Baca-Pogorzelska: W górnictwie kolejny audyt i znów te same wnioski

18 marca 2016, 08:37
Fot. T. Jodłowski

W czwartek poznaliśmy wyniki ekspresowego audytu w Kompanii Węglowej. Przeczytałam wyciąg z audytu i zachodzę w głowę, czy ktoś może być zaskoczony tym, co można tam znaleźć. Proponowałabym inne słowo na „za”. I przepraszam za kolokwializm – załamka – pisze Karolina Baca-Pogorzelska w swoim blogu na Energetyka24.com

Boję się już otwierać lodówkę, bo za chwilę wyskoczy mi z niej Kompania Węglowa lub Polska Grupa Górnicza. A tak poważnie – to przepraszam, że się z tego wszystkiego śmieję, ale to tylko dlatego, że płakanie nad losem górnictwa i tak niewiele da. 

Zacznijmy od tego, że w 2013 r. Roland Berger sporządził audyt sektora węglowego, z którego jasno wynikało, że by uratować branżę, trzeba zamknąć kilka najbardziej nierentownych kopalń. Ponieważ każda władza unika jak ognia słowa „zamykanie” albo „likwidacja”, mieliśmy już od tego czasu „wygaszanie” albo „wyciszanie”. Teraz jest jeszcze lepiej – mamy plan łączenia kopalń Kompanii Węglowej, czyli to, co już było, a potem znikło. 

Audytorzy piszą, że „w celu obniżenia kosztów funkcjonowania zakładów górniczych należy podjąć niezwłocznie odpowiednie decyzje w kierunku tworzenia kopalń zespolonych. Działania te pozwolą na prawidłową gospodarkę złożem, sprawniejsze zarządzanie, optymalizację zatrudnienia, w tym alokację załogi, optymalizację produkcji, w tym realizację skoordynowanego, wspólnego harmonogramu biegu ścian, lepsze wykorzystanie maszyn i urządzeń, w tym ciągów odstawy, szybów, zakładów przeróbczych, realizację wspólnych dla kilku zakładów inwestycji rozwojowych oraz likwidację zbędnego majątku poprodukcyjnego”.

Cóż, w Kompanii Węglowej działały już cztery centra wydobywcze, na bazie których powstać miały duże kopalnie zespolone, ale centra rozwiązano, co nie oznacza, że kopalni zespolonych nie ma, albo nie było (przykładem niech będą „rozczepione” w 2015 r. Sośnica-Makoszowy czy Bobrek-Centrum). Czym jest kopalnia zespolona? Połączeniem w jeden dwóch lub więcej zakładów górniczych organizacyjnie, ale najczęściej także pod ziemią po to, by ograniczyć koszty wydobycia, koszty administracyjne, a także lepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę zamykając część zbędnej wówczas, której utrzymanie liczone jest w mln zł.

Sam pomysł nie jest więc zły i ja go wcale nie kwestionuję. Tyle tylko, że to nie rozwiąże problemu nadprodukcji węgla energetycznego – a wydobyciem takiego przede wszystkim paliwa zajmuje się Kompania Węglowa.

Warto jednak zwrócić uwagę, że związkowcy nawet na pomysł łączenia kopalń reagują alergicznie. Ostatnio, gdy pojawił się plan połączenia Bielszowic i Pokoju, powiedzieli, że owszem, technicznie proszę bardzo, ale nie administracyjnie – przecież jedna kopalnia to nie dwie, a to oznacza także zmniejszenie liczby etatów związkowych. Mogę więc życzyć powodzenia... 

Audytorzy zauważają także taką oczywistość: „Kompania Węglowa przy osiąganych obecnie wynikach nie jest zdolna do konkurowania z węglem importowanym oraz innymi podmiotami prywatnymi produkującymi węgiel w Polsce. Tylko 3 z 11 kopalń KW SA odnotowały dodatnie wyniki na sprzedaży węgla w 2015 rok”.

W 2014 tylko 3 kopalnie z 14 było na plusie. Teraz mimo wpompowania w Kompanię, w samym tylko 2015 r., grubo ponad 1 mld zł, sprzedaży Węglokoksowi Piekar i Bobrka, przekazaniu do SRK ruchów Centrum i Makoszowy oraz uszczęśliwieniu Taurona kopalnią Brzeszcze – nie jest ani trochę lepiej. To mam rozumieć, że wpompowanie w bankruta 1,5 mld zł z PGNiG, PGE i Energi doprowadzi do cudu? Wolne żarty panowie...

Pomijam już takie stwierdzenia, że w Kompanii pracuje masa emerytów, a rekordzista mógł iść na emeryturę w 2001 r. (nikogo nie można zmusić do przejścia na emeryturę – a to się zdziwicie przy danych z JSW...). Na uwagę zasługuje natomiast to – oczywiste również, ale ważne – stwierdzenie: „Nadmierna i nieuzasadniona liczba czynnych ścian w niektórych kopalniach, zła organizacja procesów produkcji, doprowadziła do bardzo niskich wskaźników wydajnościowych, wykorzystania środków produkcji, w tym maszyn i urządzeń. Dokonane zakupy inwestycyjne obudów zmechanizowanych i brak właściwego ich zagospodarowywania doprowadziły do sytuacji, w której stopień ich wykorzystania nie przekracza 60%”.

Nieśmiało proponowałabym audytorom sięgnięcie do dokumentów zamówień tysięcy półmasek jednorazowych sprzed kilku zaledwie lat. Wtedy by się dopiero zdziwili, że te kupowane przez Kompanię kosztowały ok. 6 zł za sztukę, podczas gdy w KHW czy JSW koszt takiej maseczki wynosił 2,5-3 zł. 

Zapisu o eksporcie pozwolę sobie nie komentować. „Dalsze zwiększanie udziału sprzedaży węgla energetycznego na eksport (spot) drogą morską w sprzedaży ogółem, przy aktualnych cenach w obrocie międzynarodowym jest wysoce niekorzystne i nie może być traktowane jako kierunek rozwiązujący problemy sprzedaży węgla z polskich kopalń. KW SA powinna koncentrować się na zwiększaniu sprzedaży eksportowej drogą lądową bezpośrednio do odbiorców końcowych, szczególnie do krajów graniczących z Polską. Wskazuje się na potrzebę wzmocnienia działu eksportu KW SA”.

Przy tych kosztach wydobycia, jakie ma Kompania – nawet droga lądowa nie wchodzi w grę, bo nawet Czesi nie mający dostępu do morza wolą zamówić statek węgla np. z Australii i przewieźć paliwo koleją przez całą Polskę do siebie...Ale to moje skromne zdanie. 

Autorzy audytu zauważyli także, że Kompania w latach 2011-2015 wydała prawie 45 mln zł na usługi doradcze. Na szczęście obecni audytorzy pracowali społecznie. I to niewątpliwie jest dobra wiadomość.

PS. A na deser zostawiłam ten zapis z wyciągu z audytu: „Obecna sytuacja rynkowa obnażyła wszystkie słabości sektora, w tym przede wszystkim nieelastyczność kosztową. Wysoki poziom kosztów stałych kopalń ,w przypadku niektórych zbliżający się nawet do 80%, nie pozwala na szybką reakcję, będącą skuteczną odpowiedzią na dynamicznie zmieniającą się sytuację rynkową. Wszelkie działania mające na celu ograniczenie kosztów produkcji w przypadku górnictwa głębinowego przynoszą realne efekty dopiero po około roku od ich skutecznego wdrożenia. Przykładowo, zaplanowane zmniejszenie zatrudnienia rzeczywiste efekty kosztowe może przynieść dopiero po kilku miesiącach”. I tym razem rzewnie zapłakałam.

Zobacz także: Baca-Pogorzelska: Związkowcy zagrażają Polskiej Grupie Górniczej

Zobacz także: Grupa Famur zamierza przejąć Kopex

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Pani Dubito
poniedziałek, 21 marca 2016, 12:23

W tej chwili sytuacja w Polsce jest tak zapalna, że chyba trudno byłoby rządowi brać sobie na klatę jeszcze i to palenie opon przez teoretycznie propisowskich związkowców. Ale gdy się sytuacja unormuje, to nie ma co zwlekać.

Stasiek
poniedziałek, 21 marca 2016, 11:57

Branżą rządzi de facto jeden człowiek Jaśnie Pan Duda, który podpisał pakt z Panem Dudą Prezydentem RP oraz Panią Szydło Premierem RP Jeszcze nigdy o górnictwie nie decydowała "TRÓJCA" nie mająca zielonego pojęcia o tej Branży Nawet AGH przygotowuje przyszłego inżyniera do górnictwa, którego to górnictwa praktycznego, trzeba się uczyć drugi raz pod ziemią I to nie rok Takie są realia Połączenie zakładów wydobywczych w jedną kopalnię ? A co z zakładami przeróbczymi na powierzchni ? Jestem pewien że przeciętny obatel razem z prezydentem i premierem są przekonani że górnik wydobywa węgiel i koniec Szlus Węgiel jest w złożu w pokładzie Tam go trzeba pozyskać, przetransportować pod szyb, szybem na powierzchnię a na powierzchni węgiel trzeba przetransportować do zakładu przeróbczego, który jest połączony z szybem jak najkrótszym taśmociągiem Zakład przeróbczy musi być połączony najkrótszą drogą z bunkrami do załadunku wagonów kolejowych lub innego transportu kołowego I na koniec aby tylko o tym nieszczęsnym górnictwie na bajdurzyć Jaki byłby efekt, rentowność rolnictwa, gdyby nadal oprócz prywatnego rolnictwa istniały PGRy Państwowe Gospodarstwa Rolne Pytanie retoryczne Konkluzja Aby górnictwo przybliżyć do rentowności i aby obatel do niego nie dopłacał ? Tak, tak ! Górnictwo musi być w całości sprywatyzowane Prawdopodobnie nie tylko to by pomogło Trzeba może dopłat do hektara złoża, dopłat z Unii Europejskiej Na pewno trzeba na samym początku odciąć pępowinę takim jak pierwszy górnik RP w osobie pana Dudy "związkowca"

dropik
piątek, 18 marca 2016, 13:01

moze w koncu #dobrazmiana zdecyduje się na zwolnienia w górictwie. nie koniecznie na przesyłanie na syte wczesniejsze emeryturki. Ale jak to mowią : jedzie mi tu czo....

Reklama
Tweets Energetyka24