Awantura o węgiel. Czy rząd faktycznie planuje porzucić ,,polskie czarne złoto"? [KOMENTARZ]

22 września 2017, 18:03

Bieżący tydzień upływa pod znakiem węgla i kosztów, jakie państwo ponosi celem utrzymania związanego z nim przemysłu. Wszystko to za sprawą raportu think-tanku WiseEuropa opracowanego razem z Greenpeace, który analizował ukryte dopłaty do sektora węglowego. Według ekspertów, do 2030 roku Polska może wydać na wsparcie swego ,,czarnego złota” i opartej na nim energetyki 150 mld złotych. Czy można zatem oczekiwać, że rząd rozpocznie odwrót od węgla?

Raport WiseEuropa wskazuje, że w 2016 roku dopłata do węgla na obywatela wyniosła 239 złotych w wąskim rozumieniu kosztów i aż 1045 złotych w szerszej perspektywie, uwzględniającej koszty zewnętrzne energetyki węglowej. Co więcej, w następnych latach średnie roczne wsparcie dla tego sektora wzrośnie do 11 mld złotych (w ubiegłym ćwierćwieczu wynosiło ,,ledwie” 8,5 mld).

Na taką sytuację polskiego węgla przekłada się wiele czynników. Wśród nich wyróżnić można np. kwestie geologiczne, widoczne zwłaszcza na Śląsku. Tamtejsze kopalnie są bowiem silnie zametanowione. Oznacza to konieczność nakładania ograniczeń na pokłady szczególnie zagrożone. Z tego względu, w niektórych rejonach wydobywa się nawet dziesięciokrotnie mniej węgla niż pierwotnie zakładano. Dodatkowo, polskie złoża są mocno zczerpane. Widać to choćby po głębokości wydobycia (sięgającej nawet 1300 metrów) oraz po rozległości infrastruktury szybów. Przekłada się to na zwiększenie kosztów utrzymania kopalni. Przy wystąpieniu ewentualnych tąpnięć, szkody nimi spowodowane sięgać mogą setek milionów złotych. Co więcej, wydźwięk tych niedogodności był przez lata potęgowany ze względu na fatalne błędy w nadzorze i niegospodarność, opisane m.in. w raporcie NIK na lata 2007-2015.

Problemem są również kwestie pracownicze. Przede wszystkim, realny czas pracy górnika w państwowej kopalni jest stosunkowo krótki, gdyż w czas trwania szychty wlicza się pochłaniające nawet kilka godzin dojście do przodka. Ponadto, kopalnie nie pracują nieustannie, wyłączając maszynerię np. na weekendy. Jej rozruch pochłania wtedy dodatkowe koszty. Z powyższych względów, prywatne kopalnie w Polsce osiągają wydajność na poziomie o 300 t/pracownika wyższym niż ich odpowiedniki będące pod kontrolą państwa. Osobną kwestią są tu oczywiście górnicze przywileje, takie jak czternastka czy deputat węglowy, na których straży stoją dziesiątki organizacji związkowych. Za ich symbol niech uchodzi walka związkowców z JSW, którzy nalegali, by ich pracodawca- pomimo wdrożonego programu naprawczego, mającego przynieść spółce oszczędności- wypłacał im świadczenia dodatkowe, zawieszone na czas restrukturyzacji. Organizacje pracowników domagały się wznowienia zaległych benefitów zaledwie po roku trwania programu naprawczego, pierwotnie rozpisanego na 3 lata. Samo zawieszenie tychże świadczeń miało przynieść JSW ok. 2 mld zł oszczędności.

Zobacz także: Węglowe roszady, czyli o schyłku polskiego węgla [KOMENTARZ]

Czy powyższe dane mogą zatem przekonać rządzących do odwrotu od węgla? Takiego zdania jest ,,Gazeta Wyborcza”, która opublikowała artykuł pt. ,,PiS Żegna się z czarnym złotem”. Według GW, słowa Ministra Energii Krzysztofa Tchórzewskiego na temat bloku w Ostrołęce, które padły na Forum Ekonomicznym w Krynicy są sygnałem, że rząd w Warszawie zadecydował już o odejściu od energetyki opartej na tym surowcu. Polityk powiedział bowiem, że po realizacji inwestycji w blok węglowy w Elektrowni Ostrołęka C, nie będą już powstawać podobne jednostki. Jednakże, sygnały płynące z innych resortów i państwowych spółek nie wieszczą rychłego końca polskiego sektora węglowego.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że obecnie polskie kopalnie węgla cieszą się dobrymi wynikami, które są związane z korzystną globalną koniunkturą. Dzięki decyzji Chin- największego światowego konsumenta tego surowca- o tymczasowym wstrzymaniu wewnętrznego wydobycia, możliwe było skupienie części zapasów ze światowych rynków, co zaowocowało skokiem cen. Cena węgla w portach ARA pod koniec I kwartału 2016 roku nie przekraczała 50 dolarów za tonę. Natomiast na jesieni nastąpił jej skok do poziomu 90 dolarów. Od tego momentu ceny utrzymywały się na wysokim poziomie, nie schodząc poniżej 70 dolarów. Ogromny skok zaliczyły ceny węgla koksowego. W I kwartale tego roku osiągnęły one pułap 285 dolarów i były o 252 % wyższe niż w I kwartale 2016 r.

Powyższe światowe trendy stoją za sukcesem firm takich jak Jastrzębska Spóła Węglowa, która często bywa wskazywana jako jeden z pierwszych sukcesów restrukturyzacji górnictwa w Polsce. Firma ta w I kwartale 2017 roku osiągnęła zysk netto w wysokości 863 mln PLN. Jest to ogromny skok w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, kiedy to JSW zmagała się ze stratą na poziomie 59,5 mln zł. Na te wyniki przełożyły się jednak nie tylko światowe ceny surowców. Pewną rolę odegrała też przeprowadzona w JSW restrukturyzacja, która polegała m.in. na przekazaniu części aktywów do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK). Chodzi przede wszystkim o Kopalnię Węgla Kamiennego Krupiński, która na przestrzeni ostatnich 10 lat wygenerowała straty rzędu ok. 900 mln zł.

Pozytywna sytuacja finansowa JSW umożliwia rozwój spółki. Widać to choćby w powołaniu nowego podmiotu grupy kapitałowej- JSW Innowacje. Ma on stać się kompleksowym zapleczem badawczo-rozwojowym. „Nowoczesne technologie, innowacje oraz właściwie prowadzone inwestycje umocnią pozycję Spółki jako wiodącego producenta węgla koksowego i czołowego producenta koksu na rynku europejskim” - powiedział Daniel Ozon, p. o. prezesa JSW. „Wykorzystanie nowoczesnych technologii to właściwy trend, który nie tylko zapewni JSW optymalny rozwój, ale również wyznaczy kierunki dla całego górnictwa” – dodał.

Zobacz także: Tobiszowski: Górnictwo ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego Polski

O poprawie sytuacji w sektorze mówił także dziennikarzom podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Krynicy prezes Polskiej Grupy Górniczej Tomasz Rogala. ,,Rok temu narracja była taka, że trzeba zamknąć połowę kopalń i zwolni połowę pracowników. Chcę pokazać, jak bardzo rozchwiane są naciski na to, co branża górnicza powinna realizować” – stwierdził.

Rogala dodał, że jego spółka poczyniła odpowiednie oszczędności i obecnie samodzielnie pokrywa swoje koszty. ,,Na samym procesie inwestycyjnym zaoszczędziliśmy 100 mln złotych. Albo kupiliśmy taniej, albo usunęliśmy cały szereg usług, które sprawiały, że przedsiębiorstwo dużo mniej kosztuje. To ogromny krok, to ponad 7% kosztów. Pokrywamy nasze koszty, jesteśmy stabilni i całkowicie płynni. Z bieżących przychodów pokrywamy koszty. Nie ma takiej sytuacji, jaka była jeszcze rok temu, że w ciągu miesiąca straciliśmy 80 milionów. Wiemy, co zrobić ze spółką, chcemy pracować z rynkiem” – powiedział. Prezes PGG mówił też o inwestycjach w spółce- wymienił m.in. nowe ściany w kopalni Piast-Ziemowit i Pokój. ,,Dołożyliśmy dwie ściany na Piaście-Ziemowicie, obecnie są na rozruchach. We wrześniu zobaczymy, w jakie tempo wejdą kopalnie” – podkreślił.

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Wojciech
poniedziałek, 2 października 2017, 17:59

Kopalnię Węgla Kamiennego Krupiński specjalnie doprowadzono do upadłości prowadząc tam ogromne inwestycje w kierunku, który nie przynosił wzrostu wydobycia (na północ gdzie są pokłady należące do Niemców) zamiast na południe gdzie są pokłady najdroższego węgla koksującego. Sprawa tej kopalni to czysty kryminał. Tak właśnie niszczy się dobre polskie firmy żeby po likwidacji sprzedać je Niemcom. W tym wypadku chodzi o byłą firmę "Śląski Węgiel" kupioną przez Niemców. https://www.youtube.com/watch?v=ofJSJVzp8-4&t=1309s https://www.youtube.com/watch?v=CzWda7GQCGA https://www.youtube.com/watch?v=kDqS7z2cHPk&t=1296s

zielonyiatom
środa, 11 października 2017, 09:39

Rozwijajmy przestarzałe technologie węglowe! Co tam degradacja środowiska i cywilizacyjny zastój! W najlepszym razie górnictwo może chwilowo przestanie przynosić straty, ale co potem? Czy ktokolwiek na poważnie sądzi że węgiel może jeszcze prowadzić do cywilizacyjnego rozwoju? Odejście od węgla powinno się analizować w horyzoncie 20-50 lat, a nie 2-5. Natomiast PiS powinien zmienić nazwę na PiZ: "Przeszłość i Zacofanie".

Reklama
Reklama
Tweets Energetyka24