Reklama

Portal o energetyce

Azerbejdżan nie daje gwarancji na dostawy ropy do Polski

  • fot. Wikimedia Commons
    fot. Wikimedia Commons

Strona polska zażądała od Azerbejdżanu gwarancji dostarczenia ropy naftowej na potrzeby projektu Sarmatia. Zakłada on sprowadzenie azerskiego surowca aż do Gdańska. W odpowiedzi władze w Baku zapowiedziały budowę nowej rafinerii na Ukrainie, która mogłaby się stać elementem tego projektu. Dlaczego nie zdecydowały się na pełne zaangażowanie i spełnienie polskich postulatów?

Ukraiński minister energetyki i przemysłu Eduard Stawicki oraz azerski minister przemysłu i energetyki Natig Alijew omówili 13 czerwca br. możliwości współpracy w obrębie Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy Naftowej (projekt Sarmatia). Poruszono m.in. szczegóły wdrożenia dostaw azerskiej ropy naftowej do ukraińskich rafinerii i jej tranzytu do krajów trzecich przy użyciu lokalnej infrastruktury (Odessa- Brody). W tym kontekście warto dodać, że w marcu br. strona ukraińska poinformowała o ich modernizacji. Ma ona umożliwić rafinację lekkiej ropy z Azerbejdżanu.

Zobacz także: Umowa międzyrządowa w sprawie Sarmatii zagrożona? Co z ropociągiem Odessa- Brody- Płock?

Najistotniejszą informacją jaka pojawiła się w związku ze spotkaniem Stawickiego i Alijewa jest decyzja o budowie nowego kompleksu petrochemicznego do przerobu "czarnego złota" sprowadzanego znad Morza Kaspijskiego. Miałby on powstać na ukraińskim wybrzeżu Morza Czarnego. Z reguły dość częste energetyczne spotkania azersko- ukraińskie na szczeblu ministerialnym nie owocują w aż takie konkrety. Jaki może być więc powód tak poważnej deklaracji?

Na początku czerwca br. Naczelnik Wydziału Ropy Naftowej, Paliw Ciekłych i MAE w ministerstwie gospodarki Miłosz Karpiński w rozmowie z agencją UKR INFORM przekonywał, że Warszawa nie porzuciła projektu ropociągu Odessa- Brody -Płock. Potrzebuje jednak od Azerów pisemnej deklaracji, choćby listu intencyjnego, odnośnie gotowości do dostarczenia przez nich co najmniej 10 mln ton ropy na cele projektu. Jest więc wysoce prawdopodobne, że choć strony azerskiej nie było obecnie stać na taki gest, to jednak wykonała ona pod adresem Polski ruch, który ma wykazać jej dobrą wolę i zaangażowanie w Sarmatię, której elementem jest wspomniany ropociąg.

Czytaj również: Odessa- Brody- Płock. Koniec letargu, ale nie problemów…

Warto zauważyć, że są to połowiczne środki ponieważ nowy zakład może, ale nie musi stać się częścią Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy Naftowej. Nowa inwestycja współgra bowiem z planami azerskiego państwowego koncernu SOCAR, który coraz aktywniej wchodzi na rynek ukraiński z ofertą stacji benzynowych. Wolumen surowca konieczny do prowadzenia tego biznesu w porównaniu z Sarmatią będzie zatem ograniczony. Pełne zaangażowanie Azerbejdżanu w ten projekt nastąpi zapewne dopiero po uregulowaniu wszelkich kwestii spornych ze stroną gruzińską (tranzyt), której zdanie będzie miało decydujący wpływ na powodzenie m.in. polskich planów.

Piotr A. Maciążek
Reklama

Komentarze

    Reklama