Pożegnanie ze słomkami. PE przegłosował zakaz sprzedaży plastików

28 marca 2019, 10:34
straws-3193715_1920
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

DOTYCZY:


Parlament Europejski zatwierdził w środę wprowadzenie do 2021 roku zakazu sprzedaży wyrobów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych. Chodzi m.in. o produkty takie jak talerze, sztućce, słomki czy patyczki do uszu.

Wstępne porozumienie zawarte między PE i Radą w sprawie projektu dyrektywy UE poparło 560 posłów, 35 było przeciw, a 28 wstrzymało się od głosu.

Zgodnie z nowymi przepisami do 2021 roku zakazem sprzedaży w UE objęte zostaną produkty jednorazowego użytku wykonane z tworzywa sztucznego, w tym sztućce (widelce, noże, łyżki i pałeczki), talerzyki i inne naczynia, słomki do napojów, patyczki do uszu, rączki do balonów, tworzywa sztuczne ulegające oksydegradacji i pojemniki do żywności oraz styropianowe kubeczki.

Według Komisji Europejskiej ponad 80 proc. odpadów w morzach stanowią tworzywa sztuczne. Produkty objęte nowymi przepisami stanowią 70 proc. wszystkich odpadów morskich. Tworzywa sztuczne z powodu powolnego tempa rozkładu gromadzą się w morzach, oceanach i na plażach. Pozostałości tworzyw sztucznych znajdowane są w organizmach zwierząt morskich takich jak żółwie, foki, wieloryby i ptaki, a także ryby i skorupiaki, a zatem w łańcuchu pokarmowym człowieka.

Państwa członkowskie będą miały czas do 2029 r. na osiągnięcie poziomu 90 proc. w recyklingu plastikowych butelek. Przed 2025 r. nowe butelki będą też musiały być wytwarzane przynajmniej w 25 proc. z materiału pochodzącego z recyklingu. Do 2030 r. odsetek ten ma sięgnąć 30 proc.

Porozumienie rozszerza również stosowanie zasady "zanieczyszczający płaci". Dotyczy ona w szczególności producentów wyrobów tytoniowych (filtry stosowane w papierosach zawierają octan celulozy, który nie ulega biodegradacji), ale będzie miała zastosowanie także do sieci rybackich wykonywanych z tworzyw sztucznych, aby to producenci, a nie rybacy ponosili koszty zbierania sieci utraconych na morzu.

Informacja o negatywnym wpływie danego produktu na środowisko naturalne powinna być zdaniem posłów obowiązkowo umieszczana na jego etykiecie, aby uświadomić użytkownikom konsekwencje wyrzucania gdzie indziej niż do kosza niedopałków papierosów z filtrami, plastikowych kubków, nawilżanych chusteczek czy serwetek higienicznych.

"Przepisy te zmniejszą rachunki za szkody dla środowiska o 22 mld euro, czyli o szacunkowy koszt zanieczyszczenia tworzywami sztucznymi, jaki ponieślibyśmy w Europie do 2030 r." - wskazała po głosowaniu posłanka sprawozdawczyni Frederique Ries (ALDE, Belgia).

"Unia ma wreszcie model rozwiązań prawnych, którego należy bronić i który trzeba promować na poziomie międzynarodowym, biorąc pod uwagę globalny charakter problemu zanieczyszczenia mórz przez tworzywa sztuczne. Jest to niezbędne dla naszej planety" - dodała.

jw/PAP

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Niuniu
czwartek, 28 marca 2019, 18:13

Decyzja UE na pierwszy rzut oka wydaje się jak najbardziej właściwa. Jednak jak bliżej się jej przyjrzymy mogą powstawać pewne kontrowersje. Problem zanieczyszczenia wód morskich jest widoczny głównie w rejonach Afryki, Azji i Ameryki Południowej i Środkowej. Czyli w obszarach tzw. trzeciego świata (pojęcie które staje się coraz bardziej nieadekwatne). Plaże Bałtyku, Morza śródziemnego czy Północnego są w zasadzie czyste i wolne od plastykowych resztek. Kraje wysoko rozwinięte radzą sobie dosyć dobrze z tym problemem prowadząc restrykcyjną politykę śmieciową i odpowiednio edukując swoje społeczeństwa. Wprowadzony zakaz w UE w związku z powyższym niewiele zmieni na terenie samej uUni a spowoduje w większości przeniesienie produkcji tychże plastików do tych krajów trzeciego świata. Oczywiście produkcja w jakimś zacofanym, rządzonym przez dyktatora kraju np afrykańskim będzie odbywała się delikatnie mówiąc wg zupełnie innych standartów niż w krajach UE. Będzie tym samym generowała poza produktem finalnym znaczne zanieczyszczenie środowiska i to często dużo bardziej szkodliwe i toksyczne niż te które powstaje z wyrzuconego plastyku. Do tego jednorazowe produkty plastykowe trzeba będzie zastąpić innym produktem z założenia tylko "ekologicznym". Oczywiście papierowa torba jest szybko i dobrze biodegradowalna ale już jej produkcja jest wyjątkowo nieekologiczna. Celulozownie tzn. fabryki papieru są jednymi z najwjększych trucicieli środowiska i generują mnóstwo odpadów trudnych do utylizacji. Do tego do swojej produkcji tylko w niewielkim stopniu wykorzystują surowce z recyklingu zużytego papieru (makulatury). Głównie produkują papier z celulozy pozyskiwanej ze ścinanych drzew - to dopiero jest barbarzyństwo. Produkcja szkła niezbędnego do produkcji opakowań szklanych też jest wysoko emisyjna i energochłonna a recykling opakowań szklanych w wielu krajach też praktycznie nie istnieje. Samo szkło jest praktycznie jeszcze mniej biodegradowalne niż plastyk. Uważam, że nowa dyrektywa UE wbrew swoim założeniom przyniesie tylko większe zanieczyszczenie środowiska a do tego spowoduje olbrzymie trudności ekonomiczne dla wielu zakładów. Np Orlen czerpie duże dochody z produkcji polipropylenu (surowiec do produkcji plastyku) - ostatnio inwestował znaczne środki w nowe instalacje do jego produkcji (kilka mld zł). Po wprowadzeniu unijnej dyrektywy zapotrzebowanie w europie na ten produkt drastycznie spadnie w wyniku czego aby uchronić się od bankructwa taki Orlen będzie zmuszony podnieść ceny na inne swoje produkty głównie paliwa. To tylko niektóre skutki nowej dyrektywy UE wywołujące moje zaniepokojenie. 0

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24