystko wskazuje na to, że taki obrót spraw jest niekorzystny dla polskiego sektora chemicznego.

W październiku minionego roku Parlament Europejski przyjął propozycję Komisji Europejskiej zmierzającą do wprowadzenia limitów kadmu w nawozach fosforanowych. Po ich wprowadzeniu, maksymalna dopuszczalna ilość kadmu na kilogram nawozu może wynosić 60 mg/kg. Po 3 latach wielkość ta zmniejszyć się ma do 40 mg/kg, by ostatecznie osiągnąć docelowe 20 mg/kg po 12 latach od wdrożenia nowego przepisu. Ostatnią przeszkodą do tego, aby te reguły stały się oficjalnie obowiązującym europejskim prawem, jest decyzja Rady Unii Europejskiej, czyli, innymi słowy, państw członkowskich. 

Zatwierdzenie tej regulacji może w efekcie utworzyć monopol dla Rosji w kwestii dostarczania unijnym firmom surowca do produkcji tego rodzaju nawozów kosztem państw afrykańskich. Tylko bowiem nasz wschodni sąsiad posiada zasoby i możliwości, aby produkować fosfor o niskiej zawartości kadmu. Eksperci nauk rolnych donoszą z kolei, że wszelkie ekologiczne aspekty proponowanego rozwiązania nie mają pokrycia w rzeczywistości – stężenie kadmu w glebie sukcesywnie spada, zbliżając się do poziomu, w którym deszcz usuwa wszelkie zagrożenie, nie zagrażając w ten sposób żyjącym w niej roślinom. 

Polscy producenci, z Grupą Azoty jako największym rodzimym producentem nawozów na czele, usilnie walczą o przekonanie swoich europejskich kolegów, że nowe regulacje są zupełnie niepotrzebne. Z informacji Energetyki24 wynika, że Azoty zrezygnowały z pomocy grup branżowych i postanowiły samodzielnie walczyć o swoje interesy w Brukseli.

Proponentami surowych regulacji są m.in. Finlandia, Holandia, Szwecja i Dania, czyli państwa, które mają najnowocześniejsze rolnictwo i rodzime regulacje, czasem nawet ostrzejsze od tych proponowanych na szczeblu unijnym. Jednocześnie Niemcy już zagwarantowały sobie dostawy nawozów z Rosji, co również zwiastuje zagrożenie poparcia projektu przez zachodniego sąsiada Polski.

Tymczasem państwa produkujące nawozy fosforanowe oraz ich główni klienci stanowczo sprzeciwiają się nowym regulacjom. Są to przede wszystkim Bułgaria, Węgry, Francja, Portugalia, Rumunia, Hiszpania, Wielka Brytania. Brytyjczycy wprost informują nawet, iż każdy limit poniżej 80 mg/kg będzie skutkował podwyżkami cen i oddaniem rynku walkowerem Rosjanom.

W całej tej zagmatwanej geopolitycznej rozgrywce kluczową rolę będzie zatem miało małe alpejskie państwo – Austria. W Wiedniu po zeszłorocznych wyborach do władzy doszła centroprawicowa koalicja Austriackiej Partii Ludowej z Austriacką Partią Wolności, na czele z młodym, 30 letnim wówczas, kanclerzem Sebastianem Kurzem. 

Tradycyjnie Austria, jako państwo neutralne militarne (nie będące członkiem NATO), posiada bliskie relacje z Federacją Rosyjską. Obecna koalicja rządowa wyniosła je jednak na wyższy poziom – FPO, czyli Austriacka Partia Wolności, to partia partnerska Jednej Rosji, czyli ugrupowania rządzącego Rosją. Ministrem odpowiedzialnym za rolnictwo jest zaś Elisabeth Kostinger, sekretarz generalna Austriackiej Partii Ludowej, która przed objęciem ministerialnej teki zasiadała w Parlamencie Europejskim, konkretnie zaś, w komisji… środowiska, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności (ENVI), czyli współautora uchwalonej w październiku 2017 roku dyrektywy. Jednocześnie, pani minister Kostinger pełni funkcję wiceprezydent Austriackiego Towarzystwa Rolników, które, podobnie jak niemieckie rolnictwo, przygotowało się już na nowe przepisy, osiągając porozumienie z rosyjskimi dostawcami.

Czy zatem fakt, iż decyzja ws. limitów kadmu zostanie podjęta najpewniej za austriackiej prezydencji powinna niepokoić? Na pewno obawiają się tego same Azoty, które publicznie informowały, iż „mroczne siły” przeciągają sprawę tak, aby przeniosła się ona na austriacką prezydencję. Od decyzji Parlamentu Europejskiego dokonała się także zmiana rządu na bardziej prorosyjski we Włoszech, gdzie premier Giuseppe Conte domaga się nawet zniesienia „bezwarunkowych” sankcji na Rosję.  

Warto jednak pamiętać, iż w Radzie UE, w przeciwieństwie do Rady Europejskiej, nie jest potrzebna jednomyślność, a jedynie większość kwalifikowana, więc nadzieja na uzyskanie wystarczającej liczby głosów jest ciągle żywa. Jedynym problemem jest fakt, iż aby do głosowania w ogóle doszło, państwo przewodzące pracom Rady UE musi dany temat wnieść do porządku obrad, a to może zwyczajnie nie nastąpić, jeśli Austriacy nie będą mieli wystarczającej ilości głosów po swojej stronie. 

Kwestia tak specjalistycznej uchwały jak ta o limitach kadmu w fosforanach pokazuje codzienność pracy Unii Europejskiej – współpraca państw o rzekomo zbieżnych celach coraz częściej przypomina negocjacje na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, gdzie wrogie sobie na co dzień państwa zawierają „pakty z diabłem”, aby osiągnąć jakiś międzynarodowy cel. Co może działać kilka razy do roku w polityce zagranicznej jest jednak tragedią przy codziennych, roboczych spotkaniach, na jakie są skazani członkowie Rady Unii Europejskiej. 

A na tym impasie tracą wszyscy – rolnicy, bo nie mogą zaplanować przyszłych wydatków. Konsumenci, bo wspomniani rolnicy mogą, w obawie przed wzrostem cen nawozów, wyprzedzająco wywindować ceny produktów rolnych. Najwięcej tracą jednak producenci nawozów – wiszące nad głową ostrze gilotyny pod nazwą limitów kadmowych nie pozwala spokojnie spać szefom działów Agro w takich firmach jak Grupa Azoty czy Anwil, i to mimo licznych ambitnych planów dywersyfikacyjnych. Czas wreszcie podjąć decyzję i zakończyć fazę spekulacji i niepewności.

KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Courre de Moll
wtorek, 17 lipca 2018, 16:14

@Niuniu Nie, to nie jest tak, że warto podejmować każde działania ograniczające ryzyko, choćby było nie wiem jak było ono \"hipotetyczne\". Nie każde, i nie każdym kosztem. Przykład: banany są radioaktywne. Czy mamy na wszelki wypadek zakazać importu bananów? Co prawda są radioaktywne tylko odrobinę, ale przecież \"hipotetyczne\" nowotwór może powstać nawet wskutek pojedynczego rozpadu jądra... Jednak takie podejście zapewne uznasz za paranoję. I słusznie. A więc podejmować działania ochronne należy racjonalnie - ważąc zyski i koszty, w oparciu o rzetelne badania.

tylko pytam
wtorek, 17 lipca 2018, 12:19

@Rex Chodzi o Nasze zdrowie, a nie o monopolizacje zakupów w Rosji. To może używajmy w celach konsumpcyjnych soli wypadowej, w końcu jest o wiele tańsza niż kamienna. Jest wolny handel, kupujemy tam, gdzie zdrowiej, taniej lub elastyczniej i tyle. Nie widzę powodu, aby zatruwano mnie czy moją rodzinę z powodu czyjejś fobii.

Sylwester
wtorek, 17 lipca 2018, 01:21

I tak w ten sposob lewicowa unia rozwala Polske. Od nawozow po energetyke, a potem sie dziw ze ceny artykulow spozywczych drozsze niz na zachodzie. Tyle lat byl kadm i nie przeszkadzalo nikomu ale wooot nagle rusofile nam chca wbic do glowy jaki to kadm powyzej 80 mg jest smiertelnie grozny...

tagore
wtorek, 17 lipca 2018, 01:14

Piękna klasyczna blokada konkurentów na rynku żywności. Pomimo używania w większości krajów nawozów z wyższym poziomem zawartości kadmu nie następuje w glebie jego kumulacja.

MAX
poniedziałek, 16 lipca 2018, 22:55

Zakłady chemiczne dla Polskiej władzy są ważniejsze niż ZDROWIE POLAKÓW. Mniej kadmu to mniej chorób nowotworowych. PYTAM CO JEST WAŻNIEJSZE ???