Ceny ropy rosną - Saudyjczycy oskarżają Iran, a USA nie chcą wojny w Zatoce Perskiej

17 maja 2019, 10:50
El_Saharara_oil_field,_Libya
Energetyka24
Energetyka24

Ropa w USA drożeje, a od początku tego tygodnia zyskała 2,3 proc. To reakcja na coraz większe napięcie na Bliskim Wschodzie. Saudyjczycy oskarżają Iran o zlecenie ataku na ich przepompownie ropy. Z kolei USA chcą uniknąć wojny w Zatoce Perskiej - podają maklerzy.

ropBaryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na czerwiec na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 62,98 USD, po zwyżce ceny o 0,19 proc.

Ropa Brent w dostawach na lipiec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie jest wyceniana po 72,71 USD za baryłkę, po wzroście notowań o 0,12 proc.

Na giełdzie paliw w Szanghaju ropa zdrożała o 1,6 proc. do 514,8 juana za baryłkę.

Saudyjski wiceminister obrony oskarżył w czwartek Iran o zlecenie ataku na dwie przepompownie ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej. Przyznali się do niego wcześniej proirańscy rebelianci Huti z Jemenu.

We wtorek telewizja Masirah informowała, że Huti przeprowadzili ataki z użyciem dronów na "żywotnie ważne obiekty saudyjskie". Ataki określono jako przesłanie do Arabii Saudyjskiej, by "zaprzestała agresji", bo od 4 lat koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej walczy z rebeliantami Huti w Jemenie.

Tymczasem we wtorek siły zbrojne USA po raz kolejny ostrzegły przed możliwymi zagrożeniami ze strony Iranu dla swoich żołnierzy w Iraku. Władze w Teheranie określiły te działania jako prowadzenie "wojny psychologicznej".

USA skierowały też dodatkowe siły na Bliski Wschód, w tym lotniskowiec, bombowce B-52 i baterie Patriot, chcąc zniechęcić potencjalnych agresorów do ataków na amerykańskich żołnierzy w regionie.

Wysoki rangą dowódca irańskich Strażników Rewolucji zapowiedział działania odwetowe ze strony Teheranu w odpowiedzi na wszelkie agresywne poczynania USA.

Prezydent Donald Trump, pytany w czwartek, czy USA idą na wojnę z Iranem, odparł: "mam nadzieję, że nie". Nieco wcześniej przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi przypomniała, że administracja nie ma zezwolenia Kongresu na prowadzenie wojny.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa z początkiem maja zaczęła mocniej egzekwować sankcje na eksport irańskiej ropy. W ten sposób władze w Waszyngtonie chcą ograniczyć rozrastające się wpływy Iranu na Bliskim Wschodzie i zmusić go do ustępstw, m.in. w sprawie programu atomowego.

"Ceny ropy pozytywnie reagują na możliwość zakłóceń w dostawach ropy w związku ze wzrostem napięcia w Zatoce Perskiej" - mówi Ahn Yea Ha, analityk Kiwoom Securities Co.

"Tak może być do czasu, aż kraje OPEC+ wyraźnie nie zadeklarują, czy będzie dalsze cięcie dostaw ropy" - dodaje.

W ten weekend kluczowe kraje OPEC spotkają się w Jeddah, w Arabii Saudyjskiej, aby ocenić jak wyglądają rynki ropy naftowej przed ministerialnym spotkaniem kartelu, w czerwcu, na którym zapadnie decyzja czy OPEC przedłuży cięcia produkcji ropy na II połowę 2019 r.

Ropa w USA zyskała od początku tego tygodnia 2,3 proc. i może być to największy tygodniowy wzrost notować surowca w ciągu ostatnich 4 tygodni.

PAP - mini

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Niuniu
piątek, 17 maja 2019, 20:20

He he - w sprawie wojny z Iranem w USA przeważa opinia "nie chcem ale muszem". Wszystko wskazuje na to, że znaczna część decydentów w USA bardzo chce tej wojny. Jedyny problem jak przekonać do tej opcji Trumpa. Może dla tego pojawia się w amerykańskich mediach sporo "przecieków", że konflikt z Iranem będzie błyskawiczny i po 2-3 dniach intensywnych nalotów rakietowych (piszą o 500 tomahawkach dziennie) irański reżim padnie i nastanie tam szczęśliwa i przyjazna demokracja jak za Szacha Pahlaviego. Oczywiście to "pic na wodę" i zwykła ściema. Iran od lat przygotowuje się na izralsko/amerykańskie naloty i uderzenia rakietowe a posiada również spore możliwości militarne znacznego utrudniania ruch tankowców w Zatoce Perskiej. Może też w ramach "wojny hybrydowej" rozpieprzyć większość terminali i innych instalacji naftowo/gazowych na tym obszarze. A jak zacznie to robić i jeszcze przy "okazji" wyśle kilka skutecznych rakiet na Telawiw to Trumpowi nie zostanie nic innego jak rozpocząć kampanię lądową a wtedy 120 tys żołnierzy jakich Pentagon zamierza wysłać do Iraku (jak na razie w planach) na pewno nie wystarczy. Ta wojna to koszmar w porównaniu z np. "Pustynną Burzą". Cała nadzieja w tym, że tym razem Trump odrobił lekcję z amerykańskich wojen ostatnich 30 lat i zdaje sobie sprawę z kosztów i konsekwencji. Przypomnijcie sobie jak się wściekł podczas wizytacji bazy USA w Bagdadzie na którą leciał cichcem po kryjomu zaciemnionym samolotem w eskorcie kikudziesięciu różnych samolotów osłony w środku nocy. Jak się wtedy pieklił, że Przywódca Supermocarstwa musi się tak skradać i ukrywać po wydaniu trylionów dolarów na wojnę w Iraku którą podobno to Supermocarstwo wygrało. Ameryka militarnie pokona Iran to nie podlega dyskusji. Ale będzie to "Pyrusowe Zwycięstwo" i może doprowadzić do podobnych konsekwencji jakie spotkały ZSRR m.in. z powodu inwazji sowieckij na Afganistan. Nic dziwnego, że na rynku ropy robi się nerwowo. I tak reakcje są wyjątkowo powściągliwie. Nie było by zaskakujące jak ropa i gaz LNG zdrożały by nagle nie o ledwo kilka % ale o kilkadziesiąt. Może to dla tego Putin wyglądał na tak niesłychanie szczęśliwego po spotkaniu z Pompeo w Soczi. A z zakupów jakie od razu zaczął robić wczoraj (Su 57, - 76 szt, Mi-28HM 100 szt, Tu-160 30 szt) wygląda, że spodziewa się w najbliższym czasie znacznego napływu gotówki. Dobrze to nie wygląda. I o dziwo cała nadzieja w Trumpie.

Reklama
Tweets Energetyka24