Ekspert: wyrok ws. OPAL krzyżuje rosyjskie plany gazowe w Europie

September 12, 2019, 16:00
letting-the-gas-flow_3276_20111107
Fot. www.nord-stream.com

Thomas W. O'Donnell, ekspert ds. energetyki i polityki międzynarodowej na Wolnym Uniwersytecie Berlina (FU), jest przekonany, że wtorkowy wyrok Sądu UE ws. gazociągu OPAL poważnie utrudnia realizację gazowych planów Rosjan w Europie.

"Główna zasada, do której odwołał się Sąd UE, to solidarność. Sąd stwierdził, że solidarność ma zastosowanie nie tylko wtedy, kiedy istnieje sytuacja wyjątkowa - kiedy brakuje gazu i trzeba się nim dzielić. Solidarność, to również branie pod uwagę interesów innych państw - w tym przypadku Polski - przy wydawaniu pozwoleń na korzystanie z infrastruktury" - powiedział PAP w środę O'Donnell, który oprócz pracy naukowej zajmuje się również doradztwem dla firm badawczych i wywiadowni gospodarczych.

Ograniczając możliwości korzystania z przepustowości gazociągu OPAL, który biegnie przez Niemcy wzdłuż granicy z Polską w kierunku Czech, sędziowie zdaniem eksperta przynajmniej częściowo postawili pod znakiem zapytania cały sens projektu Nord Stream. Chodzi w nim przecież o to, żeby rosyjski gaz trafiał do dotychczasowych odbiorców w Europie Zachodniej i Południowej z pominięciem Ukrainy i Polski. OPAL był bardzo ważnym ogniwem tego planu - przypomina O'Donnell.

"Na tym jednak nie koniec. Wyrok będzie miał też wpływ na Nord Stream 2. Strona niemiecka i rosyjska zainteresowane realizacją tego projektu były przekonane, że unijne regulacje energetyczne da się unieszkodliwić za pomocą rozmaitych kruczków prawnych. Np. jeśli odcinek gazociągu na niemieckich wodach terytorialnych będzie własnością jakiejś niemieckiej firmy chemicznej, to będzie to już oznaczało rozdział właścicielski. Biorąc pod uwagę ducha wtorkowego werdyktu, Rosja i Niemcy mogą mieć problem, kiedy taka sprawa trafi do Sądu UE" - przewiduje naukowiec.

Zwraca też uwagę, że Kreml poniósł w ostatnim czasie parę innych dotkliwych porażek w realizacji swojej strategii gazowej wobec UE i Ukrainy. Największą z nich jest konstatacja, że Nord Stream 2 nie zostanie ukończony - jak planowano - do końca 2019 roku. Wytrąca to z rąk Gazpromowi narzędzie szantażu w negocjacjach z Naftohazem na temat tranzytu gazu przez Ukrainę. Inna porażka, to decyzja sądu arbitrażowego w Sztokholmie, który pod koniec lutego 2018 r. przyznał Naftohazowi 4,63 mld dolarów odszkodowania za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej w umowie ilości gazu do tranzytu. 

Prezydent Rosji "Władimir Putin musi być wyjątkowo zdenerwowany na Niemców. To oni mieli +załatwić+ sprawy na terenie UE. Ale im się nie udało. Wszystko to oddala realizację celu Rosjan, którym jest przeniesienie transportu gazu poza Ukrainę, żeby nie być uzależnionym od kraju, z którym toczą wojnę" - podsumowuje Thomas W. O'Donnell. 

PAP - mini

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Stary Grzyb
Thursday, September 12, 2019, 23:07

Wnioski pana O'Donnella są tyleż słuszne, co płytkie. Strategicznym celem Rosji nie jest żadne ominięcie Ukrainy (to jest co najwyżej poboczny cel taktyczny, powstały w momencie, kiedy Ukraina pozbyła się władzy moskiewskiego mianowańca Janukowycza i rozpoczęła proces wychodzenia z moskiewskiego jarzma), ale podporządkowanie Europy Zachodniej z wykorzystaniem broni energetycznej, czyli gazu i ropy. Pojawiło się hasło "Europa od Władywostoku do Lizbony", równie kłamliwe i równie pociągające dla kretynów, jak niegdysiejsze "Better red than dead", też wygenerowane przez bolszewię, do dziś rządzącą w Rosji. W wymiarze operacyjnym na Kremlu słusznie zauważono, że kluczowym warunkiem powodzenia strategii "podporządkowania przez energię" jest takie skorumpowanie znaczącej części zachodnioeuropejskich elit rządzących, aby stały się one wykonawcą poleceń z Kremla. Zasadnicze siły i środki zostały skierowane na Niemcy (Francja stanowi kierunek uzupełniający, rozgrywany w oparciu o wykorzystanie francuskich rojeń o byciu "niezależną trzecią siłą"), gdzie dążenie do podzielenia się z Rosją Europą Środkową i Wschodnią stanowi rdzeń polityki zagranicznej od mniej więcej 300 lat (oczywiście, zdarzają się mniejsze czy większe nieporozumienia, ale maja one znaczenie wtórne, choć bywają chwilowo gwałtowne), a socjaliści są znaczącą siłą polityczną od lat 150, z czego od 100 (czyli od przejęcia władzy w Rosji przez bolszewię) stanowią de facto ekspozyturę interesów rosyjskich. Na bazie tych uwarunkowań historycznych pojawił się pomysł "Partnerstwo dla dobrobytu", firmowany przez ówczesnego kanclerza Niemiec Schroedera, w ramach którego Schroeder osiągnął niezwykły dobrobyt dzięki kwotom wypłaconym mu (i wciąż wypłacanym) przez Gazprom z pieniędzy zapłaconych przez zwykłych Niemców za rosyjski gaz. Oczywiście, Schroeder nie był jedynym beneficjentem przepływów z tytułu owego "partnerstwa dla dobrobytu" a cały proces, wciąż się rozwijający, uzyskał miano schroederyzacji, czyli korupcji na skalę państwową, ogarniającej coraz szersze kręgi niemieckich, i nie tylko niemieckich, elit politycznych. Z kolei dzięki schroederyzacji, Rosja osiągnęła bezpośrednie, mocne wpływy polityczne, umożliwiające realizację strategii uzależnienia Europy Zachodniej za pomocą nośników energii. Wpływy te są tak silne, że nawet w dobie rewolucji łupkowej zeschroederyzowane niemieckie elity gotowe są wykolejać współpracę transatlantycką, kupować rosyjski, nie amerykański, gaz i lekceważyć zobowiązania w ramach NATO, aby tylko zaspokoić żądania swoich kremlowskich mocodawców i otrzymać wynagrodzenie (Francja basuje tym wysiłkom z uwagi na swoją antyamerykańską manię wielkości). I to jest rzeczywisty wymiar prowadzonej przez Moskwę gry, a nie jakieś tam ominięcie Ukrainy w tranzycie gazu. Czy wyrok TSUE w sprawie OPAL-u uderza w tę grę? Oczywiście, i to uderza mocno. Jednak ze względu na wskazaną powyżej skalę gry, która ma wymiar geopolityczny, Rosja z pewnością gotowa jest pójść bardzo daleko w kwestii przeciwdziałania skutkom bezpośrednim i odroczonym tego wyroku. Tak daleko, że właściwą przeciwwagę stanowić mogą tylko Stany Zjednoczone. Mają w tym bezpośredni interes polityczny, ekonomiczny i militarny, ale czy wykażą odpowiednie zdecydowanie i ustrzegą się od ułudy "porozumienia z Rosją" (co jest niemożliwe z definicji, gdyż dla Rosji porozumieniem jest tylko całkowite podporządkowanie drugiej strony), nie jest niestety oczywiste - jedynym jak dotąd amerykańskim prezydentem, który w pełni rozumiał Rosję i umiał prowadzić wobec niej całkowicie słuszną politykę, był wielki Ronald Reagan.

mc.
Friday, September 13, 2019, 09:44

Bardzo ciekawa wypowiedź, oczywiście zgadzam się z tym. Dodałbym tylko jedno - myślę, że przez kilka miesięcy będziemy mieli "wysoką aktywność ekologów", zwłaszcza tych którzy zwalczają używanie węgla i atomu.

Stary Grzyb
Saturday, September 14, 2019, 09:29

Dziękuję. Oczywiście masz rację - aktywność "ekologicznej" odnogi kremlowskiej agentury z pewnością zdecydowanie wzrośnie. Przykładem choćby ostatnia akcja grinpicu w Gdańsku, gdzie wprawdzie SG zareagowała sprawnie i skutecznie (chociaż w trakcie samej akcji przywracania porządku wykazała dalece przesadną łagodność), ale już nieudolność ochrony portu, która dopuściła do wlezienia zadymiarzy na dźwigi, okazała się kompletna. Takich numerów będzie więcej, środki zaradcze są znane i proste, ale pozostaje pytanie, czy zostaną podjęte odpowiednie decyzje. Równie pewne jest, że zadymy "ekologów" będą tylko jednym z elementów szerokiej akcji dywersyjno-wywrotowej, jaką w tej sprawie rozwinie (rozwinie, bo prowadzi ją cały czas) Rosja. Pozdrawiam.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24