Chaos informacyjny wokół Nord Stream 2. W tle sankcje USA, decyzja Danii i spotkanie Trump-Putin

6 lipca 2018, 10:25
light-2086748_1920
Fot.:Pixabay

Ostatni weekend był prawdziwą karuzelą informacji dotyczących gazociągu Nord Stream 2. W ciągu zaledwie kilkunastu godzin, w przestrzeni medialnej pojawił się szereg niezwykle ciekawych, acz nie zawsze prawdziwych, doniesień dotyczących tego kontrowersyjnego połączenia. Trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski z zagmatwanej plątaniny fake newsów, fałszywych tropów i balonów próbnych, ale jedno można powiedzieć raczej na pewno: losy drugiej nitki Nord Streamu nie są jeszcze przesądzone.

W piątek 29 czerwca po południu kilka ośrodków medialnych przytoczyło słowa rzeczniczki niemieckiego ministerstwa gospodarki, która ogłosiła, że sankcje USA wymierzone w Kreml nie dotkną spółek zaangażowanych w budowę gazociągów z Rosji. Jednymi z pierwszych źródeł, jakie podały tę informację były Agencja Reutera oraz niemiecki Handelsblatt. Według Agencji, przedstawicielka resortu gospodarki RFN oznajmiła, że zapewnienia dla podmiotów pracujących przy gazociągu Nord Stream 2 wynikają z „nowych amerykańskich wytycznych”.

Przełomowa wieść rozeszła się lotem błyskawicy po światowych mediach. W ciągu kilku godzin poinformowały o tym m.in. The New York Times, Euronews, Stratfor, a także rosyjskie kanały informacyjne: Sputnik i RT.

Takie stanowisko Waszyngtonu oznaczałoby, że realizacja drugiej nitki podbałtyckiego połączenia jest w zasadzie bezpieczna od wszelkich poważnych międzynarodowych reperkusji. Amerykańskie sankcje są bowiem najpotężniejszym straszakiem wobec spółek zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Inne środki mogące nadwątlić rentowność Nord Stream 2 – takie jak nowelizacja unijnej dyrektywy gazowej, przygotowywana obecnie na forum UE – nie mogą równać się z dotkliwymi restrykcjami finansowymi, jakie może nałożyć prezydent Trump dzięki Ustawie o przeciwdziałaniu wrogom Ameryki poprzez sankcje.

Jednakże, w kilka godzin po pojawieniu się tej informacji, do redakcji zaczęło docierać dementi niemieckiego ministerstwa. Wkrótce w sprawie zabrała głos ambasada USA w Berlinie. Jej rzecznik stwierdził, że polityka Stanów Zjednoczonych w tym zakresie „nie uległa zmianie”, a podmioty zaangażowane w Nord Stream 2 pracują nad przedsięwzięciem, które niesie ze sobą ryzyko sankcji.

Nie jest to jednak koniec informacyjnej karuzeli dotyczącej potencjalnych amerykańskich restrykcji. Jeszcze w piątek w niemieckich mediach pojawił się komentarz dyrektora finansowego spółki Nord Stream 2 AG Paula Corcorana, który twierdził, iż nawet jeśli USA nałożą sankcje na spółki zaangażowane w projekt, to Gazprom będzie w stanie sfinansować budowę tego gazociągu. Zaznaczył on, że uciążliwości finansowe ze strony Waszyngtonu paradoksalnie mogą nawet pomóc w realizacji połączenia, gdyż rosyjski państwowy gigant wciąż sprzedaje do Europy gaz za Euro, nie mogąc jednocześnie wydawać tej waluty z uwagi na sankcje gospodarcze. Nadwyżka europejskich dewiz może zatem sfinansować Nord Stream 2 – twierdzi Corcorana.

Opinia dyrektora Nord Stream 2 AG jest dość zaskakująca. O ile faktycznie można założyć, że transakcje sprzedaży gazu na Zachód rozliczane w euro dają Rosjanom dodatkowe możliwości w handlu wewnętrznym (ze względu na słabego rubla), o tyle trudno zrozumieć, jakim cudem sytuacja ta miałaby się przełożyć na wygenerowanie oszczędności potrzebnych do budowy Nord Stream 2. Zważywszy na to, że każda ze spółek zaangażowanych w to przedsięwzięcie miała wpłacić 950 mln euro (w ramach pożyczek), można oszacować, iż Gazprom powinien posiadać wolne rezerwy w wysokości ok. 5 mld euro.

Szaleństwo informacyjne ubiegłego weekendu domknął w niedzielę Maroš Šefčovič, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, który opowiedział w wywiadzie dla TVP Info, że Nord Stream 2 jest „projektem politycznym, a nie tylko biznesowym i trzeba go w sposób polityczny rozwiązać”.

Takie natężenie informacji sprzyja rozmaitym spekulacjom, zwłaszcza, że moment dziejowy jest dość szczególny. W dniu, gdy pojawiły się informacje dotyczące rzekomej zmiany polityki USA w kwestii sankcji, akcjonariusze Gazpromu wybierali nową Radę Dyrektorów (jej przewodniczącym został Wiktor Zubkow, zaś fotel wiceprzewodniczącego objął przewodniczący Komitetu Zarządczego Aleksiej Miller). Z kolei spółka-córka rosjskiego giganta, czyli Nord Stream 2 AG oraz podmioty zaangażowane w budowę NS 2 z niecierpliwością wyczekują na decyzję Danii w sprawie budowy tego gazociągu na jej wodach terytorialnych. Kopenhaga wciąż zwleka z jej wydaniem. Znaczenie tej decyzji serwis Energetyka24 opisał przy okazji rozmowy z ambasadorem Szwecji – materiał dostępny jest tutaj.

Można zakładać, że Duńczycy odłożyli rozstrzygnięcie tej sprawy do szczytu NATO, który odbędzie się już za tydzień w Brukseli. Będzie to okazja do rozmów m.in. z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Od jego postawy również zależy bardzo dużo – jak to zostało wyżej wspomniane, dysponuje on środkami prawnymi do nałożenia potężnych sankcji na spółki zaangażowane w Nord Stream. Na razie nie zdecydował się on na ten krok – być może kwestia ta przewinie się podczas dyskusji z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, które Trump toczyć będzie już 15 lipca w Helsinkach (gospodarz Białego Domu spotka się z gospodarzem Kremla zaledwie trzy dni po szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego). Jak widać, kumulacja rozmaitych informacji poprzedza kumulację bardzo istotnych wydarzeń.

Z fusów tego chaosu informacyjnego trudno wywróżyć pewną diagnozę dotyczącą statusu projektu Nord Stream 2. Można jednak – z dużą dozą pewności – stwierdzić, że los tego gazociągu nie jest jeszcze pewny. Błyskawiczna wymiana informacji dotyczących sankcji sprawia wrażenie dość nerwowej, a czas gra na niekorzyść Gazpromu. Podbałtycka rura ma zostać oddana do użytku już w przyszłym roku.

Tymczasem, wokół Nord Stream zmienił się klimat polityczny. Zarówno Angela Merkel jak i Maroš Šefčovič, a także szereg innych polityków europejskich, otwarcie przyznają, że gazociąg ten ma też kontekst polityczny. Jeszcze niedawno stwierdzenia takie wychodziły wyłącznie od jawnych przeciwników tego projektu.

Czy Nord Stream 2 powstanie? To pytanie najwyraźniej jest nadal otwarte.

KomentarzeLiczba komentarzy: 5
MS
poniedziałek, 16 lipca 2018, 00:41

Byłem koło Petersburga i widziałem już rury na wagonach jadących do Ust Ługi, dziesiątki wagonów na każdym 4 rury. O czym ta dyskusja.

Stary Grzyb
piątek, 6 lipca 2018, 19:53

Klucz w ręku mają Amerykanie. Sankcje na zasadzie \"Firma, która finansuje, buduje lub używa NS2 zostaje pozbawiona możliwości robienia interesów na terenie USA i z USA\" natychmiast kładą rosyjski projekt - na takie sankcje nie narazi się nikt, bo to oznaczałoby samobójstwo. Pytanie jest jedno - czy Amerykanie się zdecydują takie sankcje wdrożyć, albo choćby wyraźnie zapowiedzieć ich wdrożenie? Jeśli tak, to NS2 nie będzie, jeśli nie, to NS2 powstanie. I tyle. Co do \"szumu informacyjnego, to \"informacje\" płynące z Rosji są jak zawsze dezinformacją i należy je czytać przez odwrotność, natomiast rozpowszechnianie dezinformacji przez Niemców wskazuje, jak bardzo boją się oni, że prezydent Trump jednak sankcje wprowadzi, i tym samym zniszczy NS2 - co oby nastąpiło jak najprędzej.

Fun funów USA
piątek, 6 lipca 2018, 18:14

\"...ale jedno można powiedzieć raczej na pewno: losy drugiej nitki Nord Streamu nie są jeszcze przesądzone...\" Drogi Panie Jakubie to, że NS2 powstanie jest przesadzone i dziwie się, ze pan jako ekspert tego nie widzi (a może widzi tylko to całe \"eksperckie\" bicie piany robicie Tu ku pokrzepieniu serc?). A co do tych \"...potężnych sankcji na spółki zaangażowane w Nord Stream...\" które mają nałożyć USA: to już stało się zwykle nudne. \"Ględzicie\" o tym jak nie codziennie to dosłownie co drugi dzień od miesięcy zaklinając rzeczywistość a ona jest prosta. USA i Trump nie są \"wszechwładne\" a co ważniejsze: z miesiąca na miesiąc tracą dominację na coraz większej ilości \"frontów\" i wykonują coraz bardziej desperackie ruchy. Kilka dni temu huczeli jakie to sankcje nałożą na każdego kto nie zaniecha zakupu irańskiej ropy i co? Kiedy zrozumieli, że świat (a przynajmniej jego \"mocna\" część) ich zlewa rakiem się wycofali z tych gróźb. Tak samo z NS2, popiskiwać mogą (bo co im pozostało) a faktycznie intensywnie myślą jak się z tej szopki wycofać.

Haller
piątek, 6 lipca 2018, 16:32

Przykro mi ale NG2 powstanie, łudzenie się, że będzie inaczej to przejaw głupoty.

yaro
piątek, 6 lipca 2018, 15:49

Decyzja Danii wcale nie jest taka ważna, Gazprom a właściwie szef tej nowopowłanej spólki do budowy tego rurociągu powiedział, że Danię mogą ominąć co wpłynie w minimalnym stopniu na koszt i czas ukończenia projektu.